Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ten Welki Człowiek zmienił oblicze naszej ziemi i całego świata. Pamiętajmy o tym i w akcie wdzięczności pielęgnujmy w sobie Jego przykazania i przesłania. Postępujmy tak, jak by tego oczekiwał i by mógł uśmiechnąć się z przestrzeni nieba. To bedzie z naszej strony najwłaściwsze podziekowanie za Jego, pełne, cierpienia życie. A dzisiaj i każdego dnia prośmy Boga o Jego szybką beatyfikację.

Opublikowano

Ło Jezu. Teraz to wszędzie tylko ten Jan Paweł i pusty slogan JP2. Bożka jakiegoś z niego zrobiliście, a ja myślałem, że chrześcijaństwo to religia monoteistyczna. Przysłali mi nawet smsa, że mam 2,44 PLN na jakąś tam ewangelizację przekazać. Niezłą trzepią na nim kaskę.
A teraz pytam poważnie: w jaki sposób zmienił obliczę tego świata. Tylko proszę mi nie pisać o upadku komuny.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]

Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]

Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.

Ale właśnie ten szum medialny był potrzebny ludziom; relacje z różnych części świata, poczucie jakiejś tam solidarności i wreszcie pogrzeb, w którym mała część opłakujących mogła uczestniczyć. Zgadzam się z Tobą, że niektóre sceny były gorszące np. kiedy ciało JPII przenosili na katafalku do bazyliki, a ludzie robili Mu zdjęcia jak nienormalni. Zresztą samo 'zwiedzanie' potem niewiele miało wspólnego z chrześcijańską kontemplacją.

Co do wiary, wszystko zależy od konkretnego wyznawcy; można faktycznie być dzięki niej lepszym człowiekiem albo 'szczekać' w przeddzień rocznicy śmierci papieża o traktacie ratyfikacyjnym w pewnej rozgłośni radiowej.
Osobiście szanuję wszystkich ateistów/deistów/islamistów/żydów itd., jeśli Oni szanują mnie. Jakby ludzie na siłę się nie nawracali bądź nie uświadamiali (np. że wiara w Boga to zbiorowy akt ciemnoty), byłoby lepiej. Dużo lepiej. Pokojowa koegzystencja.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.

Ale właśnie ten szum medialny był potrzebny ludziom; relacje z różnych części świata, poczucie jakiejś tam solidarności i wreszcie pogrzeb, w którym mała część opłakujących mogła uczestniczyć. Zgadzam się z Tobą, że niektóre sceny były gorszące np. kiedy ciało JPII przenosili na katafalku do bazyliki, a ludzie robili Mu zdjęcia jak nienormalni. Zresztą samo 'zwiedzanie' potem niewiele miało wspólnego z chrześcijańską kontemplacją.

Co do wiary, wszystko zależy od konkretnego wyznawcy; można faktycznie być dzięki niej lepszym człowiekiem albo 'szczekać' w przeddzień rocznicy śmierci papieża o traktacie ratyfikacyjnym w pewnej rozgłośni radiowej.
Osobiście szanuję wszystkich ateistów/deistów/islamistów/żydów itd., jeśli Oni szanują mnie. Jakby ludzie na siłę się nie nawracali bądź nie uświadamiali (np. że wiara w Boga to zbiorowy akt ciemnoty), byłoby lepiej. Dużo lepiej. Pokojowa koegzystencja.

Nie chodziło mi o to, że były transmisje, bo to przecież normalne, że media informują ludzi. Natomiast nie podobało mi się to w jaki sposób podawano niektóre informacje, które nie były nawet potwierdzone. W pamięć mi zapadła sytuacja kiedy podano, że umarł i w kościołach zaczęły bić dzwony, podczas gdy on jeszcze żył. Farsa na całego, nad człowiekiem który umiera.

