Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ostatnio trafiłam na stare (bardzo!!!) nagranie zespołu Róże Europy. I zaczęłam się zastanawiać, dlaczego dziś nie pisze się tak dobrych tekstów na tak przyzwoitym (z poetyckiego punktu widzenia poziomie). Poniżej tekst:

List do Gertrudy Burgund
Pościel przyniesiona przed chwilą z pralni
Nadal pachnie czekoladą z orzechami
Którą położyłaś na mojej piżamie wieczorem
Czterdziestego ósmego dnia wakacji
To jedyny dowód że byłaś tu
A teraz puste miejsca na ścianach i sufitach
Zajmuje Pałac Kultury wystający zza parapetu
I butelka porzeczkowego wina a poza tym

Każdego dnia
Codziennie kocham Cię

Dwudziestego sierpnia przed północą
Meble usłyszały odjeżdżający pociąg
I razem z naczyniami naczyniami kuchennymi
Zabarykadowały się w ubikacji
A wczoraj zostałem pokłócony
Z jedenastym papierosem
Mieszkańcem milionowej paczki
Wypalonej przez Twój
Niezrozumiały dla mnie nałóg
Przez ten Twój cholerny nałóg i jeszcze coś

Każdego dnia
Codziennie kocham Cię

Każdego dnia kocham Cię
Nieprawda że czasami kocham codziennie
Nie tylko w święta nie tylko w niedziele
Kocham w normalne dni powszednie
Każdego dnia kocham Cię
Kocham kocham kocham codziennie
Każdego dnia kocham Cię
Kocham kocham kocham codziennie

Wczoraj przyszły pozdrowienia z zagranicy
I nie znalazłszy drugiej pary oczy
Wyskoczyły przez okno
Rozbijając się o kontenery z mlekiem
I to już chyba wszystko

Pozdrawiam i całuję gorąco



Autor tekstów to zdaje się Piotr Klatt, w chwili wydania płyty z tą piosenką miał 24 lata. Należy dodać, że zespół nie aspirował broń Boże do kategorii poezji śpiewanej, to, co grali wtedy nazywało się muzyką alternatywną. Dziś na Liście Trójki posłuchałam dla przykładu tekstów Comy i Marii Peszek, którzy aspirują chyba do kategorii wykonawców muzyki alternatywnej, czy nawet poezji śpiewanej (w przypadku Peszek) i ich poziom jakoś wydał mi się dość śmieszny (przy całym szacunku dla obu wykonawców). A więc pytanie: czy, a jeśli tak, to dlaczego, poziom literacki tekstów wykonawców muzyki rockowej czy skierowanej do młodego odbiorcy jest tak niski?..
Pzdr., j.

  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Ten z listy (Wola istnienia) - tak. Dla porówniania, wkleję:

Ktoś mnie obarczył jarzmem win
Zaszczepił pierworodny grzech
Długi czas odczuwałem tylko wstyd
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Wypaczona wola,chory cel
Poza moralnością księgi praw
Na moją głowę święty gniew
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Wyczulony na piękno ze wzrokiem w noc
Wyśniłem mój bluźnierczy sen
Że nie czuję wstydu za mój los
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Rodzi się moc
Oto rodzi się moc
Czuję jak rodzi się moc
Czuję jak rodzi się

Rodzi się moc
Oto rodzi się moc
Czuję jak rodzi sie moc
Czuję jak rodzi się
Wola istnienia pod pojęciem "Człowiek"

Poprzez cierpienie nie stajesz się
Tak bardzo piękny jakbyś chciał
Stajesz się zgorzkniały i szczęśliwy mniej
Proszę by dobrze zrozumiano mnie
By dobrze zrozumiano mnie

Rodzi się moc
Oto rodzi się moc
Czuję jak rodzi się moc
Czuję jak rodzi się

Rodzi się moc
Oto rodzi się moc
Czuję jak rodzi sie moc
Czuję jak rodzi się
Wola istnienia pod pojęciem "Człowiek"

Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc /x2


Nie osądzam tzw. "ważkości tematu" tylko jego poetyckość, a więc zastosowanie środków poetyckich, wrażliwość, brak banału, oryginalność itd.
Jakieś dobre poetycko teksty?.. Proszę o wklejanie. Będzie miło, ciekawie, i bardziej poetycko niż przy wklejaniu zdjęć ;)
Pzdr., j.

Opublikowano

w muzyce liczą się jaja;)
najważniejsza jest szczerość.
teksty COMY są dość specyficzne, ale, szczerze, uważam choćby takiego 'Zbyszka' za tekst świetny, prosty, a przy tym dość frapujący. może i ostatnia płytka ssie, ale wcześniejsze dokonania - jak dla mnie - są warte uwagi. z powodu tekstów też.
Peszkównę uwielbiam jako całokształt i bronił Jej będę od ostatniej kropli krwi;).
szczerze, dużo bardziej trafiają do mnie choćby teksty Riedla niż wielu nowomodnych poetów by BL.
że o Morrisonie nie wspomnę (oczywiście w wersji oryginalnej, bo polskie tłumaczenia są z reguły straszliwe);P

Dżem
Jak malowany ptak

Za oknem żywi ludzie, inny wymiar, inne życie.
Czy wiesz, jak ciężko jest
Walczyć z każdym nowym dniem,
Każdej nocy modlić się o bezpieczny, spokojny sen.
Bez nadziei i bez szans spojrzeć w karty mówiąc pas

Czy przyjmiesz mnie mój Boże,
kiedy odejść przyjdzie czas?
Czy podasz mi swą rękę?
A może będziesz się bał,
będziesz się bał...

Za oknem wrzeszczą ludzie,
Szybę stłukł rzucony kamień.
Czy wiesz jak czuję się,
Gdy wy objęciach trzymam śmierć?
Gdy wyrok napisany w lekarza oczach szklanych.
Gdy lecę, lecę tak, jak ten malowany ptak.

autor słów utworu: Dariusz Dusza
kompozytor: Jerzy Styczyński





SBB
Pieśń stojącego w bramie

Przybliż się dziewczyno nie jesteś mi obca
Znam ciebie i twoje siostry
Będziemy tańczyć i popijać wino
Przybliż się dziewczyno

Jeden jest dom i jedna pieśń
Jeden taniec, jedna muzyka
Czas śpiewa tańczą minuty
Przybliż się dziewczyno

