Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Będzie, tylko to trochę czasu zajmie :)
A jest co oglądać - występ trwał około 4 godzin, mieliśmy niesamowitych gości, a na koniec jeden drobny incydent, który spowodował lawinę nieszczęść. Ale sztuka to niestety żywioł i pewnych słów padających ze sceny przewidzieć się nie da.
Opublikowano

Było całkiem fajnie. Ciekawi ludzie, ciekawe utwory (nie mówię bynajmniej o własnych ;) Miło było was wszystkich poznać i jakoś połączyć z waszymi internetowymi osobowościami (hihi). Do tej pory nie wiem jak udało mi się dotrzeć do domu :)
Generalnie formułę tych spotkań trzeba będzie przenieść też do Wrocławia, popróbujemy

zdrówko
Jimmy

Opublikowano

też byłam, też byłam ;d
aczkolwiek czułam się trochę samotnie, bo nikogo nie znałam, ale i tak się cieszę, całkiem ciekawie było, parę słów wpadło gdzieś we mnie. i nasiąknięcie samym klimatem wieczornego Krakowa było dla mnie również interesujące.
co to za incydent? bo najwyraźniej uciekłam już na pociąg :)

Opublikowano

to i ja może dorzucę dwa zdania. stawiamy kolejne kroki, tym razem był Haris, a za miesiąc wracamy do PiecArt. Biorąc pod uwagę wczorajszą frekwencję to jestem nieznacznie rozczarowany, ponieważ co prawda był momentami tłok, ale jeśli wspomnimy to co się działo miesiąc temu, to nawet nie osiągnęliśmy połowy z tego co było w Piecu. Przyczyn można się dopatrywać w wymiarach sali która, w Harisie jest znacznie mniejsza i sam widziałem jak ludzie wchodzili nie mogli się nigdzie przykleić i już ich nie było.
Atmosfera była świetna, chłopaki z wrocka dali naprawdę czadu, świetny występ miała Magda Ruta wraz z akompaniamentem Mateusza, który grał na pianinie, na scenie ona- dzika, ponętna, uwodziła głosem, mimiką, gestykulacją dla mnie bomba. Kszysztof Cicheński wraz z zespołem Bobolsband (nie wiem czy dobrze napisałem) podczas czytania złapał niemalże zadyszki, tempo jak u sprintera(-: charyzma ekscentryzm cynizm zwłaszcza auto, plus koncert na ukulelach, ciężko to opisywać, to po prostu trzeba zobaczyć(-: Marcin Gałkowski przygrzmocił puentą(-: Barbara Janas i Jacek Dudek po raz kolejny zagościli w Krakowie i zaprezentowali większą ilość wierszy niż za pierwszym razem. Przed samym rozpoczęciem zgłosiły się jeszcze Pani Lucyna Dyrcz- Kowalska, która przyjechała do nas z Dobczyc i przesympatyczna pani Beata Skulska- Papp zawitała prosto z pod samiuśkich tatr czyli z Zakopanego. Żałuję tylko trochę, że nie wszyscy się ujawnili bo miło by było was poznać. O incydencie nie ma nawet co wspominać, dla mnie sytuacja wyglądała całkiem inaczej, ale jak ktoś przez większą część wieczoru siedzi na zmywaku a na sale wejdzie raz na czas i wyciąga wnioski o całości przez pryzmat jednego zdania, no to o czym my mamy dysputy prowadzić.

część koncertowa wypadła również świetnie, najpierw wspomniany wcześniej Bobolsband, później Jacek Szczepański w powiększonym nieco składzie zaprezentowali kilka nowych utworów i powtórzyli kilka z pierwszego wieczorku, zostali tak miło przyjęci że bisowali. Później był Lorcher Queintin z Francji grał klasykę na pianinie plus elementy improwizacji. Później był zespół Żmij Etno rock i na koniec rewelacja prosto z samego Wrocławia zespół Mery Moja Mery, byłem zaskoczony bo z jednej strony pisało o nich że graj ą folk, a tu ci jak w mordę strzelił, dali naprawdę czadu

a na koniec napiszę, że już szykujemy broszurki i imprezę na marzec, więc o odpoczynku nie ma co wspominać

Pozdrawiam

Opublikowano

Ja już się nie mogę doczekać DVD z wieczorku (a mieliśmy profesjonalną kamerę dzięki Zbyszkowi i nagrywali profesjonaliści, oprócz tego kamerę miał nasz kolega, więc będzie z czego wybierać.) Ja się nie zgodzę z Maciejem co do frekwencji, bo wg mnie było wręcz gęsto i wolnego krzesełka nie widziałem. Występy, chociaż trwały jak na poezję niesamowicie długo, były wciągające i kropka.

