Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

radość w twoim głosie
iskierki zielonych oczu
jak młode pąki drzew
wiosną w ogrodzie
zapatrzone

poza horyzont nadzieje
płyną i płyną do przodu
jeden dwa tysiąc metrów
do mety w przybliżeniu
szczęśliwy los

przekazuje życzliwość
pochwyćmy w dłonie
złociste pałeczki słów
ciepłe i dobre ukoją
oddalenie

dobiegniemy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Wszystko mi w nim pasuje. Może nie jest to wiersz na miarę "to zdarza się raz w zyciu", ale sens jak najbardziej widoczny i puenta jest taka, jak powinna być.

Miło się go czyta.

mrs
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Wszystko mi w nim pasuje. Może nie jest to wiersz na miarę "to zdarza się raz w zyciu", ale sens jak najbardziej widoczny i puenta jest taka, jak powinna być.

Miło się go czyta.

mrs
Cieszę się, że mimo "małych ambicji" wszystko pasuje. I że miło się czytało.
Dziękuję :)
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No to Kasiu, miałaś niezłą rozgrzewkę...hehe...a misie biegły z Tobą...fajnie wyglądaliście...
Pozdrawiam najserdeczniej miłą sprinterkę :):) i misie też :)
Krysia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo się stwarzają od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...