Słowa: Lech Majewski

Opublikowano

Słuchało się tego zespołu gdzieś na początku lat dziewięćdziesiątych.
Ciekawy temat, choć ciężko odpowiedzieć dlaczego się nie pisze takich tekstów dziś. Nie wiadomo na kogo winę zrzucić, czy na radiostacje, które puszczają i promują taką a nie inną muzykę, czy na łatwość zaistnienia, czy na gusta. Może się pisze, ale nie słychać tego jeszcze w radiu.
Osobiście gdyby jakiś zespół alternatywny chciał zaśpiewać moje teksty to nie miałbym nic przeciwko;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lubię Peszek, tylko chodzi mi o jakość samych tekstów, bez muzyki i wykonania. Wiadomo, że świetna interpretacja, (a Peszek jest rewelacyjna), robi cuda. Tymczasem tekst, wyprany z muzyki, interpretacji, aranżacji, produkcji itd. mógłby bronić się sam. Nie mówię, że ma być zaraz wysokich lotów poezją (nie uwazam, że tekst "Listu..." taki jest) ale mógłby być czymś więcej niż beznadziejnie naiwną rymowanką. Dżem - świetny dopiero przy ostatniej strofie i odwołaniu do "Malowanego Ptaka" Kosińskiego, SBB - potwierdza moją teorię - to tekst "starej gwardii" i niestety mało popularny.
Ogólnie chodzi mi o to, że dzisiejsze teksty pełne są truizmów bez żadnego polotu, obróbki poetyckiej, a co za tym idzie, wartości literackiej. I chodzi mi o tzw. mainstream, a nie pozycje niszowe.
Pzdr. jzw. j. ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Marcin, Świetlicki poetą jest. Świetliki to jego "autorski" projekt. Chodzi mi o zwykłe ambicje zwykłych "szarpidrutów". Dziś tekst jest dużo mniej wazny niż makijaż chórku (pomijając jego inne walory, i nie mówię o głosowych).
Pzdr. j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1988 jeśli chodzi o ścisłość :)

Ja też :)
A to płyta z 1988. Ja trochę później poznałem ten zespół, od płyty Krew Marylin Monroe, miałem może 12 lat;) Ze 'starych' zespołów z dobrymi tekstami to jeszcze Variete jest, pierwsza płyta niezła. A z nowych to mi praktycznie nic nie przychodzi do głowy, bo albo po angielsku śpiewają, albo teksty są bardzo minimalistyczne i bez muzyki średnio wypadają. Hotel Kosmos z tekstami Rafała Skoniecznego jest w porządku.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1988 jeśli chodzi o ścisłość :)

Ja też :)
A to płyta z 1988. Ja trochę później poznałem ten zespół, od płyty Krew Marylin Monroe, miałem może 12 lat;) Ze 'starych' zespołów z dobrymi tekstami to jeszcze Variete jest, pierwsza płyta niezła. A z nowych to mi praktycznie nic nie przychodzi do głowy, bo albo po angielsku śpiewają, albo teksty są bardzo minimalistyczne i bez muzyki średnio wypadają. Hotel Kosmos z tekstami Rafała Skoniecznego jest w porządku.
OK, a co sądzisz o samym tekście?..
Variete rzeczywiście niezłe. Hotelu Kosmos nie znam, spróbuję.
Angielskie dobre? Bywają częściej niż polskie, to fakt. Podrzuć przykłady, nigdy dość dobrej poezji, również tekściarskiej :)
Teza o braku dobrych tekstów w mainstreamie wciąż żywa :)
Pzdr. j.
Opublikowano

Janerka (ale to zdaje się niszowe i na dodatek staroć)
Strachy na Lachy
Niektóre Myslovitz (chociaż tutaj bez podkładu bywa czesto tragicznie)
Polscy wykonawcy stanowią może 2 % tego, czego słucham i bardziej by mi zależało, żeby podciągnęli się muzycznie,
przestałem oglądać telewizję i słuchać radia
i od razu przestała mnie drażnić tandeta tekstów
a także całej reszty
;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Marcin, Świetlicki poetą jest. Świetliki to jego "autorski" projekt. Chodzi mi o zwykłe ambicje zwykłych "szarpidrutów". Dziś tekst jest dużo mniej wazny niż makijaż chórku (pomijając jego inne walory, i nie mówię o głosowych).
Pzdr. j.

wiem, kim jest Świetlicki;). Arek Buczek to też poeta, sprawa z Antybiotykiem ma się podobnie.
ale wiesz, trzeba odróżnić muzykę od Muzyki;).
myślę, że to co piszesz o dzisiejszych tekstach przekłada się na całą współczesną muzę.
przynajmniej to, co jest w radiu, nie da się tego ukryć.
jeżeli wysnuwać wnioski npdst. tego, co serwują nam media, to w zasadzie każda dziedzina sztuki leży. ale jeśli pójść nocą w miasto, to można się przekonać, że dobra sztuka jeszcze istnieje, tylko nie ma jej na pierwszych stronach gazet. z reguły.


nie jest to może poezyja, ale urzekła mnie prostota i szczerość tego:

Złe Psy
Dziad

znowu jest trzecia rano
a ja chodzę po mieszkaniu
znowu jest trzecia rano
a ty śpisz nasycona

znowu jest trzecia rano
a ja chodzę po mieszkaniu
a ty śpisz, śpisz nasycona
śpij

pieniądz robi pieniądz
dziad holuje dziada
ciało zżera ciało
zdrada znowu zdrada

znowu jest trzecia rano
a ja chodzę po mieszkaniu
a ty śpisz, śpisz nasycona
śpij

znowu jest trzecia rano
a ja chodzę po mieszkaniu
a ty śpij, diabeł poleje
pij, pij, pij bracie pij

pieniądz robi pieniądz
dziad holuje dziada
ciało zżera ciało
zdrada znowu zdrada...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oj, to fakt. Ale czasem szkoda, że nie może być tak dobrze, jak kiedyś (co nie znaczy, że kiedyś było nie wiem, jak dobrze) :)
Wiesz, ja sądzę, że literacko dobry tekst piosenki, to zawsze będzie coś niszowego, znam wiele angielskich tekstów, które, gdyby dokonać im rozbioru, okażą się totalnym chłamem, ale pomimo to są przejmujące i inspirujące,
w przeciwieństwie do wiersza, w piosence często wystarczy jedna dobra fraza by uczynić tekst znakomitym. Z drugiej strony, niszowa, bo niszowa, ale też święcąca swego czasu triumfy piosenka poetycka, była przegięciem w drugą stronę, często muzycznie miałka, wtórna, mnie zaczęła się w pewnym momencie kojarzyć z disco polo.
Co do zasady kiedyś było lepiej, to ja się zastanawiam czy istnieje coś takiego, jak przekroczenie masy krytycznej w tej sferze i czy tendencja ma zamiar się odwrócić, bo na razie to wygląda na przepaść bez dna, niestety

o jak fajnie sobie pomarudzić :)
Opublikowano

KSU » Na krawędzi snu:

Wieża i okno, kolejna mdła noc
Za oknem pejzaż, północ i mrok
Kroki jak strzały uciekły gdzieś w dal
Ostatni przechodzień zdradził martwy czas
Światło neonów zabija taniec cieni
Nagie manekiny za swych panów się śmieją
Ożywa martwa cisza, dźwięki jak szkło
Szalony głos syreny gdzieś zniknął za mgłą

