Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I znów, tuż przed świtem, metalowa strużka
podcina nadgarstek zeschłego powietrza
sto szarych się twarzy w grymasie porusza
i rysa pociągu świat na pół rozdziela.

Tam za Słońca zmierzchem połowę zostawia
A drugą popycha, przed siebie, tnąc niebo
Sto szarych się twarzy grymasem zasłania
i pociąg się zwija, ich życiorys kreśląc

I kłócą się niemo, za-świat w szyby wnika
Sto myśli, lecz cudzych, na tym samym torze
Co ma być prawdziwsze, czy sen, chcący życia
Czy życie snu chcące, co nim być nie może?

Tam kamień zapragnął się przejrzeć w kamieniu
Ty jednak bądź pierwszy i ty odkryj świat
Ten prostak, co w kiosku się zgubił w natchnieniu
Newtona by przerósł, gdyby szansę miał

Lecz znowu się gubią, patrz pociąg odcina
Co było przed chwilą, jak kawałek chleba
I kioskarz odchodzi, i kruszy się mina
I nic się nie zmienia, i jest tak jak trzeba

Zapomnij, nic nie ma, to noc ociemniała
W wypalonych jezior przegląda się misach
I żyłką z księżyca z dna oka wyławia
sny z przerębli źrenic, by w ziemię je wpychać

Opublikowano

Trudno mi tak na chybcika ocenić. Czytałem kilka razy i coraz więcej obrazów przesuwało mi się przez okna tego pociągu. Wrócę może kiedyś i zanurzę się nieco głębiej w Twój świat metafor.
Pomijając formę, czuję w treści sporo emocji. I to właśnie one nie dają mi spokoju.
A tak poza tym, lubię Kielce... Pozdrawiam :)

Opublikowano

Bardzo dobry wiersz - o przemijaniu, nierównych szansach, złudzeniach, o tym, że życie jest snem, o zapominaniu tego snu po śmierci czy po przebudzeniu... Tak to odbieram. Świetne.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i bardzo dobrze :) Bo między innymi o to chodziło :)

w oryginalnym pomyśle, kiedy jeszcze siedziałem w pociągu i żeby nie umrzeć z nudów słuchąłem w kółko Pokre Face xD myślą przewodnią były właśnei te nierówne szanse :D Obserwowałem ludzi którzy pociągiem 3 godziny musza jeździć do pracy, przez co tyle marnują swojego czasu. Byli to różni lduzie. Różni ludzie byli tez na stacjach :) Zresztą ja sam jechałem do Warszawy też w ściśle określonym celu (później się okazało że i ten sen nie mógł stać się życiem :) )

w ogole keidy byłem jeszcze w pociągu zamiast

Sto myśli, lecz cudzych, na tym samym torze
Co ma być prawdziwsze, czy sen, chcący życia
Czy życie snu chcące, co nim być nie może?

miało być takie coś (nie miałem czym napisac, więc musiałem sobie tylko frazy zapamiętyewać :) )

Milion obcych myśli na tym samym torze
kłóci się o prawdę, o to co prawdziwsze
czy sen chcący być życiem,
czy życie, co chce być snem, lecz nim byc nie może

Fajnie, że wierszn ei tylko trafił ale i został trafnie odebrany :)))
dzięki za wgląd i koment
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dokładnie :) każdy czasem podsypia w czasie jazdy pociągiem, albo śni na jawie.. z nudów. ta podróż to właśnie też takie połowiczne coś :)

fajnie, że odgadłaś myśl :))) dzieki za wlgąd :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dzięki :) a rzeczywistoaćź półpociągowa jest strasznie hipnotyzująca, jakoś tak dziwnie sięczowiek czuje ;DD /pomijając panią konduktor która się ze mną kłóciła bo na jakimś świstku miałem piecżatkę zmazaną ze zdjęcia :D /

pozdra.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

dzięki :) a rzeczywistoaćź półpociągowa jest strasznie hipnotyzująca, jakoś tak dziwnie sięczowiek czuje ;DD /pomijając panią konduktor która się ze mną kłóciła bo na jakimś świstku miałem piecżatkę zmazaną ze zdjęcia :D
To coś w pociągu jest niezwykłe. Pociąg jedzie wolniej niż samochód, można nie tylko patrzeć, ale prawie wychodzić na pole, łąkę, maleńką stacyjkę. Zawsze umiałam "wchodzić w obrazki", również namalowane - stąd kuszą mnie nie zasłonięte okna wieczorem, nieprzyzwoicie lubię zaglądać w klatki z ludźmi, coś z zabawy z domkiem dla lalek. A wiersz Twój ma w sobie te wszystkie czary, choćby
[quote]Zapomnij, nic nie ma, to noc ociemniała
W wypalonych jezior przegląda się misach
I żyłką z księżyca z dna oka wyławia
sny z przerębli źrenic, by w ziemię je wpychać
Opublikowano

