Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ten Welki Człowiek zmienił oblicze naszej ziemi i całego świata. Pamiętajmy o tym i w akcie wdzięczności pielęgnujmy w sobie Jego przykazania i przesłania. Postępujmy tak, jak by tego oczekiwał i by mógł uśmiechnąć się z przestrzeni nieba. To bedzie z naszej strony najwłaściwsze podziekowanie za Jego, pełne, cierpienia życie. A dzisiaj i każdego dnia prośmy Boga o Jego szybką beatyfikację.

Opublikowano

Ło Jezu. Teraz to wszędzie tylko ten Jan Paweł i pusty slogan JP2. Bożka jakiegoś z niego zrobiliście, a ja myślałem, że chrześcijaństwo to religia monoteistyczna. Przysłali mi nawet smsa, że mam 2,44 PLN na jakąś tam ewangelizację przekazać. Niezłą trzepią na nim kaskę.
A teraz pytam poważnie: w jaki sposób zmienił obliczę tego świata. Tylko proszę mi nie pisać o upadku komuny.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]

Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]

Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.

Ale właśnie ten szum medialny był potrzebny ludziom; relacje z różnych części świata, poczucie jakiejś tam solidarności i wreszcie pogrzeb, w którym mała część opłakujących mogła uczestniczyć. Zgadzam się z Tobą, że niektóre sceny były gorszące np. kiedy ciało JPII przenosili na katafalku do bazyliki, a ludzie robili Mu zdjęcia jak nienormalni. Zresztą samo 'zwiedzanie' potem niewiele miało wspólnego z chrześcijańską kontemplacją.

Co do wiary, wszystko zależy od konkretnego wyznawcy; można faktycznie być dzięki niej lepszym człowiekiem albo 'szczekać' w przeddzień rocznicy śmierci papieża o traktacie ratyfikacyjnym w pewnej rozgłośni radiowej.
Osobiście szanuję wszystkich ateistów/deistów/islamistów/żydów itd., jeśli Oni szanują mnie. Jakby ludzie na siłę się nie nawracali bądź nie uświadamiali (np. że wiara w Boga to zbiorowy akt ciemnoty), byłoby lepiej. Dużo lepiej. Pokojowa koegzystencja.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.

Ale właśnie ten szum medialny był potrzebny ludziom; relacje z różnych części świata, poczucie jakiejś tam solidarności i wreszcie pogrzeb, w którym mała część opłakujących mogła uczestniczyć. Zgadzam się z Tobą, że niektóre sceny były gorszące np. kiedy ciało JPII przenosili na katafalku do bazyliki, a ludzie robili Mu zdjęcia jak nienormalni. Zresztą samo 'zwiedzanie' potem niewiele miało wspólnego z chrześcijańską kontemplacją.

Co do wiary, wszystko zależy od konkretnego wyznawcy; można faktycznie być dzięki niej lepszym człowiekiem albo 'szczekać' w przeddzień rocznicy śmierci papieża o traktacie ratyfikacyjnym w pewnej rozgłośni radiowej.
Osobiście szanuję wszystkich ateistów/deistów/islamistów/żydów itd., jeśli Oni szanują mnie. Jakby ludzie na siłę się nie nawracali bądź nie uświadamiali (np. że wiara w Boga to zbiorowy akt ciemnoty), byłoby lepiej. Dużo lepiej. Pokojowa koegzystencja.

Nie chodziło mi o to, że były transmisje, bo to przecież normalne, że media informują ludzi. Natomiast nie podobało mi się to w jaki sposób podawano niektóre informacje, które nie były nawet potwierdzone. W pamięć mi zapadła sytuacja kiedy podano, że umarł i w kościołach zaczęły bić dzwony, podczas gdy on jeszcze żył. Farsa na całego, nad człowiekiem który umiera.