Ref.:

Nie wiem co jest prawdą na krawędzi snu
Nie wiem co jest snem na krawędzi prawdy / x2
Miasto i noc, miasto i szok / x4

Słońce w zenicie i ożył martwy czas
Miasto znów walczy ze swym cieniem jeszcze raz
Bezwład i próżnia, szybkość i szał
Cel został gdzieś za nami, ktoś kiedyś go znał
Miliony sprzecznych celów mieszają się wciąż
Świat nakręcanych lalek, zdażenia i los
Prorocy krzyczą hasła, żebracy się śmieją
Bezduszne marionetki na wietrze się chwieją

Ref.:

Nie wiem co jest prawdą na krawędzi snu
Nie wiem co jest snem na krawędzi prawdy / x2
Miasto i noc, miasto i szok / x4


KSU » To jest to
Lubię gdy puste mam kieszenie
i nie mam żadnych ważnych spraw
Gdy nikt nie mówi "tak nie wolno"
i robią ze mnie symbol zła
Lubię odskoczyć gdzieś w nieznane
tak bez powodu i bez celu
Zgubić się w wielkim szarym tłumie
Wśród jednakowych twarzy wielu

Ref. x 2
To jest to
To mój świat

Lubię gdy moi starzy kumple
Gdy znów zobaczą mnie po latach
Z odrazą patrzą na mój wygląd
I wciąż mnie mają za wariata
Lubię gdy wzniosłe masz zamiary
kierujesz mnie na drogę cnoty
i marszczysz czoło gdy w nagrodę
słyszysz mój zdrowy śmiech idioty
Ref. ... x2


PS - to tak na chybił trafił wybrałem z garści zespołów, które chciałbym przytoczyć. To są stare teksty, chyba Bohuna, jak jeszcze żył (lata 80-te). A co do "Comy" - nieszczególnie przepadam za nimi. A o reszcie alternatywy nie wiem - już nie jestem w klimatach, ale znając życie najlepsza podziemna muzyka jest bez naklejki "sony music" na okładce.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A to płyta z 1988. Ja trochę później poznałem ten zespół, od płyty Krew Marylin Monroe, miałem może 12 lat;) Ze 'starych' zespołów z dobrymi tekstami to jeszcze Variete jest, pierwsza płyta niezła. A z nowych to mi praktycznie nic nie przychodzi do głowy, bo albo po angielsku śpiewają, albo teksty są bardzo minimalistyczne i bez muzyki średnio wypadają. Hotel Kosmos z tekstami Rafała Skoniecznego jest w porządku.
OK, a co sądzisz o samym tekście?..
Variete rzeczywiście niezłe. Hotelu Kosmos nie znam, spróbuję.
Angielskie dobre? Bywają częściej niż polskie, to fakt. Podrzuć przykłady, nigdy dość dobrej poezji, również tekściarskiej :)
Teza o braku dobrych tekstów w mainstreamie wciąż żywa :)
Pzdr. j.
Tekst jest fajny, jak na dzisiejsze warunki to pewnie i więcej niż fajny.
Przykłady, jeśli chodzi o polskie, to może takie coś, ociera się o poezję trochę, ale mainstream to nie jest:)

heinrichmaneuver.wrzuta.pl/audio/9XxmDYr8ch9/organizm_-_teraz
heinrichmaneuver.wrzuta.pl/audio/2XzddQQh10b/organizm_-_przez_sciane
heinrichmaneuver.wrzuta.pl/audio/7OhOtDMGQlh/pambuk_-_scarlett

Zawsze jeszcze można posłuchać moich kawałków alternatywnych:D
Opublikowano

Nie słucham polskiej muzyki, więc ciężko mi się wypowiedzieć. Właściwie w głowie mam tylko Kazika, Nosowską, Muńka, Janerkę... Chyba nie tak tragicznie... Co do Comy - teksty są moim zdaniem komiczne i niezwykle wzniosłe. I jeszcze ten głos... A Peszkowa - cóż, jej twórczość ciężko podciągnąć pod muzykę alternatywną. Nazwałabym to raczej pewnego rodzaju wydarzeniem, z genialnym (GENIALNYM!) pijarem i odrobiną kontrowersji. Czasem fajnie się słucha, czasem nie. Taka to Peszkowa.

A tu taki tekścik porządny, Joy Division "Atmosphere"

Idziesz w milczeniu
Nie odchodź w milczeniu
Bacz na wieczne zagrożenie
Rozmowy bez końca
Odtwarzanie życia
Nie odchodź

Idziesz w milczeniu
Nie odwracaj się w milczeniu
Twoje zmieszanie - moje złudzenie
Niczym maska niechęci do samego siebie
Spogląda ci w oczy i ginie
Nie odchodź

Takim jak ty łatwo jest
Wytężać oczy, kroczyć w powietrzu
Myszkować przy rzekach i wśród ulic
Porzucać zbyt wcześnie każdy zakątek
Z uczuciem odpowiedniej troski
Nie odchodź w milczeniu
Nie odchodź


i T Love "Ścierwo", które kiedyś zadedykował mi mój ówczesny mężczyzna :)

Osiedle nasze stoi jak stało
Tak wielu ludzi tu zbiedniało
Miasto nasze stoi jak stało
Ruchliwe ulice w dzień, wieczorem mało
Raczej osobno a jednak razem
W jednym mieszkaniu jak kamikadze
Nie chorujemy na kasę, na władzę
A jednak szkodzi nam to razem

Ref:
To moja wina, to moja wina
Ścierwo takie jak ja to jest przyczyna
Że już nie możesz poczuć więcej
Że nie trzymamy się za ręce

Ulica, która pachnie mi Tobą
Nie może rozejść się z moją głową
Poranki chłodne, które lubiłem
Gdy pudrowałem i ostro piłem
Tak było zawsze jak spałem
Ty się budziłaś ze swoim strachem
To są historie niektórym dobrze znane
W tak wielu parach przeboksowane

Ref:
To moja wina...

Tylko nie mów, że Twoja wina
Jesteś aniołem dla sukinsyna
Chociaż jesteśmy poharatani
Syjamscy bracia są nierozłączalni

Ref:
To moja wina...

Opublikowano

ja się nie znam na poezji, ale jeśli chodzi o teksty, to PP uwielbiam od kołyski (to poniżej - jakoś tak jako pierwsze przyszły do głowy).
a Nosowska? no przecież tu nie można nic wybrać, bo wszystko jest najlepsze. A obywatel Kazik?

PP

Spokój w głowach

Niczego nie jest mi szkoda
Nic z tego czego jeszcze mi brak
Starczy gdy kocham
Huczy las i wieje wiatr
I także to że
Co noc zasypiamy twarzą w twarz
Frontem do tej samej rzeki
Ile sił tylu nas czeka u bram
Lecz czy starczy nam sił
Wystarczy?

