Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ty, który się wznosisz wysoko ponad ziemią
I który w obłokach szybujesz ku przestrzeniom
Dalekim, którego skroń laurem uwieńczona,
Z którego mądrości oto księga stworzona,
Który wiesz, że jesteś dzisiaj niepokonany,
Który gromem porazisz tego, co zamiary
Wrogie miałby wobec ciebie –
Ty wciąż przed siebie
Ku świetlistym lecisz celom,
Wzwyż, ponad ziemią.

Lecz w swoim w chmurne horyzonty zapatrzeniu
Racz spojrzeć ku dołowi, ku niskościom ziemi.
Tam dostrzeżesz inne ptaki w twą zapatrzone
Sylwetkę na niebie. Wiedz o tym, że one,
One chwalebnym porwane przykładem, wznieść się
Chcą wzwyż ku tobie, gdzie dobry je wiatr poniesie.
Może pośród nich niejeden
Sam jeszcze nie wie,
Że z tobą chciałby wzlatywać
I wzwyż się wzbijać.

Z wysokości tym ptakom dobrze przyjrzeć się jest.
Choć niewiele tak orłów stać na ludzki ten gest,
Wiedzieć musisz, że jedna twoja myśl życzliwa
Niejednego do wzlotu może wzwyż porywać.
Chciej, mój orli przyjacielu, do nich zbliżyć lot,
By dobyły z siebie w blasku twoim siódmy pot.
I ty spocząć zechcesz potem,
Utrudzony lotem –
Lecz jeden z nich porwie ciebie
Znów ponad ziemię.

Opublikowano

przedmiotem wypowiedzi podmiotu lirycznego niewątpliwie jest orzeł. niestety w wierszu nie ma, o ile się orientuję, żadnej wzmianki o odmianie tegoż ptasiego przedstawiciela, a szkoda. tekst zdecydowanie o charakterze pochwalnym. mnie niestety nie udało się znaleźć tu nic dla siebie.

chyba spodziewałem się czegoś innego; być może zbyt wiele. w każdym razie myślałem, że skoro tekst został zatytułowany 'orzeł', czyli ptak bez wątpienia będący symbolem Polski /wszak jest w herbie/, to podmiot liryczny będzie starał się ukazać aktualny obraz naszej rzeczywistości.

wizerunek tego drapieżnika wydaje się momentami nawet plastyczny, ale chyba zbyt często gubisz rytm, nie władasz tempem utworu, jego melodią. poza tym rymy częstochowskie zazwyczaj mnie śmieszą, a nie wydaje mi się, aby taki był zamiar Autora.

generalizując: tekst mógłby uchodzić za przyzwoity mniej więcej dwieście lat temu, teraz jak najbardziej nie można tego powiedzieć. razi dosłowność i patos. tematyka także nie przekonuje. rozczarowałem się.

pozdrawiam.

Opublikowano

Dziękuję wszystkim za komentarze. Szkoda, że nie utrafiłem w gusta, ale tak to bywa. Co do długości, to być może macie rację, że należałoby go skrócić.

Co do pozostałych uwag, też wezmę je sobie do serca i postaram się jeszcze nad wierszem popracować. Dzięki jeszcze raz.

Pozdrawiam,
Drax

Opublikowano

A mnie się wydaje,że tytułowy orzeł to człowiek.
Wyjątkowy człowiek,człowiek będący"na fali",pewny siebie,od którego wiele zależy,być może mający władzę,być może fantastyczny sportowiec,być może genialny uczony,odkrywca,wizjoner.
Człowiek,który w danej chwili jest autorytetem dla wielu innych - to wszystko zawiera wg mnie pierwsza strofa.
A później - przestroga,by nie zapatrzył się w "chmurne horyzonty",żeby nie stał się zbyt pyszny,bo poniżej jest wielu mniejszych naśladowców,zapatrzonych w jego sylwetkę,dlatego tak ważne są jego "ludzkie gesty".
Wiemy dobrze jak mało autorytetów i to w jakiejkolwiek dziedzinie potrafi być wielkimi mężami stanu,traktować z szacunkiem swoich przeciwników,przyznać się do błędów,czy w końcu,uznać własną porażkę.Taki "Orzeł" też nie może wiecznie być niepokonany,"utrudzony lotem" zechce,czy wręcz będzie musiał spocząć.a wówczas ważne żeby wszystkie pozytywne wartości,których był przedstawicielem żyły nadal,rozwijały się w następnym pokoleniu nowych młodych "Orłów"
Może gdyby miało chodzić o godło,tytuł brzmiałby - "Biały Orzeł"
Nie przeszkadza mi też brak "odmiany",czy raczej gatunku.
I zgadzam się,że wiersz mógłby powstać równie dobrze jakieś 200 lat temu,ale ponieważ poezję epoki romantyzmu umieszczam na najwyższej półce,to również mi nie przeszkadza,a wręcz przeciwnie - podoba się.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Być orłem. wzlatać ponad przeciętność,
piąć się w górę ku niebu, ale przy tym baczyć,
by lekkości nie stracić, by wzniosłym lotem
porwać tych niżej, zauroczyć i poprowadzić
ku wyżynom. Wzbijać się w górę
nie tracąc z oczu ziemi.

