Karol Samsel Opublikowano 30 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Stycznia 2009 przyjmij wreszcie do wiadomości że w 1897 rynek w bergen miał na sobie zakrzywiony cień pieszczoty a kiedy wchodziłeś od północy na plac pojednania narodów nie mogłeś nie przeciąć stopami wielkiej oprawy astralnej matki jeżeli uzmysłowisz sobie że henryk ibsen właśnie tu pewnego kwietniowego wieczoru kupił kopię doskonałą maneta i przekroczył wszystkie możliwe linie zrozumienia zdasz sobie sprawę ze złotej proporcji XIX-wiecznego dramatu skandynawowie dziedziczą własne prawa konsekracji chcesz je podważyć bluźń trojgiem ust
H.Lecter Opublikowano 30 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Stycznia 2009 Mam kłopot z postacią, do której zwraca się narrator. Jest jakby rozciągnięta w czasie, niekonsekwentna w byciu/ niebyciu, być może jest czytelnikiem. Ogólne wrażenie rozmowy słyszanej od połowy, umyka coś, co zostało już powiedziane a do czego odnosi się tekst. Mało jest rynku w " rynku ". Bez jego fizycznego doświadczenia " zdawanie sobie sprawy ze złotej proporcji " odbywa się trochę na słowo. Kłopot z tobą, Karolu, polega na tym, że mimo wszystko tekst uwodzi... ; ) Będę jeszcze próbował go otworzyć. Pozdrawiam. P.S. Zakrzywiłbym raczej cień, niż pieszczotę...
BARBARA_JANAS Opublikowano 30 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Stycznia 2009 Jeślichodzi o pieszczotę zgadzam się z Lecterem. Całość ciekawa, wciągająca w kolejne wersy. Końcówka trafna i mocna. Podoba się i zachęca do półcieni... Pozdrawiam
kasiaballou Opublikowano 30 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Stycznia 2009 Mniej hermetycznie od "Rebeki", zostawia Pan azymuty, to dobrze - podoba mi się klimat i wikingowskie temperamenta - człowiek jest zagadką, mało i trzech języków, ale pewne wartości są niezbywalne u żadnej z kultur, stąd uniwersalizm, w bólach, ale jednak - podoba mi się ta "pieszczotliwa" podróż. pozdrawiam :) kasia
Karol Samsel Opublikowano 30 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Stycznia 2009 Dziękuję, Piotrku. Rzeczywiście ten "zakrzywiony cień" będzie bliżej mięsa rzeczywistości. Tu (a zapewne i w poprzednich tekstach) zostawiłem celową nieczytelność, wynikało to wszystko z chęci pozostawienia raczej "smugi" niż konturu. No i dlatego takie wejście in medias res wiersza, w sam środek dialogu podmiotu lirycznego. Impresjonizm? - sam nie wiem. Tytuł na swój sposób w aluzji do "Rynku w Smyrnie" Dehnela. Cieszę się niezmiernie, że urzeka - boję się jednak, że balans między zrozumieniem a tajemnicą nie jest jeszcze tu odpowiednio wyważony. Dziękuję, Basiu. Bardzo miło słyszeć:). Tak, Kasiu, dziękuję, chciałem tym razem być bardziej zachowawczy, stąd te azymuty:). Świetnie, że przekaz uderza "pieszczotliwie" w Czytelnika. Kłaniam się nisko.
joaxii Opublikowano 31 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Panie Karolu - czytałam ostatnio sporo Pana tekstów (czasem tak sobie robię wieczór jednego autora) i muszę powiedzieć, że mam kilka pytań warsztatowych, które nie dają mi spokoju. Dlaczego wiersze są takie poszatkowane?.. Czemu służy cięcie wersów? Co powoduje, że enter jest właśnie w tym miejscu? Jeśli chodzi o ten tekst - mam te same zastrzeżenia, podzieliłabym go zupełnie inaczej. Poza tym - świetny, zgrzyta mi tylko ostatnia cząstka, a w zasadzie ostatni wers. Wydaje mi sie zbyt przekombinowany i troszkę patetycznty, ale może się czepiam - jestem wyczulona na patos. Wyrzuciłabym tą ostatnią cząstkę, ale oczywiście to tylko moja opinia. Według mnie, gdyby zmienić wersyfikację i zakończyć na konsekracji - powstałby świetny tekst, płynący, bez zgrzytów i tarć. Tak jest tylko dobry. Pozdrawiam serdecznie, j.