Moja wolność
Moja swoboda
Tak wolność gdy mam
Kieszenie pełne czereśni
Nie lękam się cienia diabła i wroga
Moja wolność
Moja swoboda

Stąd uciekać nie ma po co
Stąd - nie za bardzo jest nawet dokąd
Dzwon na góry świętej szczycie
On - bardziej realny niż myślicie
Jak mam to wytłumaczyć
W jakie ubrać to słowa
Co się liczy najbardziej?
Spokój w głowach
Pokój w głowach
Spokój w głowach
Pokój w głowach

Gdy zostaniesz u mnie na noc

I po co mi mówisz, że gdzieś ktoś na ciebie czeka
Mówisz że musisz już biec
Bo niedługo będzie się ściemniać
Dzieli nas zaledwie tych kilka domów
Tę parę ulic, wzdłuż i wszerz
Nie mogę cię zatrzymać
Nie mogę cię dogonić

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami
Ty i ja to trójkąty o czterech bokach
Ty i ja to ognie świecy
Gasnące na mrugnięcie oka

Gdy zostajesz u mnie na noc
Nie myślę o śmiertelnych czasach
Patrzę jak nasza miłość
Spaceruje w naszych płaszczach

Dzieli nas zaledwie tych kilka domów
Te parę ulic wzdłuż i wszerz
Nie mogę cię zatrzymać
Nie mogę cię dogonić

Jeśli tylko chcesz, jeśli tylko możesz
Ukryjemy się gdzieś daleko na bagnach
Ja będę miał na imię Ptak
Na ciebie będą wołać Sarna
Jeśli tylko chcesz, jeśli tylko możesz

Gdy zostajesz u mnie na noc
Nie myślę o śmiertelnych czasach
Patrzę jak nasza miłość
Spaceruje w naszych płaszczach

Wystarczy i to
Gdy zostajesz u mnie na noc

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Grzech

       

      Grzech jako pojęcie na pewno ma już ponad dwa tysiące lat. Moja definicja grzechu jest następująca: jest to błąd moralny, błąd postępowania, błąd uczynkowy, mający swoje konsekwencje nie tylko doczesne ale i wykraczające poza wymiar doczesny, konsekwencje metafizyczne, transcendentalne. Błąd moralny wynikający z porzucenia, zaniechania mądrości zapisanej w etyce, na przykład „Etyce nikomachejskiej”, „Etyce katolickiej” itd. itp. W zamierzchłych czasach obowiązywał „Kodeks Hammurabiego”, później doskonalszy kodeks „Dziesięciu Przykazań Bożych”. Jeśli ktoś myśli, iż błędy moralne wynikające z nieprzestrzegania owych przykazań należą już do przeszłości tkwi w podstawowym błędzie. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia z tą samą formą ludzkiej egzystencji, niezmienną od tysięcy lat pomimo tego, że zmienił się i wciąż zmienia tzw. „postęp naukowo-techniczny”. Mamy jeden mózg złożony z dwóch półkul, dwoje oczu, jeden nos z dwiema dziurkami, jedną szyję, jeden tors, dwie ręce, dwie nogi, liczne członki, jedno serce. Jednym z fundamentalnych błędów moralnych ludzkości był i jest „grzech pierworodny”. Grzech zaniechania posłuszeństwa Bogu-Stwórcy, Bogu-Ojcu. Wręcz wypowiedzenia tego posłuszeństwa i uległości wobec koncepcji etycznej upadłego anioła (anioła buntu) zwanego szatanem. Na samym początku rajskiego bytowania była tylko para ludzi: Adam i Ewa. Ktoś powie, że to nieprawda, że ludzi mogło być więcej. Jednak kierując się logiką stwierdzam co następuje: jest nas wiele miliardów ludzi na całym świecie, obecnie w dzisiejszych czasach. Idąc zaś w głąb historii ludzkości, we wcześniejszych czasach, było nas znacznie mniej, a na samym początku była tylko para. Najprawdopodobniej. Szatan domyśliwszy się większej słabości i podatności na manipulację u pra-matki Ewy, skusił niewiastę podpowiadając, że wbrew temu co Bóg-Ojciec mówił, owoce jakie znajdują się na drzewie wiadomości o dobru i złu są dobre do jedzenia i mają cudowny, wspaniały smak. Rozkosz dla oczu i podniebienia. Ewa uległa namowie diabła i potwierdziła, że to prawda. Zaraz też postanowiła namówić Bogu ducha winnego Adama do spożycia tegoż owocu. Adam uległ niewieście, przecież to ta, która powstała z żebra adamowego, ta, która miała być jego podporą życiową, pomocą w życiu. I stało się. Rozkoszny owoc utkwił w przełyku Adama. W anatomii nazywa się to „jabłko Adama”. Zaraz też poznali oboje gorycz porażki swego błędu moralnego: zrozumieli, że są nadzy i ukryli się, przed Bogiem-Ojcem. Konsekwencje grzechu pierworodnego ludzkość ponosi po dziś dzień. Ludzie mocno muszą się zastanawiać nad rozróżnieniem dobra od zła, a ponieważ czynią to wbrew Bogu, błądzą. 

       

      W Kościele Katolickim rozróżniono siedem błędów moralnych, siedem grzechów głównych. Pierwszym jest grzech pychy. W dawnych czasach zrozumienie grzechu pychy było takie same jak i obecnie. Nic nie zmieniło się w tym względzie wbrew stanowczym oponentom współczesnej, ateistycznej ideologii i zwolennikom tzw. „ewolucji moralnej” człowieka. Człowiek stawiał i stawia siebie w miejsce Boga. Kiedy indziej w ogóle neguje potrzebę wyznawania wiary, istnienia Boga, czy idei Boga, nauczania Kościoła Katolickiego czy szerzej rzecz ujmując chrześcijańskiego. To są sprawy zupełnie zbędne w jego życiu. Niepotrzebny balast. Jeszcze inni pyszałkowie zwalczają wszelkimi sposobami religie uważając je za szkodliwe względem idei „postępu” szeroko rozumianego. Stają się „apostołami” ateizmu. Jeszcze inni nie potrafią pogodzić cierpienia z miłosiernym Bogiem. To były i są oblicza pychy człowieczej.

       

      Drugim grzechem kardynalnym jest chciwość. Co wydaje się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, chciwcami są nie ci ludzie, którzy mają niewiele lub nic ale ci, którym nic nie brakuje, a nawet mają nadmiar bogactw. Zachłanność chciwców prowadzi ich na krawędź przepaści. Doprowadzają siebie do takiego stanu, w którym dopuszczają się kradzieży tylko po to aby więcej posiadać, ciągle coraz więcej. Niektórzy kradną dla dreszczyku emocji i partykularnej korzyści, dla rozrywki. Pieniądz, dobra materialne stają się dla nich nowym bogiem. Bywa i tak, że zaharowują się na kilku etatach, na granicy zdrowia fizycznego i psychicznego aby mieć... więcej, coraz więcej, ponad miarę. Inni udają ubogich, żebrzą choć na kontach bankowych mają miliony. Chciwość, zachłanność, żądza posiadania to oblicza tego grzechu.