Ja nie wierzę w to, że dzięki wierze można być lepszym człowiekiem. Myślę, że taki pogląd godzi w elegancję ludzkiej natury. W to, że człowiek tak po prostu potrafi być dobry, jeżeli tylko wychowuje się w normalnych warunkach. Uważam, że moralność nie wyłania się z wiary ani religii, tylko z nas samych.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]
ja widziałem tłumy płaczące z radości na widok Paris Hilton - jej śmierć - gdyby tylko telewizja zechciała również mogłaby wywołać spontaniczne białe (a raczej różowe) marsze...
póki zył - mieliśmy go w dupie, umarł, też go mamy - tylko od czasu do czasu jak potrzeba zapełnić ramówke w TV to sie go wywleka i wysyła sms... sory, ale tak to dokładnie wygląda - popytaj się znajomych ilu z nich zna jego "nauki", potrafi powiedzieć czego tak naprawde dokonal, albo w czym tkwi jego wielkość??... to że płaczą po nim miliony o wielkości bynajmniej nie świadczy - to zwykła sztuczka medialna - świadczy o ludzkiej głupocie a nie o wrażaliwości - patrz przykład Paris Hilton (jej przypadek jest o tyle fajny, że ona też została wylansowana absolutnie od zera - a ide o zakład, że nie miałaby gorszych wyników w rozpoznawalności niż jp )
więc nie pieprzcie o jego dobrotliwym wyrazie twarzy, tylko podajcie fakty - dlaczego ten człowiek jest wielki?? był głową kościoła a w kościele szerzyła sie pedofilia - jak w partii leppera wybuchały skandale - wszystkiemu był winien jej szef, jak w kosciele gwałcili dzieci: jego szef jest wielkim człowiekiem...
o jego poglądach na życie i człowieka tez raczej nie ma co gadać, bo 99%polaków ich nie zna a 99,9 i tak ma je w dupie... za to wszyscy płaczą i twierdzą "że wielkim człowiekiem był" - a dlaczego był?? bo przecież gdyby nie był to wszystkie telewizje by po nim nie płakały, miliony ludzi nie umieszczałoby sobie opisów na gg jak to im go brakuje - a przecież musi im go brakowac skoro WSZYSTKIM go brakuje - a wszystkim go brakuje bo wielkim człowiekiem był...
tak - 2 IV to dzien bardzo depresyjny - pokazuje jak tępi są ludzie i jak łatwo nimi manipulować...
Opublikowano

Ja tam nie jestem zwolennikiem takiego zadęcia, jakie się prezentuje. Ale do Jana Pawła II szacunek duży miałem, mimo że specjalnie wierzący nie jestem. Czego dokonał? Stać go było na poważne ekumeniczne gesty. Swoją postawą dawał przykład (co z tego, że mało realny do spełniania przez większość) na przykład zachowaniem wobec swojego niedoszłego mordercy. Szanowałem go również za to, że miał poczucie obowiązku wobec świata. Przecież nie dla przyjemności tyle tych pielgrzymek, szczególnie pod koniec, gdy jego zdrowie podupadło, odbywał. Mógł siedzieć na Stolicy Piotrowej i wydawać orędzia, których nikt by nie słuchał. A on jeździł po świecie i ludzie go słuchali. Ktoś powie, że to było wołanie na puszczy. Być może. Ale być może też jego słowa trafiały; jeśli nie zawsze, to może czasem.
I ja tak sobie myślę, że dobrotliwy facet, ubrany na biało, który mówi z telewizora "nie lękajcie się", to dużo. To duża zasługa. Bo z telewizora rzadko pokrzepienie płynie. Raczej zgryzota i demoralizacja.
Odnośnie tej dobroduszności, to ja bym dodał, że mnie się zawsze zdawało, że ta dobrotliwa twarz jest zasnuta jakimś smutkiem. To nie była szwejkowska dobrotliwość, ani zadowolona, ani głupawa, a właśnie zasnuta jakąś smutną refleksją.
Przede wszystkim szanuję go za to, że był w stanie udźwignąć taki ciężar. Być twarzą, głową, emblematem takiej instytucji, z obowiązkami wobec ludzkości, instytucji, wiary, Boga i nie wiadomo czego jeszcze. Świecić oczami za inkwizycję, borykać się ze zmianami obyczajowymi, bronić stanowiska kościoła w sprawach kontrowersyjnych, a z drugiej strony nie dopuszczać do odwrotu od religii. Na każdym kroku dawać świadectwo pokory i posłannictwa. Do tego nie zapominać o Polsce.
Pan myśli, że nie bolały go doniesienia o dewiacjach wśród kapłanów? ale co miał zrobić? co można zrobić z czymś, co jest nieuniknione? bo dlaczego do dewiacji może dochodzić wśród świeckich, a u księży już nie? to są tacy sami ludzie, nawet bardziej narażeni, bo można sobie próbować wyobrazić, co z mężczyzny potrafi zrobić celibat. Ale to już dyskusja na inny temat.
Trzeba szanować Jana Pawła II choćby za to, że funkcja go nie przerosła. A że ludzie lubią się gromadzić z potrzeby gromadzenia to co innego.