To tak mi jakoś przyszło na myśl.
Poza tym zgadzam się z przedmówcami,
że można by trochę zmiksować...

Serdecznie pozdrawiam
-teresa

Opublikowano

Ponieważ obiecałem, wracam :).

Pierwsza rzecz, która rzuca się w wierszu, to ciekawy, moim zdaniem, układ. Strofy składają się z sześciu wersów trzynastozgłoskowych i czterech o zmiennej ilości głosek, ale parami dających również trzynaście sylab. Za wybór tak ambitnej formy ode mnie plus, choć szkoda, że zdarzają się niekonsekwencje i że w niektórych wersach treść jest tak naciągnięta do formy, że aż razi.
Jeśli chodzi o pomysł, to, w sumie, przekaz jaki niesie w sobie utwór popieram, jednak niepokojące wydaje mi się zestawienie drapieżnika z wpatrzonym w niego drobiem. Zastanawiam się czy aby słusznie Autor przypisuje podziw temu drugiemu dla tego pierwszego. Moim zdaniem mógłby to być przede wszystkim paniczny lęk. Choć z treści można domyśleć się intencji Autora, to jednak, w każdym razie tak przypuszczam, w świadomości większości ludzi relacja orzeł - drobniejsza zwierzyna zawiera się gdzieś na płaszczyźnie kat - ofiara. To powoduje przekreślenie zamierzonego celu, bo choć z ludzkiego punktu widzenia orzeł może budzić podziw, to w takim zestawieniu za bardzo kojarzy się z prześladowcą, oprawcą, mordercą.

A teraz, to co napisałem na materiale źródłowym.

Ty, który się wznosisz wysoko ponad ziemią => już tutaj "ponad" czuć naciągnięciem "nad"
I który w obłokach szybujesz ku przestrzeniom
Dalekim, którego skroń laurem uwieńczona, => od tego miejsca fragment bardzo "nie orli"
Z którego mądrości oto księga stworzona, => "oto" naciągnięcie OGROMNE
Który wiesz, że jesteś dzisiaj niepokonany, => koniec "nieorlego"
Który gromem porazisz tego, co zamiary => bo grom można przyjąć jako orli, wszak orzeł spada jak grom na ofiary.
Wrogie miałby wobec ciebie –
Ty wciąż przed siebie
Ku świetlistym lecisz celom,
Wzwyż, ponad ziemią.

Lecz w swoim w chmurne horyzonty zapatrzeniu
Racz spojrzeć ku dołowi, ku niskościom ziemi. => ten rym mi się podoba. jest niedokładny i nienarzucający się. poszukuj takich. tak większość tutaj radzi, chociaż ja często stosuję dokładne i gramatyczne. mają swój urok ;), ale to też zależy o czym się pisze, tutaj akurat zbyt dokładne przeszkadzają.
Tam dostrzeżesz inne ptaki w twą zapatrzone => tutaj zaczyna się to, o czym napisałem odnośnie treści. jakoś nie mogę się z tym pogodzić.
Sylwetkę na niebie. Wiedz o tym, że one, => tutaj jest 12 :)
One chwalebnym porwane przykładem, wznieść się => razi powtórzone "one"
Chcą wzwyż ku tobie, gdzie dobry je wiatr poniesie.
Może pośród nich niejeden
Sam jeszcze nie wie,
Że z tobą chciałby wzlatywać => to jest...
I wzwyż się wzbijać.=> ...rym gramatyczny, choć... nie całkiem dokładny ;)

Z wysokości tym ptakom dobrze przyjrzeć się jest. => cały czas mamy opis zewnętrznego obserwatora, a w tym miejscu odnoszę wrażenie jakbym czytał wypowiedź orła
Choć niewiele tak orłów stać na ludzki ten gest, => naciągające "tak", a i tak wyszło 12, poza tym jest-gest, baaaardzo dokładny rym, ale jak już pisałem, mi to akurat nie przeszkadza ;).
Wiedzieć musisz, że jedna twoja myśl życzliwa
Niejednego do wzlotu może wzwyż porywać. => "wzlot wzwyż" jest jak cofanie do tyłu.
Chciej, mój orli przyjacielu, do nich zbliżyć lot, => fragment poniżej, niestety, dla mnie nie do przyjęcia, zarówno co do treści jak i użytych środków.
By dobyły z siebie w blasku twoim siódmy pot.
I ty spocząć zechcesz potem,
Utrudzony lotem –
Lecz jeden z nich porwie ciebie
Znów ponad ziemię.