       

      Trzecim grzechem głównym jest nieczystość. Szydercy mówią w tym miejscu o czystości cielesnej, o konieczności higieny całego ciała. Nie o to tu idzie. Chodzi o nieczystość w sensie moralnym. Nieczystość, która dotyka sfery intymnej człowieka ale nie tylko, także sfery umysłowej i duchowej. W dawnych czasach szczególnie nieczystymi byli ludzie chorzy na trąd, trędowaci; ich ciała puchły i stawały się nieczułe na ból. Egzystowali z dala od miasta w odosobnieniu. Słowo trąd nabrało znaczenia także w dzisiejszych czasach. Znaczenia pejoratywnego, odnoszącego się do wyrzutków społecznych. Trąd jako taki jest chorobą uleczalną ale trąd odrzucenia społecznego ma się całkiem dobrze. Do nieczystych uczynków należy zaliczyć te uczynki, które dotyczą sfery erotycznej. Wszystko to co pochodzi od erosa wszetecznego czyni człowieka nieczystym. Jeśli człowiek używa erosa do zabawy, rozrywki, uprzyjemniania sobie nudy, popełnia grzech nieczystości. Tak samo ma się rzecz jeśli idzie o sprośne myśli; ten kto je ma popełnia grzech nieczystości. Grzech grzechowi nierówny. Grzech nieczystych myśli to grzech lekki, a nieczysty uczynek z drugą osobą lub bez jej udziału to grzech ciężki. Grzech nieczystego uczynku to także grzech przeciw zdrowemu rozumowi, przeciw duchowi. Człowiek wiedząc co jest dobre, a co jest złe, co jest złym uczynkiem wybiera jednak zło. Dlaczego? Woluntaryści uważają, że o wszystkim decyduje ludzka wola, która często bywa w konflikcie ze zdrowym rozumem. Konsekwencje nieczystych uczynków bywają żałosne: choroby weneryczne potrafią się szerzyć jak epidemie. Do dziś nie znaleziono leku na AIDS. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, które kocham?

       

      Czwartym grzechem jest zazdrość. Świetną ilustracją grzechu zazdrości jest anegdota o dwóch gospodarzach. Jeden był dobrym gospodarzem, zaradnym i miał pięć dorodnych, mlecznych krów. Drugi był gospodarzem leniwym, mało zaradnym i miał tylko jedną jałówkę. Pan Bóg widząc niezadowolenie i rozżalenie ubogiego gospodarza posłał mu anioła. Anioł zapytał się nieudacznika co chciałby aby mu Pan Bóg uczynił? Czy chciałby mieć drugą, mleczną krowę? Ubogi i leniwy gospodarz odparł, że chciałby aby wszystkie krowy bogatszego gospodarza zdechły, że nie chce drugiej, mlecznej krowy. W najważniejszej księdze ludzkości znajdujemy podobną przypowieść o dwóch braciach: Kainie i Ablu. Ofiara Abla była miła Bogu-Ojcu, a ofiara, którą złożył Kain nie. To stało się przyczyną zazdrości Kaina do tego stopnia, iż posunął się do zabójstwa swego brata Abla. Innym przykładem zazdrości jest uczucie. Żona potrafi być tak bardzo zazdrosna o swego męża, że gdy tylko spojrzy na inną kobietę czyni jemu nie tylko wymówki ale wręcz awanturę. Podobnie mąż będąc zazdrosnym o żonę, traktuje ją jak niewolnicę, wiecznie podejrzewa o zdradę, o to, że ma kochanka. Taka zazdrość prowadzi najczęściej do rozkładu pożycia małżeńskiego,a nierzadko nawet do zbrodni. Ponieważ świat jest bogaty w formy, a i w treść niebiedny przykładów zazdrości można podać znacznie więcej i o znacznie większym stopniu komplikacji. Podłożem ich wszystkich jest jednak zawsze mniej lub bardziej skrywana zazdrość.

       

      Piątym grzechem głównym jest brak umiaru w jedzeniu i piciu. W starożytnym Rzymie patrycjusze i dostojnicy lubowali się w wystawnych ucztach, podczas których serwowano najróżniejsze, wymyślne potrawy, a wina i inne trunki lały się strumieniami. Kiedy wszyscy goście byli już tak bardzo najedzeni, że na potrawy nie mogli patrzeć, udawali się do stosownych pomieszczeń, brali pióra ptasie i łechtali gardła wywołując tym sposobem wymioty. Gdy opróżnili żołądki z całej treści pokarmowej wracali na dalszy ciąg uczty. W dzisiejszych czasach rozbuchanego konsumpcjonizmu mamy do czynienia z tymi samymi błędami postępowania. Ale nie tylko. Są osoby, które przeciwnie, mają chorobliwy tzw. „jadłowstręt psychiczny”. Nie tolerują w ogóle jedzenia i popadają w tak dalece posuniętą szczupłość, że wymagają leczenia w szpitalu. Powodem tego stanu rzeczy jest lansowana moda w środkach masowego przekazu, gdzie modele i modelki są bardzo i wręcz nienaturalnie szczupli.

       

      Szóstym grzechem głównym, któremu chcę poświęcić uwagę jest grzech gniewu. Podzieliłem go na grzech pospolity i niepospolity. Do pospolitych grzechów gniewu zaliczyłem takie jak furia spowodowana, czy lepiej mówiąc wywołana oburzeniem, u którego podstawy tkwi kłamstwo, fałsz, pomówienie, inwektywa. One to najczęściej wywołują prostą reakcję nawet agresji. Osoba o niskim poziomie kultury gniewa się w ten sposób. Osoba o wyższym poziomie kultury odwraca się od takiej osoby i zrywa wszelkie relacje interpersonalne. Dobrze jeśli na takiej reakcji kończy się ale nie zawsze tak bywa. Bywa i tak, że zagniewana osoba stara się zniszczyć, czy nawet unicestwić tego kogoś, kto stał się powodem gniewu. Jeśli jest wpływowa i na wysokim stanowisku może tego kogoś omotać taką siecią intryg i zależności, że wpędzi ją nie tylko w kłopoty ale nawet zaprowadzi do więzienia. Czy istnieje gniew w słusznej sprawie? Tak. Moim zdaniem gniew w słusznej sprawie należy do tych niepospolitych. Takim sztandarowym przykładem „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” jest reakcja Jezusa Chrystusa w świątyni. Mesjasz sporządził bat ze sznurów, powywracał stoły kupców, handlarzy mamoną, lichwiarzy. Uczynił tak aby wypełniły się pisma prorockie lecz także dlatego, iż zabolało Jego, że z świątyni, przybytku Boga samego, ludzie uczynili „jaskinię zbójców”. Swoje brudne interesiki uskuteczniali w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Grzech „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” nie stanowi w istocie swej grzechu ciężkiego, gdyż wynika z cnót teologicznych, rozgrzeszających grzesznika. Do niepospolitych grzechów gniewu należy także gniew z powodu ewidentnej niesprawiedliwości, wadliwego podziału dóbr, braku solidaryzmu społecznego, kiedy jedna, uprzywilejowana grupa społeczna czerpie korzyści z niesprawiedliwego systemu, ustroju, kosztem najbiedniejszych. Można wtedy mówić o tzw. „grzechu strukturalnym”.