Opublikowano

zdzisław dyrman - Ja tam nie jestem zwolennikiem takiego zadęcia, jakie się prezentuje. Ale do Jana Pawła II szacunek duży miałem, mimo że specjalnie wierzący nie jestem. Czego dokonał? Stać go było na poważne ekumeniczne gesty. Swoją postawą dawał przykład (co z tego, że mało realny do spełniania przez większość) na przykład zachowaniem wobec swojego niedoszłego mordercy. Szanowałem go również za to, że miał poczucie obowiązku wobec świata. Przecież nie dla przyjemności tyle tych pielgrzymek, szczególnie pod koniec, gdy jego zdrowie podupadło, odbywał. Mógł siedzieć na Stolicy Piotrowej i wydawać orędzia, których nikt by nie słuchał. A on jeździł po świecie i ludzie go słuchali. Ktoś powie, że to było wołanie na puszczy. Być może. Ale być może też jego słowa trafiały; jeśli nie zawsze, to może czasem.
I ja tak sobie myślę, że dobrotliwy facet, ubrany na biało, który mówi z telewizora "nie lękajcie się", to dużo. To duża zasługa. Bo z telewizora rzadko pokrzepienie płynie. Raczej zgryzota i demoralizacja.
Odnośnie tej dobroduszności, to ja bym dodał, że mnie się zawsze zdawało, że ta dobrotliwa twarz jest zasnuta jakimś smutkiem. To nie była szwejkowska dobrotliwość, ani zadowolona, ani głupawa, a właśnie zasnuta jakąś smutną refleksją.
Przede wszystkim szanuję go za to, że był w stanie udźwignąć taki ciężar. Być twarzą, głową, emblematem takiej instytucji, z obowiązkami wobec ludzkości, instytucji, wiary, Boga i nie wiadomo czego jeszcze. Świecić oczami za inkwizycję, borykać się ze zmianami obyczajowymi, bronić stanowiska kościoła w sprawach kontrowersyjnych, a z drugiej strony nie dopuszczać do odwrotu od religii. Na każdym kroku dawać świadectwo pokory i posłannictwa. Do tego nie zapominać o Polsce.
Pan myśli, że nie bolały go doniesienia o dewiacjach wśród kapłanów? ale co miał zrobić? co można zrobić z czymś, co jest nieuniknione? bo dlaczego do dewiacji może dochodzić wśród świeckich, a u księży już nie? to są tacy sami ludzie, nawet bardziej narażeni, bo można sobie próbować wyobrazić, co z mężczyzny potrafi zrobić celibat. Ale to już dyskusja na inny temat.
Trzeba szanować Jana Pawła II choćby za to, że funkcja go nie przerosła. A że ludzie lubią się gromadzić z potrzeby gromadzenia to co innego.

To najbardziej sensowna wypowiedź.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.

Ale właśnie ten szum medialny był potrzebny ludziom; relacje z różnych części świata, poczucie jakiejś tam solidarności i wreszcie pogrzeb, w którym mała część opłakujących mogła uczestniczyć. Zgadzam się z Tobą, że niektóre sceny były gorszące np. kiedy ciało JPII przenosili na katafalku do bazyliki, a ludzie robili Mu zdjęcia jak nienormalni. Zresztą samo 'zwiedzanie' potem niewiele miało wspólnego z chrześcijańską kontemplacją.

Co do wiary, wszystko zależy od konkretnego wyznawcy; można faktycznie być dzięki niej lepszym człowiekiem albo 'szczekać' w przeddzień rocznicy śmierci papieża o traktacie ratyfikacyjnym w pewnej rozgłośni radiowej.
Osobiście szanuję wszystkich ateistów/deistów/islamistów/żydów itd., jeśli Oni szanują mnie. Jakby ludzie na siłę się nie nawracali bądź nie uświadamiali (np. że wiara w Boga to zbiorowy akt ciemnoty), byłoby lepiej. Dużo lepiej. Pokojowa koegzystencja.

