Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To ja wytłumaczę się Joasi - otóż każdy świat (światek) poetycki ma swoje indywidualne widzimisię - zauważ, jak Jaspers opisuje politykę - "mimo historii tortur i przemocy ludzie dalej chcą być koło siebie" (cyt. niedokładny) i przełóż to na ten grunt. Wielu się poznało, zna się i jeszcze pozna. Nikt tutaj nie zarzuci mi, że jak ktoś debiutuje, to walę "kupę" nie patrząc na wiersz, tylko walę, bo to debiutant. A jeżeli już taka wale - to mam powód. A tym powodem jest intruz w organizmie. Czyli - lepszy stary wróg, niż nowy przyjaciel. Jeżeli ja, czy Ty, czy ktoś inny z kimś tam i jakoś tak walczy, ma swoje racje. Skoro zawalczył Bogdan, ja stare animozje odsuwam, bo zawalczył w sprawie, z którą i ja się chce uporać. Hania chciała udowodnić na siłę, że każda kupa tutaj ma miejsce. Co ciekawsze, zaraz napisała wiersz "Źli ludzie", gdzie ta kochająca wszystkich ludzi chrześcijanka wkopała do piekła wszystkich, którzy byli przeciw. Czyli - jeżeli mam stanąć po jakiejś stronie, wybieram jednak tą, której bardziej ufam (nie piszę oczywiście, że pod każdą decyzją Bogdana podpisuje się "łobiema ręcami". Ale tutaj się podpiszę.

Adolfie - a dlaczego Twojego "Króla łaźni" nie wycięto? Tutaj chodzi o rozsądek - to, co pisała/pisze Hania wskazuje na jedno - jestem ponad wami. Dla mnie to może być, ale niech pisze lepiej od nas.

Rafał i Joanna mają racje -niechże to jako tako wygląda.

pchła szachrajka - frustrat to jest taki nie jak "pchła szachrajka" ;)

  • Odpowiedzi 180
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Szanowny Panie Michale!

"I dobrze"?

gdzie?

nie podjąłbym się wyceny - niech to robią inni
niejednokrotnie byłem określany mianem grafomana bez konkretnych uwag
pytałem wg jakiej definicji owo słowo i nie otrzymywałem odpowiedzi
przypisywano mi również chęć palenia książek (po co palić?)
ale chyba zgadzam się z panem
tyle że nigdy w takich przypadkach nie uniknie się posądzenia o stronniczość
z poważaniem

Opublikowano

dzie wuszka: ...znaczy ja na takie jego jojczenie jeszcze nie tarfiłam...

A ja trafiłam i kiedyś właśnie w takiej bójce o to, aby portal nie był wystawą grafomanii, brałam udział i właśnie w nieszufladzie.
Jedno wiem po niektórych spływa wszystko jak po kaczce i jeszcze się postarają o obrońców.
Tamta dyskusja skończyła się dla mnie bólem głowy i urazem do takich dyskusji. Osoba pisząca te gnioty, jednak zniknęła z portalu, albo zmieniła nick.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pod wierszem, czy na forum? pod wierszem bójki to co innego, dotyczą rozpędu emocji na kółku wiersza ;)
chodzi mi o stanięcie na krześle i ogłoszenie - forum upada, przebóg, wiela to grafomanów! bijcie się w piersi i klękajcie na groch
matuś świąteczna, naprawdę możliwe jest moderowanie według hmm, no nie wiem "drukowalności" ?
a co, jeśli każdy uważa się za 'wyznacznik', a co, jeśli nikt? a co jeśli, co jeśli?

^^)

mnie nie przeszkadzają książkiw księgarni, choć np nie trawię P.Coelho :)

To było pod wierszem a raczej kolejnym grafomańskim tworem kogoś , kto podobnie się zachowywał jak Hania i może to nawet pamiętasz :)
A dyskusjom nie było końca, bo panienka nie dość, że miała w nosie uwagi, to jeszcze wyśmiewała wszystkich po kolei.
Rezultat był taki, że ci którzy próbowali jej powiedzieć co powinna zmienić w tym co pisze, wyszli na krwiopijców gnębiących biedną, niewinną istotkę. I nie ważne, że ta istotka wypisywała w odpowiedziach na zarzuty, niestworzone rzeczy.