Ja zapraszam Magdę do radia, mam nadzieję, że jakoś się skontaktujemy i będzie możliwość zaprezentowania się publicznie. I mam też nadzieję, że wystąpi jeszcze u nas.

Na razie szukam porządnego miejsca (rozmawiałem dzisiaj z szefem Pieca, który prosił, bym wysłał informacje na maila, a gdy to zrobiłem, maile wracały z powrotem. Gdy zadzwoniłem, pani, która odebrała powiedziała mi, że podany adres jest nieaktualny - i jak tutaj nie wyrywać resztek włosów z głowy?)

Opublikowano

No niestety, Harris nigdy nie będzie odpowiednikiem Młodopolskiej Jamy Michalika. Zbyt są """kulturalni""" (w potrójnym cudzysłowie), żeby gościć artystyczną bohemę. I ta ich klientela... Dość anglojęzyczna jak na "elytę" polskiej inteligencji. Niemniej jednak sam wieczorek zorganizowany był na bardzo wysokim poziomie. Fakt końcowego rozprężenia - dla mnie osobiście dość przyjemny po takiej ilości poważnych tekstów. Ale cóż... de gustibus... czekam z niecierpliwością na kolejne spotkanie. Na tym poznałem wielu wspaniałych ludzi. Jest po co ruszać się do centrum.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oj, wrocław z pewnością pokazał się właśnie od tej cygańskiej strony ;)


co do anglików to tamtego wieczora prawie mówili po polsku ;P przyjmijmy, że podejmowaliśmy pracę u podstaw

zdrówko
Jimmy

ps
Maćku, co do folku :) zubożeni o poerkusistę i akordeonistę, zrobiliśmy co w rękach leżało. poza tym Dzidek (wokal) raczej odpalił wtedy swoją bajkę (a ja się dostosowywałem)
zdrówko

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • przy świecach zwróconych twarzą do Boga mówili o niej donośnym szeptem recytując słowa psalmów jak wyrok rozsiewany po świecie przez ów nienawistny wiatr  z zachodu   że snuła się po komnatach Csejte gdzie czarne lustra z obsydianu żywią się światłem słońca i duszami twoich ofiar które grzęzną w nich zduszone nieledwie do westchnienia w ciemności że przyodziana  we wstyd księżyca i pożądanie   naga   i upojona grzechem  niczym  wytrawnym winem aż po granice  czystego szaleństwa co noc zatracała się w dzikim  powabnym tańcu w objęciach  Moreny   że skąpana  we krwi młodych dziewic co jak żywica wytoczona ze sosny utrwalała jej młodość i piękno na podobieństwo  bursztynu   czuła się boginią z czystego alabastru gotową   dla samego kaprysu wynosić czy też obalać  bogów nie była  tą Elizabeth czarną orchideą pośród lilii o podciętych nadgarstkach   nie była  tą Elizabeth wyznającą noc dla rozkoszy skrytych w mroku nie była   krwawą hrabiną   była Erzsébet samotną wilczycą wśród sfory surowych szczytów Karpat była Erzsébet szeptuchą w jedwabiach nad przepaścią bezmiernej samotności   była córką Devany   umiała czytać  z liści dębów jak ze spłowiałych pergaminów i wsłuchiwać się w kamienie starsze  od krzyża stając się bogatsza o wiedzę ziemi której  nie dotknęła zaraza ani śmierć   w jej rękach dary  matki natury stawały się odpowiedzią na modlitwy chorych  i zatraconych w potrzebie uzdrawiała ciała tak kobiet jak i mężczyzn poskramiając febrę jak sztorm łabędzim skrzydłem i przywracała równowagę  duszom nadgryzionym przez mrok rozplatając zło niczym  splątane warkocze   potrafiła skutecznie wypędzać chłód wgryziony w dziecięce sny aż  do szpiku marzeń i wyłuskać gorzki owoc z łona dziewcząt tak  by mogły spoglądać  w lustro nie pękając na pół   jednak sama po żaglami księżyca  snuła się po ogrodzie pełnym ziół i dzikich kwiatów spoglądając w ciemność jak we własny portret łamiąc się chlebem z ciszą która była jedynym odzewem na  jej samotność  
    • fajne te tłumaczenia, @Andrzej P. Zajączkowski zamieniłbym nosił tam na - zanosił
    • @Poet Ka  tłumaczę oczywiście tak- ale tylko swoje wiersze pisane gwarą warmińską, przekładam na literacki, bo mam do tego prawo, jestem ich autorką, więc oddaję wiernie swoje myśli, to co "autor ma na myśli" czyli translację. Nie tłumaczę innych autorów- bo nie mam na to zgody autora lub jego spadkobierców ( tu wchodzą też prawa autorskie)
    • @Leszek Piotr Laskowski niesamowicie malarski...no i jak zwykle...solidny warsztat!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...