P.S. Po kilkakrotnym czytaniu wyłowiłam, że tu

[quote]Tam kamień zapragnął się przejrzeć w kamieniu
Ty jednak bądź pierwszy i ty odkryj świat
Ten prostak, co w kiosku się zgubił w natchnieniu
Newtona by przerósł, gdyby szansę miał


jest w wersach nierówna ilość sylab 12/11/12/11 - w całości jest po 12, może warto by wyrównać ?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dokładnie :) jak sie czasem stoi gdzies na korytarzu i patrzy w okno ma się wrażenie, że gdyby nie ściana pociągu dałoby się spokojnie wyjść i przejść po jakże wolno zmieniającum się krajobrazie :D może gdyby nie smród papierosów i brudu i toaleta na której myśł wzbiera mi się na wymioty :P to bym powiedział, że jazda pociągiem jest fajna...
ale te obrazy robią swoej, to nei jazda amochodem, autobusem, tu sie czuje akby wiex x tymi obrazami :)

a co do układu, co prawda wiersz nie jes w jakimś konkretnym rytmicznym stylu, to jednak płynność jest zachowana, zasadniczo są trocheje, jeden wyjątek jest tu gdzie wskazałaś, ale tu są (jednosylabowe) jamby, a one mają taką właściwość, że mimo, że mają jedną sylabe liczy się je jako dwie :))) ponieważ po sylabie nastepuje coś jak jednosyalbowa pauza :), zresztą zobacz tu jest w układzie

12/11jamb/12/11jamb

Tam kamień zapragnął się przejrzeć w kamieniu
Ty jednak bądź pierwszy i ty odkryj świat
Ten prostak, co w kiosku się zgubił w natchnieniu
Newtona by przerósł, gdyby szansę miał

a tu

12/12/12/12

Tam kamień zapragnął się przejrzeć w kamieniu
Ty jednak bądź pierwszy i ty rozpoznaj świat
Ten prostak, co w kiosku się zgubił w natchnieniu
Newtona by przerósł, gdyby ktoś szansę dał

pierwsze jest jednak płynniejsze niż drugie, bo w drugim brak pauzy po jamibe przez co lekk oskrzeczy :))

pozdr.
Opublikowano

Rozważania pociągowe zgodne. Jeszcze dodam, że niesamowite wrażenie robią stacje w nocy, jeśli zaśniesz i obudzisz się na przystanek - jak by Cię rzucało w ten oświetlony na chwilę, osobny świat. Rzadko jeżdżę nocnymi pociągami, ale zdarzało mi się.
A co do układu sylab - jest faktycznie pauza na oddech i w czytaniu jest dobrze, ale myślę, że powinno być jednak po 12. Nowa wersja 12-sylabowa źle się czyta, takt się łamie, bo jest chyba coś takiego jak średniówka (chyba tak to się zwie) i musiałbyś inaczej położyć akcenty, rymy w sersach b i d musiałyby być niejednosylabowe. Nie to, żebym marudziła - myślę na przyszłość, jak pójdziesz bardziej w świat z wierszami, a pewnie pójdziesz (życzę) :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:) szczerze mwiąc to zasadncizo wszystkie moje wiersze od pewnego czasu się spontaniczne, to znaczy pwostajaw jednej chwili, a nawet jeżeli potem są poprawiane to poprawki nie naruszają więcxej niż 10% tekstu :))))


a jak ten wiersz powstał, jako syncytium :))) dwóch któe miały byc oddzielnie :) a tu są jakieś zapiski jakei miałem jszcze :))




Kielce-Warszawa, 27.03.09

Od oka do okna
Promienia co łowi w przerębli źrenicy
Sny z oka akwarium,

W przerębli źrenicy w
yławiając sny

`

Kłóci się o prawdę, w co przelać swe trwanie
Milion obcych myśl na tym samym torze
W sen chcący być życiem, czy w życie co pragnie
snem wiecznie pozostać, lecz snem być nie może?


snu wciąż snem być pragnie, lecz snem być nie może .

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...