Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

róży kwiat pośród zieleni
krwistym kolorem się mieni

na pagórku, przy zimnej trumnie
główkę swą w cieniu unosi dumnie

w bieli tej jasnej jak pierwszy śnieg
ktoś młody wczoraj legł

oczy zamknięte, dłonie splecione
jeszcze przez czas nienaruszone

piętno śmierci na szyi wyryte
linią czerni i granatu pokryte

stracona iskra istnienia
błysk, śmierci olśnienia

samotny uścisk ciemności
w kamiennym sercu już gości..
Opublikowano

Emilio, piękny wiersz. Bardzo smutny, atmosfera śmierci w tytule mnie tutaj przyciągła i nie zawiodłem się. Do pęlnego "szczęścia" brak mi jakiegoś pomysłowego zakończenia. Miałem wrażenie, że zakończenie jest w środku utworu, ale tutaj nieodłączną cześcią wiersza powinna być refleksja autorki nad śmiercią.
Mimo to gratuluję dobrego utworu ;)

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

dobrze jest jak jest, końcowa refleksja jest zbędna, choć przedostatnia zwrotka troszkę nie pasuje - nic do wiersza nie wnosi szczególnie drugi wers (mam wrażenie że został napisany bo tak akurat z braku pomysłu coś się zrymowało)

Opublikowano

ogromnie się cieszę, że zyskał uznanie..
darzę go dużym sentymentem
napisany dla Marcina Z.
..trudny czas..

i niesamowite jest, że potrafiłam bez zmrużenia, bez zatrzymania pisać o tym.. a słowa same spływały łzawo na kartkę..

pozdrawiam
Emilka

ps. Panie Grzegorzu.. praktycznie 95% moich wierszy jest w takim klimacie..
widzę, że faktycznie nadaje Pan na tych samych "falach"


[sub]Tekst był edytowany przez Emilia Zone dnia 31-05-2004 10:19.[/sub]

Opublikowano

Mam odmienne zdanie. Powodów jest bardzo wiele.
Pomijam rymy, ponieważ już siły nie mam.

"róży kwiat pośród zieleni
krwistym kolorem się mieni"

Kwiat róży i krwisty kolor - zgrany temat

"na pagórku, przy zimnej trumnie
główkę swą w cieniu unosi dumnie"

Dlaczego na pagórku? Czy to zwyczajowe miejsce do ustawiania trumien, czy tylko tak pasowało?
Dlaczego w cieniu? W cieniu czego? Pagórka czy trumny?

"i tak dalej, i tak nalej, i tak szalej"

Rozumiem, że wiersz jest napisany po tragicznej śmierci kogoś, kogo się znało i bardzo to cenię, nie kwestionując szlachetnych pobudek, które kierowały Autorką podczas pisania. Niestety, poezja wymaga od nas czegoś więcej. Nie wystarczy rymowanka, aby wiersz był dobry. Może mieć w sobie potężny ładunek emocjonalny, ale bez tej "iskry", która potrafi na moment oślepić, nic dobrego z pisania nie wyjdzie.
Proponowałbym przemyśleć tekst i jeżeli nie można zrezygnować z rymowania, to przynajmniej poszukać takich rymów, które nie powalają.
Szczerze życzę coraz lepszych wierszy i od czasu do czasu zajrzę w te rejony. O ile oczywiście jeszcze będzie mi wolno :)
Pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"bardzo wiele"? to po Polsku?

ah.. tak.. rymy..
od razu widać, że nie przepada Pan za nimi..
ale żeby z tego powodu skreślać cały wiersz?



oj.. przepraszam, ale tutaj widać jawne czepianie się..
niestety już od dobrych "kilku" wieków ludzie tworzą, trudno więc o nie "zgranie tematu"

krwisty kolor i zieleń miały dać efekt kontrastu i naszkicować, wręcz namacalnie, obraz..
ale do tego mógł Pan sam dojść - gdyby Pan tylko zechciał



ah.. no tak.. już wszystko rozumiem..
ma Pan problem z interpretacją nawet tak prosto i jasno napisanego wiersza.. cóż.. bywa

co to za pytanie: "Dlaczego na pagórku?"
to ja się zapytam: Dlaczego "cisza"?

nie przyszło Panu do głowy, że może jest to opis pogrzebu?
lub chwili po pogrzebie?
wtedy nasypany jest taki kopczyk.. można powiedzieć - pagórek
a może to opis miejsca na cmentarzu??

czy mam interpretować za Pana wiersz??
interpretacja jest przecież subiektywna
każdy indywidualnie zrozumie "cień", ale skoro ma Pan takie problemy
może coś podsunę..