Pancolku, podpisuję się pod twoimi wypowiedziami. Nie będę powielać tego, co mówisz, dodam tylko, że wierzący to nie tylko gromadzący się w tłumie, by podziwiać lub krytykować, ale słuchający bardzo uważnie, rozważający wypowiedzi i próbujący wcielać je w zycie. Dla mnie JP II to także niedościgniony wzór tolerancji i dobrze by było chocby w tym go naśladować; dla niego każdy człowiek, niezależnie od wyznania czy rasy, był najwazniejszy jako dziecko Boga, niewierzący także. Gdybyśmy właściwie rozumieli pojęcie tolerancji, nie byłoby...potępiania tego, czego być może nie znamy, czy nie pojmujemy albo w co nie wierzymy, zwłaszcza, że miliony na świecie wierzą...i to należałoby uszanować.
Staram się pamiętać i zgłębiać nauczanie JPII.

Serdecznie pozdrawiam
-teresa
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]
ja widziałem tłumy płaczące z radości na widok Paris Hilton - jej śmierć - gdyby tylko telewizja zechciała również mogłaby wywołać spontaniczne białe (a raczej różowe) marsze...
póki zył - mieliśmy go w dupie, umarł, też go mamy - tylko od czasu do czasu jak potrzeba zapełnić ramówke w TV to sie go wywleka i wysyła sms... sory, ale tak to dokładnie wygląda - popytaj się znajomych ilu z nich zna jego "nauki", potrafi powiedzieć czego tak naprawde dokonal, albo w czym tkwi jego wielkość??... to że płaczą po nim miliony o wielkości bynajmniej nie świadczy - to zwykła sztuczka medialna - świadczy o ludzkiej głupocie a nie o wrażaliwości - patrz przykład Paris Hilton (jej przypadek jest o tyle fajny, że ona też została wylansowana absolutnie od zera - a ide o zakład, że nie miałaby gorszych wyników w rozpoznawalności niż jp )
więc nie pieprzcie o jego dobrotliwym wyrazie twarzy, tylko podajcie fakty - dlaczego ten człowiek jest wielki?? był głową kościoła a w kościele szerzyła sie pedofilia - jak w partii leppera wybuchały skandale - wszystkiemu był winien jej szef, jak w kosciele gwałcili dzieci: jego szef jest wielkim człowiekiem...
o jego poglądach na życie i człowieka tez raczej nie ma co gadać, bo 99%polaków ich nie zna a 99,9 i tak ma je w dupie... za to wszyscy płaczą i twierdzą "że wielkim człowiekiem był" - a dlaczego był?? bo przecież gdyby nie był to wszystkie telewizje by po nim nie płakały, miliony ludzi nie umieszczałoby sobie opisów na gg jak to im go brakuje - a przecież musi im go brakowac skoro WSZYSTKIM go brakuje - a wszystkim go brakuje bo wielkim człowiekiem był...
tak - 2 IV to dzien bardzo depresyjny - pokazuje jak tępi są ludzie i jak łatwo nimi manipulować...

głos rozsądku, wtrącającdo towjej wypowiedzi ostatnio moja znajoma mowi: musze o 21.37 iść do kościoła. A ja: dlaczego? Ona: bo jest rocznica śmierci papieża Ja: no to co? po co akurat do kościoła: ona: bo łupio błoby nie być ;p ;p

kazelot - ludzźmie tka łatwo manipulowac, święty Boże, a JP2 napewno by sobie nie zyczył by traktować go jak Bożka i przyćmiewac Ojca.

pzodr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Patryku, rozumiem w takim razie. U mnie w ogóle dzwonów nie słyszałem, bo o 21 odbyła się msza, w której uczestniczyłem, więc dowiedziałem się w domu.

Co do drugiej części Twojej wypowiedzi, to kwestia bardzo sporna, bo zależy od punktu widzenia. Wierzący zawsze będzie twierdził, że stawianie nad sobą jakiegoś Absolutu/Twórcy ułatwia bycie dobrym człowiekiem (co nie znaczy zapewnia). Niewierzący zaś w ripoście zacznie przytaczać przykłady i inne uwarunkowania kształtujące ludzki charakter. Jak dla mnie obaj mamy poniekąd rację i poniekąd się mylimy.
PS: dzięki za odzew i wybacz, jeśli cynizm Cię uraził. Był wykierowany w bardziej ogólne nastawienie, nie Twoje.