Może lepiej byłoby aby dział wierszy był jeden, a do Z przenoszone byłyby wiersze niejako w nagrodę. Niestety to wymaga więcej pracy i nie bardzo wiem czy to w ogóle możliwe, bo niby kto miałby to robić. Dopóki będą dwa działy i każdy będzie mógł wklejać gdzie chce, będą takie sytuacje. Ale nie dziwi mnie walka o poziom portalu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziekuję Michale,
ale nie o to mi chodziło, żebyś wychodził przed szereg, przypomnij sobie rzecz sprzed 2 lat - dokładnie sprzed. Te dyskusje idą w tę stronę.
Moim zdaniem cos się kręci, może za nudno było komuś na forum?
Innym slowem: prowokacja za prowokacją, nakręcający się samoczynnie mechanizm.
Zaraz zaczniemy się rżnąć ;)
(już jest mowa o bójkach).
Spokojnego wieczoru z truskawkami wszystkim życzę ;)
pzdr. b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


do rżnięcia nie nawiążę, bo... a zresztą;p
może po prostu zejdźmy z siebie, a jeśli nie - to róbmy to po cichu (taka propozycja, proszę mnie nie bić - zachowajmy klasę)

jeśli zaś o truskawkach mowa - raczymy się z Karolkiem, czego i Wam życzymy:)
Opublikowano

Na nieszufladzie nie ma podziału na forum dla początkujących i zaawansowanych(?). Tutaj jest i albo się tego będziemy jakoś trzymać, albo zmieniamy nazwę na forum A i B. Zresztą nie wiem co ma do tego nieszuflada.

Najłatwiej jest uciąć rozmowę wspominając o guście - to się nie podoba, to omijaj. A tu chodzi o dbanie o forum i jego główne zamierzenia. To może na ulicy też można naśmiecić i powiedzieć komuś - "jak Ci się ten śmieć nie podoba, to nie patrz na niego". Nawet, jeśli tuż obok jest znak "Prosimy nie śmiecić". No i na forum dla zaawansowanych jest niby wywieszka: "prosimy nie śmiecić", a często się zdarza, że ktoś tam odpadek wrzuci. Więc albo ten znaczek usuniemy, albo dbamy o czystość.

Nie odpowiedziałaś mi dzie wuszko. Mówiłem o konsekwencjach zanieczyszczania Zetki. Ktoś nowy wpadnie na forum, zobaczy kiepski wiersz w dziale dla orłów i się zniechęci. "Bo to forum to speluna jakaś". I nie mydlmy sobie oczu - wiersze Lilianny, marianny, Benedykta itp. to kiepskie wiersze. Jak to świadczy o reszcie użytkowników? O zarządzaniu tym forum? Otóż źle świadczy.

Poza tym ja nie brałem udziału w wielu bijatykach pod gniotami. Widzę, że marianna - wiersz zlewam. Rzadko komentowałem jej wiersze. A bójki wydają mi się dziecinne i nie chce mi się w nich brać udziału.

Nie podoba mi się jeszcze to:

- urządzanie sobie jałowych dyskusji, nawet pod gniotem [i to przez weteranów, którzy chyba za piaskownicą tęsknią]
- wyjątek w działaniu. Skoro można przenieść do P albo usunąć, to czemu to się stało tylko w tym przypadku?
- usuwanie wiersza, a nie przenoszenie go do P
- bierność użytkowników, którym obojętne jest to, czy na forum dzieje się dobrze, czy źle