Ja nie wierzę w to, że dzięki wierze można być lepszym człowiekiem. Myślę, że taki pogląd godzi w elegancję ludzkiej natury. W to, że człowiek tak po prostu potrafi być dobry, jeżeli tylko wychowuje się w normalnych warunkach. Uważam, że moralność nie wyłania się z wiary ani religii, tylko z nas samych.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]
ja widziałem tłumy płaczące z radości na widok Paris Hilton - jej śmierć - gdyby tylko telewizja zechciała również mogłaby wywołać spontaniczne białe (a raczej różowe) marsze...
póki zył - mieliśmy go w dupie, umarł, też go mamy - tylko od czasu do czasu jak potrzeba zapełnić ramówke w TV to sie go wywleka i wysyła sms... sory, ale tak to dokładnie wygląda - popytaj się znajomych ilu z nich zna jego "nauki", potrafi powiedzieć czego tak naprawde dokonal, albo w czym tkwi jego wielkość??... to że płaczą po nim miliony o wielkości bynajmniej nie świadczy - to zwykła sztuczka medialna - świadczy o ludzkiej głupocie a nie o wrażaliwości - patrz przykład Paris Hilton (jej przypadek jest o tyle fajny, że ona też została wylansowana absolutnie od zera - a ide o zakład, że nie miałaby gorszych wyników w rozpoznawalności niż jp )
więc nie pieprzcie o jego dobrotliwym wyrazie twarzy, tylko podajcie fakty - dlaczego ten człowiek jest wielki?? był głową kościoła a w kościele szerzyła sie pedofilia - jak w partii leppera wybuchały skandale - wszystkiemu był winien jej szef, jak w kosciele gwałcili dzieci: jego szef jest wielkim człowiekiem...
o jego poglądach na życie i człowieka tez raczej nie ma co gadać, bo 99%polaków ich nie zna a 99,9 i tak ma je w dupie... za to wszyscy płaczą i twierdzą "że wielkim człowiekiem był" - a dlaczego był?? bo przecież gdyby nie był to wszystkie telewizje by po nim nie płakały, miliony ludzi nie umieszczałoby sobie opisów na gg jak to im go brakuje - a przecież musi im go brakowac skoro WSZYSTKIM go brakuje - a wszystkim go brakuje bo wielkim człowiekiem był...
tak - 2 IV to dzien bardzo depresyjny - pokazuje jak tępi są ludzie i jak łatwo nimi manipulować...
Opublikowano

Ja tam nie jestem zwolennikiem takiego zadęcia, jakie się prezentuje. Ale do Jana Pawła II szacunek duży miałem, mimo że specjalnie wierzący nie jestem. Czego dokonał? Stać go było na poważne ekumeniczne gesty. Swoją postawą dawał przykład (co z tego, że mało realny do spełniania przez większość) na przykład zachowaniem wobec swojego niedoszłego mordercy. Szanowałem go również za to, że miał poczucie obowiązku wobec świata. Przecież nie dla przyjemności tyle tych pielgrzymek, szczególnie pod koniec, gdy jego zdrowie podupadło, odbywał. Mógł siedzieć na Stolicy Piotrowej i wydawać orędzia, których nikt by nie słuchał. A on jeździł po świecie i ludzie go słuchali. Ktoś powie, że to było wołanie na puszczy. Być może. Ale być może też jego słowa trafiały; jeśli nie zawsze, to może czasem.
I ja tak sobie myślę, że dobrotliwy facet, ubrany na biało, który mówi z telewizora "nie lękajcie się", to dużo. To duża zasługa. Bo z telewizora rzadko pokrzepienie płynie. Raczej zgryzota i demoralizacja.
Odnośnie tej dobroduszności, to ja bym dodał, że mnie się zawsze zdawało, że ta dobrotliwa twarz jest zasnuta jakimś smutkiem. To nie była szwejkowska dobrotliwość, ani zadowolona, ani głupawa, a właśnie zasnuta jakąś smutną refleksją.
Przede wszystkim szanuję go za to, że był w stanie udźwignąć taki ciężar. Być twarzą, głową, emblematem takiej instytucji, z obowiązkami wobec ludzkości, instytucji, wiary, Boga i nie wiadomo czego jeszcze. Świecić oczami za inkwizycję, borykać się ze zmianami obyczajowymi, bronić stanowiska kościoła w sprawach kontrowersyjnych, a z drugiej strony nie dopuszczać do odwrotu od religii. Na każdym kroku dawać świadectwo pokory i posłannictwa. Do tego nie zapominać o Polsce.
Pan myśli, że nie bolały go doniesienia o dewiacjach wśród kapłanów? ale co miał zrobić? co można zrobić z czymś, co jest nieuniknione? bo dlaczego do dewiacji może dochodzić wśród świeckich, a u księży już nie? to są tacy sami ludzie, nawet bardziej narażeni, bo można sobie próbować wyobrazić, co z mężczyzny potrafi zrobić celibat. Ale to już dyskusja na inny temat.
Trzeba szanować Jana Pawła II choćby za to, że funkcja go nie przerosła. A że ludzie lubią się gromadzić z potrzeby gromadzenia to co innego.

