Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panienka chce powiedzieć coś o wierszu, czy tylko potupać nóżętami zza pleców " młodych gniewnych "...? ; )



No cóż zostało tylko pisanie czegoś tam pod płaszczykiem niby to poezji....
Pozdrówka
  • Odpowiedzi 135
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panienka chce powiedzieć coś o wierszu, czy tylko potupać nóżętami zza pleców " młodych gniewnych "...? ; )



No cóż zostało tylko pisanie czegoś tam pod płaszczykiem niby to poezji....
Pozdrówka

Rozumiem, że prawdziwej satysfakcji dostarcza ci dopiero poeta, który ten płaszcz rozchyli i pokaże to, co tam ma poniżej pasa... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





No cóż zostało tylko pisanie czegoś tam pod płaszczykiem niby to poezji....
Pozdrówka

Rozumiem, że prawdziwej satysfakcji dostarcza ci dopiero poeta, który ten płaszcz rozchyli i pokaże to, co tam ma poniżej pasa... ; )


No coś ty ,ale faktycznie fajnie kiedy facet coś tam ma.....:)
Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi.....
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jakoś pożyteczniej używać mi głowy, niż obnosić się z " bombą "...
Marku, przekonaj mnie tekstem bez podpórki " kulturotwórczych " wulgaryzmów, że "bomba" to nie jedyny twój poetycki argument...

P.S.
Żeby była jasność, ja nie bronię swojego tekstu, wydaje mi się jedynie, że jest on tylko pretekstem - bardziej chodzi o to, żeby dokopać " staremu "...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozumiem, że prawdziwej satysfakcji dostarcza ci dopiero poeta, który ten płaszcz rozchyli i pokaże to, co tam ma poniżej pasa... ; )


No coś ty ,ale faktycznie fajnie kiedy facet coś tam ma.....:)
Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi.....

Kobiecie też nie zaszkodzi mieć... ; ))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No coś ty, wuszko...
To był kop samobójczy... ; )

zgadza się ;)
ekhm, już nie zyjesz ;P

Zawsze chciałem wiedzieć jak to jest - nieżyć...
Eee, tam, zwyczajnie... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




„lepsze od poetów startujących na forum” - a to rewelacja jakaś, ten tekst już dawno powinien być w dziale P - a dlaczego nie jest, bo jest podpisany HL.

Toster powinieneś wpierw ukończyć swoją podstawówkę a później ewentualnie czepiać się mojej – bo to słabe jest, a do tego zalatuje dziwnie prowokacyjnie. Lepiej wypowiedziałbyś się czysto merytorycznie, co tak bardzo urzekło Cię w wierszu, który po prostu jest gniotem. A ty jako poplecznik głaszczesz po główce autora, co strach obleciał, że jak skarcisz dzieło swojego mistrza, ten może pogrozić paluszkiem.


Komentarze powinny być adekwatne do wartości utworu jak i jego wykonania. Ten w rzeczy samej nie wyszedł ale szacownemu autorowi, nie na myśli powiedzenie - tak jest słaby. Ale kiedy przychodzi, do oceny wierszy, innych autorów, które dorównują kunsztowi tego dzieła, lecą na dno bez skrupułów HL
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




„lepsze od poetów startujących na forum” - a to rewelacja jakaś, ten tekst już dawno powinien być w dziale P - a dlaczego nie jest, bo jest podpisany HL.

Toster powinieneś wpierw ukończyć swoją podstawówkę a później ewentualnie czepiać się mojej – bo to słabe jest, a do tego zalatuje dziwnie prowokacyjnie. Lepiej wypowiedziałbyś się czysto merytorycznie, co tak bardzo urzekło Cię w wierszu, który po prostu jest gniotem. A ty jako poplecznik głaszczesz po główce autora, co strach obleciał, że jak skarcisz dzieło swojego mistrza, ten może pogrozić paluszkiem.


