Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

niewielka planeta
w kącie
bardzo pusta flaszka
po ambrozji diabła

że mieszka wysoko
i tłok na ulicach
przyjdzie parę minut
na tę śmierć poczekać

czy się denerwuje
kto to wie
nie widać
może odrobinę
na ciszę
i spokój


a bo to drażniące
sam na sam z myślami
nie ma kto wyrzucić
‘co o wszystkim sądzi’


*

ucięli ci Różę
ciach tak ucięli

ciach






[sub]Tekst był edytowany przez Michał Kowalski dnia 29-07-2004 23:28.[/sub]

Opublikowano

bardzo dobry, żeby był swietny trzebaby było coś z końcówka zrobić:
o ile
"ucięli ci Różę
ciach tak ucięli " jest świetne to potem wszystko się psuje (i w ogóle te pojedyńcze wyrazy burzą mi rytm czytania...
naprawdę ciekawy test (ażmi się chce powiedziec że piękny, ale nie wiem czy pasuje ;) )
pozdr
[sub]Tekst był edytowany przez klaudiusz dnia 26-07-2004 23:17.[/sub]

Opublikowano

do piękna mu Klaudiuszu chyba troszke jednak brakuje, ale ma w sobie coś co urzeka... moze gdyby autor tą końcówke poprawił... np. byłaby tak zacna jak początek... też nazwałabym to pięknym utworem

Tera

Opublikowano

dzisiEj jakos nie mOm do tego głowy...
myśle że zarówno merytoryka jak i forma podupadła na sam koniec - ostatnie dwa dwuwersy... jakos to zmienic wogóle... bo wiersz tego wart...

Tera

Od tej pory zawsze będe do Ciebie zaglądała...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chyba w obu... forma, jak juz mówiłem, burzy mi płynnosć czytania, a treść, właściwie nie wnosi chyba ona nic ważnego (ze został mały(czyli sam) to chyba oczywiste...
w wersji aktualnej, bardziej by mi się podbało gdyby w ogóle to wyciać, ale mam wrazenie, ze tam można jeszcze cos waznego/ciekawego napisać... a może właśnie uciać? tak jak tę rózę... chyba skłoniłbym się to ciecia...ale to Twój wiersz...
pozdrawiam
Opublikowano

Michale, kawa na ławę powoduje lepkość.

Moim zdaniem:
- zmienić tytuł,
- całkowicie zaniechać końcówki, czytelnik sam się domysli, że biega o księcia,
- "flaszka po truciźnie" zatruwa - spróbować omówienia.

Pozdrawiam. A.

Opublikowano

zgadzam się z przedmówczynią :))
flaszka po truciźnie - zbyt oczywiste
nie zostawiasz nic do "zamyślenia" czytelnikowi :))
i faktycznie końcówka jest beznadziejna
gdyby to pozmieniać, wyszedłby naprawdę dobry wiersz

może po prostu zostawić do "ciach tak ucięli" ?

pomimo niedociągnięć - naprawdę duży plus :))

pozdrawiam
Emilka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Klękasz naga przed wrogami mymi i przed ich żonami -

      Do licha z tobą, precz z moich oczu!

      Twej głowy nie przykrywa chusta,

      A ciało swoje wystawiasz na wab - 

      Niech Bóg trądem cię okryje!

      Pożegnaj się z ladacznicami swymi,odłącz się od ich stada - 

      Dla niegodziwych jest obcowanie z nimi!

      Spójrz jak zieje twe ciało nieczyste -

      Butwa zaczyna je chwytać,

      A muszki brunatne już zlatują do niego,

      Wabione tym, co tchawki wychwycą!

      Ono jest mierzwą dla nich,

      A ich odwłok przebarwia się na nim!

      Czy chcesz aby stało się ono ich wylęgarnią?

      Zerwij z siebie ten pancerz,

      Niech on nie będzie ci zbroją!

      Bo czy to nie dla ciebie mąż drążył w ojcowiźnie

      Byś mogła czerpać a abisynki, która tam stanęła?

      Czy może łotr jakiś urwał jej żurawiaI stała się bezużyteczna?

      Napełnił miednicę wodą czystą

      I przemyj nią swe lico pierwej

      Nim ktoś je zobaczy!

      I stopy swe obmyj byś czystymi stąpała po glebie czystej!

      Zmyj to wszystko z ciała swego

      Co przyniosło ci zaniedbanie!

      I przestań czynić jak czynisz,

      Bo to cię zgarsza!

      On zmierzchłych czasów nierząd swój głosisz jawnie

      I ściągasz na siebie pogardę ludzi -

      Oni krzywią usta na twój widok

      I szeptają o tobie na ulicach!

      I wspominają cię pijacy w karczmach,

      Jak to sprzedawali cię za wino!

      A kupcy, co od nich cię wzięli

      I zaciągnęli do stajni bez słowa twego sprzeciwu,

      Śpiewają zawiani o tobie w swych pieśniach!

      Z powodu twej rozpusty,Twój syn zanosi się szlochem,

      A córa nie patrzy już na ciebie z umiłowaniem!

      Odraza do ciebie wypisana jest na nich!

      Mnożysz nałożników,

      By jak najwięcej klejnotów

      Wrzucano do twej jaskini,

      I tęskinisz za młodością zepsutą,

      Za nacieraniem oliwą i pijaństwem w bramach!

      I za zagabywaniem nieznajomych!

      Namiętność kierujesz niewłaściwie

      Na urodziwych młodzieńców - 

      Ale zaprawdę, oni nie tkną nieczystości swymi dłońmi,

      Bo brzydzą się ohydztwem!

      Nie spojrzą nawet ukradkiem, boś nie umyta!

      Zapędziłaś się brudem

      I nikt nie ma wątpliwości!

      Spojrzenie skierować na ciebie wystarczy,

      By ujrzeć, żeś doprowadzona!

      I nozdrza odór drażni jak przejść blisko!

      Precz mi z oczu, pókiś tak porobiona,

      Pod lampą przy oberży znajdziesz jeszcze dla siebie miejsce!

      A nuż to ono okaże się dla ciebie przystanią!

      Precz do diabła!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...