Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wiedziałem, że ten temat zniknie. Na szczęście skopiowałem pierwszy post. Otóż w nocy użytkownik czarny-tulipan123 pisał, że na zawsze opuszcza to forum i kończy z pisaniem (tyle dało się z jego bełkotliwej wypowiedzi wywnioskować na 100%). Post wklejam, żeby każdy widział, iż takie słowa na forum padły i w nadziei, że obietnice zostaną dotrzymane.

[quote]
Żegnam się z tym forum już na zawsze

Zaraza wszystkie moje wiersz, co do jednego
wraz z plidromami zacznę, tu kasować, tak po kolei.
Ciebie pożegnam :marianno ja i ja bolka i Hanię.K.
i innych, którym tutaj wiele zawdzięczam.
Przestanę już pisać, choć wiele jeszcze miałem planów.
Jest wielu tutaj ludzi piszących którzy, nie wiedzą, co to jest poezja?
Piszą takie farmazony -wyssane z palca, że mnie krew zalewa.
Ale żeby to był wiersze, ale to w zakalcu w gniocie ramota.
Bo tutaj to jakaś paranoja szczurów żeruje.
I niszy czystą poezję dla własnej to wygody.
Ale czas pokaże, czy te ich twory z tej innej formy -
warte są tych ocen? Ale to już nie moja w tym głowa.
A Angelo, nie będzie mi tutaj skakał z takim systemem;
a kim on jest?, aby wprowadzać takie bariery.
Te forum to jest jedną stajnią dla danej grupy ludzi;
która tutaj wyczynia sobie, co się jej tylko podoba?
Sam ów Admin się regulaminu swojego, nie trzyma.
w wielu przypadkach przemyka oko, a ja to widzę.
A ja sobą nie pozwolę, by mną pomiatano i basta!
Ja pisze wiersze, a nie będzie mi tu nikt -->stawiał limitów i granic?
Dla wszystkich, a nie dla wybranych sobie Panków;
ta poezja tutaj widocznie ma miejsce i dla nich tu króluje.

Ostatnio edytowany przez czarny-tulipan123 (Dzisiaj 01:12:34)




Dnia: Dzisiaj 00:29:23, napisał(a): czarny-tulipan123
Komentarzy: 539

Krytyk to kwoka, która gdacze, gdy inni znoszą jajka
Giovanni Guareschi

Opublikowano

M. Krzywak:to Ty jesteś największym prowokatorem.
Pierwszy do słowa, a ostatni do wierszy.
Za mało ich masz, aby się ze mną zmierzyć.
Takie wierszyki to ja piszę, od ręki dosłownie.
Bezpośrednio na kompa.A TY myślisz godzinami?
I taką tandetą wszystkich częstujesz z kupy.

Opublikowano

Wg mnie komuś bardzo, ale to bardzo zależy, żeby zrobić z tego miejsca śmietnik. Ten ktoś (ona/on)szuka kogoś, z kim ten cyrk można prowadzić. Nie udało mu/jej się z Marianną, która jednak wykazała się zdrowym rozsądkiem i za to Jej chwała, złapała za to znaną już nam doskonale Lilianne/Zorro/CzarnyTulipan/Milina (pewnie jeszcze xxx nazw) i się nakręcają.
Ja osobiście, mimo szlochów i skarg NIE WIERZĘ, że "Hania K." to indywidualna, rzeczywista osoba. Nie wierzę, ponieważ poza nami już mniej lub bardziej udanych prowokacji, żałosnej manii dorabiania sobie konta by krytykować bez odsłaniana twarzy. A jest to tchórzostwo, malizna i gnojarstwo. Każdy, kto tak robił czy robi, jest śmieszny. Radzę mu wyjąć łopatkę z piaskownicy i wsadzić ją sobie w tyłek.

Opublikowano

Proponuje Panie Krzywak "dupę" zastąpić "tyłkiem", bo angello jest bardzo wrażliwym moderatorem ;))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No pewnie tak ;)

No chyba by to ścierpiał?!

Chyba
Opublikowano

M. Krzywak
Komentarzy: 10476

A pan zostaw już nas w świętym spokoju, tworzymy dobry duet i Marianna też do nas dołączy, bo pisze coraz lepsze wiersze.

A co do tożsamości, do akurat CzarnyTulipan najbardziej mnie zna i chyba ma coś do powiedzenia, bo już dość tych przekomarzań, że Hania to nie Hania.

Resztę zmilczę, bo jak ktoś ma plusa za samo "dz...", to chyba nie może się tutaj równać.

Opublikowano

Wszędzie klną i przeklinają
Znowu nowy wierszyk mają
Publika bije brawa
Bo bez przekleństw to "żenada".

Marni wieszcze, źli poeci
Mówiąc szczerze, wierszokleci;
Zabazgrają nam poezje
W takie dzieła ja nie wierzę

Język Polski jest zbyt piękny
By go kalać bazgrołami
Kto przeklina, jego wina
Tutaj nie będzie z nami.

Pisz po Polsku, żeby wstydu
Nam nie było przy czytaniu,
Żeby nasze dzieci mogły
Coś poczytać przy śniadaniu.

Precz anarchio!!! Precz szatanie!!!
My też mamy własne zdanie
Złego my nie "polecamy"
Własne piękne Wiersze mamy!!!

  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wydzierał się i wydzierał, albowiem chciał swoje, czyli to co jego, tak, co jego właśnie, wydrzeć watasze zasępionych wilków, zwanych „północnymi”. I wydziergał w tym celu hasło w niewiele znaczącym i dość obojętnie oraz w gruncie rzeczy lakonicznie prowadzącym się zeszycie formatu A5. Wydarł kiedyś z niego kartkę, na którą z czasem i embarrasem wdarła się ważna treść.      Warszawa – Stegny, 03.04.2026r.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...