Na koniec chciałbym przeprosić, że tak Ci objechałem wiersz, bo to zawsze jest nieprzyjemne, ale gdybym tego nie zrobił musiałbym być nieszczery, a uważam, że chwalenie wszystkiego, jak leci, przynosi więcej szkody niż pożytku autorowi.
Pomimo tych wszystkich uwag uważam, że masz spory potencjał, bo jak na debiut, to wcale nie jest najgorszy wiersz. Jeśli już o wierszu mowa, to, jeśli mogę, radziłbym Ci odłożyć go na jakiś czas na bok i popracować nad czymś innym. Jeśli kiedyś uznasz, że temat Cię nadal pociąga, to do niego na pewno wrócisz, ale... bogatszy o kilka wierszy :).

Kłaniam się nisko i serdeczne pozdrawiam.

Opublikowano

Mości Lasota - kłaniam się w pas, dziękując za komentarz tyleż długi, co treściwy. Nie przepraszaj, żeś wiersz "objechał" - słuszna krytyka pomoże mi uczynić lepszym i ten utwór (bo mam zamiar kiedyś napisać go jeszcze raz) i następne. W kilku punktach jednak będę się bronić ;)

Zacznę od sylabizacji. W pierwszym z dwóch miejsc, gdzie wytknąłeś wersy dwunastozgłoskowe: pierwszy to - przyznaję - moje niedopatrzenie, ale w drugim chyba niedokładnie policzyłeś ;p

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
Choć-nie-wie-le-tak-or-łów-stać-na-ludz-ki-ten-gest

Co do naciągnięć formy - masz rację, niestety nie zawsze jak widać potrafię się wpasować w raz obraną, ale jeśli w pewnym momencie okazuje się, że mam problem, to żal mi przerabiać wszystko, co juz mam. Może to błędne podejście. Mam nadzieję, że wprawa przyjdzie z czasem.

Orła wybrałem ze względu na symbolikę. Kojarzy się z siłą, ale jest też symbolem zwycięstwa. W mitologii greckiej był ptakiem Zeusa (stąd grom ;)) - wszystko to doskonale pasuje do postaci, jaką chciałem opisać. Prawdę mówiąc nie przysło mi nawet do głowy, że może przywoływać takie skojarzenia. Dziękuję za cenną uwagę - spróbuję coś z tym zrobić.

Nie jestem pewien, dlaczego końcówka jest według Ciebie nie do przyjęcia. Podejrzewam, że chodzi ci o zgrzyt z tym, co dla Ciebie oznacza orzeł. Tak, jak napisałem wyżej, nie przyszło mi nawet do głowy, że może budzić takie skojarzenia. Jeśli jest w niej coś jeszcze niedobrego, to bądź łaskaw sprecyzować...

Jeśli zaś idzie o Twoją radę - radzić - zawsze można ;) Do tej akurat chyba się zastosuję, aczkolwiek, jak się rzekło, jestem pewien, że powrócę do tej tematyki i to prędzej niż później. Mimo wszystko uważam ten wiersz za jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy), jakie napisałem i żal byłoby mi go tak zostawić. ;)

Jeszcze raz dziękuję za wyczerpujący komentarz. Kłaniam się nisko, a pozdrawiam serdecznie,
Drax

Opublikowano

Zgadza się, teraz liczę i jest 13 :).
Co do końcówki, to z tych względów co napisałeś, no i rym się trochę narzuca.
A jeśli chciałbyś ten temat podjąć od nowa, to przemyśl może, czy w takim wierszu nie lepszy byłby układ rymów a,b,a,b, zamiast a,a,b,b?
Wiem, że dobre rady łatwo dawać ;).

Powodzenia.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • dlaczego tak rzadkie? lub wcale ich nie widać?   bo są chciwi którzy wszystkie zagarnęliby dla siebie    bo są biedni którzy nie wierzą że są ich warci    ale ty przecież widzisz kiedy patrzysz     na stokrotkę     
    • lecz teraz jesteś i bliskością łamiesz mnie na wskroś, moje słowa.   (ledwie powłóczą kalekie, ledwie upadać potrafię   w ramiona twoje, raz jeszcze)   i piękniej jest i płacze sofokles, wisłocka, i i ty łzami ronisz mi głowę, skalp twój; znaczenie miejsc.
    • nigdy nie spałem z kobietą mówi boje się miłości nie wiem czy dam radę mimo że to coś mam   koledzy że zdziwieniem  mówią nie bój się spróbuj na pewno sobie poradzisz ona ci pomoże poczujesz co to raj   nie bądź dziwolągiem który myśli że kobieta to tylko wiersz obraz rzeźba ona ma to i tamto my wiemy   ona jest jak kwiat który pragnie wilgoci więc więc nie marnuj czasu posmakuj to nie grzech
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...