Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jak jest i czy naprawdę
miał wtedy cierpliwości nie więcej niż trzeba
i czy zgadywał myśli jak biegły znawca kaprysów.
Może wtedy ściemniało się nie tylko dlatego
że dni stawały się coraz krótsze; coraz bardziej bez

sensu – pragnęłam gdy się już nie dało
gdy nie mogłam sobie powiedzieć: dobrze
teraz mogę już umrzeć – zdawało się że

zawsze uprzedzał wypadki (prawie wszystkie)
nawet jeśli wtedy śniłam
w niedzielę; w biały dzień

(Ewie..)

Opublikowano

znakomicie poprowadzny wiersz, ojj żeby takich było więcej, masz ogromny talent, zazdroszczę

czytałam z ogromną przyjemnością i lekkością, bez zgrzytów, piękne przerzutnie, wieloznaczności, genialny :-))

pozdrawiam ceplutko :-))

Opublikowano

śnione tak jak jałowe ktoś coś
i na dodatek tak zakuło w
delikatne oczy że biały
dzień tak się wybielił
że podmiot liryczny
zaczął rozglądać
się egzystencjalnie,
upatrując tego co
widoczne
tak zdaje się
pozdrawiam ciepło

Opublikowano

wiersz faktycznie ma w sobie coś bardzo ujmującego:)
pzdr Aga
P.S. może wyrzucić jedno 'wtedy' i jedno 'coraz' z I zwrotki? może w ostatniej nawias do II wersu - może wtedy ładniej wizualnie?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Fajnie to napisałaś, jak to ekran komp, czy agent nami steruję. Patrzę jednak głębiej i widzę, na dzisiaj przynajmniej, że celem jest zwykle kasa, więc chodzi o zamienienie człowieka w klienta. To nie AI, a to się już dzieje, choćby przez cookies, bo kliknięcie wywołuje spersonalizowane reklamy. Żeby tylko to, kiedy wchodzę na stronę z rowerami i nawet niczego dalej  nie klikam,, po krótkim czasie jestem osaczany przez rowery tego, ale też innych producentów. Jak piszesz, komputer nie blokuje innych produktów, ale porządkuje, kalibruje w rezultacie najszybciej i najwięcej jest rowerów.  Niektórzy twierdzą, że wystarczy przy otwartym laptopie porozmawiać o tych rowerach i zaraz masz ich reklamę. Tak więc jesteśmy sterowani i mz, kasą, biznesem, na razie przynajmniej. By być zupełnie szczerym, jestem też po trosze sterowanym moją własną żoną, ale tutaj przynajmniej ze wzajemnością:). Bardzo dobry Twój tekst. .Pozdrowionka. 
    • @Poezja to życie   wygibasy    życie to teatr, w którym każdy z nas jest klaunem   upadasz po raz pierwszy nie wierzysz rozdziawiasz usta    upadasz po raz drugi  mniej więcej wierzysz lub nie    trzeci upadek to czara wstydu której nie wypijasz bo na upadek  bo na przeszłość jesteś bezradny    szkoda czasu na rumieńce brak motywacji do wstydu    policzek od życia  kolejny  pewny  jak plask po gębie  
    • @Wiechu J. K.   Wolność słowa formalnie wzrosła, ale równolegle rozwinęły się narzędzia inwigilacji, które czynią tę wolność pozorną - mówić można więcej, lecz w cieniu stałej obserwacji. :) 
    • @iwonaroma W sumie, dobrze nauczyć się tolerancji w stosunku do tych, którzy nie pasują do ram, które sobie wyznaczyliśmy i nie można zapominać, że to również dotyczy nas.
    • Mój tata zmarł w szpitalu na oddziale neurologicznym. Leżał na sali z pachentami przeważnie w ciężkim stanie. Zdawałem sobie sprawę, że część z nich jest umierająca, ale nie dopuszczałam do siebie, że mój tata z tego nie wyjdzie. Na sąsiednim łóżku leżał wysoki, chudy mężczyzna, o dużych, kościstych dłoniach. Cierpiał on na jakieś schorzenie, które powodowało nieustanne trzęsienie się tych ogromnych dłoni. Pewnego razu, gdy przyniesiono kolację, pielęgniarka zapytała czy mu pomóc.  Odpowiedział, że nie trzeba i zaczął od mieszania herbaty łyżeczką. Kubek się trząsł, łyżeczka dzwoniła, ale jakoś udało mu się zamieszać. Potem podjął próbę napicia się z kubka. Niestety, nieustannie trzęsące się ręce spowodowały, że do ust doniósł niemal pusty kubek. Obserwując tę scenę próbowałem zachować powagę i jakoś mi się to udawało... aż do momentu, gdy po kolacji (która w większości wylądowała na podłodze) postanowił prześcielać sobie łóżko. Gdy zaplatał się w prześcieradło nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem.  Nie czułem się z tym dobrze, bo wiedziałem, że to są umierający ludzie. Życie czasami bywa bardziej zaskakujące nawet od zmyślonych anegdot.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...