Kazelocie, porównywania Paris Hilton do papieża nie warto komentować, bo znam wielu ludzi takich jak Ty, twierdzących zawzięcie w każdej sytuacji, że katolicy to bezkształtna, ciemna masa, którą można w każdej sytuacji dowolnie uformować. Twoja opinia wynika z braku współodczuwania w tamtych dniach i polemika nic tu nie da.
Na zarzuty odnośnie kościoła, odpowiedział Zdzisław.



To jest głos 42 razy bardziej trzeźwy i rozsądny niż mój, więc się podpisuję.



Teresko, pięknie uzupełniłaś moje myśli. Zakładanie z góry, że każdy katolik to nieoświecony tępak, który nigdy nie wysłuchał żadnej homilii Jana Pawła II jest dla mnie niezrozumiałe.
Odpozdrawiam równie serdecznie.

Pancuś
Opublikowano

rocznica smierci jakiejś tam głowy jakiegoś tam kościoła - powinno mnie nie obchodzić z racji takiego a nie innego podejścia do religii zinstytucjonalizowanej - a jednak obchodzi bo ma realny wpływ na moje życie poprzez podbijanie kato-politycznego bębenka w naszym kochanym kraju.

kilka refleksji.

na Hitlera tez chodziły tłumy, tez całował dzieci.

rozgraniczam papę jako człowieka i jako głowę państwa watykańskiego.

jako człowiek, z tego co zauważyłem i przeczytałem (jego) - człowiek bystry inteligentny, dowcipny i potrafiący zachować luz i bezpośredniość w kontaktach z tłumami pomimo wysokiego stanowiska (jak np kwach czy berlusconi). ale tez uparty, nieustępliwy. ostatnimi laty, gdy niedołężnego starca wożono go w plastikowym wózku i pokazywano tłumowi, przed oczami miałem człowieka - słonia z filmu lyncha . szkoda mi go było.

i teraz pytanie - co wielkiego uczynił JPII? bo wciąż o tym słyszę. dla świata? poza słownymi deklaracjami i wyrazami współczucia- nic. ściskanie sie z pinochetem, castro, zwalczanie i ostre traktowanie biskupów wspierających lewicową partyzantkę w kontrolowanych przez multikorporacje utrzymujące reżimy krajach ameryki płd. - tych rzeczy nie mogę w subiektywnym odczuciu zaliczyć mu na plus.

zastanawiam sie, czy racjonalnie członkowie kościoła katolickiego mogą ocenić rozwój swojego kościoła w czasie jego pontyfikatu. karol wojtyła wszedł na tron z "betonu"- opcji konserwatywnej, zachowawczej i niereformowalnej. i ta opcja zatrzymała reformy w kościele na ćwierć wieku! czyli realnie kościół nie zatrzymał sie nawet ale cofnął w czasie - do średniowiecza. celibat, kapłaństwo kobiet zakaz aborcji przy równoczesnym zakazie antykoncepcji. kto sie interesuje ten wie, że politycznie demokracji w watykanie nie ma. co więcej, opcje tą tak ugruntował, że katolicyzm za następne 25 lat wróci do katakumb, bo nikt rozsądny nie będzie upatrywał w tym systemie religijnym drogi do boga.

oczywiście nie w polsce. to że mamy POLSKIEGO papieża utrzymywało ten zakompleksiony naród w ekstazie przez wiele lat (Małysz tylko przez 4). teraz udowodnimy z procesie ze czynił cuda - jako święty też się przyda. niech gra bębenek.

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zawsze mnie wybitnie bawi, kiedy ludzie nie utożsmiający się z kościołem głośno krytykują jego zacofanie. To czy kościół będzie zezwalał na śluby homoseksualne, prezerwatywy itd., nawróci kogolwiek? Absurd jakich mało. Rozumiem, że odejście od tradycji i 'idea postępowości' spowoduje, że ludzie 'zaczną upatrywać w tym systemie religijnym drogi do boga'?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Podbijania bębęnka nie kocham zbytnio, ale to, co Pan pisze dalej mogę tylko wytłumaczyć młodzieńczym radykalizmem i brakiem odpowiedzialności za słowa.

Coś takiego można nazwać tylko knajackim nadużyciem. Zastanawiam się, co Pan miał na celu używając takiej, delikatnie mówiąc, niefortunnej analogii.

