Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

chciałam zaszczepić w drzewach
słowo.

wyciągnięte ramiona szukały w chmurach oparcia
a może czegoś więcej. oddzielenie granicy bytu
i niebytu, jak sucha gałąź, której końca
nie widać.

w słonecznych dłoniach każdy liść nabierał
miękkości.chropowata kora ubierała omszałe garnitury
szukając w trawie lustrzanych odbić.

stało samotne , nieświadome oczu.

nie przywołam aniołów.niepotrzebne trzęsienie ziemi
by poczuć życie w suchym pniu

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a właśnie, czy każdy liść potrzebuje nadania miękkości, czy to jakieś poprawianie natury?
szacuneczek
miekkosc liscia miała symbolizowac zycie. w szerszej intrpretacji jest to wiersz o poezji:)pozdr.
Opublikowano
stało samotne , nieświadome oczu.

nie przywołam aniołów.niepotrzebne trzęsienie ziemi
by poczuć życie w suchym pniu


Cóż powiem, kiedy jestem pod urokiem Twojej poezji? Odczułam spokój pogrążonego w zadumie drzewa, które pod zmurszałą korą ukrywa wciąż pełne nadziei serce i dzięki temu żyje...od środka jest ciagle młode; tak sobie dumam...pod tym drzewem, że może i ja jestem jak ono? Wzruszyłam się...
Pozdrawiam cieplutko :-)
Krysia
Opublikowano

drzewa! lubię je w wierszach, bardzo i jak jest niebanalnie, to tym bardziej

tutaj jest wszystko jak duży oddech z westchnieniem, bardzo mi się
dzięki i pozdrawiam, Ulka:))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Ten utwór to niezwykle gęsta, filozoficzna próba przepisania mitu o stworzeniu świata na język fizyki, egzystencjalizmu i czułości.  Odwracasz tradycyjną wizję Genesis. Stworzenie świata nie jest tu triumfem światła, lecz „popełnieniem siebie” - rodzajem ontologicznej pomyłki. Doskonała nicość - zanim powstał świat, panowała pełnia, która nie potrzebowała świadka ani odbicia. Czas i przestrzeń nie są darami, lecz objawami „zużywania się” wieczności. Materia jest tylko „opóźnieniem rozpadu”. Pojawienie się człowieka w wierszu jest przedstawione jako coś niemal nielegalnego - „coś, co nie powinno mieć oczu”. Nasza świadomość to „rysa na nieskończoności”.    Najważniejszy moment wiersza, gdy sugerujesz, że w bezdusznym mechanizmie wszechświata pojawia się coś, czego „nie przewidziała żadna stała” - Czułość. Kiedy dwie skończone, śmiertelne istoty uznają się za „konieczne”, nicość traci swoją potęgę - przestaje być jedynym punktem odniesienia.   "Jesteśmy jedynymi bogami, których stać na luksus umierania" - to paradoksalne stwierdzenie - bogowie (wieczność) nic nie ryzykują, więc ich istnienie jest „tanie”. Nasze istnienie ma wartość, bo ryzykujemy wszystkim.   Proponujesz fascynującą, odwróconą teologię: "Może więc Bóg, nie jest początkiem. Może jest skutkiem."   To człowiek, poprzez swoją zdolność do nadawania znaczeń, „stwarza” boski pierwiastek w pustym kosmosie. Wiersz kończy się bardzo konkretną wskazówką: sensu nie znajdziesz w biologii („w neuronach”) ani w wielkich teoriach. Sens jest międzyludzki. Jesteśmy „błędem” w idealnej ciszy wszechświata, ale to właśnie ten błąd sprawia, że światło w ogóle ma po co płonąć.   Mocny i świetny tekst, dużo pięknych metafor i jeszcze więcej filozofii, w tym  koncepcji ex nihilo.  Fascynujący!    Pozdrawiam. :) 
    • @EsKalisia Fajne :)
    • Jeśli po latach nadal będziecie się kochać, to w temacie miłości nie ma więcej ponad.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...