Opublikowano

zdzisław dyrman - Ja tam nie jestem zwolennikiem takiego zadęcia, jakie się prezentuje. Ale do Jana Pawła II szacunek duży miałem, mimo że specjalnie wierzący nie jestem. Czego dokonał? Stać go było na poważne ekumeniczne gesty. Swoją postawą dawał przykład (co z tego, że mało realny do spełniania przez większość) na przykład zachowaniem wobec swojego niedoszłego mordercy. Szanowałem go również za to, że miał poczucie obowiązku wobec świata. Przecież nie dla przyjemności tyle tych pielgrzymek, szczególnie pod koniec, gdy jego zdrowie podupadło, odbywał. Mógł siedzieć na Stolicy Piotrowej i wydawać orędzia, których nikt by nie słuchał. A on jeździł po świecie i ludzie go słuchali. Ktoś powie, że to było wołanie na puszczy. Być może. Ale być może też jego słowa trafiały; jeśli nie zawsze, to może czasem.
I ja tak sobie myślę, że dobrotliwy facet, ubrany na biało, który mówi z telewizora "nie lękajcie się", to dużo. To duża zasługa. Bo z telewizora rzadko pokrzepienie płynie. Raczej zgryzota i demoralizacja.
Odnośnie tej dobroduszności, to ja bym dodał, że mnie się zawsze zdawało, że ta dobrotliwa twarz jest zasnuta jakimś smutkiem. To nie była szwejkowska dobrotliwość, ani zadowolona, ani głupawa, a właśnie zasnuta jakąś smutną refleksją.
Przede wszystkim szanuję go za to, że był w stanie udźwignąć taki ciężar. Być twarzą, głową, emblematem takiej instytucji, z obowiązkami wobec ludzkości, instytucji, wiary, Boga i nie wiadomo czego jeszcze. Świecić oczami za inkwizycję, borykać się ze zmianami obyczajowymi, bronić stanowiska kościoła w sprawach kontrowersyjnych, a z drugiej strony nie dopuszczać do odwrotu od religii. Na każdym kroku dawać świadectwo pokory i posłannictwa. Do tego nie zapominać o Polsce.
Pan myśli, że nie bolały go doniesienia o dewiacjach wśród kapłanów? ale co miał zrobić? co można zrobić z czymś, co jest nieuniknione? bo dlaczego do dewiacji może dochodzić wśród świeckich, a u księży już nie? to są tacy sami ludzie, nawet bardziej narażeni, bo można sobie próbować wyobrazić, co z mężczyzny potrafi zrobić celibat. Ale to już dyskusja na inny temat.
Trzeba szanować Jana Pawła II choćby za to, że funkcja go nie przerosła. A że ludzie lubią się gromadzić z potrzeby gromadzenia to co innego.

To najbardziej sensowna wypowiedź.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jaki cynizm? Mnie też dotknęła śmierć tego człowieka. Napiszę więcej: pamiętam co się działo trzy lata temu i wg mnie ludzie nie pozwolili mu odejść z godnością. Szum medialny, świeczki w oknach, debilne łańcuszki i wspólne pochody nienawidzących się kibiców. Nawet dziś dostałem łańcuszek. Wielkie halo i duża kasa, to mnie boli. Nad grobem nie robi się dyskoteki.
Widziałem te tłumy, ale dzięki nim świat nie stał się lepszy. Wiara daje ukojenie, ale nie zmienia świata. No chyba, że na gorsze, bo jest się o co bić.

Ale właśnie ten szum medialny był potrzebny ludziom; relacje z różnych części świata, poczucie jakiejś tam solidarności i wreszcie pogrzeb, w którym mała część opłakujących mogła uczestniczyć. Zgadzam się z Tobą, że niektóre sceny były gorszące np. kiedy ciało JPII przenosili na katafalku do bazyliki, a ludzie robili Mu zdjęcia jak nienormalni. Zresztą samo 'zwiedzanie' potem niewiele miało wspólnego z chrześcijańską kontemplacją.

