Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

raczej staram się być obiektywna i sądzę,że Liliana nikogo nieobraża,raczej ją obrazją,a zwłaszcz jej wiersze.
Nie sądzę,żeby szukał tutaj miłości,nawet po'Córkach Koryntu'-to tylko wiersz,
a sądzę,że ładnie napisał,jak Diablica szuka Anioła,by go doprowadzić do złego,
a Anioł chce Diablicę wyprowadzić na dobrą drogę.
Nie wiem na co tu się można obrazić,widocznie są tutaj tacy co sami siebie oceniaj a nie wiersz.
M.Krzywak- 1szy zaczął,to jego słowa;
________________________________

'Taki syf że gnój. '

Dnia: 2008-02-23 07:27:13, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 9326
_____________________________________
mozna to określić?-to jest ocena wiersza?sam powinien ugryść sie w język.
__________________________________________________
Dotyk: dziecko trzymające się jeszcze mamusinej spódnicy?
Masz jeszcze mleko pod nosem i śliniaczek w motylki pod szyją.
Widocznie dotknęło Cię to osobiście i marudzisz jak stara panna.
Więc, nie dotykaj córuś tego kabla? Bo cię prąd, może kopnąć?
A tak, na koniec jest takie męskie powiedzonko,
że "przy jednej dziurze to i kot nawet zdechnie".
Tylko bez urazy, bo to tylko taki żarty dla tej prawdy.
Pozdr.b. z dalekiego Koryntu po Babilo

_________________________________________
Tak to żart z 'Cyku,Cyku'
wczytaj sie dobrze,to go zinterpretujesz.Nie sądzę,żeby kogoś uraził.

Zdzisławie d-nawet ludzie na poziomie zachowują się jak dzieci,myślę o Lilianie,o sobie czy innych:)a nie jak chamy
co tyczy się MK(myślę ,że ja nie dostanę za to bana:)ale jak ktoś kogoś prowokuje,to niech się liczy z tym,że ktoś mu tym samym odpowie.
A to są tylko wiersze,każdy pisze,nawet w nich bluzni(jak co niektórzy)
Według mnie to Lilianę potraktowano nie po ludzku,samktoś bałagan robi,a pózniej na skargę leci.Wstydzcie soię panowie i panie (co niektóre)to wam powinno być wstd!
Bez obrazy proszę ale stwierdzam tylko fakty,nie lubię chamstwa.

Opublikowano

Rozumiem, że Pani jest następna, która widzi chamstwo tam, gdzie go nie ma, a nie widzi grafomanii tam, gdzie ona jest.
Jak ktoś napisze: gówno. Jest źle. Bo to chamskie.
Jak ktoś napisze: kupa. Jest źle. Bo chamskie.
Jak ktoś napisze: syf. Jest źle. Bo chamskie.
Jak ktoś napisze: defekacja twórcza. Jest źle. Bo to objaw obscenicznych dewiacji komentatora.
Zatem ja nie wiem, co mam napisać, jeśli coś kojarzy mi się z ekskrementami.
Co do obrażania Lilianny a zwłaszcza jego wierszy, to przypomina mi się dowcip, o tym, czym się różni gołąb od zwłaszcza: gołąb lubi siadać na oknie, a zwłaszcza na parapecie.
Proszę Pani, widać to trzeba powtarzać do znudzenia. Wiersza nie można obrazić, bo to nie jest istota. Wiersz nie jest też emocją. Wiersz jest tekstem. Wyobraża Pani sobie, że dziennikarz się skarży na czytelników, że obrażają jego artykuły? Albo rząd, który grzmi na obywateli, że obrażają jego ustawy? Wiersz można ocenić, a nawet trzeba, po to jest ten portal.
I wypowiedź Pana Krzywaka była oceną. Wiersza, nie autora. Tak, to jest ocena wiersza. Ja tak to rozumiem. Tak wynika z kontekstu. Jest to wypowiedź wartościująca pod tekstem, zatem jest to ocena tekstu. Wyłożyć to jaśniej?
Pani chce rozsądzać, kto zaczął. Mógłbym Pani podać przynajmniej 10 przykładów osobistych ataków na autorów w wyniku "niewłaściwej" oceny wiersza. Ja tam się nie czuję pierwszy do wytykania ludziom różnych rzeczy, ale zgadzam się: wypowiedź Pana Krzywaka nie była elegancka. Ale jestem w stanie ją zrozumieć, jeśli powtarza się komuś 300 razy to samo i bez skutku. Jednak to nie temat.

