Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 204
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Dwa takie same posty jeden po drugim, a co z tego wynika? Może krytycy mają pisać:
"bardzo serdecznie panią przepraszamy, ale napisała pani kniota?" A niech pani weźmie pod uwagę zmęczenie ludzi, którzy czytają owe knoty i niezmordowanie je usuwają. Za to powinny być medale.

Opublikowano

a nie można prościej, zrobić sobie na tę okoliczność grzecznego gotowca w stylu:
kiepski, bo...
marny, bo...
lub
nie podoba mi się i już.
albo coś w tym guście, ale grzecznie, nie da rady??

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Vide tytuł wątku: "chamstwo na portalu"
W tym samym czasie w wątku "filiżanka zapomnienia" pozawala sie na takie rozmowy wobec siebie:



Benedykt napisał:

Leję. padłem ze śmiechu na dywan w pokoju jak to przeczytałem, ewidentnie ten wiersz zaliczam do ulubionych!

Jahwe!



Bea.2u napisał:

dzięki,
możemy pośmiać się razem??

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?pid=614681#614681


Uważam, że grafomani i podejrzane typki sprowadziły ten Portal na manowce.
Równie dobrze można sparaliżować "Taniec z gwiazdami", czy "Mam talent"
skacząc do oczu Wojewódzkiemu i podważając subiektywne w końcu decyzje całego Jury.
Ba! ubliżać telefonicznie i piętnować robiąc podobne wątki: "[Chamstwo w TVN"
Niestety, w takiej sytuacji nie widzę sensu pisania tu dalej bo nigdy nie chodziło mi o to,
żeby użerać się z grafomanami, tylko doskonalić własny warsztat.
Opublikowano

Od lat jest tutaj zasada, że Autora wiersza nie wolno obrażać (i słuszna zasada, chociaż sam wiem, jak czasem palce same wpisują inwektywę, a potem ma się karę), a wiersz - no, to już różnie z tym bywa.
Aczkolwiek niech pani popatrzy - zawsze skarżą się ci, którym skrytykowano wiersz, a nigdy na odwrót.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie mieszaj w swoim śmietniku programów telewizyjnych, bo nie mają nic wspólnego z twoim ani moim zachowaniem.

zajmij się własną "karierą" i się po prostu odczep. następnym razem cokolwiek zrobisz, zachowaj umiar. tyle.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie rozumiesz, nie o krytykę tu chodzi.
zawiesiłam wiersz w Z-tce, nie po to, by sobie powisiał, jak na ścianie w muzeum, ale po to, by usłyszeć opinię ekspertów.
Konstruktywnych uwag zero! za to dowiedziałąm się, jakiego koloru są ich tyłki, obrzucono wiersz gównem i kazano mi się wynieść z portalu. ilość wpisów wulgarnych Boskich Kaloszy czyni mnie wręcz świętą ! tyle.

czy jeszcze raz komuś to wytłumaczyć?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Leję ze śmiechu :)
sPokój z tobą.

Już wiem, jak się rozmawia kulturalnie z takimi "damami" :))
Szybko się uczę i dlatego jestem dobrym poetą i nie potrzeba
mi jakiegoś konkretnego miejsca, żeby to udowadniać.
Opublikowano

No i były opinie, a nie wiem jak rozumieć te "opinie ekspertów", bo z tego, co się orientuje, to raczej każdy post wynika z wolnej woli piszącego i jest taki, jaki on chce, a nie autor. A że każdy post jest podpisany, to piszący bierze na siebie odpowiedzialność za to, co napisał. Automatycznie trzeba przełożyć to na Autora, który też bierze odpowiedzialność za to co wkleja i gdzie wkleja.
I teraz - jeżeli Boskie Kalosze złamał regulamin, to jest winny, ale po to jest ten regulamin, żeby takie rzeczy normował.
Jeżeli Boskie Kalosze to całe forum (bo tak wynika z nagłówka), to nieźle się musi napocić, żeby je zapełniać.
I wreszcie - skoro nikt nie napisał nic konstruktywnego, możliwe, że nie warto (bo każda, nawet lapidarna opinia jest nacechowana albo dodatnio, albo ujemnie - w tym wypadku ujemnie.)