Co do wiary, wszystko zależy od konkretnego wyznawcy; można faktycznie być dzięki niej lepszym człowiekiem albo 'szczekać' w przeddzień rocznicy śmierci papieża o traktacie ratyfikacyjnym w pewnej rozgłośni radiowej.
Osobiście szanuję wszystkich ateistów/deistów/islamistów/żydów itd., jeśli Oni szanują mnie. Jakby ludzie na siłę się nie nawracali bądź nie uświadamiali (np. że wiara w Boga to zbiorowy akt ciemnoty), byłoby lepiej. Dużo lepiej. Pokojowa koegzystencja.

Pancolku, podpisuję się pod twoimi wypowiedziami. Nie będę powielać tego, co mówisz, dodam tylko, że wierzący to nie tylko gromadzący się w tłumie, by podziwiać lub krytykować, ale słuchający bardzo uważnie, rozważający wypowiedzi i próbujący wcielać je w zycie. Dla mnie JP II to także niedościgniony wzór tolerancji i dobrze by było chocby w tym go naśladować; dla niego każdy człowiek, niezależnie od wyznania czy rasy, był najwazniejszy jako dziecko Boga, niewierzący także. Gdybyśmy właściwie rozumieli pojęcie tolerancji, nie byłoby...potępiania tego, czego być może nie znamy, czy nie pojmujemy albo w co nie wierzymy, zwłaszcza, że miliony na świecie wierzą...i to należałoby uszanować.
Staram się pamiętać i zgłębiać nauczanie JPII.

Serdecznie pozdrawiam
-teresa
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jestem katolikiem, więc zapewne zostanę potraktowany jako stronnik swojej wiary od siedmiu boleści, ale tutaj wypada jedynie polecieć banałem: widziałeś tłumy, który na całym świecie czciły Jego osobę, jeździły na pielgrzymki, żeby się z Nim spotkać? Widziałeś jak Jego śmierć dotknęła miliony wrażliwych osób, przyzwyczajonych do Jego dobrotliwego wyrazu twarzy, głębokiej wiary, pracowitości i krzepiących słów? Czy to nie jest zajebiście dużo? Czy nie można zmieniać świata poprzez zjawisko empatii?
Ja uważam, że tak. Rozumiem, że ateiści nie odczuli tej straty, niemniej cynizm każdego 2 dnia kwietnia można schować na 24 godziny do szafy.

[*]
ja widziałem tłumy płaczące z radości na widok Paris Hilton - jej śmierć - gdyby tylko telewizja zechciała również mogłaby wywołać spontaniczne białe (a raczej różowe) marsze...
póki zył - mieliśmy go w dupie, umarł, też go mamy - tylko od czasu do czasu jak potrzeba zapełnić ramówke w TV to sie go wywleka i wysyła sms... sory, ale tak to dokładnie wygląda - popytaj się znajomych ilu z nich zna jego "nauki", potrafi powiedzieć czego tak naprawde dokonal, albo w czym tkwi jego wielkość??... to że płaczą po nim miliony o wielkości bynajmniej nie świadczy - to zwykła sztuczka medialna - świadczy o ludzkiej głupocie a nie o wrażaliwości - patrz przykład Paris Hilton (jej przypadek jest o tyle fajny, że ona też została wylansowana absolutnie od zera - a ide o zakład, że nie miałaby gorszych wyników w rozpoznawalności niż jp )
więc nie pieprzcie o jego dobrotliwym wyrazie twarzy, tylko podajcie fakty - dlaczego ten człowiek jest wielki?? był głową kościoła a w kościele szerzyła sie pedofilia - jak w partii leppera wybuchały skandale - wszystkiemu był winien jej szef, jak w kosciele gwałcili dzieci: jego szef jest wielkim człowiekiem...
o jego poglądach na życie i człowieka tez raczej nie ma co gadać, bo 99%polaków ich nie zna a 99,9 i tak ma je w dupie... za to wszyscy płaczą i twierdzą "że wielkim człowiekiem był" - a dlaczego był?? bo przecież gdyby nie był to wszystkie telewizje by po nim nie płakały, miliony ludzi nie umieszczałoby sobie opisów na gg jak to im go brakuje - a przecież musi im go brakowac skoro WSZYSTKIM go brakuje - a wszystkim go brakuje bo wielkim człowiekiem był...
tak - 2 IV to dzien bardzo depresyjny - pokazuje jak tępi są ludzie i jak łatwo nimi manipulować...

głos rozsądku, wtrącającdo towjej wypowiedzi ostatnio moja znajoma mowi: musze o 21.37 iść do kościoła. A ja: dlaczego? Ona: bo jest rocznica śmierci papieża Ja: no to co? po co akurat do kościoła: ona: bo łupio błoby nie być ;p ;p

kazelot - ludzźmie tka łatwo manipulowac, święty Boże, a JP2 napewno by sobie nie zyczył by traktować go jak Bożka i przyćmiewac Ojca.

pzodr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Patryku, rozumiem w takim razie. U mnie w ogóle dzwonów nie słyszałem, bo o 21 odbyła się msza, w której uczestniczyłem, więc dowiedziałem się w domu.