cień może być po prostu śmiercią..
jeśli Pan nie zauważył..
kwiat róży - żyje, a osoba w zimnej trumnie już nie..
i może - tylko może - jest to właśnie kontrast, który ma uderzyć czytelnika?
a może cień jest po prostu cieniem osoby, która stoi nad grobem?
a może cieniem drzewa, które nad nim rośnie?

może teraz Pan jest w stanie to objąć i zrozumieć?



przepraszam, ale nie wierzę w to, że jest Pan w stanie to docenić..
zaślepia Pana zgryźliwość



widzi Pan, ja również nie lubię rymów..
ale wybrałam ten wiersz właśnie dlatego, że prócz rymów coś wnosi, coś oznacza, robi wrażenie i wywołuje emocje..
i nie zgadzam się z Panem, że nie ma "iskry"
niech Pan spojrzy na wcześniejsze komentarze..
jest Pan niestety zaślepiony i nie potrafi Pan dostrzec głębi.. przykro mi

a zabronić Panu wstępu w moją "strefę rażenia" nie mogę

mimo wszystko dziękuję za komentarz..
niech się Pan nie obrazi.. nic w tym wierszu nie zmienię..

pozdrawiam
Emilka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jest Pani cholernie niekonsekwentna. Po pierwsze, gdy ktoś robi błąd stylistyczny, czy jakikolwiek inny w komentarzu, to nie czepiam się, ponieważ podczas pisania "z marszu" różne rzeczy mogą się zdarzyć. Może Pani dowie się, czy jeszcze istnieje w wydawnictwach stanowisko korektora i co taka osoba robi.
Druga sprawa to nieszczęsne rymy. Gdyby Pani chciała spojrzeć na inne moje komentarze, to nie byłoby rozmowy. Rymy mi nie przeszkadzają, a nawet jestem ich zwolennikiem, ale muszą być użyte z wyczuciem. Częstochowszczyzny w najgorszym wydaniu i poezji "pamiętnikarskiej" nie trawię, a właśnie taki poziom prezentuje dzieło, które tutaj Pani zamieściła. Pochlebne opinie w dziale P i tak niczego nie zmienią. Powstają tutaj takie malutkie kółeczka, w których całowanie się w najróżniejsze części ciała przekracza wszelkie granice dobrego smaku.
"Zgranie tematu" polega nie tylko na powtarzaniu samego tematu, ale na użyciu takich samych (najczęściej prostych) środków artystycznych do opisania tego samego zjawiska.
Krwisty kolor i zieleń dają brunatne plamy. Może się Pani o tym przekonać na sali operacyjnej (zielone fartuchy i krew delikwenta)
Jeżeli opis pogrzebu, to trumna nie stoi na żadnym pagórku, a tam powinna się znajdować, aby obok niej mogła być róża. Jeżeli jest to moment po pogrzebie, róża raczej znajduje się nad trumną. Chyba, że grabarz nie dopełnił swoich obowiązków, postawił trumnę obok dołu grobowego, przysypał byle jak piaskiem i jeszcze w pobliżu usypał drugi kopczyk spacjalnie dla róży. Absurd.
Fajnie, że ścięty kwiat róży (bo inny raczej na pogrzeb przyniesiony nie będzie), żyje sobie i doczeka w zdrowiu późnej starości. Założymy się, że po trzech dniach wyląduje na śmietniku, gdzie dopadną go procesy gnilne? Gdzie wtedy będzie kontrast krwistej czerwieni i zieleni?
Głębię dostrzegam, a jakże. Tylko nie wiem, czy z tego obrazu będzie Pani zadowolona.
Proszę o to, że by Pani trochę się rozejrzała i obiektywnie oceniła, czy rzeczywiście jestem taki, jakim próbuje mnie Pani przedstawić. Istnieje jeszcze pewien punkt regulaminu, który mówi, że ani o autorze, ani o krytyku nie mamy prawa wyrażać swoich opinii. Ja tego punktu nie naruszyłem, dlaczego więc Pani to robi? Może dlatego, że miałem odwagę powiedzieć, co naprawdę sądzę o tym wierszu, a inni niekoniecznie? Myśli Pani, że łatwo jest komuś "dowalić" i przejśc nad tym do porządku dziennego? Chyba łatwiej napisać po prostu: wspaniały wiersz, jaki cudowny klimat, jestem zauroczona(y). Nie trzeba analizować, autor będzie wniebowzięty, a może przy okazji mój wiersz pochwali. Ale czy o to chodzi?
Pozdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



po prostu świetnie się ubawiłam czytając komentarz..

