Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ma zawsze otwarte ramiona
pachnie ciastem i mlekiem
pastą do podłogi
i tym co się pamięta
dom z ogródkiem, a w nim ona
ze świeczkami w oknie
z bielą obrusa
łuską na szczęście
z dalekiej drogi
przyjdziesz znużony z opłatkiem w dłoni
siądziesz przy talerzu podróżnika
zawsze w tym samym miejscu
od lat
czeka

na napełnienie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kasiuballou, poeZYJA w domu się posila
bo dom to sama poezyja, hihi
tęsknie za prawdziwym domem, w którym poezyja
wie czego chce
macham kasiulku, dla zabawy :D

:D!

I takiego kwadratu Ci życzę ;))
pozdrówki :)
kasia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



-podpinam się pod Kasię. :)) ścibolenie nie poezja. idź w wiersz rymowany, przy takiej prostocie w ujęciu tematu dodasz rytm i melodię, co przełoży się na łatwość w deklamacji wiersza przy rodzinnym stole. niech łza kapnie, a co!
-acha, ja lubię zwykłe proste, ale dobrze napisane rymowanki, często stawiam je wyżej niż wolniaki+nadęciaki+współcześniaki= wieśniaki jakich pełno. :)))
-ale...pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...