Co do drugiej części Twojej wypowiedzi, to kwestia bardzo sporna, bo zależy od punktu widzenia. Wierzący zawsze będzie twierdził, że stawianie nad sobą jakiegoś Absolutu/Twórcy ułatwia bycie dobrym człowiekiem (co nie znaczy zapewnia). Niewierzący zaś w ripoście zacznie przytaczać przykłady i inne uwarunkowania kształtujące ludzki charakter. Jak dla mnie obaj mamy poniekąd rację i poniekąd się mylimy.
PS: dzięki za odzew i wybacz, jeśli cynizm Cię uraził. Był wykierowany w bardziej ogólne nastawienie, nie Twoje.



Kazelocie, porównywania Paris Hilton do papieża nie warto komentować, bo znam wielu ludzi takich jak Ty, twierdzących zawzięcie w każdej sytuacji, że katolicy to bezkształtna, ciemna masa, którą można w każdej sytuacji dowolnie uformować. Twoja opinia wynika z braku współodczuwania w tamtych dniach i polemika nic tu nie da.
Na zarzuty odnośnie kościoła, odpowiedział Zdzisław.



To jest głos 42 razy bardziej trzeźwy i rozsądny niż mój, więc się podpisuję.



Teresko, pięknie uzupełniłaś moje myśli. Zakładanie z góry, że każdy katolik to nieoświecony tępak, który nigdy nie wysłuchał żadnej homilii Jana Pawła II jest dla mnie niezrozumiałe.
Odpozdrawiam równie serdecznie.

Pancuś
Opublikowano

rocznica smierci jakiejś tam głowy jakiegoś tam kościoła - powinno mnie nie obchodzić z racji takiego a nie innego podejścia do religii zinstytucjonalizowanej - a jednak obchodzi bo ma realny wpływ na moje życie poprzez podbijanie kato-politycznego bębenka w naszym kochanym kraju.

kilka refleksji.

na Hitlera tez chodziły tłumy, tez całował dzieci.

rozgraniczam papę jako człowieka i jako głowę państwa watykańskiego.

jako człowiek, z tego co zauważyłem i przeczytałem (jego) - człowiek bystry inteligentny, dowcipny i potrafiący zachować luz i bezpośredniość w kontaktach z tłumami pomimo wysokiego stanowiska (jak np kwach czy berlusconi). ale tez uparty, nieustępliwy. ostatnimi laty, gdy niedołężnego starca wożono go w plastikowym wózku i pokazywano tłumowi, przed oczami miałem człowieka - słonia z filmu lyncha . szkoda mi go było.

i teraz pytanie - co wielkiego uczynił JPII? bo wciąż o tym słyszę. dla świata? poza słownymi deklaracjami i wyrazami współczucia- nic. ściskanie sie z pinochetem, castro, zwalczanie i ostre traktowanie biskupów wspierających lewicową partyzantkę w kontrolowanych przez multikorporacje utrzymujące reżimy krajach ameryki płd. - tych rzeczy nie mogę w subiektywnym odczuciu zaliczyć mu na plus.

zastanawiam sie, czy racjonalnie członkowie kościoła katolickiego mogą ocenić rozwój swojego kościoła w czasie jego pontyfikatu. karol wojtyła wszedł na tron z "betonu"- opcji konserwatywnej, zachowawczej i niereformowalnej. i ta opcja zatrzymała reformy w kościele na ćwierć wieku! czyli realnie kościół nie zatrzymał sie nawet ale cofnął w czasie - do średniowiecza. celibat, kapłaństwo kobiet zakaz aborcji przy równoczesnym zakazie antykoncepcji. kto sie interesuje ten wie, że politycznie demokracji w watykanie nie ma. co więcej, opcje tą tak ugruntował, że katolicyzm za następne 25 lat wróci do katakumb, bo nikt rozsądny nie będzie upatrywał w tym systemie religijnym drogi do boga.

oczywiście nie w polsce. to że mamy POLSKIEGO papieża utrzymywało ten zakompleksiony naród w ekstazie przez wiele lat (Małysz tylko przez 4). teraz udowodnimy z procesie ze czynił cuda - jako święty też się przyda. niech gra bębenek.