(czy "cholernie" nie jest czasem brzydkim słowem?)

a owszem niech tak będzie jak Pan sobie tam wymyślił
ale..
fakt jest faktem, że nawet użycie prostych rymów nie powinno przekreślać wiersza
tak samo rzecz się ma ze "zgraniem tematu"
(tak poza tym, dziękuję za wytłumaczenie)
może i takie same słowa, może i taki sam temat, ale ujęty z mojej perspektywy i przeze mnie..

i wcale Pana nie określam - kim Pan jest nie powiedziałam
ja tylko wyrażam swoją opinię - na podstawie tego co wyczytałam z poprzedniego Pańskiego komentarza..
tak naprawdę Pana uwagi są zgryźliwym czepianiem się i nie przekona mnie Pan, że było inaczej

wcale nie uważam, że wiersz ten jest cudowny, niepowtarzalny itd.
jest banalny, ale właśnie tą banalność w nim lubię..
a Pan go podeptał..

ah.. no tak..
krytyka nie jest dla mnie czymś rażącym i nie-znanym..
ale krytyka powinna być poparta poważnymi dowodami
wydaje mi się, że nie widzi Pan i nie rozumie Pan tego "obrazka"

wcale nie chciałam Pana tak zdenerwować..
przykro mi, że się Pan tak uniósł..

pozdrawiam
Emilka

ps. chciałabym jeszcze jedno zauważyć:
obraził Pan wszystkie osoby komentujące na tej stronie

ps1. interpretować wiersza nie będę..
przykro mi, musi Pan sam spróbować..
choć wiem, że nie będzie się Pan nawet starać..
może podpowiem tylko, że kwiat róży nie jest "ciętym" tylko rośnie obok trumny..
ale to jest bez sensu bo widać, że Pan wszystko neguje..

[sub]Tekst był edytowany przez Emilia Zone dnia 31-05-2004 10:57.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Emilia Zone dnia 31-05-2004 11:04.[/sub]
Opublikowano

Zostawmy to, jakimi cechami charakteru dysponujemy i zajmijmy się wierszem. Bardzo proszę, aby nie zarzucać mi niezrozumienia tekstu. Ten wiersz ma tak proste przesłanie, że aby go nie zrozumieć, powinienem zostać analfabetą. Zastanawia mnie jednak zacietrzewienie Autorki. Dlaczego tak broni tego tekstu, któremu pod względem ujęcia tematu jak i od strony technicznej, naprawdę daleko do dobrego wiersza. Gdyby tylko te rymy, ale jeszcze rytmika leży na łopatkach.
Mam prośbę. Skoro Pani nie będzie interpretować, bo taki imbecyl jak ja i tak nie zrozumie, to może Pani policzy ilość sylab w wersie, przeanalizuje rozkład akcentów i na koniec postara się tak go wypielęgnować, aby stał się wierszem trocheiczno - amfibrachicznym. I proszę nie zapominać o średniówce :) Zobaczy Pani wtedy, że nikt nie będzie miał podstaw aby powiedzieć, że ten wiersz jest kompletnie zły,a czytać będzie się przyjemniej.
Pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jak mam panu nie zarzucać niezrozumienia, skoro sam Pan się przyczepił do róży, pagórka itp.??
nie zgodzę się z jednym, że pod względem tematu mu wiele brakuje..
a o formie nie będę się wypowiadać, sama wiem, że nie jest idealny..
próbuje Pan teraz się bronić
nie ważne
dalsza dyskusja na ten temat jest zbędna..

hmm.. jeszcze tylko jedno zauważę
jeśli zastanawia się Pan zawsze nad formą, stylem, ilością sylab, akcentem i innymi "głupotami" i to przysłania Panu odbiór wiersza, to gorąco Panu współczuję..

myślałam, że wiersz ma wypływać z głębi serca, ma oddziaływać na odbiorcę
no tak.. ale co może wiedzieć o tym taka marna poetka jak ja..

kończę tą bezsensowną dyskusję
pozdrawiam
Emilka
Opublikowano

"myślałam, że wiersz ma wypływać z głębi serca, ma oddziaływać na odbiorcę
no tak.. ale co może wiedzieć o tym taka marna poetka jak ja.."

Skąd ja wiedziałem, że padną takie właśnie słowa?

Cała sztuka polega właśnie na tym, aby połączyć sprawy techniczne z oddziaływaniem na odbiorcę.

Jeżeli jest Pani taka dobra (wyczuwam sarkazm w określeniu "marna poetka"), to proszę pokazać ten wiersz w jakimś wydawnictwie albo przeczytać go niezależnemu od tego serwisu krytykowi literackiemu. Życzę szczęścia i radzę trzymać nerwy na wodzy podczas tej ryzykownej wyprawy.
Mniejsza o mnie, ale jeżeli jeszcze jakiś Pani wiersz skomentuje A. Puczyńska, to radzę wyciągnąć z tego komentarza odpowiednie wnioski. I proszę mi wierzyć, że wiem, co mówię.
Wrócę jeszcze do tych nieszczęsnych słów, które mają jakoby świadczyć, że wiersza nie rozumiem.
Powtarzam jeszcze raz, że wiersz jest dla mnie zrozumiały aż za dobrze, ale nie rozumiem braku logiki. Czy naprawdę niczego Pani nie zauważyła w moich komentarzach? Żadnego, nawet najmniejszego, naprowadzenia na właściwą ścieżkę?
Pozdr.