I tak sądzę, że egzemplifikacja nic tu nie da, ale niech będzie: czy Pani jest kobietą i czy Pani nie poczułaby się w jakiś sposób urażona, gdyby ktoś do Pani wyjechał z takim durnowatym wierszykiem, przepełnionym jakimiś głupawymi i bezzasadnymi insynuacjami, oraz kwiatkami szowinizmu? Tak, na pewno, by się Pani ubawiła po pachy i ucałowała autora.
Pani nie stwierdza żadnych faktów, tylko notorycznie myli pojęcia w myśl sobie tylko znanego obiektywizmu. Paradoksalnie, broni Pani chamskiego zachowania i głupawości (co wg mnie gorsze). Ja się wczytałem w ten wierszyk bardzo dokładnie i im dokładniej go czytam, tym bardziej jest dla mnie głupawo złośliwy i obleśny. Komentarze to nie wiersze, a jeżeli kogoś męczy tak dalece talent i limity i w związku z tym w każdym poscie zamieszcza swój wiersz, to już jego problem. Za słowa odpowiada tak samo, tym bardziej, że kierowane bezpośrednio.

Dlaczego się tak rozpisałem? Bo tego rodzaje akcje, jaką właśnie Pani rozpętuje, powodują, że ludziom, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia o poezji (Dotyk) odechciewa się tu przychodzić. Bo nie warto chyba narażać się na impertynencje grafomanów i megalomanów jednocześnie.

Pozdrawiam

Opublikowano

nie chce mowic za innych, ale wydaje mi sie że Dotyk jest zbyt poważną osobą żeby się zniechęcić przez gupawą wypowiedź "impotentnej intelektualnie" osoby..
też uważam, ze poziom na orgu znacznie skoczył z chwilą zbanowania pana Liliany - tyle tylko że chyba nie tędy droga

Opublikowano

Nie wierzmy dłużej w to, że wszystko "samo się jakoś ułoży".
Dopóki "oko pana" a. będzie z rzadka i przelotnie - dopóty grafomania i chamstwo będzie się rozpychało.
To nie jest apel o szpicrutę albo jakiegoś ober-zarządcę.
Chcę tylko zauważyć, że metoda dryfu wiąże się z mieliznami bardziej niż żeglowaniem na pełnym morzu.
Chciałbym widzieć jakiś sens w zarządzaniu tym Forum.
Wtedy nie będzie problemem wskazanie grafomanowi miejsca na jego teksty czy chamowi drzwi wyjściowych.
A tak to jest ani cnota, ani kurewstwo ;)
pzdr. b
ps. wyraz kursywą jest literackim cytatem, ale ew. ban - już mnie nie zaboli ;>

Opublikowano

tak jak mówiełm - jak ktoś nie chce - nie zagląda - a jak ktoś chce, to jeszcze ze dwa teksty odpowiednio pojechane i szanowny autor sam by się znudził/zniechęcił..

naprawde nie umiemy przekazać swoich "racji" inaczej niż siłą?
- rozmowa - nawet wulgarna - pozostaje rozmową - obrażanie jest dowodem na brak argumentów - wszyscy ten dowod mogą przeczytać i wyciagnąć z niego wnioski... banowanie to już użycie siły, fizycznej, bo fizycznie blokuje nicka i mozliwość odwiedzania serwisu... tak samo jak chamstwem (prawie-)fizycznym byłoby gdyby dany autor zaczął w ramach zemsty wypisiwyać obelgi pod tekstami krytyków (pod swoim koniec konców ma pewne prawo - bo to jego tekst - i nikt nikogo nie zmusza do zaglądania tam) - i za coś takiego pewnie ban się należy (pod warunkiem że na tyle skuteczny, że osobnik już nie wroci pod innym nickiem - bo sory ale chyba nawet najtęższa mściwa głowa nie wymyśli mi sensu banowania kogoś z neostradą, kto sobie może mnożyć nicki do woli (no chyba że zbanuje się tak jak w moim przypadku kiedyś pół krakowa :) )