Ja wiem, że jesteśmy Polakami i gęby mamy raczej do wódki i kłótni stworzone, ale "po niemiecku" powiem:

porządek jakiś musi być.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiele racji, zwłaszcza o skutkach roplewienie się badziewia, żeby zwykłego, ale nawiedzonego i z misją.
Juz pisałem, ze wiersze były przenoszone, kto uważał - mógł zobaczyć, nawet gdy nie było już moderatora - administrator czasami usuwał najbardziej denne teksty (sam albo z podpowiedzi użytkowników); dlaczego ten wiersz nie zostal przeniesiony do warsztatu? - nie wiem, tak by było najrozsądniej, może z powodu rozbudowanego wątku dyskusyjnego, który aż sie wylewał z ram rozsądnych komentarzy, buzowały ironia i kpina, aż 'nieludzka w wymiarze' momentami.
Już kiedyś Panu/Ci mówiłem: forum potrzebuje rozsądnych, myśłących i wrażliwych ludzi. W sierpniu, wrzesniu bedzie zmiana tachnicznej obsługi - może to jest moment na przemyśłenie struktury Forum, funkcji działów itp.
Ale nie zrobią tego emeryci i cała reszta zagonionego (za kasą? ;) świata - tylko młodzi zapaleńcy. Czy ktoś was musi wziąć za rączkę?... :)
pzdr. b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To się kłóć. Mnie nie interesuje ostrzenie sobie pazurów i użeranie się z małymi, wrednymi chochlikami zza monitorka. Chłodne oko kojarzy mi się raczej ze stoickim spokojem, nie pyskówką. Poza tym wielu od tych kłótni już trochę "zniewrażliwiało" i w porywach są zdolni kilka wyzwisk z siebie wyrzucić. To się już nie raz zdarzało. I nie przypominało dyskusji, tylko gadaninę polskich polityków. Kłótnia nie stanowi dla mnie rozrywki. A jeśli nawet, to mimo wszystko tanią rozrywkę.

Abstrahując od tego - mówiąc "jałowa dyskusja" chodziło mi raczej o opowiadanie sobie kawałów itp. Pod wierszem Hani K. ("Jestem") mamy tego przykład.

Nie wiem w takim układzie jak wytłumaczyć Ci moje podejście do Zetki. Po prostu jestem wyczulony na taki bałagan. Denerwuje mnie śmieć obok czegoś wartościowego. Tak samo jak niekonsekwencja w nazewnictwie. Dział dla zaawansowanych a tam więcej kiepskich utworów. No ludzie. Albo wóz, albo przewóz. Albo się trzymamy ustalonych zasad, albo je zmieniamy.

Poza tym istnienie miejsca, gdzie znajdowałyby się tylko dobre utwory byłoby raczej korzystne. Człowiek by tam z chęcią zaglądał, żeby warsztat szlifować, a i dążyć by było do czego. To byłby taki wyznacznik czegoś, co trzyma poziom. Wielu początkujących zyskałoby, gdyby wreszcie się dowiedzieli jakie utwory są wg "nas" dobre. I nie musieliby błądzić po całym forum w poszukiwaniu takich, tylko spoglądnęli na dział Z. Ile kłopotów się takim sposobem zaoszczędza? Jest tu kilku polonistów z doświadczeniem, jest kilku zdolnych piszących i nie wiem co stoi na przeszkodzie, aby coś takiego zaistniało.

A zresztą. I tak mało to moje gadanie zmieni, jak nikomu się nie chce działać. Tylko od czasu do czasu ponarzekać.
Opublikowano

Pierwsza kwestia - jeżeli jedna idea jednoczy większość, i tak znajdzie się głos sprzeciwu. To świadczy o zdrowej demokracji. Wczoraj wieczorem pamiętam wpis Marianny, że ten dział jest właściwy dla Hani K. (szkoda, że nie skopiowałem tego wątku, jak to mam w zwyczaju. Nie zdążyłem. Mam teczki, jakby się ktoś pytał ;) Cały problem w tym, że wiersz zniknął, a potem poszło - że tak nie wolno, że to niemoralne, że takie, siakie i owakie. Ale zaraz, chwileczkę - jeżeli przeciwko chaosowi, który wprowadziła Hania występują wszyscy (oprócz Marianny i Benedykta), to jakaś regulacja/ocena jej wierszy jest. I to bardzo dobra regulacja - 98% przeciwko 2%. No, chyba że my nie mamy racji.