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zawsze mnie wybitnie bawi, kiedy ludzie nie utożsmiający się z kościołem głośno krytykują jego zacofanie. To czy kościół będzie zezwalał na śluby homoseksualne, prezerwatywy itd., nawróci kogolwiek? Absurd jakich mało. Rozumiem, że odejście od tradycji i 'idea postępowości' spowoduje, że ludzie 'zaczną upatrywać w tym systemie religijnym drogi do boga'?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Podbijania bębęnka nie kocham zbytnio, ale to, co Pan pisze dalej mogę tylko wytłumaczyć młodzieńczym radykalizmem i brakiem odpowiedzialności za słowa.

Coś takiego można nazwać tylko knajackim nadużyciem. Zastanawiam się, co Pan miał na celu używając takiej, delikatnie mówiąc, niefortunnej analogii.

Następne przyrównanie: Kwaśniewski, Berlusconi. Czy Pan naprawdę uważa, że takie porównania są stosowne? Czy nie jest manipulacją stawianie papieża obok osób ze świata polityki, do tego, co do których uczciwości istnieją publicznie poważne wątpliwości? Znów się zastanawiam, co Pan miał na celu. Powiedzieć, że Jan Paweł II to był polityk, który prowadził szemrane interesy?
Co do niedołężności, to nie sądzę, aby ktokolwiek papieża zmuszał do czegokolwiek. Nie wydawało mi się także, aby był niedołężny psychicznie i ubezwłasnowolniony. Jeżeli ma Pan jakiekolwiek dane na ten temat (potwierdzone), to proszę je ujawnić, a nie wypisywać takie wydajomisiowate fantazmaty.


A jak by Pan pogodził chrześcijańską zasadę wybaczania win, przykazanie miłości z bojkotowaniem Pinocheta, czy Castro? To są symbole, które wielu ludziom są obce, bo są tak zapiekli w nienawiści, że nawet i nad grobem wroga będą jeszcze chyłkiem wyciągać kwiatki z wiązanek.
Jak głowa kościoła miała traktować hierarchów kościelnych, którzy wybitnie angażowali się w politykę? Papież miał ich pogłaskać i zachęcić, by zwalczali tych parszywych kapitalistów?
I pytanie do Pana: czego Pan by oczekiwał od papieża? Rewolucji w prawie kanonicznym, obyczajowej w kościele, natychmiastowej liberalizacji? Pan żartuje chyba.

Ja się zastanawiam, czy Pan jest w stanie cokolwiek racjonalnie ocenić, zwłaszcza przy tym poziomie wnikliwości analiz, jaki Pan przedstawia tutaj. O jakich reformach w kościele Pan mówi, które rzekomo Jan Paweł II zatrzymał? Kościół katolicki zawsze był instytucją bardzo konserwatywną i ja nie słyszałem o wewnątrzkościelnym ruchu na rzecz zniesienia celibatu, czy kapłaństwa kobiet. W kościele katolickim demokracji nie było nigdy, namiastką jej jest jedynie wybór papieża właśnie. To instytucja hierarchiczna. I nie wiem, na jakiej podstawie Pan sądzi, że kościół cofnął się do średniowiecza. Cały cytowany ustęp to stek niepotwierdzonych i niczym niepopartych bzdur. Jedynym nowym zagadnieniem w tym zestawie jest kapłaństwo kobiet, co do reszty z nich kościół od wielu wielu lat stoi na tym samym stanowisku, zatem nie wiem, gdzie tu wsteczne działanie Jana Pawła II, który był określany przez watykanistów jako umiarkowany postępowiec. "Beton", o którym Pan pisze, jest reprezentowany przez papieża obecnego.
Na koniec, nie wiem skąd u Pana przekonanie o upadku katolicyzmu. Mnie się wydaje, że on przeżyje nas wszystkich i to w niezłej kondycji. Nawet jeśli dojdzie do laicyzacji Europy, to jest jeszcze Afryka, Ameryka Łacińska. To potężna instytucja i nie tak łatwo upadnie.


