Mr._Żubr Opublikowano 25 Maja 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2008 w tępe wieczory odtwarzasz wojtek chodź jeść pałaszuję serwowaną przez ciebie popkulturę prosto z tostera wychodzę poszukam sensu w hamburgerach
Drax Opublikowano 25 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2008 Ha, to ciekawy utwór. Adresatką zdaje się być matka podmiotu lirycznego. Jak głosi tytuł - "ta, którą kochać i szanować należy". Kontrastuje to z treścią wiersza. W pierwszej części adresatka "odtwarza" - a więc powtarza stale, niezmiennie - wezwanie do jedzenia. To codzienne wezwanie posłużyło podmiotowi za tło głębszych przemyśleń. I tak określa on posiłki przygotowywane przez matkę, jako "popkulturę prosto z tostera". Popkultura to tandeta, kicz powielany przez wszystkich naokoło. Toster to narzędzie służące szybkiemu i łatwemu przygotowywaniu nieskomplikowanych - "popkulturowych" - dań. Łącznie więc mamy w drugiej części tandetne, łatwe w przygotowaniu i w dodatku stale takie same dania. Podmiot liryczny obrusza się na to i deklaruje, że idzie "poszukać sensu w hamburgerach". Te ostatnie to posiłek przygotowywany przez różnorakie fast-foody; zgodnie z ich nazwą - szybki, a do tego równie powszechny, "popkulturowy", co dania matki. A więc zgrabny wierszyk o jedzeniu? Nic bardziej błędnego! Jedzenie, jako czynność codzienna i absoltunie niezbędna do życia wydaje się tu symbolizować samo życie. Mamy tu więc zestawienie szarego, tandetnego życia domowego z równie tandetnym życiem na zwenątrz. Nie potrafiąc - na przekór tutułowi - docenić i uszanować tego, co ma w domu, podmiot liryczny wychodzi szukać sensu w tandecie poza nim. Być może sam zresztą nie zdaje sobie sprawy, to "na zwenątrz" nie jest w niczym lepsze. "Hamburgery" - już samą nazwą zdradzające obce pochodzenie wydają się czymś na tyle różnym od domowej "popkultury tostera", że musi być w nich coś więcej. Niestety, jednak hamburgery zawsze będą tylko plastrem szynki wciśniętym między dwie bułki ;) Podoba mi się ten wiersz. W zasadzie nic dodać, nic ująć. Pozdrawiam, Drax
Mr._Żubr Opublikowano 25 Maja 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2008 Uwielbiam to. Już Cię lubię, człowieku:) Dzięki i pozdrawiam
Gość Opublikowano 25 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2008 możesz otworzyć wyobraźnię łaskotką z chichotem w paluszek skryty w skarpecie zabrakło obrazków tortury wklejonych w asfalt kamyków zamkniętych dychotomicznych udławień popu i rzęs łąki w polewie kłaniam pustkę
Drax Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To ja dziękuję i kłaniam się. A jeśli można nieśmiało zwrócić na coś uwagę, to dodam, że rad bym zobaczyć podobne komentarze pod moimi wierszami ;) Pozdrawiam, Drax
Rachel_Grass Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 mam podobne do Draxa spostrzeżenia, a właściwie to takie same. wyraźnie widzę całą sytuację, która sprawia, że peel czuje i przygnębienie, i złość na matkę, powtarzającą w kółko to samo jak zacięta płyta. denerwujące jest dla niego to, że codziennie matka serwuje mu podobne do siebie posiłki, ale to, jak podejrzewam, tylko ostatnia kropla przelewająca goryczy. moje dygresyjki na temat tekstu po ułożeniu pozwalają sądzić, że peel jest totalnie znudzony życiem z matką, a wojtek chodź jeść (w wierszu też mogłoby być kursywą IMO) jest właściwie ostatecznym przejawem upierdliwości matki. dlatego podmiot idzie poszukać sensu w hamburgerach, co moim zdaniem nie ima się do poprzednich strof. z mojej interpretacji jasno wynika, że peel ma tego właśnie dosyć. metaforyzując, życie i warunki oferowane przez matkę (popkultorowe, pospolite), znajdują się też we wspomnianych hamburgerach, w życiu ulicznym. dlatego końcówka IMO niespójna. radziłabym wymyślić coś innego, pasującego klimatem do reszty wiersza, lecz bardziej logicznego. ale to naprawdę tylko moje odczucia i może po wyjaśnieniu Autora rozjaśni mi się w główce :) podsumowując ostatecznie, poza puentą nie czepiam się dobrej realizacji i ciekawego tematu, nie ma za co złapać. pozdrawiam.