Następne przyrównanie: Kwaśniewski, Berlusconi. Czy Pan naprawdę uważa, że takie porównania są stosowne? Czy nie jest manipulacją stawianie papieża obok osób ze świata polityki, do tego, co do których uczciwości istnieją publicznie poważne wątpliwości? Znów się zastanawiam, co Pan miał na celu. Powiedzieć, że Jan Paweł II to był polityk, który prowadził szemrane interesy?
Co do niedołężności, to nie sądzę, aby ktokolwiek papieża zmuszał do czegokolwiek. Nie wydawało mi się także, aby był niedołężny psychicznie i ubezwłasnowolniony. Jeżeli ma Pan jakiekolwiek dane na ten temat (potwierdzone), to proszę je ujawnić, a nie wypisywać takie wydajomisiowate fantazmaty.


A jak by Pan pogodził chrześcijańską zasadę wybaczania win, przykazanie miłości z bojkotowaniem Pinocheta, czy Castro? To są symbole, które wielu ludziom są obce, bo są tak zapiekli w nienawiści, że nawet i nad grobem wroga będą jeszcze chyłkiem wyciągać kwiatki z wiązanek.
Jak głowa kościoła miała traktować hierarchów kościelnych, którzy wybitnie angażowali się w politykę? Papież miał ich pogłaskać i zachęcić, by zwalczali tych parszywych kapitalistów?
I pytanie do Pana: czego Pan by oczekiwał od papieża? Rewolucji w prawie kanonicznym, obyczajowej w kościele, natychmiastowej liberalizacji? Pan żartuje chyba.

Ja się zastanawiam, czy Pan jest w stanie cokolwiek racjonalnie ocenić, zwłaszcza przy tym poziomie wnikliwości analiz, jaki Pan przedstawia tutaj. O jakich reformach w kościele Pan mówi, które rzekomo Jan Paweł II zatrzymał? Kościół katolicki zawsze był instytucją bardzo konserwatywną i ja nie słyszałem o wewnątrzkościelnym ruchu na rzecz zniesienia celibatu, czy kapłaństwa kobiet. W kościele katolickim demokracji nie było nigdy, namiastką jej jest jedynie wybór papieża właśnie. To instytucja hierarchiczna. I nie wiem, na jakiej podstawie Pan sądzi, że kościół cofnął się do średniowiecza. Cały cytowany ustęp to stek niepotwierdzonych i niczym niepopartych bzdur. Jedynym nowym zagadnieniem w tym zestawie jest kapłaństwo kobiet, co do reszty z nich kościół od wielu wielu lat stoi na tym samym stanowisku, zatem nie wiem, gdzie tu wsteczne działanie Jana Pawła II, który był określany przez watykanistów jako umiarkowany postępowiec. "Beton", o którym Pan pisze, jest reprezentowany przez papieża obecnego.
Na koniec, nie wiem skąd u Pana przekonanie o upadku katolicyzmu. Mnie się wydaje, że on przeżyje nas wszystkich i to w niezłej kondycji. Nawet jeśli dojdzie do laicyzacji Europy, to jest jeszcze Afryka, Ameryka Łacińska. To potężna instytucja i nie tak łatwo upadnie.


Bo Pan najprawdopodobniej jest zbyt młody, aby rozumieć to, jak ważny był Jan Paweł II dla Polaków jako źródło nadziei i świadomości, że świat nie pozostanie obojętny na to, co dziać się może w Polsce. Papież-Polak gwarantował nieprzemilczanie krzywd, jakie wyrządzano tu ludziom.
Itp. itd.
Opublikowano

jak to niezwiązani? dzwony nawalają mi o 6 bo miasto działkę oddało z 1% wartości, krzyż na rondzie, parking w samym centrum z bonifikatą za 1% wartosci - na cele sakralne. parking jak był tak jest, tyle ze pieniądze ksiądz proboszcz kasuje.

