Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Francuzi już zakładają restaurację
wstręciuchy
wygryźli humorem
wczoraj musiało być pięknie
musiałby być szampan
przydałoby się
kruk patrzy w pustkę
kandelabr rozprasza mrok
złoty osioł nie je mięsa
tylko Darek się spocił
i wisi cytryna na drzewie

Opublikowano

bazyl, jesteś doświadczonym wierszokletą. Nie można odmówić Twojej poezji, że intryguje, podobnie jak Twoje wypowiedzi. Na dodatek niewiele sobie robisz z czyichś wskazówek, czy wniosków. Pozwól jednak, że mimo to odniosę się do Twego wiersza.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to jego "rozmach" - rozrzut. Zdecydowanie brak spójności, choć powiedzmy, że taką klamrę może stanowić jedzenie i zwierzęta. Wiersz ten, to abstrakcja codzienności, ale niestety niepoprawnie wykonana. Pomimo "na siłę" rozumianej sprzeczności, niektórych zdań nie można akceptować, np.

wczoraj musiało być pięknie (przeszłość, domyślność - założenie)
musiałby być szampan (gdybanie, zastanowienie)

Już w tych dwóch wersach można dostrzec, że coś się nie zgadza. Nie zgadza się czas. Żeby uratować te wersy wystarczyłoby zamienić tryb przypuszczający "musiałby" na oznajmujący "musiał".

Resztę już nakreśliłem. Ten wiersz to bardziej dygresja - informacja - wniosek. Nie dostrzegam większej celowości, co niekoniecznie jest zarzutem. Z pewnością mógłbyś się postarać bardziej. Czy w końcu to zrobisz?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...