Tyle, bo to jest burza w szklance wody. Na drugi raz wklejać do działu debiutów (ew. warsztatu), wpisywać konstruktywne uwagi innym, to jakoś poleci. A nie z pretensjami do całego świata.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale ja nie złamałem regulaminu. Proszę, oto moja pierwsza, naprawdę delikatniejszej nie może być, wypowiedź:

Bea.2u napisał:

Doczekam się na tym forum jakiegoś przejawu fachowości??


Boskie Kalisze:

Tak! Bardzo słaby wiersz.
Pozdrawiam.


Moja druga wypowiedź mająca na celu opamiętanie nadąsanej na wszystkich i obrażającej innych autorki:




H.Lecter napisał:

Bea, to jeszcze bardzo " młode " pisanie. Odradzam zetkę.

Pancolek napisał:
Dokładnie

Nad filiżanki czasu brzegiem
zbłąkane usta marzą cieniem
bladoróżanym zapomnieniem

Tutaj widać dlaczego. Ale młode pisanie, to już pisanie ;)
Póki co -

Pancuś


Bea.2u napisał:

A Ty nie, raczej nadęty jak ... domyśl się.


Nadęty, bo piszę pod badziewiem, że to badziewie?


Boskie Kalosze:

Bea... sama prowokujesz. Umieszczasz słaby wiersz i czego się spodziewasz?
Mam skłamać i napisać, że dobry? Powiem prawdę, to czepiasz się i obrzucisz mnie
epitetami jak Pancolka: nadęty balon itp.
Łamiesz ludzi uczciwych, ot co ;)



Wypowiedź trzecia:


Bea.2u napisał:

daj spokój. Troszkę brakuje tu kultury bycia.
tyle
pa


Boskie Kalosze:

Bea, niepotrzebnie się tak obruszasz. Uzasadniona krytyka
jest wtedy, kiedy na przykład widzielibyśmy inaczej jakiś wers, metaforę,
ale tu jest po prostu wszystko do poprawienia. Jak to powiedzieć?
Idziesz kupić samochód, wkładasz kluczyki do stacyjki i... cisza.
Rozmawiasz wtedy ze sprzedawcą o kolorze, dodatkowej klimatyzacji,
spojlerach? Nie, wysiadasz i mówisz: dziękuję za taki samochód
co: nie jeździ.

Pozdrawiam.



Czwarta:


Bea.2u napisał:

Mam już dość tych miałkich dyskusji bez znaczenia.


Boskie kalosze:

Jeszcze się awanturujesz? :) Jaka może być dyskusja pod:

W wilgotnej mgiełce herbacianej
czy oczy moje znajdą Twoje
nim łzą słoną
na filiżanki dnie utoną


"Oczy moje znajdą Twoje nim te na dnie filiżanki utoną" - komiczne :)
"Wilgotna mgiełka" - komiczne, bo jaka ma być: sucha?
Pomyliłaś Działy i jeszcze obrzucasz oburzonych Czytelników błotem.
Brniesz, zamiast zastanowić się, czy nie mają racji?

Pozdrawiam.


No i zaczęło się! Zastanówcie się szczerze: jak można kulturalniej wytłumaczyć komuś,
że coś co napisał jest słabe? Przeczytajcie moje pierwszee 4 próby i powiedzcie,
czy w tym przypadku było to w ogóle możliwe?
I co? Doczekałem się wątków rodzaju: Chamstwo na portalu a przecież
konstruktywnie próbowałem wytluamczyć o co mniej mi więcej chodzi i czemu
ten wiersz jest po prostu słaby, nieumiejętnie napisany dając prześmieszne konotacje
z oczami ma dnie filiżanki :)) i truizmy w postaci "wilgotnej" mgiełki.
Przykro to powiedzieć, ale Forum zostało całkowicie zdominowane rozhisteryzowanymi
grafomanami i po prostu nie ma sensu czegokolwiek napisać pod wierszem w Zetce,
żeby nie doczekać się czasem podobnych wątków.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


???

bea, a byłaś już ze swoimi wierszami na innych portalach? zapewniam Cię, że trudno (o ile) będzie znaleźć miejsce bez "chamstwa"

i daj spokój z tym: ucz się dziecko, ucz
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wnoisek - obelżywe zachowanie, bo osoba jest.. niegodna normalnego traktowania??





ja? bo kolega nie zna środków stylsitycznych takich jak metonimia?







ile razy jeszcze ???
komuś brak umiaru?







jestem chyba "ordynarnie" święta.


się zapomniało??
to przypomnę zapominalskiemu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...