Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

od lat w tej samej rzece
choć wszystko się zmieniło
zatrzymani w teraz
między ścianami
zdziwieni sobą w sobie

milczeniem zacieramy kłamstwa
wspinając się windą pończoch
z antraktem pośrodku drogi
do oboli na powiekach
skradzionych spod języka

Opublikowano

relatywizm

od lat w tej samej rzece
choć wszystko się zmieniło
zatrzymani między ścianami
zdziwieni sobą

milczymy

wspinając się windą pończoch
z antraktem pośrodku drogi
do oboli na powiekach
skradzionych spod języka

Po mojemu - tak, jak powyżej.

Opublikowano

od lat w tej samej rzece
wszystko się zmieniło
zatrzymani w teraz
pomiędzy ścianami
sobą zdziwieni

milczymy zacierając kłamstwa
wspinamy się windą pończoch
z antraktem pośrodku drogi
do oboli na powiekach
skradzionych spod języka

A mnie tak się widzi, ale tu rządzi Autor ;) Pozdrawiam

Opublikowano

"Winda pończoch" mnie troszkę rozśmieszyła w tym poważnym kontekście - nie pasuje mi tu.
I nie wiem, czym jest tutaj ten "antrakt w środku drogi"? Żadna przerwa w życiu nie przychodzi mi do głowy.
Trochę bym to dopracowała.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...