Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Ci Adamie szczególnie mocno, jesteś Dobrym Duchem tego wiersza
(fe, nie lubię o duchach, a używam takich określeń, nic lepszego nie przychodzi mi na myśl),
Wytykałeś mi błędy, udzielałeś wszychstronnej pomocy. Jesteś jego Przyjacielem.
Ja myślę, że nie tylko peelka. Trzeba umięć dotrzeć do ziarna pestki.
Niestety, najmocniej umiemy ranić najbliższe osoby: znamy ich słabe strony,
a bywa, że nie zauważamy, i nie mówimy o tym co w nich cenne i piękne.
Dziękuję za wszystko,
serdeczności
- baba
  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak niewiele, i tak dużo.
Bardzo dziękuję, za przeczytanie, komentarz i piękny wiersz.
Mam nieodparte wrażenie, że już gdzieś się z nim spotkałam,
ale nie mogę sobie przypomnieć - gdzie. Jest (ten wiersz) lekki
i kolorowy jak bańki mydlane - naprawdę piękny!
Czytałam i smakowałam Twój wiersz "Wiersz dla Walentynian",
rozgorzała jednak pod nim dyskusja w obszarze "teoria miłości",
ciekawa, nie chciałam przerywać wątku, a wiersz mi się podobał!
Dzięki za wszystko, pozdrawiam
- baba

wierszyk napisałem przy okazji tworzenia Zonedów i jest opublikowany razem z nimi. :)

prawie lustrzane( krzywe to lustro) odbicie, odpowiedź na Twój wiersz; problem widziany z męskiej perspektywy.

Twoje nie przyłączenie się do dyskusji o miłości jest naganne i niewybaczalne. :) pozdrawiam.
Opublikowano

Izo, jest na tym portalu jeszcze jeden autor, który swoje wiersze utrzymuje w podobnym tonie. tzn., tegoż właśnie zauważyłam i to jedyny, którego byłabym może w stanie pomylić z Tobą, mając przed sobą dwa Wasze wiersze ;) ale Ty piszesz imo lepiej, większe wyczucie, operacje na ciekawych frazach ;)
ładny wiersz, estetyczny taki.

pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję, Paulinko! Za poczytanie i słowa. Ciekawam, o kim myślisz, czytam wszystkich,
niektórzy są b. dobrzy, bardzo lubię ich czytać, ja raczkuję, czasem mi tylko coś wyjdzie nieco lepiej.
Gdybyż mi się udało uzyskać, jakiś charakterystyczny dla mnie styl, to byłoby fajnie.
Ja bym Twój wiersz, rozpoznała bezbłędnie. Masz już swój, bardzo specyficzny sposób pisania.
Cieszę się, że coś pozytywnego spostrzegłaś w moim pisaniu.
Serdeczności
- baba
Opublikowano

jak rzadko jesteśmy doceniani zwłaszcza po latach spędzonych razem że do szczęścia wystarczy nam drobny gest szkoda że coraz miej osób pamięta że miłość milcząca umiera,mam nadzieję że ten wiersz przypomni o tym wielu osobom,pozdrawiam serdecznie:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo dziękuję, że podzieliłaś się swoimi myślami, które nasunęły Ci się
po przeczytaniu wiersza. Ja myślę, że do dostrzegania pewnych spraw, trzeba dorosnąć,
a może raczej - dojrzeć - jak owoc.
Serdecznie pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeśli tylko dojrzałych czereśni to jest ok
nastrojowe
fajnie gdybyś ubrała w rymy

pozdrawiam Jacek
Muszę przyznać, że dla mnie jednak z rymami - trudniej.
Będzie jeszcze jeden, z warsztatu - bez rymów, drugi z rymami,
nad którym muszę jeszcze dobrze się zastanowić, co zresztą,
też mi Jacku zalecałeś. Dziękuję, za czytanie, uwagi i wsparcie.
Serdeczności
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Steniu Kochana, ja już morsem nie jestem, byłam - jak utyłam,
pojechałam i nie wiedziałam co mnie czeka. Jak już się zdecyduję, to trwam do końca.
Dieta - to był ryż pierwsze 3 dni, (tylko, potem nic, bo zbrzydł, do dzisiaj nie mogę na niego,
nawet patrzeć), i 2 razy dziennie po śniegu, w kostiumach, do rzeczki. Mam nagrania.
Gimnastyka, ruch, tańce - wygibańce. Ale pomogło. Jeszcze robiono, takie czary - mary,
w które ja absolutnie nie wierzę. No, i doznałam nowych wrażeń.
A Yeti - czemu nie? Kawał chłopa przecież! Byłaś u Hayq!
Sklecę od czasu do czasu cosik, by nie było smutnawo. Lubię bardzo, to całe nasze forumowe
czytanie, pisanie, pogaduszki i ludzi!
Dzięki za wpadnięcie i dobre słowa,
ściskam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja też nie chodziłam - tyle. I po lesie też! } to odnośnie sygnaturki!
Bardzo dziękuję za przeczytanie i nieustanną życzliwość.
Serdeczności
- baba
Opublikowano