Bo Pan najprawdopodobniej jest zbyt młody, aby rozumieć to, jak ważny był Jan Paweł II dla Polaków jako źródło nadziei i świadomości, że świat nie pozostanie obojętny na to, co dziać się może w Polsce. Papież-Polak gwarantował nieprzemilczanie krzywd, jakie wyrządzano tu ludziom.
Itp. itd.
Opublikowano

jak to niezwiązani? dzwony nawalają mi o 6 bo miasto działkę oddało z 1% wartości, krzyż na rondzie, parking w samym centrum z bonifikatą za 1% wartosci - na cele sakralne. parking jak był tak jest, tyle ze pieniądze ksiądz proboszcz kasuje.

"a jednak obchodzi bo ma realny wpływ na moje życie poprzez podbijanie kato-politycznego bębenka w naszym kochanym kraju"

pancolku, czy ty np na temat tybetu nie bedziesz sie wypowiadał? pewnie mniej "związany jesteś niż ja z kościołem kat.
"oczy kościół będzie zezwalał na śluby homoseksualne, prezerwatywy itd., nawróci kogolwiek? Absurd jakich mało. Rozumiem, że odejście od tradycji i 'idea postępowości' spowoduje, że ludzie 'zaczną upatrywać w tym systemie religijnym drogi do boga'?" moim zdaniem TAK, a przynajmniej nie bedą od niego odchodzić. dorzuć jeszcze rozwody.

zaznaczyłem, że na temat wewnętrznych spraw kościoła to są wyłącznie moje dywagacje. i je podtrzymuję. a że Ciebie ubawiłem - miło mi, polecam się.

Patryk Nikodem - kraje Ameryki Płd i środkowej. gwatemala chile (UNITED Fruits) oraz inne kraje gdzie kosciol wspiera lewactwo

Opublikowano

Panie Dyrman. radykalizm - w pana odczuciu. możliwe. ale dlaczego postponuje pan radykalizm dodając "młodzieńczy?" to po 30 nie można mieć radykalnych (dla innych, dla mnie racjonalnych) poglądów> nie może pan zarzucać mi braku odpowiedzialności za słowa. z mojej perspektywy nie obraziłem swoją wypowiedzią uczuć innych, jednak wyraziłem SWOJE zdanie.

wyżej na wielkość JPII jako argument podano fakt, iż przychodziły nań miliony. nie wszędzie. argument śmieszny, stąd kontrastowe przywołanie A. Hitlera, który notabene ma nadal swoich wyznawców. doceniłem inteligencję i swobodę w wystąpieniach karola wojtyły jako osoby publicznej i podałem osoby, u których również to zauważyłem. mogę podać inne: JFK kennedy, clinton, urban. nie porównywałem, innych cech czy postępowania tychźe osob nie oceniałem w tej wypowiedzi.

"A jak by Pan pogodził chrześcijańską zasadę wybaczania win, przykazanie miłości z bojkotowaniem Pinocheta, czy Castro? To są symbole, które wielu ludziom są obce, bo są tak zapiekli w nienawiści, że nawet i nad grobem wroga będą jeszcze chyłkiem wyciągać kwiatki z wiązanek."

kościół nie ma monopolu, to są wartości również humanistyczne, świeckie. no chyba że w świetle historii chrześcijaństwa należy je tak mocno podkreślać by zatrzeć jej prawdziwy obraz)

Jak głowa kościoła miała traktować hierarchów kościelnych, którzy wybitnie angażowali się w politykę? Papież miał ich pogłaskać i zachęcić, by zwalczali tych parszywych kapitalistów?

Panie Zdzisławie. tam kosciól zwalcza kapitalistów, a tutaj przed 89 co robił? walczył o wolność, tak? relatywizm z nutką hipokryzji. (nawiasem mówiąc to ta walka śmiesznie wyglądała jeżeli posłuchać o TW kapłanach).

I pytanie do Pana: czego Pan by oczekiwał od papieża? Rewolucji w prawie kanonicznym, obyczajowej w kościele, natychmiastowej liberalizacji? Pan żartuje chyba."

ja niczego nie oczekuje. natomiast jeżeli czułbym sie członkiem kościoła (wspólnoty) to z moimi poglądami oczekiwałbym może nie rewolucji, ale etapowej liberalizacji.