Opublikowano

ZdisławD-dałeś przykład reporterów,to jest Poezja,niektóry reporter umie napisać feljeton,co wejdzie w pięty,ale nie każdy też tak potrafi(są wyjątki)niektóry nawet rozbawi.
Wypowiedziałeś wiele mądrych słów,ale ich liczba nie równa się co do liczby głupich słów wypowiedzianych z powagą.
Większość ludzi jest zmęczona wykładem po 10min,inteligencja po pięciu.
Skandal musi być okropny,żeby był dobry(nie ma dymu bez ognia)

sądzę,że jak kto się na coś uprze,i chce zobaczyć to co jest,a czego nie ma,to takiemu człowiekowi się nie przetłumaczy.Jedni widzą w wierszu Liliany ni cnotę ni kur.es.two,a według mnie to,że pell nie chce zejść na złą drogę,a co tyczy się komentarzy,to szacunek dla innych powinno się mieć,nawet dla wiersza autora,można dać zmysłowe komentarze,które nie obrażą a w nogi wejdą.

Jak można coś nazwać 'syfem'!Tutaj ocenia poeta,poetę i co zauważyłam to 1en przez 2giego chce być lepszy,a najlepiej to jeszcze trafić w gust owego poety,bo reszta to 'syf'
Ludzie dystyngowani a zachowują się patalogicznie,bo nawet dziecko w wieku 5-u lat jest mądrzejsze,a do tego się jeszcze głupio śmieje,jakby miał zaszczyt z siebie.
W nienawiści zawsze jest strach,a mają go Ci co nie kochają i nie są kochani.

kazelot-żarcik nie tyczył się osoby,tylko to tytuł'Dotyk'a że z żarciku 'Cyku cyk'-każdy żartuje-tak jak pisałam,każdy widzi to co chce zobaczyć a tego nie ma.

Aż zawrót głowy przerasta
Ja-Nie!,Ty-Nie!
to Kto?
Wszyscy winni,tylko nie ja.
Dziecinada
tak jak Ocean,
któy rozbija się falą o klify,
niszcząc serce jego,
nie zaglądając co w nim ma,

nikt nie ma odwagi
zobaczyć kim jest.
____________________
ale się rozpisałam:)
ale tak zrozumiałam ten portal.

Opublikowano

Kaja Maja tak pięknie nakreśliła stosunki rodzinne z tym, którego broni, że uważam to za kolejny żart.
Ale jak pani Kaja Maja kiedyś nauczy się odróżniać komentarz dotyczący tekstu od komentarza agresywnego, bezczelnego, wulgarnego, w stosunku do kogoś wtedy może porozmawiamy. Na razie za daleka droga. A jeżeli pani nie toleruje chamstwa, to powinna się pani cieszyć, bo dzięki mnie chamstwo zostało przerwane. I bardzo mnie to cieszy :)))

Opublikowano

jeśli w syf wchodzisz musisz się liczyć, że będziesz w nim brodzić
jak to się mówi - to tyczy każdego na tym portalu
tworzymy zwierzyniec
a że ludzie są chamscy i wredni, to przecież żadna nowość
nie rozumiem tych pretensji Kaju
Liliana winien wiedzieć, że rzucanie w publikę ma efekt bumerangu
i na mój gust i na zdrowy rozsądek winno go to bawić - więc nie rozumiem jego obrony
zaniechanie zadawania mu ciosów poniżej pasa tylko pozbawi go przyjemności
bo kto ma największą liczbę komentarzy pod swoim utworem jak nie Liliana?
tak - w większości to eseje autorskie
w gruncie rzeczy, to taki rodzaj rozmowy z samym sobą
być może spowodowany nudą, albo chęcią zrelaksowania się
broń Boże - egocentryzm - nie wchodzi w grę

przepraszam za szczerość - powiedziałem tylko jak widać z mojej strony, a przecież każdy widzi inaczej, więc pewnie się mylę

kłaniam się nisko

p.s.