Lubię Cię czytać... ten wiersz na pewno na plus.
(...)
"a jednak
z potoku słów trudno wyłowić prawdę
serdeczność odruchu zważyć
w spojrzeniu masz pamięć
tamtych czereśni
dziękuję za to

jak na mnie patrzysz" . . . . :)

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar – moja ulubiona seria z pająkiem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Posem   Bardzo obrazowy wiersz - podoba mi się paralela między kruszącymi się liśćmi a wewnętrznym kruszeniem się podmiotu lirycznego, gdy brakuje mu światła. To proste, ale trafne porównanie natury i emocji. Najciekawszy jest obraz "słońca jako małej duszy" – to nietypowa, poetycka metafora, która nadaje wierszowi delikatności i ciepła. Podoba mi się też zaskakujące zakończenie – serce "pełne nie z braku powietrza, lecz z powodu drogi, która jest za zakrętem" – to niejednoznaczne, intrygujące domknięcie, które zostawia przestrzeń do własnej interpretacji (nadzieja? niepokój przed nieznanym?). Subtelna, refleksyjna poezja – dobrze oddaje nastrój niepewności połączonej z cichą nadzieja
    • @Adam Zębala   Ten wiersz ma bardzo mocny oniryczną atmosferę   zawieszenia między jawą a snem, między życiem a czymś więcej. Motyw korytarza i światła na jego końcu jest szczególnie sugestywny - to archetypiczny obraz granicznego doświadczenia, a w połączeniu z "zaśpiewaj po mnie żałobną pieśń" i przezroczystą, nimfopodobną postacią wyłaniającą się z wody, tworzy się bardzo niepokojącą całość.     
    • krew piach pot i łzy         "nie żyjesz dopóki nie spłoniesz a miłość to jedyny płomień który nigdy nie gaśnie" - Migrena ona miała włosy jak ogień a on śmiał się jak benzyna nie mieli nic oprócz drogi czarnej rany ciągnącej się przez noc i starego motelu za plecami gdzie zostawili klucze resztki rozsądku i wszystko co miało ich zatrzymać wyrwali motor z cienia gdzieś obok chrom błysnął jak ostrze wyciągnięte z gardła nocy i pojechali tam gdzie kończy się mapa w ustach mieli wiatr i pył spalonej drogi a między jej udami sierpień ciężki od żaru co wyło jak silnik na czerwonym wibracja stali wchodziła w mięśnie a ich cienie ścigały się po asfalcie jak wilki głodne światła i krwi zdzierał z jej ust gęstą noc ona wgryzała się w krew jego ramion zostawiając ślady zębów głębokie jak przysięga bez czekania aż krzyk pękał jak grzmot ich krew wyła pod skórą jak przeciążony silnik zsuwali z siebie ubrania wraz z rozsądkiem wbici w siebie tak głęboko jakby śmierć miała pomylić imiona brat i siostra krwi kochankowie bez metryki bez prawa jazdy bez przyszłości tylko drapieżne oczy rozgrzana skóra i słony pot co spływał po kręgosłupie jak gorąca smoła jej piersi pachniały skórą nagrzaną do granicy dnia jego dłonie zapadały się w dno jej brzucha plaża nie miała granic oni też nie gorący piasek pod biodrami gniótł ich bezwstydnie gdy brał ją zapatrzony w ciemność a ona otwierała się przed nim jak noc wypełniona wilgotnym krzykiem i amokiem tam gdzie dotykali ziemi nawet Bóg nie odważył się wypowiedzieć ich imion wokół nich gęsta nieprzenikniona próżnia jakby wygryzali ze świata całe powietrze i zostawiali w nim przerwę na wieczność a on wyssał z jej gardła ostatni czysty krzyk zostawiając na jej ciele nie zapach mężczyzny ale gęsty żywy strach przed zmartwychwstaniem tylko czysty nagi zachwyt ostry jak potłuczone szkło   a potem spali w cieniu wydm wciąż połączeni ciasno splątani z kropelkami soli na napiętych brzuchach jak zgłodniałe wilki syci miłością głodni jutra aż we śnie cień losu przeciął ich jak błysk noża i przez mgnienie zniknęli bez siebie bez tchnienia tylko z echem lecz gdy świt dotknął rzęs szukali swoich ust na ślepo pragnąc siebie znowu od pierwszego oddechu mówili sobie na zawsze z winem na języku i piaskiem w zębach żyli tylko tyle ile potrafili płonąć bo bezpieczne miejsca były grobami dla tych którzy bali się ognia nikt ich nie rozumiał i dobrze miłość była dzika i bezwstydna miała zdarte kolana i uśmiech benzyny a dzikie nie musi się troszczyć o jutro żaden horyzont już ich nie utrzyma jest tylko pusta flaszka po winie na wydmie dwa wgłębienia w gorącym piasku i swąd spalonej gumy dzikie psy nie przepraszają za świt żrą to co zostało z nocy aż po sam stalowy rdzeń      
    • Coraz smutniej w ogrodzie coś mu dusze skradło pająk już nie knuje smuci się kwiat   Trawa już nie tak żywa zaczyna zaglądać mgła nuda się rozpycha zagląda tu i tam   Coraz smutniej to fakt ale są chwile wesołe gdy liściem w berka bawi się wiatr
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...