teresa943 Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 widzę tu inny wątek: peel nie potrafi docenić starań matki i ciepła domu rodzinnego (w tym posiłki i słowa), szuka szczęścia poza domem (hamburgery) i nie może go znaleźć, bo go tam nie ma; jakże często zdarza się, że po "chmurnej i durnej" młodości, tęsknimy za domem rodzinnym, za matką, nawet zrzędzącą i za jedzeniem niepowtarzalnym, choć zwykłym, tylko, że czasem za późno, bo nie ma już matki i rozleciał się dom dzieciństwa... oczywiście wyobraźni u mnie dostatek, więc sory za nadinterpretację; uważam jednak, że skoro sobie pofantazjowałam, to znaczy, że wiersz zatrzymał, a jak zatrzymał, to niech się szanowny Autor cieszy...za zatrzymanie i możliwość "fałdowania" szarych komórek daję plusiora :) serdecznie pozdrawiam -teresa
Drax Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Moim zdaniem nie ma tu żadnej niespójności. Albo jest, ale tylko pozorna. Tak, jak wyżej napisałem, być może podmiot liryczny (rany, za długie wyrażenie - może, mimo niechęci do nowomowy i skrótów, też zacznę pisać "peel"? ;p) sam nie uświadamia sobie, że w tych hamburgerach nie ma nic lepszego niż to, co znajduje w domu? Jakże często mami nas rzeczywistość iluzjami szczęścia? Możliwa jest też inna interpretacja: podmiot nie mówi przecież "znalazłem sens w hamburgerach", a tylko tyle, że idzie go poszukać. Może to wynikać z założenia, że już wszystko musi być lepsze (sensowniejsze), niż "dania matki". Tak ja bym to rozumiał i w związku z tym, uważam, że jest dobrze. A szanownego Autora nie prosiłbym o wyjaśnienia, bo nie od tego on jest. Jego rola kończy się na pisaniu - reszta, jest już domeną nas, czytelników. Po cóż pisać niejasno i metaforycznie, jeśli zaraz potem burzy się wieloznaczność wygłoszeniem jedynie słusznej interpretacji autorskiej? Przynajmniej takie jest moje skromne zdanie. ;) Pozdrawiam, Drax
Rachel_Grass Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Moim zdaniem nie ma tu żadnej niespójności. Albo jest, ale tylko pozorna. Tak, jak wyżej napisałem, być może podmiot liryczny (rany, za długie wyrażenie - może, mimo niechęci do nowomowy i skrótów, też zacznę pisać "peel"? ;p) sam nie uświadamia sobie, że w tych hamburgerach nie ma nic lepszego niż to, co znajduje w domu? Jakże często mami nas rzeczywistość iluzjami szczęścia? Możliwa jest też inna interpretacja: podmiot nie mówi przecież "znalazłem sens w hamburgerach", a tylko tyle, że idzie go poszukać. Może to wynikać z założenia, że już wszystko musi być lepsze (sensowniejsze), niż "dania matki". Tak ja bym to rozumiał i w związku z tym, uważam, że jest dobrze. A szanownego Autora nie prosiłbym o wyjaśnienia, bo nie od tego on jest. Jego rola kończy się na pisaniu - reszta, jest już domeną nas, czytelników. Po cóż pisać niejasno i metaforycznie, jeśli zaraz potem burzy się wieloznaczność wygłoszeniem jedynie słusznej interpretacji autorskiej? Przynajmniej takie jest moje skromne zdanie. ;) Pozdrawiam, Drax nie ropatrzyłam takiej możliwości, oddaję tu honor, ale jednak mnie, czytelnikowi, nie pasuje ta końcówka. wpasowuje się w klimat, lecz nie udało jej się moim zdaniem oddać powyższej interpretacji. po prostu taki gust- sensu szukałabym gdzie indziej, na pewno nie w hamburgerach :)
Drax Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 Oczywiście, na koniec pozostaje kwestia gustu. O tym nie ma co dyskutować. Rozejdźmy się w pokoju ;D Pozdrawiam, Drax P.S. A co do szukania sensu w hamburgerach - kto wie? Moze i w nich coś jest. Może tylko patrzymy z niewłaściwej perspektywy ;)
Jego Alter Ego Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 to może i jest jakiś dobry pomysł, ale to co napisałeś mnie nie przekonuje niestety pozdrowienia /m.