"Na koniec, nie wiem skąd u Pana przekonanie o upadku katolicyzmu. Mnie się wydaje, że on przeżyje nas wszystkich i to w niezłej kondycji. Nawet jeśli dojdzie do laicyzacji Europy, to jest jeszcze Afryka, Ameryka Łacińska. To potężna instytucja i nie tak łatwo upadnie."

i wtedy spodziewam się pewnej liberalizacji, o której było wyżej.

"Bo Pan najprawdopodobniej jest zbyt młody, aby rozumieć to, jak ważny był Jan Paweł II dla Polaków jako źródło nadziei i świadomości, że świat nie pozostanie obojętny na to, co dziać się może w Polsce. Papież-Polak gwarantował nieprzemilczanie krzywd, jakie wyrządzano tu ludziom.
Itp. itd."
wróćmy do ameryki pld. im nie gwarantował. wolał np wybaczać pinochetowi.

Rocznik 74. pamiętam 13 grudnia jak i dzień w którym Ali Agca postrzelił papieża. to był szok.za mlody? nie sądze.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Poet Ka No więc właśnie. Dlatego trzeba o tym mówić mocno i komunikatywnie. Bez emocji, ale konkretnie. W ostatnich latach, na całym świecie robi się to i są świetne rezultaty. Ja walczę z tym, a szczególny nacisk kładę na wędkowanie sportowe i rekreacyjne. Poniżej mój felieton na ten temat.   ZOSTAWCIE RYBY W SPOKOJU Felieton Nie tylko w Polsce wędkuje się „sportowo”, czyli dla rozrywki. Stosuje się technikę „złap i wypuść”, co ma uczynić tę zabawę bardziej humanitarną. Ale czy czyni? Łowienie na wędkę polega na nadzianiu ryby na haczyk. Haczyk ten wbija się w ciało, często uszkadzając skrzela, a nawet wnętrzności ryby. Później jest wyjmowany, a ponieważ ma specjalny zadzior, by ryba sama się nie uwolniła, jest po prostu wyrywany. Zdarza się, że z wnętrznościami. Zadaje się tym samym zwierzęciu niewyobrażalny ból. Ale są też badania naukowe, które pokazują, że ryba pod wpływem łowienia na haczyk, z powodu stresu, dostaje zawału serca, a wiele z nich z tego powodu ginie. Okaleczane ryby krzyczą z bólu. My tego nie słyszymy, bo ryby emitują ultradźwięki, czyli dźwięki w paśmie poza naszą słyszalnością. I to właśnie wprowadza nas w błąd. Ergo: Fakt, że milczy nie oznacza, że nie czuje bólu. Świat się rozwija. Jeszcze nie tak dawno popularne były tzw. kożuchy, czyli kurtki wykonane ze skóry owiec. Popularne były kołnierze z lisów, torebki z młodych fok, wyroby z kłów słoni. Padały z wycieńczenia zwierzęta w cyrkach, a hodowlane trzymane były w barbarzyńskich warunkach. Polowania na wieloryby są sukcesywnie zakazywane. Na całym świecie ogranicza się łowiectwo zwierzyny leśnej, eksperymenty medyczne i ubój rytualny. Wprowadza się coraz skuteczniejsze prawa zwierząt, również domowych, rozwija się wegetarianizm. Powstają wciąż nowe organizacje zajmujące się prawami zwierząt. Czyli pole do krzywdzenia stale się kurczy. I kiedyś ten rytuał zostanie całkowicie zakazany. Już dzisiaj krzywdzenie zwierząt jest w Polsce zagrożone więzieniem nawet do 5. lat. A wyroki są coraz częstsze. Łowić zadając ból, a potem zważyć i wypuścić z powrotem do wody jedynie dla satysfakcji? Trochę wysoka cena za tę przyjemność. Czy zatem nie czas, byśmy sobie dali spokój? Przecież są tysiące różnych hobby, które mogą dawać nam radość, a nie krzywdzą nikogo. @Zbigniew Polit @Leszczym @Leszczym Oczywiście tak. Też żrę mięso i noszę skórzane rękawiczki. Ale chodzi o to, by nie katować i nie zabijać dla rozrywki. Pozdrawiam. 
    • Bobra likier żre i Kilar Bob
    • Anna ma nad opata kata. Podana manna
    • @wierszyki Przedziwne rzeczy są w Tajemniczym Ogrodzie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...