a obiektywność jest tylko ideałem - stety lub nie - nie dostępnym człowiekowi

Opublikowano

Kaja Maja tak pięknie nakreśliła stosunki rodzinne z tym, którego broni, że uważam to za kolejny żart.
____________________

MKrzywak-i napewno to żart z twojej strony,nic mnie nie łączy z Lilianą,ale jak pisałam
stwierdzam obiektywnie to co widzę i co się dzieje -a Ty jak zdążyłam zauważyć jesteś wielkim prowokatorem(a według Ciebie wszyscy tylko nie Ty)-aniołek:)z różkami
Może mnie też zbanujesz?

WojtkuB-chodziło mi ,że nie słusznie dostał 'bana'
jak ktoś głupio odpowiada na temat wiersza ,to i ma głupie odpowiedzi co się tyczy komentatora,to chyba logiczne.

Dziwię się MK,że przy jego mózgu,który jest grubo ponad przeciętnym ilorazem,nie spojrzy w lustro.

Dziękuję za komentarze
sądzę,że na tym już zakończę

Opublikowano

Zadałem sobie trud i przekopałem się przez ten tekst.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


I co w związku z tym? Jak to się ma do "obrażania wierszy"?

Proszę Pani, to nie jest polemika. Tak nie dyskutują ludzie poważni i proszę mi nie podawać argumentu w stylu "a tamten to zbił murzyna", bo to jeszcze gorsze.

Nie wiem, co to ma do rzeczy. I nie wiem, skąd te dane, zwłaszcza dotyczące inteligencji. Robiła Pani badania?

Pani nie rozumie, że tutaj nie chodziło o treść wiersza, czy ktoś go rozumie tak, czy inaczej. I ta dyskusja nie dotyczy interpretacji.
Norwid napisał kiedyś: "odpowiednie dać rzeczy - słowo". Nikt nikomu tu nie płaci za eufemizmy. Warunkiem jest uszanowanie dóbr osobistych. A wykładnia jest taka, że wiersz do nich nie należy. Jest różnica między powiedzeniem: jesteś syfem, a: ten wiersz to syf. To drugie stwierdzenie może jest mało eleganckie, ale nie dotyczy autora. Kropka. Nie ma żadnego powodu moim zdaniem, aby autor miał więcej praw niż komentator. Zatem jeżeli opublikował coś, co ktoś uznaje za syf, powinien liczyć się z tym, że ten ktoś powie to publicznie.
Zmysłowe komentarze zostawiam dla żony. Nie widzę powodu, abym miał nimi obdarzać obcych ludzi. Za terapię, empatię i delikatność nikt mi nie płaci.

Skoro istnieje słowo "syf", to zapewne istnieje coś, co można nim nazwać. Dziwne. Ja nie zauważyłem tego prześcigania się, niestety, bo taka rywalizacja mogłaby prowadzić do ciekawych efektów twórczych. Ocena wiersza, którą Pani tak piętnuje w moim odczuciu nie wynikała z gustu jedynie. Nie wiem w ogóle, skąd pomysł, że wiersze ocenia się podług gustu. Gust to jeden z licznych elementów i powinien być jednym z ostatnich w kolejności. Z tego, co obserwuję, Pan Krzywak hołduje tej zasadzie.


Zgadzam się. Strach, nienawiść, agresja. Przejawem agresji był właśnie ten wierszyk do Pani Dotyk, który się Pani tak bardzo spodobał, że była skłonna bronić go publicznie w tym wątku

Pani zachowa może takie karkołomne kwantyfikacje dla badaczy. Zapewne byliby zainteresowani podobnymi rewelacjami.


Czyli Lilianna jest tym, którego serca nikt poznać nie chce? A co to kogo obchodzi, co inni użytkownicy mają w sercu? Pewnie zastawki, komory i inne takie, nie znam się na tym.
Pani się nie wygłupia. Zajmować się osobowością każdego autora? Zarejestrowanych jest ileś tysięcy użytkowników. Życia nie starczy. No i dlaczego akurat Lilianny? Mamy demokrację. To może jakieś losowanie przynajmniej zrobić.
Żeby było sprawiedliwie. Mnie można wykluczyć. Nie czuję potrzeby, by ktokolwiek zaglądał do mojego serca. A w razie czego poproszę jakiegoś kardiochirurga, bynajmniej nie e-poetę, forumowicza.