Mr._Żubr Opublikowano 26 Maja 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 Rachel i Drax Jeśli chodzi o tę pointę, to odsyłam do Warsztatu, tam poruszano ten temat: www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=75754 A tu się z Panem Draxem zgadzam:A szanownego Autora nie prosiłbym o wyjaśnienia, bo nie od tego on jest. Jego rola kończy się na pisaniu - reszta, jest już domeną nas, czytelników. Po cóż pisać niejasno i metaforycznie, jeśli zaraz potem burzy się wieloznaczność wygłoszeniem jedynie słusznej interpretacji autorskiej? Przynajmniej takie jest moje skromne zdanie. ;)Wojtek Bezdomny Jedyne, co mogę zrobić, to odkłonićteresa943 Za plusiora dziękuję. Nie ma to jak dobrze pofantazjować, w końcu wyobraźnia jest w cenie (wg mnie przynajmniej)Jego Alter Ego Niemniej dzięki za przeczytanie i zostawienie opinii. Pozdrawiam i dzięki wszystkim
kaja-maja28 Opublikowano 26 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Maja 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. lubię pieczywo z tostera:) dobrze obłożone hamburger z butki nie smakuje:) MOŻESZ SIE STRUĆ... (zależy jakie mięso wołowe):) jak twierdzę z wiersza pel nie zadowolony:) z przystawek tostowych:) Pozdrawiam milutko
Baba_Izba Opublikowano 27 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2008 jałowe dni, "tępe wieczory"i "Wojtek chodź jeść", może dotyczyć matki, ale także żony, siostry, ciotki. Szara codzienność. Taka sama jak szaro -szarawe życie. Rzygać się chce, ale mówi to PL - inteligent, nie użyje tego określenia. Hamburger, moim zdaniem - symbolizuje " też gie, tylko nieco inne, w innej scenerii, bo jak - to samo; to dlaczego by nie? A może właśnie dlatego, że NIE W DOMU? Peel wie, że nie znajdzie tego sensu w hamburgerze, bo mówi: "wychodzę, poszukam sensu..", a nie : "wychodzę, znajdę sens". Moim zdaniem, ta mała subtelność wskazuje o co tu chodzi. O POSZUKIWANIE - czegokolwiek - w czymkolwiek, byle nie to - co dotychczas dzień po dniu, do u.... śmierci. Biorąc pod uwagę powyższe, uważam, że wiersz ten niesie wiele treści, nie wyłączając - filozofii bytu. Duży PLUS ode mnie z pozdrowieniem - baba
Mr._Żubr Opublikowano 27 Maja 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. lubię pieczywo z tostera:) dobrze obłożone hamburger z butki nie smakuje:) MOŻESZ SIE STRUĆ... (zależy jakie mięso wołowe):) jak twierdzę z wiersza pel nie zadowolony:) z przystawek tostowych:) Pozdrawiam milutko Więc smacznego życzę. Ja tymczasem piję miętę i łykam węgiel. Pozdrawiam i dzięki za komentarz.
Mr._Żubr Opublikowano 27 Maja 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wielkie dzięki za interpretację i PLUSa. Pozdrawiam serdecznie:]
a._mrozinski Opublikowano 29 Maja 2008 Zgłoś Opublikowano 29 Maja 2008 Popkultura, hamburgery... to już było, o tym już było. Połączenie tego tematu z matką nie stwarza czegoś nowego. Innym razem. Arek
Mr._Żubr Opublikowano 30 Maja 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Maja 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. A o czym jeszcze NIE było? Cóż, rozumiem, że może nudzić ze względu na temat. Dzięki za ślad i opinię. Pozdrawiam i do innego razu:)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się