       

      Siódmym grzechem, na który zwracam uwagę jest grzech lenistwa. Podzieliłem go na trzy wymiary: grzech lenistwa fizycznego, lenistwa duchowego i lenistwa umysłowego. Z lenistwem fizycznym mamy do czynienia nie tylko na płaszczyźnie higieny osobistej, dbania o czystość własnego ciała czy otoczenia, w którym najczęściej przebywamy ale mamy do czynienia z lenistwem, gdy brzydzimy się wykonywaniem jakiejkolwiek pracy fizycznej. Jesteśmy leniwi fizycznie także wtedy, gdy nie klękamy do modlitwy porannej i wieczornej, gdy zniechęcamy się do odmawiania takich modlitw, jak na przykład „różańca”, gdy zaniedbujemy posty (wstrzemięźliwość od niektórych pokarmów), nie dbamy o właściwe relacje interpersonalne z przyjaciółmi, zniechęcamy się do pielęgnowania przyjaźni w rzeczywistości poza wirtualnej. Lenistwo duchowe, moim zdaniem, polega na zniechęcaniu się (lub zaniechaniu) do „mycia własnej duszy” z błędów moralnych, które obciążają nasze sumienia; człowiek leniwy duchowo będzie unikał np. konfesjonału, jak diabeł święconej wody. Lenistwo duchowe wiąże się z lenistwem umysłowym. Nie chce się „marnować czasu” na analizę własnego sumienia pod kątem tego co je obciąża i przytłacza ducha. Wymówki mogą mieć przeróżne formy: od rzekomej „straty czasu” poczynając, a na byciu człowiekiem postępu (naukowo-technicznego, moralnego), który nie „babrze się” w coś tak archaicznego, kończąc. Lenistwo umysłowo-duchowe potrafi odciągnąć człowieka od dobrej, prawdziwej i pięknej lektury wartościowych publikacji, filmów czy muzyki. Na ogół człowiek leniwy wybiera najprymitywniejszą „rozrywkę” o tyle, o ile rzeczywistość w jakiej żyje, prędzej czy później, zmusi go do tego. Łatwiej jest zaniechać trudu samodzielnego przemyślenia zjawisk, które nas dotyczą, niż w samotności podjąć się gruntownej analizy skomplikowanych relacji człowieka z człowiekiem, czy człowieka z siłą wyższą (naturą, losem, Bogiem). Inną formą lenistwa umysłowo-duchowego stanowi zaniechanie obowiązków wynikających z przynależności do określonej grupy społecznej, zawodowej, wyznaniowej. A inną formą lenistwa jest lenistwo serca, o którym warto wspomnieć. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Łatwiej jest nam miłować to co jest niegodne miłowania, a trudniej to co jest wartościowe, warte miłowania. Łatwiej jest miłować sercem niskie instynkty, odruchy, niskie namiętności niż wzniosłe ideały Miłości. Łatwiej i prościej jest miłować bliższą ciału koszulę niż wróble na dachu. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, którego pragnę?

       

      Oczywiście „błędów moralnych” lub jak kto woli, grzechów, można doliczyć się znacznie więcej niż te, które wymieniłem powyżej ale na te właśnie chciałem położyć szczególny nacisk.