Pozdrawiam
Opublikowano

Pan Lilianna (Jerzy) Szymochnik tym razem jako kaja-maja - robi sobie jaja ;)
Proszę przeanalizować styl, logikę i zapis graficzny:
"ZdisławD-dałeś przykład reporterów,to jest Poezja,niektóry reporter umie napisać feljeton,co wejdzie w pięty,ale nie każdy też tak potrafi(są wyjątki)niektóry nawet rozbawi.
Wypowiedziałeś wiele mądrych słów,ale ich liczba nie równa się co do liczby głupich słów wypowiedzianych z powagą.
Większość ludzi jest zmęczona wykładem po 10min,inteligencja po pięciu.
Skandal musi być okropny,żeby był dobry(nie ma dymu bez ognia)"
- to nic innego, niż wczesna Lilianna (kto pamięta? ;)

Żenada, proszę pana Jerzego.

pzdr. b

Opublikowano

Obiektywne argumenty nie dotyczą w tym wypadku faktów - jest to raczej kogel-mogel spreparowany z dwóch różnych od siebie wypowiedzi. Uczciwiej byłoby wstawić komentarz dotyczący tej konkretnej odpowiedzi Lilianny, która nie była skierowana do mnie, a nie mieszać i - bądźmy szczerzy - oszukiwać.
To, że zgłosiłem, to jest zupełnie inna bajka...

PS - Kaja Maja to Lilianna? Stawiałbym na "kazelota", reagują podobnie ;))))

Opublikowano

Kaja Maja to Lilianna? Stawiałbym na "kazelota", reagują podobnie ;))))
_______________________

sądzę,że bardzo zły z Ciebie dedektyw:)jak i sędzia:)
Oczy Ci mgłą zaszły,jeśli nie umiesz odrużnić kobiety
od mężczyzny;)
Dla mnie to już nie nowość,już ktoś tak pisał,
ale wiedz,że to są sprzeczne zjawiska,
U Ciebie jest 'pycha' i to ona Tobie serce przeżera,
bo ja nie jestem mężczyzną a Liliana kobietą.
Już tyle jesteś na 'orgu'i jeszcze zaćmienie masz:)

