Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

sąsiedzi z naprzeciwka mają jarzeniówki
rozszarpujące światło w poprzek małej kuchni

w której piją palą pierdolą nie gotują
zjadają wspólne żony kroją mięso blade

a księżyc w pełni udaje świt purpurową
żyłą skroni przeciąga światło pod skórę

w ciepły krwiobieg miasta neonów witryn traktów
przestrzeń dzieląca okna jak za dnia ta sama

pozbawiona kolorytu nowoczesność słów
wymienia poglądy w paśmie czerni radiowa

uroda niewidzialnych charakterystycznych
głosów pozbawionych barw gdzieniegdzie wytycznych

Opublikowano

Czarne,ciężkie,kontestujące klimaty,to coś, przez co każdy musi przejść.Efekt zazwyczaj bywa średni,opis nieuchronnie wpada w banał - jak poruszający film obejrzany tysiące razy.Prawdziwe pisanie zaczyna się od refleksji,koniecznie własnej.Na razie nie widzę.Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ciekawe to, choć pierdolenie - moim zdaniem - zto tu zbyt mocny zamiennik pieprzenia (mowy-trawy)
;)
Drażnią i nie przystają ogólniki (równocześnie będące frazeologią w postaci czystej ;):
nowoczesność słów wymienia poglądy - to niby metafora, ale raczej w kształcie "wora' niż zgrabnej figury poetyckiej.
Czwarty dystych za to nijaki.
Rozumiem, że ciężkość pointy jest zamierzona - i tak niech zostanie.
;)
pzdr. b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...