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   Rozumiem i tłumaczę sobie tak: bardziej bał się swoich lęków, niż ich porzucenia i oddaniu się światłości. Lęki to często najbliżsi przyjaciele.
    • półksiężyc rozchybotany  wschodzi nad perskie dywany lasów mangrowych   rój gwiazd migocze w ciepłym błocie nieba niczym  zapowiedź nieszczęścia   strugami  koszernego ognia między skalne zwoje góry elburs   pod osłoną cienia przelewa się krew jak w pierwszym dniu  stworzenia   na pustyni  zastygła kamienna róża z aksamitną duszą irańskich dzieci   bóg jest miłością  i skromne ja nie szukamy atencji   u barbarzyńców     
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dziękuję.   A nie wiedziałam, dziś jest dzień gołębia. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Spoko. Ja już po drugiej stronie :) Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Grzech   Grzech jako pojęcie na pewno ma już ponad dwa tysiące lat. Moja definicja grzechu jest następująca: jest to błąd moralny, błąd postępowania, błąd uczynkowy, mający swoje konsekwencje nie tylko doczesne ale i wykraczające poza wymiar doczesny, konsekwencje metafizyczne, transcendentalne. Błąd moralny wynikający z porzucenia, zaniechania mądrości zapisanej w etyce, na przykład „Etyce nikomachejskiej”, „Etyce katolickiej” itd. itp. W zamierzchłych czasach obowiązywał „Kodeks Hammurabiego”, później doskonalszy kodeks „Dziesięciu Przykazań Bożych”. Jeśli ktoś myśli, iż błędy moralne wynikające z nieprzestrzegania owych przykazań należą już do przeszłości tkwi w podstawowym błędzie. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia z tą samą formą ludzkiej egzystencji, niezmienną od tysięcy lat pomimo tego, że zmienił się i wciąż zmienia tzw. „postęp naukowo-techniczny”. Mamy jeden mózg złożony z dwóch półkul, dwoje oczu, jeden nos z dwiema dziurkami, jedną szyję, jeden tors, dwie ręce, dwie nogi, liczne członki, jedno serce. Jednym z fundamentalnych błędów moralnych ludzkości był i jest „grzech pierworodny”. Grzech zaniechania posłuszeństwa Bogu-Stwórcy, Bogu-Ojcu. Wręcz wypowiedzenia tego posłuszeństwa i uległości wobec koncepcji etycznej upadłego anioła (anioła buntu) zwanego szatanem. Na samym początku rajskiego bytowania była tylko para ludzi: Adam i Ewa. Ktoś powie, że to nieprawda, że ludzi mogło być więcej. Jednak kierując się logiką stwierdzam co następuje: jest nas wiele miliardów ludzi na całym świecie, obecnie w dzisiejszych czasach. Idąc zaś w głąb historii ludzkości, we wcześniejszych czasach, było nas znacznie mniej, a na samym początku była tylko para. Najprawdopodobniej. Szatan domyśliwszy się większej słabości i podatności na manipulację u pra-matki Ewy, skusił niewiastę podpowiadając, że wbrew temu co Bóg-Ojciec mówił, owoce jakie znajdują się na drzewie wiadomości o dobru i złu są dobre do jedzenia i mają cudowny, wspaniały smak. Rozkosz dla oczu i podniebienia. Ewa uległa namowie diabła i potwierdziła, że to prawda. Zaraz też postanowiła namówić Bogu ducha winnego Adama do spożycia tegoż owocu. Adam uległ niewieście, przecież to ta, która powstała z żebra adamowego, ta, która miała być jego podporą życiową, pomocą w życiu. I stało się. Rozkoszny owoc utkwił w przełyku Adama. W anatomii nazywa się to „jabłko Adama”. Zaraz też poznali oboje gorycz porażki swego błędu moralnego: zrozumieli, że są nadzy i ukryli się, przed Bogiem-Ojcem. Konsekwencje grzechu pierworodnego ludzkość ponosi po dziś dzień. Ludzie mocno muszą się zastanawiać nad rozróżnieniem dobra od zła, a ponieważ czynią to wbrew Bogu, błądzą.    W Kościele Katolickim rozróżniono siedem błędów moralnych, siedem grzechów głównych. Pierwszym jest grzech pychy. W dawnych czasach zrozumienie grzechu pychy było takie same jak i obecnie. Nic nie zmieniło się w tym względzie wbrew stanowczym oponentom współczesnej, ateistycznej ideologii i zwolennikom tzw. „ewolucji moralnej” człowieka. Człowiek stawiał i stawia siebie w miejsce Boga. Kiedy indziej w ogóle neguje potrzebę wyznawania wiary, istnienia Boga, czy idei Boga, nauczania Kościoła Katolickiego czy szerzej rzecz ujmując chrześcijańskiego. To są sprawy zupełnie zbędne w jego życiu. Niepotrzebny balast. Jeszcze inni pyszałkowie zwalczają wszelkimi sposobami religie uważając je za szkodliwe względem idei „postępu” szeroko rozumianego. Stają się „apostołami” ateizmu. Jeszcze inni nie potrafią pogodzić cierpienia z miłosiernym Bogiem. To były i są oblicza pychy człowieczej.   Drugim grzechem kardynalnym jest chciwość. Co wydaje się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, chciwcami są nie ci ludzie, którzy mają niewiele lub nic ale ci, którym nic nie brakuje, a nawet mają nadmiar bogactw. Zachłanność chciwców prowadzi ich na krawędź przepaści. Doprowadzają siebie do takiego stanu, w którym dopuszczają się kradzieży tylko po to aby więcej posiadać, ciągle coraz więcej. Niektórzy kradną dla dreszczyku emocji i partykularnej korzyści, dla rozrywki. Pieniądz, dobra materialne stają się dla nich nowym bogiem. Bywa i tak, że zaharowują się na kilku etatach, na granicy zdrowia fizycznego i psychicznego aby mieć... więcej, coraz więcej, ponad miarę. Inni udają ubogich, żebrzą choć na kontach bankowych mają miliony. Chciwość, zachłanność, żądza posiadania to oblicza tego grzechu.   Trzecim grzechem głównym jest nieczystość. Szydercy mówią w tym miejscu o czystości cielesnej, o konieczności higieny całego ciała. Nie o to tu idzie. Chodzi o nieczystość w sensie moralnym. Nieczystość, która dotyka sfery intymnej człowieka ale nie tylko, także sfery umysłowej i duchowej. W dawnych czasach szczególnie nieczystymi byli ludzie chorzy na trąd, trędowaci; ich ciała puchły i stawały się nieczułe na ból. Egzystowali z dala od miasta w odosobnieniu. Słowo trąd nabrało znaczenia także w dzisiejszych czasach. Znaczenia pejoratywnego, odnoszącego się do wyrzutków społecznych. Trąd jako taki jest chorobą uleczalną ale trąd odrzucenia społecznego ma się całkiem dobrze. Do nieczystych uczynków należy zaliczyć te uczynki, które dotyczą sfery erotycznej. Wszystko to co pochodzi od erosa wszetecznego czyni człowieka nieczystym. Jeśli człowiek używa erosa do zabawy, rozrywki, uprzyjemniania sobie nudy, popełnia grzech nieczystości. Tak samo ma się rzecz jeśli idzie o sprośne myśli; ten kto je ma popełnia grzech nieczystości. Grzech grzechowi nierówny. Grzech nieczystych myśli to grzech lekki, a nieczysty uczynek z drugą osobą lub bez jej udziału to grzech ciężki. Grzech nieczystego uczynku to także grzech przeciw zdrowemu rozumowi, przeciw duchowi. Człowiek wiedząc co jest dobre, a co jest złe, co jest złym uczynkiem wybiera jednak zło. Dlaczego? Woluntaryści uważają, że o wszystkim decyduje ludzka wola, która często bywa w konflikcie ze zdrowym rozumem. Konsekwencje nieczystych uczynków bywają żałosne: choroby weneryczne potrafią się szerzyć jak epidemie. Do dziś nie znaleziono leku na AIDS. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, które kocham?   