Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

drzewo
okaleczone
do określonych kształtów i gładkości
osamotniony fragment lasu

martwe włókna
zapach żywicy zamiast wspomnień

jestem jak ona
skrojna na wzór schematów z gazet

tyle już we mnie umarło

a on
bierze mnie za ręke
i mówi chodź zbudujemy dom

Opublikowano

Pomysł i realizacja bardzo dobre.
Ogromnie podoba mi się "osamotniony fragment lasu". I - oczywiście - ta nadzieja(wiara?), która szepcze swoją mantrę, że wszystko jest potrzebne na tym świecie, nawet s-krojenie wg schematów.

Pozdrawiam. A.

Opublikowano

Witam,

to bardzo piękny wiersz.
Starannie zapisane emocje, ładnie zestawione obrazy.

Zastanowiłbym się nad "z gazet" - dla mnie zbyt jednoznaczne (schematy nie tylko stamtąd przychodzą, a i słówko to tu nie bardzo brzmi)- może pominąć?
Może też ostatni wers rozbić na dwa, akcentując wypowiedź od początku wersa?
To są drobiazgi, które nie ujmują wrażenia, jakie daje całość.

Gratuluję.
pzdr. bezet

Opublikowano

Roman Bezet:

czy z tym ostatnim wersem masz na mysli coś takiego:
"i mówi chodź
zbudujemy dom"

co do słowa "z gazet" to musze to jeszcze przemysleć. jak na razie jestem zbytnio przyzywczajona i czytając ten wers z pominięciem go po prostu mi nie brzmi :)
fakt to trochę zawęża znaczenie. tylko jak na razie nie mam pomysłu jak to zamienić.

szczerze to trochę sie boję ingerować w ten wiersz, bo powstał już jakis czas temu i nie chcę zmienić na gorsze.

dziękuje za uwagi, pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew stroficzna budowa, nieregularne, krótkie wersy...melancholia, współczesne tony, to coś bardzo charakterystycznego, to andrewszczyzna.
    • @marekg każde słowo w tej wizji wydaje się być na swoim miejscu, a forma całego utworu jest zwiewna, w świetle tego dwa ostatnie wersy zaskakują i głęboko poruszają. 
    • "Wrona i jej duma"   Siedzi – chyba myśli, widać po niej zadumę, kiwa głową na boki z wyglądem przygłupa, jakby mówić umiała, choć mówić nie umie, przygląda się dziwnie w prądowego słupa.   Wystawiasz jedzenie, kładziesz na parapet, patrzy ze zdziwieniem, na ciebie z pogardą, a tu nagle zza rynny, z głośnym tupetem, wpadła banda kawek, ze śmiałością swą hardą.   Szare potylice, bystre oczka małe, bez zbędnych refleksji w żarcie wparowały, wrona tylko patrzy, dumnie skamieniała, gdy one w sekundę łupy rozdziobały.   Za nimi szpaki – kropkowane cwaniaki, wigoru pełne, w locie świszczące, wybiły rytm dziobem o parapet blaszany, znikało jedzenie, nawet to najgorsze.   Lecz finał tej uczty był nieprzewidziany, gdy z nieba jak grom mewy spadły białe, zmiotły wszystko w locie z talerzem miedzianym, w mgnieniu oka znikło teraz żarcie całe.   Sąsiadka z parteru okna przemywała, puściła wiązankę, patrząc w górę z trwogą, bo mewa, co właśnie posiłek skończyła, zostawiła „pamiątkę” tuż przed jej nogą.   Sąsiad spod szóstki przez firankę zerka, notuje w kajecie: „Znowu ich karmią!”, a wrona, jak sędzia na tym widowisku, gardzi i ludźmi  i skrzydlatą armią.   Ironicznie mruga swym czarnym ślepiem, choć brzuch ma pusty, fason trzyma dumny, bo lepiej być głodną i udawać sytą, niż ptakiem jak inne – nazbyt „rozumnym”.   Tak to my Polacy,  na słupie swym siedzimy, Gdy świat dookoła o stół wspólny walczy, w tej "głupiej pogardzie”  na innych patrzymy, Choć pustka w żołądku  coraz bardziej warczy.   Sąsiedzi jak kawki –  sprytni i obrotni, Biorą, co daje  dziejowa okazja, A my w swej dumie,  wciąż tacy samotni, Że niby Europa,  a w środku – fantazja.   Mewy (te wielkie)  zjedzą i talerze, Zostawią nam tylko  „pamiątkę” na oknie, A wrona wciąż wierzy  w to swoje przymierze, Że honor ważniejszy,  gdy naród moknie.   Czas przestać się gapić  z wyższością na innych, Co kradną sekundy,  by przetrwać i wzrastać, Bo w świecie brutalnym,  dla nędznych i winnych, Duma bez chleba  to przepaść jest!       "Cholera jasna!"   Nie bądźmy tą wroną,  co głodem się karmi, By tylko nie splamić  „szlachetnego pióra", Bo kiedy nas miną  skrzydlate te armie, Zostanie nam tylko  potężna faktura.   Leszek Piotr Laskowski.   
    • grzechem jest nie widzieć anioła wszystko jest ponieważ nie ma nic na pustej ulicy deszczowe miasto spływa w przestrzeni iluzji w smugach zgaszonych okien kolejne niebo na skamieniałych skrzydłach nagie ciało sposobi się do lotu
    • @viola arvensis

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...