Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Poważany mąż stateczny
z komórką przy uchu
w każdym calu pożyteczny
gdy jest na podsłuchu.

Chłopak ma być ułożony
posłuszny kobiecie
i kaprysy spełniać żony
zresztą sami wiecie...

Idź do sklepu, wynieś śmieci
i kup płyn do naczyń
więc znów włączam swój bieg trzeci
kiedy wracam z pracy.

Idealny mąż kochany,
cud babskiej techniki
chłopak zdalnie sterowany,
różne są roczniki.

Zburzył się mąż jeden przeto
chłop musi być w cenie!
Wnoszę tu Liberum Veto
ma być równo - uprawnienie.

Edytowane przez Bolesław_Pączyński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Co do ostatniej zwrotki zgadzam sie całkowicie, mogło by być równouprawnienie ale to równo to raczej nigdy nie będzie, zależy jak patrzy jedna czy druga strona.
Tak czy siak to wszystko żart i ta nasza codzienność też potrzebuje trochę humorku.
Bardzo Wam dziękuję i cieszy mnie to że Wam się podoba.
Miło pozdrawiam, Bolek.

Opublikowano
Zburzył się mąż jeden przeto
chłop musi być w cenie!
Wnoszę tu liberum veto
ma być uprawnienie.


Rozbawił mnie ten męski wierszyk z poczuciem humoru, a szczególnie ostatnia zwrotka...samo życie :)))))
Pozdrawiam serdecznie
-Krysia.
Opublikowano

Ja to sobie zaraz umieszczę na ścianie:

"Idż do sklepu, wynieś śmieci
i kup płyn do naczyń
więc znów włączam swój bieg trzeci
kiedy wracam z pracy."

(bez literówki oczywiście ;)
żeby mi zona nie mówiła, że tylko ja wydziwiam :)

Na plus.

Pozdrawiam.

  • 1 rok później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Przedświt naszkicował karminową kredką  rozmazane akcenty. Wilgotne ciało krzyczało. Może za mało.? Tracisz oddech…A ja?  Na rozstaju dróg gdzie szatan  rozdaje przeznaczenie, zlizuję z ust podniecenie.!        
    • @Maciej Szwengielski Dziękuję i pozdrawiam, Panie Macieju.
    • @hollow man Szanowny, "hollow manie"!  O tej tzw. "wyższości moralnej" kapłanów nie ma mowy. Każdy kapłan jest tylko człowiekiem. Jądro problemu, moim zdaniem, tkwi w powołaniu kapłana, w jego charyzmacie. Jego "głosie wołającego na pustyni". Często sam kapłan boi się swojego powołania. Pięknie zilustrował problem Graham Greene w swej powieści "Power and Glory" ("Moc i Chwała"). Główny bohater jest uwikłanym w ciężkie grzechy kapłanem; ale ma Łaskę, ma charyzmę. Zatem eo ipso nie powinno się polemizować z nauką etyczną, która płynie z przekazu kaznodziei. Myślę, że współczesny Kościół Katolicki  jest tak zdehierarchizowany i udemokratyczniony, zekumenizowany, iż można go śmiało kojarzyć z solą, która utraciła swój smak. Czymże więc można ją przyprawić? @Zbigniew Polit Myślę, że nie tylko trzeba wiedzieć JAK czynić aby było dobrze, ekonomicznie, sprawnie ale przede wszystkim trzeba wiedzieć CO chce się robić aby było dobrze, ekonomicznie, sprawnie... . Ważna jest idea przyświecająca działaniu.
    • Westchnąłem i pomyślałem jaki jestem biedny. Przeżegnałem się na wznak. Przykleiłem czoło do szyby, by obserwować. Obiecała, że przyjdzie. Mamy zawsze wracają do swych dzieci. Przecież musi kiedyś wrócić. Siedzę na stole w samych gatkach, przyklejony do kaloryfera. Mam świetny głos. Potrafię śpiewać i zostanę piosenkarzem. Kiedy zostałem skarcony, pomyślałem: „Zostanę prezydentem. To wy będziecie mnie słuchać”.     Od tygodni regularnie ćwiczę. Gram w piłkę. Teraz to jednak zostanę piłkarzem. Potem jeszcze były ciężary, po czym znowu wróciłem do muzyki. Tym razem akordeon i klawisze. Blues młodości rozbrzmiewa po leśnych zakamarkach i ciasnych prywatkach.     A teraz. Czym się zająć, co robić?     Przeżegnałem się na wznak. Przykleiłem czoło do szyby samochodu. Była jak melodia, którą odwiedziłem niegdyś w snach. Zobaczyłem ją w niebieskiej sukience. Blond włosy i niebieskie oczy. Taką ją zapamiętałem. Podczas spaceru żartowała i uśmiechała się. Obiecywaliśmy sobie: „Ja o tobie nie zapomnę”, „Jesteś mój najmilszy”. Tak rozbrzmiewał mój pierwszy blues. Blue Valentine, bo tak miała na imię.     To tylko jedna z wielu melodii. „Mógłbyś być dobrym bluesmanem” – powiedział ktoś kiedyś. Lecz ja utkwiłem w tym jednym kawałku na całe życie. I nucę sobie co dnia: „Blue Valentine, Blue Valentine...”.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...