Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niekończąca się noc
Szepty umierających drzew
Ostatnie słowa opadają na ziemię
Deptane przez ludzi

Dwie postacie znikające w ciemności
Wsłuchują się w szept drzew
Które rozprawiają o ich losie
Nie pada żadna odpowiedź
Z każdym krokiem znikają coraz bardziej

Gdy nagle gwiazda pod stopy ich spada

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie pisz nic, to jakaś śmieszna w zamiarze prowokacja (a przynajmniej tak byłoby bardziej zdrowo :P).

a co do wiersza - mam wrażenie, ale to może być mylne wrażenie, że gdyby się bardziej postarać, coś by z tego było. ewidentnie jest pomysł.

przypomina mi to trochę moje własne pisanie z ery przedorgowej/przedinterpunkcyjnej, dlatego trudno o obiektywizm.

pozdrawiam.
Opublikowano

Dziękuję za komentarze, zwłaszcza te dotyczące wiersza;)
Co do puenty to w moim zamyśle jest nią ta gwiazda czyli światło, które rozjaśnia tą nieprzeniknioną noc, nadzieja. Oczywiście każdy może to inaczej rozumieć:).
Jeśli chodzi o sposób pisania, to u mnie jest na odwrót. Dawniej pisałam wiersze z przecinkami, podzielone na równe zwrotki, a teraz przechodzę "erę przedinterpunkcyjną" ;)

Pozdrawiam Wszystkich:]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Patrzył na mnie milcząco i cicho notował wrażenia. Dokładnie przeanalizował wszystkie świadectwa z czerwonym paskiem. Kolejny raz rzucił okiem na wywiad środowiskowy i prześwietlił mnie na wskroś. Starałam się pokazać z jak najlepszej strony, więc siedziałam grzecznie, ze złączonymi kolanami i miłym uśmiechu o lekko anielskim ubarwieniu. Nie pomogło.   Wstał z krzesła, spojrzał na mnie krytycznie i rzekł: – Jak można być tak normalną nastolatką w tym zwariowanym świecie? To nienormalne!   I wystawił skierowanie na trzytygodniowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym na oddziale ciężkich przypadków.     To było ponad dwadzieścia dwa lat temu, ale nigdy nie zapomnę jego rumianej twarzy i czapki krasnoludka.    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • „ jedność”   wtem wieczny marsz kończy się pochwyceniem czasem chodzę pohuśtać się, wieczorem   tyle tylko co mi prawdą, nic nie znaną byle w przód, nawrót, tył niosę się w przestrzeni przecinając powietrze, sięgam po coś więcej   jemu jednemu dedykuję niniejsze banały, temu co nigdy nie zrozumie zachwytu nad tym ruchem; jak jesteś wysoko gotów na działanie, by znów się tam znaleźć posłuchać koncertu w którym poznasz to czego każdy ukrywał   mógłbym być największą muzą tratwą na wzburzonej wodzie także i rozbitkiem, co owej tratwy szuka biznesmenem, pijącym samotnie nastolatkiem, co przerażony siedzi w kącie jeśli mnie humor najdzie, będę i bogiem co w dłoni, przez moment będzie trzymał cały swój świat   z zewnątrz, bliski jestem wypadku gdy z weną, poruszam się na nów widzę jednak wiele tyle co leży, rośnie i maleje a czemu ja nadałem ton   rusza mnie to móc się rozhuśtać, wiedząc, że mam do tego siłę jak astronauci być o kawałek bliżej tych jasnych, pięknych gwiazd   nie powinienem lecz, kto powinien? dlaczego, by nie? zawsze to było, dlaczego by tak wyskoczyć spaść jak meteoryt wszystkiemu się przypatrywać i nareszcie, w pełni pojmować
    • @krissu Zderzenie romantycznej tęsknoty z codzienności marazmem. Pozdrawiam serdecznie :)
    • @Posem, @Leszczym, dziękuję :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...