Opublikowano

Ja postanowiłem już chyba tutaj swoich wierszy nie zamieszczać, naprawde .. te analizy 'wielkich' tej strony sa męczące, czasami człowiekowi wystarczyło by słowo "Piękny ..." albo .. "Coś mi ten wiersz dał ..." a tutaj czepiacie się słów, ja nie miałbym siły na to żeby tak bronic swojego zdania jak Emilia i moze dlatego .. pisuję wiersze a nie ... 'dopracowane technicznie twory', ludzie więcej .. ciepła, więcej .... czucia całym sobą .... bo naprawdo warto, bo kiedyś się okaże że już nie umiemy czuć,ale ż nie mamy dla kogo już czuć. Niedawno Moja Wielka ... Nadzieja pokazała mi słowa , że każdego dnia trzeba przeczytać piękny wiersz lub zobaczyć piękny obraz, albo choćby zobaczyć że coś czujemy .... i dobrze mi tak:)

Dziękuję za uwagę :)
Waldek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



http://www.poezja.org/index.php?akcja=wiersze&cat=1&topic=7401

Proszę to sobie przeczytać, jeżeli mogę prosić. To właśnie jest piękny wiersz, o jakim Pan opowiada.
Czegoś tu nie rozumiem. Najpierw początkujący robią awanturę, że nikt nie chce im podpowiedzieć jakie błędy popełniają, a gdy już ktoś zdecyduje się poświęcić swój czas, to wtedy zaczyna się awantura o to, że ktoś śmiał nie pochwalić jakiegoś wiersza.
Z założenia ten serwis ma pełnić funkcję edukacyjną, więc, siłą rzeczy, powinno się analizować utwory tutaj zamieszczone. Czy komentarze są tylko po to, aby chwalić? Od tego jest rodzina i znajomi i tam proszę się udać ze swoim głodem uwielbienia. Są jeszcze blogi i pamiętniki, jeżeli pierwsza opcja nie wchodzi w grę.
Jeżeli wiersz, według wszelkich kanonów poezji dawnej i współczesnej (też takie są - a jakże) nie jest piękny i nic nie daje, to co wtedy? Kłamać? czy zdaje Pan sobie sprawę, że namawia Pan do popełnienia grzechu? W KK też są paragrafy na takie zachowanie. Niby to nie śledztwo, ale odkrywanie dobrego wiersza jest o wiele ciekawsze od tej czynności operacyjnej.
Tutaj uczymy się Poezji. Wszyscy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wie Pan co.. coś Panu powiem
nie studiuję polonistyki
piszę to, co serce każe mi pisać, to co dusza pragnie wyśpiewać..
nie zastanawiam się nad formą tylko nad przekazem
wiersz to obraz
nie musi być doskonały, żeby kogoś wzruszył, poruszył w jakikolwiek sposób
moja ciotka (polonistka tak BTW) wręcz zabroniła mi zastanawiać się nad formą.. ponieważ forma w wypadku poezji - jest niezbyt ważnym elementem
oczywiście bez przesady..

ah..
szczerze, to powiem Panu jedno:
niech Pan zwróci uwagę na to, w jaki sposób inne osoby zareagowały na ten utwór.. i to jest dla mnie ważne

a co do "marnej poetki" - czyżbym taką nie była w Pańskich oczach?

krytyka..
hmm.. nie boję się jej..
jednak Pana pierwszy komentarz jest czymś innym
nie można nazwać tego krytyką..
i nadal będę tak uważać - to się nie zmieni

pozdrawiam
Emilka
Opublikowano

Poezji nie można sie nauczyć , jak ... przepisu na pomidorówkę, ale nie chce tu pisać jakis górnolotnych słów, poprostu każdy chyba pisząc 'prawdziwy' wiersz pisze bo tak czuje ,idąc Pana myślą można skrytykować Ks.Twardowskiego, Leśmiana ... bo napewno w kazdym wierszu ktos mógł sie na chwilke potknąć , mógł w zamyśleniu użyć nie takiego słowa, i może to właśnie jest ... piękne, że możemy sie mylić, ż wpływają na nas emocje, oczywiście ja nikogo nie porównuję do 'znanych' poetów, ale naprawdę czasami można zgasić każdy płomyk kogoś myślenia,pragnienia. Porostu ja teraz widze że to jest strona nie dla mnie, ale wam wszystkim życzę jak największych sukcesów,i takie strony są naprawde potrzebne, tyle że nie dla mnie.
Pozdrawam. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...