Komentarze powinny być adekwatne do wartości utworu jak i jego wykonania. Ten w rzeczy samej nie wyszedł ale szacownemu autorowi, nie na myśli powiedzenie - tak jest słaby. Ale kiedy przychodzi, do oceny wierszy, innych autorów, które dorównują kunsztowi tego dzieła, lecą na dno bez skrupułów HL

Nie bądź śmieszny, kolego. Masz jakiś problem z układem? Zapisz się do PiS-u.
Opublikowano

Bardzo dobrze się stało, że wreszcie to, co słabe, zostało uznane jako słabe. Pośmiałam się radośnie z obrony Lectera, i to jedyna radość, bo wiersz nudno-grobowo-koszmarny-ztoaletyspisany.

Wreszcie zadowolona Hania.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




„lepsze od poetów startujących na forum” - a to rewelacja jakaś, ten tekst już dawno powinien być w dziale P - a dlaczego nie jest, bo jest podpisany HL.

Toster powinieneś wpierw ukończyć swoją podstawówkę a później ewentualnie czepiać się mojej – bo to słabe jest, a do tego zalatuje dziwnie prowokacyjnie. Lepiej wypowiedziałbyś się czysto merytorycznie, co tak bardzo urzekło Cię w wierszu, który po prostu jest gniotem. A ty jako poplecznik głaszczesz po główce autora, co strach obleciał, że jak skarcisz dzieło swojego mistrza, ten może pogrozić paluszkiem.


Komentarze powinny być adekwatne do wartości utworu jak i jego wykonania. Ten w rzeczy samej nie wyszedł ale szacownemu autorowi, nie na myśli powiedzenie - tak jest słaby. Ale kiedy przychodzi, do oceny wierszy, innych autorów, które dorównują kunsztowi tego dzieła, lecą na dno bez skrupułów HL

Nie bądź śmieszny, kolego. Masz jakiś problem z układem? Zapisz się do PiS-u.

Pancolek – czy sugerujesz, że jest układ tzw. towarzystwa wspólnej adoracji, przynajmniej był byś jedynym, który się do tego przyznał.

Wypowiedz się na temat wiersza, co Ciebie tak bardzo urzekło.

A fakt, że ten gniot otrzymał 5 głosów na plus, gdzie w całej kolumnie jest około 10 wierszy, które są o niebo lepsze a nie mają nawet jednego, przemawia sam za siebie.


Reasumując, gdybyś był na tyle śmieszny, co ja, to byś z reklamy żył, popleczniku.