Czwartym grzechem jest zazdrość. Świetną ilustracją grzechu zazdrości jest anegdota o dwóch gospodarzach. Jeden był dobrym gospodarzem, zaradnym i miał pięć dorodnych, mlecznych krów. Drugi był gospodarzem leniwym, mało zaradnym i miał tylko jedną jałówkę. Pan Bóg widząc niezadowolenie i rozżalenie ubogiego gospodarza posłał mu anioła. Anioł zapytał się nieudacznika co chciałby aby mu Pan Bóg uczynił? Czy chciałby mieć drugą, mleczną krowę? Ubogi i leniwy gospodarz odparł, że chciałby aby wszystkie krowy bogatszego gospodarza zdechły, że nie chce drugiej, mlecznej krowy. W najważniejszej księdze ludzkości znajdujemy podobną przypowieść o dwóch braciach: Kainie i Ablu. Ofiara Abla była miła Bogu-Ojcu, a ofiara, którą złożył Kain nie. To stało się przyczyną zazdrości Kaina do tego stopnia, iż posunął się do zabójstwa swego brata Abla. Innym przykładem zazdrości jest uczucie. Żona potrafi być tak bardzo zazdrosna o swego męża, że gdy tylko spojrzy na inną kobietę czyni jemu nie tylko wymówki ale wręcz awanturę. Podobnie mąż będąc zazdrosnym o żonę, traktuje ją jak niewolnicę, wiecznie podejrzewa o zdradę, o to, że ma kochanka. Taka zazdrość prowadzi najczęściej do rozkładu pożycia małżeńskiego,a nierzadko nawet do zbrodni. Ponieważ świat jest bogaty w formy, a i w treść niebiedny przykładów zazdrości można podać znacznie więcej i o znacznie większym stopniu komplikacji. Podłożem ich wszystkich jest jednak zawsze mniej lub bardziej skrywana zazdrość.   Piątym grzechem głównym jest brak umiaru w jedzeniu i piciu. W starożytnym Rzymie patrycjusze i dostojnicy lubowali się w wystawnych ucztach, podczas których serwowano najróżniejsze, wymyślne potrawy, a wina i inne trunki lały się strumieniami. Kiedy wszyscy goście byli już tak bardzo najedzeni, że na potrawy nie mogli patrzeć, udawali się do stosownych pomieszczeń, brali pióra ptasie i łechtali gardła wywołując tym sposobem wymioty. Gdy opróżnili żołądki z całej treści pokarmowej wracali na dalszy ciąg uczty. W dzisiejszych czasach rozbuchanego konsumpcjonizmu mamy do czynienia z tymi samymi błędami postępowania. Ale nie tylko. Są osoby, które przeciwnie, mają chorobliwy tzw. „jadłowstręt psychiczny”. Nie tolerują w ogóle jedzenia i popadają w tak dalece posuniętą szczupłość, że wymagają leczenia w szpitalu. Powodem tego stanu rzeczy jest lansowana moda w środkach masowego przekazu, gdzie modele i modelki są bardzo i wręcz nienaturalnie szczupli.   Szóstym grzechem głównym, któremu chcę poświęcić uwagę jest grzech gniewu. Podzieliłem go na grzech pospolity i niepospolity. Do pospolitych grzechów gniewu zaliczyłem takie jak furia spowodowana, czy lepiej mówiąc wywołana oburzeniem, u którego podstawy tkwi kłamstwo, fałsz, pomówienie, inwektywa. One to najczęściej wywołują prostą reakcję nawet agresji. Osoba o niskim poziomie kultury gniewa się w ten sposób. Osoba o wyższym poziomie kultury odwraca się od takiej osoby i zrywa wszelkie relacje interpersonalne. Dobrze jeśli na takiej reakcji kończy się ale nie zawsze tak bywa. Bywa i tak, że zagniewana osoba stara się zniszczyć, czy nawet unicestwić tego kogoś, kto stał się powodem gniewu. Jeśli jest wpływowa i na wysokim stanowisku może tego kogoś omotać taką siecią intryg i zależności, że wpędzi ją nie tylko w kłopoty ale nawet zaprowadzi do więzienia. Czy istnieje gniew w słusznej sprawie? Tak. Moim zdaniem gniew w słusznej sprawie należy do tych niepospolitych. Takim sztandarowym przykładem „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” jest reakcja Jezusa Chrystusa w świątyni. Mesjasz sporządził bat ze sznurów, powywracał stoły kupców, handlarzy mamoną, lichwiarzy. Uczynił tak aby wypełniły się pisma prorockie lecz także dlatego, iż zabolało Jego, że z świątyni, przybytku Boga samego, ludzie uczynili „jaskinię zbójców”. Swoje brudne interesiki uskuteczniali w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Grzech „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” nie stanowi w istocie swej grzechu ciężkiego, gdyż wynika z cnót teologicznych, rozgrzeszających grzesznika. Do niepospolitych grzechów gniewu należy także gniew z powodu ewidentnej niesprawiedliwości, wadliwego podziału dóbr, braku solidaryzmu społecznego, kiedy jedna, uprzywilejowana grupa społeczna czerpie korzyści z niesprawiedliwego systemu, ustroju, kosztem najbiedniejszych. Można wtedy mówić o tzw. „grzechu strukturalnym”.   Siódmym grzechem, na który zwracam uwagę jest grzech lenistwa. Podzieliłem go na trzy wymiary: grzech lenistwa fizycznego, lenistwa duchowego i lenistwa umysłowego. Z lenistwem fizycznym mamy do czynienia nie tylko na płaszczyźnie higieny osobistej, dbania o czystość własnego ciała czy otoczenia, w którym najczęściej przebywamy ale mamy do czynienia z lenistwem, gdy brzydzimy się wykonywaniem jakiejkolwiek pracy fizycznej. Jesteśmy leniwi fizycznie także wtedy, gdy nie klękamy do modlitwy porannej i wieczornej, gdy zniechęcamy się do odmawiania takich modlitw, jak na przykład „różańca”, gdy zaniedbujemy posty (wstrzemięźliwość od niektórych pokarmów), nie dbamy o właściwe relacje interpersonalne z przyjaciółmi, zniechęcamy się do pielęgnowania przyjaźni w rzeczywistości poza wirtualnej. Lenistwo duchowe, moim zdaniem, polega na zniechęcaniu się (lub zaniechaniu) do „mycia własnej duszy” z błędów moralnych, które obciążają nasze sumienia; człowiek leniwy duchowo będzie unikał np. konfesjonału, jak diabeł święconej wody. Lenistwo duchowe wiąże się z lenistwem umysłowym. Nie chce się „marnować czasu” na analizę własnego sumienia pod kątem tego co je obciąża i przytłacza ducha. Wymówki mogą mieć przeróżne formy: od rzekomej „straty czasu” poczynając, a na byciu człowiekiem postępu (naukowo-technicznego, moralnego), który nie „babrze się” w coś tak archaicznego, kończąc. Lenistwo umysłowo-duchowe potrafi odciągnąć człowieka od dobrej, prawdziwej i pięknej lektury wartościowych publikacji, filmów czy muzyki. Na ogół człowiek leniwy wybiera najprymitywniejszą „rozrywkę” o tyle, o ile rzeczywistość w jakiej żyje, prędzej czy później, zmusi go do tego. Łatwiej jest zaniechać trudu samodzielnego przemyślenia zjawisk, które nas dotyczą, niż w samotności podjąć się gruntownej analizy skomplikowanych relacji człowieka z człowiekiem, czy człowieka z siłą wyższą (naturą, losem, Bogiem). Inną formą lenistwa umysłowo-duchowego stanowi zaniechanie obowiązków wynikających z przynależności do określonej grupy społecznej, zawodowej, wyznaniowej. A inną formą lenistwa jest lenistwo serca, o którym warto wspomnieć. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Łatwiej jest nam miłować to co jest niegodne miłowania, a trudniej to co jest wartościowe, warte miłowania. Łatwiej jest miłować sercem niskie instynkty, odruchy, niskie namiętności niż wzniosłe ideały Miłości. Łatwiej i prościej jest miłować bliższą ciału koszulę niż wróble na dachu. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, którego pragnę?   Oczywiście „błędów moralnych” lub jak kto woli, grzechów, można doliczyć się znacznie więcej niż te, które wymieniłem powyżej ale na te właśnie chciałem położyć szczególny nacisk.      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...