Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie wiem, czy tutaj tacy są, bo sama jestem tu niedługo. jeślim jednak chcesz coś takiego poczytać, wystarczy wejść na www.blog.onet.pl i w wyszukiwarce wpisać "wiersze". Nie ma lepszego sposobu na znalezienie większych grafomanów. Są co prawda wyjątki, ale bardzo nieliczne, w całym społeczeństwie pseudopoetów.



Ooo tak...
Bardzo cienka linia, przy której trzeba się bardzo pilnować, żeby nie przekroczyć. Mam nadzieję, ze tego nie robię, staram się jednak od niej nieco oddalić i wyuczyć się rzemieślnictwa. To jednak dłuuga praca i mozolna nauka, w porównaniu z pisaniem ot, tak - z siebie ;)
Pozdrawiam
Zuza ;)
Opublikowano

Łobuzie, ale żeś Wyabstrakcjonizował z tymi Kręgami ;))

Cecherzu, myślę sobie i myślę i tak wymyśliłam, że się zgadza. prosty mechanizm, twórczość obija się i o skrajną grafomanię, i o geniusz. w obliczu tychże wartościujemy swoje utwory, popadając to w depresję, to w samouwielbienie. ja przynajmniej, od czasu do czasu.

Gregory, ale nie trzeba od razu swoich wynurzeń wlewać w Bogu ducha winne portale poetyckie ;)

Adamie, fajnie, że posmęciłeś, po-wywewnętrzniałeś się trochę. dzięki, dodatkowy materiał do ew. przemyśleń w temacie.

Zuźka. hmm. grafomania ma to do siebie, że jest w przerażający sposób, co jednak nie zmienia faktu, natchniona. a rzemieślnictwo to ona ma w swoim przepastnym tyłku. właściwie wszystko ma w tyłku, bo sama jest tyłkiem poetyckim ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Już tutaj byłam ale wiosna mnie zawołała.   Tu chodzi o mechaniczne ratowanie, które rozmija się z bólem. stawiają szkło (czyli: znieczulenie), umniejszają ją („nie była dla ciebie”), wyliczają wady, proponują wyjście w miasto, klepią po ramieniu. To jest język działania, nie czucia.   On   kiwa głową (czyli współpracuje pozornie), milczy, wraca do mikroszczegółów (pieprzyk, włosy, sposób mówienia imienia), chce zostać w miejscu zapachu. To są sygnały świeżej, żywej więzi, której nie da się „rozchodzić w butach” jak to pięknie  ujęłaś.   Oni próbują przepisać jego doświadczenie: z miłości - na pomyłkę z straty - na ulgę z żałoby - na „idziemy w miasto"   On nie zdrowieje. dopasowuje się niby do przyjaciół, których dobre intencje rozmijają się z prawdziwym przeżywaniem straty.  Życie, celnie je podpatrujesz :)
    • we wspaniałych wyzwolonych czasach dwudziestego pierwszego wieku gdzie kobieta może   mieć wszystko być matką żoną kochanką ministrą chirurżką gościnią nie być próżna i pusta mieć lat czterdzieści pięć a wyglądać na dwadzieścia jak się ją zrobi i nie jest zaniedbana lub leniwa   co pół roku wykonać botoks i stymulatory tkankowe za przecież własne pieniądze elegancko z umiarem nie gonić za młodością godnie się starzeć mieć klasę i przede wszystkim nie polegać na mężczyźnie bo na tym to polega żeby żyć niezależnie ale nie samej bo przecież wtedy coś z nią nie tak i pewnie jest konfliktowa     określić priorytety nie być karierowiczką by potem nie żałować mieć ambicję i czas dla rodziny rozmnożyć się do trzydziestki wyjechać na staż zagraniczny ubierać się nie w sieciówkach a tylko w modzie etycznej i zmieścić to wszystko przy dobrej organizacji czasu bo wszystko jest tylko i wyłącznie kwestią dobrej organizacji w trzydzieści sześć godzin na dobę pomiędzy pilates na reformerach a konferencją dotyczącą obturacyjnego bezdechu sennego w stopniu ciężkim     przy moich wyższych emocjach wykształceniu wrażliwości pieniądzach włożonych we mnie przez ciężko pracujacych rodziców wsparciu bliskich terapii raz w tygodniu przystojnego męża, który tak bardzo mnie kocha     w wyzwolonych czasach po głębokim przemyśleniu i na własne życzenie podjąwszy dojrzałą decyzję po czterech latach terapii pcham glowę do rozgrzanego piecyka by nie wydać się przesadnie atencyjna nie krzycząc nawet pomocy
    • @KOBIETA

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Cudowny obraz!! bardzo mi sie podoba.   Pozdrawiam serdecznie :))      
    • „ Dalej od Boga” na szczęście rogi wpadły pod nogi  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...