Druga kwestia - co było w przeszłości, nie ma teraz. I stare siły mają siłę i młode siły mają siłę, dlatego zrezygnowałbym z wszelkich kłótni. Zły wiersz, badziew, kupę można odróżnić od wiersza, nawet jeżeli ten wiersz mi się nie podoba. A jeżeli ktoś uważa inaczej, niech broni wiersza Hani. Ja mu tylko współczująco nie pozazdroszczę przeżyć literackich/estetycznych.

Trzecia kwestia - dobrze się stało i dobrze się dzieje. Są informacje, że komentarze mogłyby być lepsze. Zgadzam się. Dwa lata temu poszło o jedno "gówno" jako komentarz, na teraźniejszą chwile poczciwy "gniot" czy "kupa" stają się ordynarnymi komentarzami czyli Bogdan ma racje - sytuacja jest analogiczna do dzisiejszej. Za dwa lata jak ktoś wpiszę: "przepraszam, ale Twój wiersz mi się nie podoba" to wpis zostanie uznany za szczyt arogancji. Ale z tego co wiem, pamiętna sprzeczka sprzed dwóch lat chyba bardziej zbliżyła, niż oddaliła. Dlatego nie uważam takich dyskusji za minus. Najgorzej to chyba dusić w sobie animozje. A tak poleci w forum i spokój święty.

Czwarta kwestia - Hania konsekwentnie prowadziła do awantur, a potem prosiła moderatora o pomoc. Tak wyleciał "Wstrętny", już szykowała się na Mr.Żubra. Jeżeli ta osoba jest tak naiwna, to ciekawi mnie, dlaczego lecą trupy? BARDZO DOBRZE, że Administracja czyta i reaguje. Kiedyś BB doprowadził do wybanowania wielu ludzi (w tym mnie), preparując nawet wpisy. Też miałem żal do Administracji - mimo wszystko trzeba takich podpuszczaczy ogarnąć. Dlatego proszę o odbanowanie "Wstrętnego".

Na razie tyle.

Opublikowano

mnie się nie podoba, że skądinąd dość istotny temat bywa dominowany przez tendencję do wyrównywania jakichś starych rachunków pomiędzy pewnymi osobami

i pewnie skoro się odzywam, to zaraz ktoś mnie przypomni coś z przeszłości

nie podobają mi się dyskusje na zasadzie "a wy bijecie murzynów", wekslowanie tematu na rozstrzyganie, kto z nas jest najbardziej sprawiedliwy

coś takiego jest stratą czasu, co najwyżej może obnażyć czyjąś małostkowość


bezwzględna równość dla wszystkich to jakaś fantasmagoria

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Też tak uważam.:
"Ale z tego co wiem, pamiętna sprzeczka sprzed dwóch lat chyba bardziej zbliżyła, niż oddaliła."
"co było w przeszłości, nie ma teraz."
że tak siebie zacytuje, bo też nie widzę zbytniego sensu w rozdrapywaniu starusieńkich spraw. Bo po co?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Proszę mi wytłumaczyć zwrot:
"o recydywistach typu Marianna",
bo gdybyś myślał, że masz do czynienia z osobą mniej dorosłą albo mniej ogładzoną, to grubo się omyliłeś,
dla mnie komentujesz nieciekawie, jakgdyby treść wierszy w ogóle do ciebie nie docierała
(poza tym w mojej rodzinie wyższe wykształcenie to nic dziwnego)
w książce zonedowej wyczytałam, że jesteś ode mnie... młodszy i dlatego twój ton wypowiedzi brzmi jeszcze bezczelniej,
tak, masz w sobie pychę... i nie jesteś dżentelmenem na tym forum,
kłania/m:]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
    • ?trwałość pamięci*   upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę   od lat podnosi  poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy    logo zbyt  późno powstało avida słodycz salvadora dolar   galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało  osiemdziesiąt dziewięć    przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza  papierek pozostał  w dłoni   * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.
    • @Poet Ka i dziękuję za wszystkie lajki i komentarze. Wiele dla mnie znacza
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...