Agnieszka_Gruszko Opublikowano 31 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Stycznia 2009 Podoba mi się. I zostawiłabym "cień pieszczoty", mimo, że sam cień może brzmiałby trochę lepiej. Myślę, że za dużo by to zmieniło. Pochwalam.
Karol Samsel Opublikowano 31 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Stycznia 2009 Joaxii, Agnieszko, dziękuję. Joaxii, no właśnie coś w tym jest, że wizualnie nie przepadam za "ważykowskim" typem wiersza. Jakoś nie przekonuje mnie ta architektura. Daleko mi oczywiście do enterów Różewicza, ale próbuję jedno z drugim wypośrodkować. Obawiam się, że rosnąca długość linijek mogłaby zbyt prozaizować tekst, zatracać wewnętrzną melodię wiersza. Te dwie ostatnie strofoidy wiersza - z bluźnierstwem i konsekracją - były potrzebne jako krótkie antytezy to długich tez z pierwszych dwóch rozbudowanych zwrotek. Dlatego broniłbym ostatniego zdania tekstu:). Niemniej jednak, może spróbujmy tu inaczej. A może w takiej wersji ten "Rynek w Bergen" zabrzmiałby lepiej:Przyjmij wreszcie do wiadomości, że w 1897 rynek w Bergen miał na sobie zakrzywiony cień pieszczoty, a kiedy wchodziłeś od północy na plac pojednania narodów, nie mogłeś nie przeciąć stopami wielkiej oprawy astralnej matki. Jeżeli uzmysłowisz sobie, że Henryk Ibsen właśnie tu pewnego kwietniowego wieczoru kupił kopię doskonałą Maneta i przekroczył wszystkie możliwe linie zrozumienia, zdasz sobie sprawę ze złotej proporcji XIX-wiecznego dramatu. Skandynawowie dziedziczą własne prawa konsekracji. Chcesz je podważyć, bluźń. Pozdrawiam serdecznie i dobrej nocy.
Dariusz Sokołowski Opublikowano 3 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Niekonsekwencje w literkach, znaki, symbole. Nie rozumiem.
joaxii Opublikowano 3 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To się nazywa, Panie Karolu, przeginanie pały :)
Fagot Opublikowano 4 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2009 Mówiąc szczerze zaciekawiał mnie ten wiersz Pozdrawiam
Karol Samsel Opublikowano 4 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2009 Panie Dariuszu, też nie do końca rozumiem. Chodzi o jakiś eklektyzm czy raczej nieścisłości ortograficzno-semiotyczne? Joaxii, ups:). Dziękuję, Fagocie. Serdecznie.
Dariusz Sokołowski Opublikowano 4 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2009 "kupił kopię doskonałą" - po co ta instrumentacja? "własne prawa konsekracji" - wobec rozczłonowania mowy brzmi jak wyrzut... komu, o co, dla czego? Pewno o jakiś interes "skandynawów"... Taka histeria troszeczku;)
Karol Samsel Opublikowano 5 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2009 Popracujemy;). Dziękuję. Niemniej jednak - język sam w sobie jest instrumentacją, pewnych rzeczy najpewniej nie unikniemy, myślę, że z tymi samogłoskami nosowymi w wygłosie trochę tak jest:). Kłaniam się, Panie Dariuszu.
Dariusz Sokołowski Opublikowano 5 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Chodzi mi o instrumentację: "kupił kopię doskonałą". Aluzje brzmieniowę to inna para kaloszy;)
Karol Samsel Opublikowano 5 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2009 Już rozumiem - proszę wybaczyć, roztargnienie wokół sesji. Pozdrawiam:).
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się