A jak narobiłeś kogel-mogiel,to teraz go sam zjedz;)
nie sztuka piwa naważyć,trzeba go jeszcze wypić samemu,
by sie inni nie potruli;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mroki Czy to jest na pewno wiersz?
    • O, jak ładnie i z użyciem zimowych rekwizytów! Pozdrawiam.  
    • Nie spalił domu. Mało tego  nie zamierzał nawet  niczego już dotykać ani czytać a tym bardziej zabierać ze sobą. Niech to miejsce i ten dom  po prostu gnije w czerni nocy. W widmie prastarego kultu  Przedwiecznych istot,  które przywołał jego  trawiony obłędem lub bluźnierczą wiedzą ojciec.   Spieszył się jak mógł. Na szczęście nie zabrał ze sobą  stosu walizek i podróżnych pakunków a jedynie podręczny neseser i skórzaną torbę o posrebrzanym zatrzasku  w stylu toreb lekarskich. Ilekroć oddalał się od framug okiennych  na dłużej niż kilka minut  to wracał zaraz szaleńczo  na przełaj przez zagracony pokój do zajętych przez  oddech letargicznej mgły szyb. Wyglądał bacznie lecz z ukrycia, na ciche podwórze. Stał na nim pozostawiony  przez ludzi komendanta radiowóz. Wiedział, że nie przyda im się już  na tamtym świecie. Mimo to szybko zrezygnował  z zuchwałej lecz całkowicie  w zaistniałej sytuacji logicznej kradzieży auta. Po pierwsze dlatego, że ktoś mógł go zobaczyć jak jedzie autem policyjnym  w stronę miasteczka i stacji kolejowej nie mając munduru ani insygni. Szybko skojarzono by  uprowadzenie lub kradzież. A nie chciał by  ścigały go siły z tego i innego wymiaru w ten sam zajadły sposób. Po drugie nie miał kluczyków  a nie potrafił odpalić auta bez nich. Wreszcie nie wiadomo  w jakim stanie  było auto. Bak mógł być pusty. Noyes mógł celowo uszkodzić samochód  gdy nikt nie patrzył. A ostatnie czego sobie życzył  to wypaść z drogi  na jednej z zalesionych serpentyn  i zlecieć w przepaść grzebiąc wraz ze swą śmiercią tajemnicę istot z Yuggoth.   Właśnie, pamiętnik i zapiski. Zabrać je ze sobą i próbować zapobiec  odrodzeniu się kultu. A może przekazać je osobom, które jak dawniej jego uczony ojciec,  będą w stanie zatrzymać tą spiralę chaotycznej grozy. Przecież to absurd. Szukanie ratunku w wiedzy i rozsądku. W najlepszym wypadku  zignorują go lub wyśmieją. W najgorszym, zgotują los opętanego wariata. Ale czy nie byłoby to lepszym rozwiązaniem niż ukłon przed ołtarzem Rady. Dziesięć lat obłędu  a potem los niewolniczego robaka. I podróż w przestrzeń kosmiczną. Gdzie nie ma słońca ani księżyca. Nie ma dni ani nocy. Jest tylko ON w jądrze pierworodnej grozy. Pierwszy cień wszechświata. Jego imię przybyło kiedyś do świadomości  w głębokim śnie o początku czasu. Jego skrzydła są  nieatomicznym niebytem polarnej pustki. Słowa są jadem żałoby. A postać, pieczęcią końca istnienia. Nyarlathotep! Władca czasu i dni. Ten, któremu ślubują  nawet myśli Przedwiecznych. Na wspomnienie którego drżą  serca, dusze, góry i niebo wszelkich krain jawy i snu od Celephais do Leng aż po pochmurne, ponure Kadath  skryte przed ludzkim wzrokiem i snem, ostałe na wieki w zimnej postaci.   Złapał się z całej siły za włosy i szarpał. Zamykał kurczowo oczy  i jęczał z bezsilnej agonii umysłu. Nie przywołuj ich! Nie daj się opętać! Miał dość. Musiał zniknąć na dziesięć długich lat.   Nie zamierzał zgłaszać niczego policji. Jak bowiem opisać to,  co nie mieści się w żadnym raporcie?  Jak wytłumaczyć pamiętnik pisany ręką ojca a jednak nie należący już do człowieka? Jak przedstawić coś,  skoro nawet cudowne ryciny i malowidła Przedwiecznych nie były w stanie  odnaleźć określeń dla tak  druzgocącego zmysły plugastwa. Jak mówić o Yuggoth,  skoro dla uczonych i ich teleskopów, jego położenie na niebie jest próżnią. Poza Neptunem jest tylko  pas kamieni i asteroid. Nie ma tam dziewiątej planety. Nie ma ich i ich plugawego potomstwa. Inwokację i modlitwy,  dowiodły by prawdziwości jego słów, Lecz nie zmusi  choćby i za cenę ocalenia świata, swoich ust do odczytania tych sylab. Szalony Arab uczynił to  i spisał je w księdze przed wiekami. Przypłacił to jednak duszą, która do dziś pewnie, krąży między bramami  i poza granicą Tiamat.   