"a jednak obchodzi bo ma realny wpływ na moje życie poprzez podbijanie kato-politycznego bębenka w naszym kochanym kraju"

pancolku, czy ty np na temat tybetu nie bedziesz sie wypowiadał? pewnie mniej "związany jesteś niż ja z kościołem kat.
"oczy kościół będzie zezwalał na śluby homoseksualne, prezerwatywy itd., nawróci kogolwiek? Absurd jakich mało. Rozumiem, że odejście od tradycji i 'idea postępowości' spowoduje, że ludzie 'zaczną upatrywać w tym systemie religijnym drogi do boga'?" moim zdaniem TAK, a przynajmniej nie bedą od niego odchodzić. dorzuć jeszcze rozwody.

zaznaczyłem, że na temat wewnętrznych spraw kościoła to są wyłącznie moje dywagacje. i je podtrzymuję. a że Ciebie ubawiłem - miło mi, polecam się.

Patryk Nikodem - kraje Ameryki Płd i środkowej. gwatemala chile (UNITED Fruits) oraz inne kraje gdzie kosciol wspiera lewactwo

Opublikowano

Panie Dyrman. radykalizm - w pana odczuciu. możliwe. ale dlaczego postponuje pan radykalizm dodając "młodzieńczy?" to po 30 nie można mieć radykalnych (dla innych, dla mnie racjonalnych) poglądów> nie może pan zarzucać mi braku odpowiedzialności za słowa. z mojej perspektywy nie obraziłem swoją wypowiedzią uczuć innych, jednak wyraziłem SWOJE zdanie.

wyżej na wielkość JPII jako argument podano fakt, iż przychodziły nań miliony. nie wszędzie. argument śmieszny, stąd kontrastowe przywołanie A. Hitlera, który notabene ma nadal swoich wyznawców. doceniłem inteligencję i swobodę w wystąpieniach karola wojtyły jako osoby publicznej i podałem osoby, u których również to zauważyłem. mogę podać inne: JFK kennedy, clinton, urban. nie porównywałem, innych cech czy postępowania tychźe osob nie oceniałem w tej wypowiedzi.

"A jak by Pan pogodził chrześcijańską zasadę wybaczania win, przykazanie miłości z bojkotowaniem Pinocheta, czy Castro? To są symbole, które wielu ludziom są obce, bo są tak zapiekli w nienawiści, że nawet i nad grobem wroga będą jeszcze chyłkiem wyciągać kwiatki z wiązanek."

kościół nie ma monopolu, to są wartości również humanistyczne, świeckie. no chyba że w świetle historii chrześcijaństwa należy je tak mocno podkreślać by zatrzeć jej prawdziwy obraz)

Jak głowa kościoła miała traktować hierarchów kościelnych, którzy wybitnie angażowali się w politykę? Papież miał ich pogłaskać i zachęcić, by zwalczali tych parszywych kapitalistów?

Panie Zdzisławie. tam kosciól zwalcza kapitalistów, a tutaj przed 89 co robił? walczył o wolność, tak? relatywizm z nutką hipokryzji. (nawiasem mówiąc to ta walka śmiesznie wyglądała jeżeli posłuchać o TW kapłanach).

I pytanie do Pana: czego Pan by oczekiwał od papieża? Rewolucji w prawie kanonicznym, obyczajowej w kościele, natychmiastowej liberalizacji? Pan żartuje chyba."

ja niczego nie oczekuje. natomiast jeżeli czułbym sie członkiem kościoła (wspólnoty) to z moimi poglądami oczekiwałbym może nie rewolucji, ale etapowej liberalizacji.


"Na koniec, nie wiem skąd u Pana przekonanie o upadku katolicyzmu. Mnie się wydaje, że on przeżyje nas wszystkich i to w niezłej kondycji. Nawet jeśli dojdzie do laicyzacji Europy, to jest jeszcze Afryka, Ameryka Łacińska. To potężna instytucja i nie tak łatwo upadnie."

i wtedy spodziewam się pewnej liberalizacji, o której było wyżej.

"Bo Pan najprawdopodobniej jest zbyt młody, aby rozumieć to, jak ważny był Jan Paweł II dla Polaków jako źródło nadziei i świadomości, że świat nie pozostanie obojętny na to, co dziać się może w Polsce. Papież-Polak gwarantował nieprzemilczanie krzywd, jakie wyrządzano tu ludziom.
Itp. itd."
wróćmy do ameryki pld. im nie gwarantował. wolał np wybaczać pinochetowi.

Rocznik 74. pamiętam 13 grudnia jak i dzień w którym Ali Agca postrzelił papieża. to był szok.za mlody? nie sądze.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...