Za kimś wcześniej, powtórzę, proponuję spacerek do parku, ochłonąć.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W chmurach dostrzegam siebie, taką rozpuszczoną. Rozchylone uda czekają tylko na deszcz. Dotknięta tobą  zaróżowiona skóra zasługuje    na to by zwiędnąć.        
    • nocą skradam się gdy spisz łapię serca twego rytm w dłonie nim spłonie ostatni zmysł pożądanie rozpuszcza czas mogę tak trwać stać na skraju jawy i snu dzień po dniu dotykać twych ust i poruszać jak nikt scałować cały lęk i wstyd rozpieścić szósty zmysł wbijam paznokcie w blady świt nie chcę iść przywieram do ciebie nim otworzysz oczy i siebie zapłonę po stokroć zapalę te iskry gwiazdy na niebie pragnień nie oddam żadnej lecz oddam się jak chcesz każdej nocy w każdy dzień w każdym śnie pragnij mnie nie nasycisz się wcale choć jestem skazą twój kosmos rozpalę oddalę się by wpaść w twe dłonie zapłoniesz a z tobą świat wiem żadnych szans lecz proszę oddychaj mną jeszcze choć jestem skażonym powietrzem wnikam w nas wciągasz mnie a ja twój error piekielny żar(t) chcę trwać...
    • @Berenika97Musisz go odnaleźć i przekonać.... Wiersze to nasze dzieci, powinny nam ufać .... Pozdrawiam:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Alicja_Wysocka Dodam jeszcze:  Bywają tak zwani "wszystkojady" czyli jedzą wszystko: warzywa, owoce, mięso i oczywiście słodycze w różnej postaci, a ich żołądki to istna przetwórnia witamin i cukrowych przysmaków. Taka mieszanka zapewne nie jest zdrowotnym objawem, lecz pokusa jest tak silna, że na sam widok słodyczy oczami zaczynają pożerać wszystko co słodkie. Na ten przykład chleb ze śmietaną posypany sowicie cukrem, kogel mogel i wiele innych. Sumując, wszystkojady posiadają ogromny apetyt i nie wybrzydzają. :-))))) Pozdrawiam serdecznie!
    • Już wiem, że to sen. Ta wiedza niczego nie ratuje. Biegnę - a raczej zapadam się w bieg. Jak człowiek w melasie. Ruch istnieje, ale nie ma prędkości. Miasto znam. Na pewno znam. Byłem tu kiedyś. Albo śniłem, że byłem. Ulice rozpoznają mnie szybciej niż ja je. Bruk pamięta ciężar moich stóp, choć nogi mam z opóźnionej decyzji ciała. Próbuję przyspieszyć. Ciało nie wierzy. Każdy krok ciągnie się jak źle postawione zdanie, którego nie da się cofnąć. Asfalt ma temperaturę krwi. Wpija się w podeszwy. Zlizuje moje imię z dokumentów w kieszeni. Oddycha. Przytrzymuje mnie jak dłoń na karku. Wciąga sznurówki, resztki tętna. Miasto bierze mnie małymi porcjami. Ktoś jest za mną. Od pierwszej sekundy mojego snu. Słyszę go w zmianie powietrza. W tym, jak cisza robi się cięższa. To drapieżnik. Poluje. Jego obecność zagęszcza ulice. Oddech ma wagę betonu w ruchu. Nie słyszę kroków. Słyszę, jak pod jego ciężarem pękają cząsteczki powietrza. Jest tak blisko, że moja własna skóra próbuje się odwrócić, by go nie widzieć. Wie, że nie muszę się spieszyć - to ja muszę. Uciekam w kręte uliczki. Znam je. A jednak nie wiem, gdzie jestem. Miasto przesuwa mapę pod stopami. Znajome miejsca gubią nazwy. Nie ma kierunków. Jest tylko przód i to, co jest za mną. Biegnę w miejscu. Nogi mielą noc jak zużyty mechanizm. Powietrze gęstnieje, opiera się płucom, myślom, strachowi. Oddycham za wolno. Przez chwilę sen patrzy na mnie. Krzyczę. Krzyk nie wylatuje. Zastyga w przełyku jak stygnące szkło. Rozrywa płuca od wewnątrz, bo świat nie chce go przyjąć Gardło pęka - ale krzyk wraca, wbity z powrotem w usta jak knebel z własnego ciała. Kamienice nachylają się tak nisko, że czuję na karku ich stęchły oddech. Zamykają powieki fasad. Miasto mnie pamięta. I to jest najgorsze. To miasto śni mnie dokładniej, niż ja potrafię śnić je. Bruk układa się w kształt moich lęków, zanim zdążę o nich pomyśleć. Drzwi są oczami. Okna - jamami ust. Nikt nie pomaga. Wszyscy wiedzą, jak to się kończy. Cień za mną jest cierpliwy. Cień nade mną rozlewa się jak smoła, która zna każdy mój krok i wie, gdzie zwolnię. Upadam. Podnoszę się. Jeszcze wolniej. Drapieżnik już stoi przede mną. Nie goni. Czeka. Aż do niego dojdę na resztkach ruchu. Serce wali w żebra jak pięść w zamknięte od wewnątrz drzwi. Sen dławi mnie ręką z betonu włożoną w gardło. Krzyczę. W nocy. Krzyk przebija sen, ściany, cudze sny. Budzi domowników - obcych świadków mojego pościgu. Pęknięcie. Światło. Budzę się. Sprawdzam dłonie. Pod paznokciami mam pył z tamtego bruku. Cisza w pokoju nie jest pusta. Ma ten sam ciężar, co tam, za rogiem. Z gardłem spalonym od krzyku. Z sercem, które jeszcze biegnie. Leżę w łóżku. Cisza oddycha obok. I nie wiem - czy to miasto istnieje naprawdę, czy tylko wraca nocą po mnie.      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...