Na stację dotarł o świcie.  Była jedną z tych prowincjonalnych, zapomnianych przez rozkłady. Perony popękane,  zegar stojący od lat na tej samej godzinie, powietrze ciężkie od pary i sadzy.  Zamierzał kupić bilet na pierwszy pociąg,  byle dalej,  byle w przeciwnym kierunku  niż wrzosowiska.    Panie…   Głos wyrwał go z zamyślenia. Jakiś młody Murzyn  stał tuż przy kiosku z gazetami.  Był ubrany schludnie, lecz staromodnie,  jakby wyszedł z fotografii sprzed dekad.  Miał oczy nienaturalnie spokojne,  nie śledziły jego ruchów, raczej oczekiwały, aż on sam podejdzie bliżej.    Zostawiono dla pana przesyłkę.   Powiedział, podając niewielki pakunek owinięty w szary papier.   Proszono, bym przekazał osobiście.   Od kogo?    Zapytał odruchowo.   Mężczyzna uśmiechnął się lekko,  z uprzejmością urzędnika,  który zna odpowiedź,  ale nie widzi powodu, by ją wypowiedzieć.   Od rodziny.   Zanim zdążył zapytać o cokolwiek więcej, rozległ się gwizd lokomotywy.  Gdy odwrócił głowę, mężczyzny już nie było. jakby rozpuścił się w porannej mgle i parze unoszącej się znad torów.   Wsiadł do pociągu. Drzwi zatrzasnęły się  z głuchym metalicznym dźwiękiem,  który zabrzmiał niczym pieczęć.   Pakunek rozwinął dopiero, gdy skład ruszył. W środku znajdował się pamiętnik  mniejszy od poprzedniego,  oprawiony w ciemną skórę, zimną w dotyku. Kartki były wyklejone fotografiami.   Nie przedstawiały Ziemi.   Bazaltowe góry wznosiły się  pod nienaturalnym kątem,  jakby prawa perspektywy  zostały tam odrzucone.  Wąwozy ciągnęły się w nieskończoność,  a cienie nie zgadzały się  z położeniem światła.  Niebo było martwe, jednolite,  pozbawione barwy,  której mógłby nadać nazwę.   Na ostatniej fotografii rozpoznał ojca. Stał obok Noyesa.  Obaj odziani byli w  ciężkie, ceremonialne szaty,  haftowane symbolami,  które przypominały astronomiczne diagramy lecz prowadziły nie ku gwiazdom a w byt poza nimi.  Za ich sylwetkami wznosiły się ciała istot, których nie sposób było opisać bez obrzydzenia i pogardy. Oni z Yuggoth.   List wypadł spomiędzy kart.   Pismo ojca było równe,  spokojne, niemal szczęśliwe.   Jestem bezpieczny... Jestem szczęśliwy... Yuggoth jest miejscem ładu,  którego Ziemia nigdy nie zaznała.   Rada była łaskawa.  Wracam za dziesięć lat, co do dnia. Do tego czasu  ktoś musi karmić portal na wrzosowiskach. Wiem, że rozumiesz.  Nikt nie może opierać się woli Rady. Za dziesięć lat złożysz ofiarę  i dołączysz do nas w kolejnej podróży  na dziewiątą planetę układu.   Pociąg sunął naprzód,  jednostajnie, obojętnie. Za oknem krajobraz zmieniał się powoli. Wrzosowiska, pastwiska i senne wioski  o dachach krytych gontem, ustępowały miejsca  czarnym, kamiennym pustyniom  z onyksu i bazaltu. Widział ludy tańczące nago i dziko wokół płonących ognisk.   IA! IA! IA! NNGI BANNA BARRA IA! IARRUGISHGARRAGNARAB!   Ich nieludzkie wycie  odbijało się od zboczy mgielnych gór.   Tory ciągnęły się dalej  ku przeznaczeniu końca. Aż do samotnej góry  pośród płaskowyżu żalu. W której mieszka wieczny Pan. Nienasycony chaos.   Opowiadanie z dedykacją  dla Lenore Grey i z nadzieją by świat Lovecrafta do którego ma zamiar wejść  był dla niej niesamowitą przygodą  i natchnieniem w pisarskiej pracy. Tak samo jak dla twórcy tej opowieści.  
    • @nieznajoma1907 Biedna Joanna

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Ojciec, mąż i syn — trzech barbarzyńców zniszczyło jej życie. Może trochę sfiksowała po śmierci tego zdradzieckiego mamuta, ale ponoć istnieją zapisy, że wiele lat po izolacji rzeczowo rozmawiała. Gdyby miała lepszą opiekę, gdyby była lepiej traktowana, ale ważniejsza była polityka. Okrutne czasy dla kobiet, które poniekąd wciąż trwają...   Wartościowy wiersz, dziękuję. Pozdrawiam.  
    • @beta_b Bardzo mi przykro, brzmi jak coś osobistego :(, piękny wiersz, bardzo mnie poruszył.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...