Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tak trudno gościć zasiedziały uraz
brzęczący komar samotności
wbija żądło w bezgwiezdną noc
brak ujścia dla światła

nawet księżyc zobojętniał
na przetarg krzycząych myśli
pomiędzy fałszem a prawdą
na przeciwległych brzegach
ty i ja

tuż za progiem
znów znajome kroki
w splecionych dłoniach
jeszcze jeden most
wbrew i pomimo

porozmawiajmy

Opublikowano

niestety jest wielu którzy wręcz żyją urazami
i odczuwanie bólu jest dla nich odczuwaniem życia

w tekście jest mowa o żądle komara
podpowiem że u samic nazywa sie to aparat gębowy kłująco-ssący(taka rurka ssąca)
bo samce rozkoszują sie tylko nektarem

ale końcówka
"wbrew i pomimo
porozmawiajmy"
jest bardzo mądra

miłego dnia życzę
i pogody
tej na niebie oraz duszy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dzięki za wpis taki od serca, "żądło komara smotności" w znaczeniu przenośnym - smotność natrętna jak komar wkłuwa się jak żądło - ale Twoje wyjaśnienei jest ok, profesjonalne...
dziękuję serdecznie :)

również życzę miłego dnia :)
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dzięki za wpis taki od serca, "żądło komara smotności" w znaczeniu przenośnym - smotność natrętna jak komar wkłuwa się jak żądło - ale Twoje wyjaśnienei jest ok, profesjonalne...
dziękuję serdecznie :)

również życzę miłego dnia :)
Krysia

pewnie
przenośnia w wierszu jak najbardziej TAK
co nie znaczy że w życiu nie
przecież można żyć wierszem
albo jeszcze lepiej melodią
a dzień dzięki
jest i będzie udany
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dzięki za wpis taki od serca, "żądło komara smotności" w znaczeniu przenośnym - smotność natrętna jak komar wkłuwa się jak żądło - ale Twoje wyjaśnienei jest ok, profesjonalne...
dziękuję serdecznie :)

również życzę miłego dnia :)
Krysia

pewnie
przenośnia w wierszu jak najbardziej TAK
co nie znaczy że w życiu nie
przecież można żyć wierszem
albo jeszcze lepiej melodią
a dzień dzięki
jest i będzie udany
i tak może być jak mówisz...też tak uważam
:):):)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...