Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zieleń mieni się czernią gdy kłęby
mieszają w kotle odosobnienia
klepsydra zabawia śmiercią czasu
kalkulując sekundy wieczności
ganiają jutro na kolorowych
sankcjach a wspomnienia nie potrafią
pamiętać echa co nie ogrzewa
zapałki płoną mroźną negacją
gdy kwitnie zgnilizna a troska nie
chcąc już nikogo umiera rodząc
martwe życie


***
jest to poprawiona i odświeżona wersja jednego z moich pierwszych tekstów.

dodałem tu tylko sens i logikę oraz okroiłem z naiwności i przesadyzmu.

miłego czytania :-)

Opublikowano

Wiesz, Gabrielu...to bardzo smutny wiersz, ale mi się podoba...
jest taki do bólu szczery...że zaciekawił.
Spróbuję zinterpretować, ale z góry przepraszam,
jeśli za daleko odbiegnę od zamysłu Autora.
Wydaje mi się, że Peel bardzo boleśnie przeżywa
swoją samotność (może kłopoty? może śmierć
kogoś bliskiego i dawne wspomnienia?
nieudany związek?).

wspomnienia nie potrafią
pamiętać echa co nie ogrzewa
zapałki płoną mroźną negacją
gdy kwitnie zgnilizna a troska nie
chcąc już nikogo umiera rodząc
martwe życie


Aż chciałoby się dotknąć ramienia
i pocieszyć

ocknij się miej nadzeiję
wszystko można zacząć
od nowa popatrz
wiosna idzie i slońce
znów uśmiechnięte
do ciebie

Życzę pogody ducha
i serdecznie pozdrawiam :))
Krysia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



szczerze powiem, że nie wiem jak rozumieć ten komentarz. sedymentację rozgryzłem, ale nie wiem co mam wspólnego z egerską byczą krwią ;-))

bardzo proszę o jakąś wskazówkę i dziękuję za odwiedziny :-)




Pani Krysiu, rozgryzła mnie Pani, co bardzo mnie cieszy, bo nie byłem pewny czy nie namieszałem.

Dziękuję serdecznie za interpretację.

Co do mojego nastroju, to faktycznie nie jest ostatnio najlepszy, ale będzie lepiej. Wiersz powstał kiedyś tam dawno temu, więc nie odzwierciedla tego co teraz tylko to, co było.

Ale bardzo dziękuję za tak ciepłe słowa!!!!

Miłego wieczoru :-))))))))))))))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...