Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tu Sokorski Włodek leży Pół boksera Pół buldoga
Znaczy się że nie rasowy Żarł za trzech I aportował
Kraj azylem zwał publicznie – krata klata kość ochłapy
Merdał szczekał Dawał łapę Wiedział gdzie i jak się łasić

Niby brytan rozpłodowy wciąż uganiał się i ślinił
Kryłby w partii i na plenum gdyby w Moskwie pozwolili
Mocny w lędźwiach Mocny w szczękach W gotowości niezawodny
Brytan ów jak suka partia też okazał się bezpłodny

Opublikowano

widzę, że pomimo coraz głośniejszych płaczów wielu obywateli naszego państwa, iż PRL przeminął, podmiotowi lirycznemu daleko od takich poglądów. podmiot liryczny - na szczęście - jest w stanie trzeźwo funkcjonować w tym postkomunistycznym kraju.

kolejne zabawne, przesączone ironią epitafium w pańskim wykonaniu. mnie naturalnie, skoro rozbawiło, przypadło do gustu. to mój ulubiony fragment : 'gdyby w Moskwie pozwolili', w którym podmiot liryczny wygłasza czystą prawdę na temat przeważającej większości naszych władców. Ci ludzie nadal są uzależnieni od Moskwy. ech.

pozdrawiam.

Opublikowano

-Perfekto!!!!!!!!!!panie Jacku!!!!!!!!
-Okazał się bezpłodny jak suka partia, no mówię panu, cymes!!!!!!!!
-Z niecierpliwością w oczekiwaniu...
fik

P.S.
dla mniej wtajemniczonych,uprawiali sex grupowy przed ekranem telewizora podczas przemówień I sekretarza W.Gomółki,a naród pił szampana ustami swoich przedstawicieli.
to były przyjęcia. W.S. był wodzirejem-bajzeltatą...działo się działo, więcej nic,cicho sza.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Przeczytałem sześć wierszy – każdy dobry, lepszy od mojego. „Rozbiorę się całkiem i przejdę przez zimny trawnik”. Telefon oznajmił – umarł. Nosowym głosem, jak mówił literat - pisał o kocie -   słabo znałem człowieka, mniejsza z nim. Poszedłem słuchać Dat Dere. Co to takiego? Ta śmierć.   Widziałem wiele – w Lizbonie strach, mimo tabletek, szklanki whisky – irlandzki torf mam na języku, żaden ptak nie siada z podwiniętym skrzydłem. Lizbono, wielki prysznicu! Błądziłem, nie mogąc znaleźć Ginjinhy z shot-glass, chociaż zjechałem windą.   Żadnego pisania! Cierpię na anhedonię. Nie ma na to leków, w każdym razie niewiele. Nie słyszę rymów, rytmu, nut. Bach jest Händlem Ginsberg Sosnowskim – mylę postaci, rytm, rym, bez dwóch zdań – Gefühllosigkeit! Potrzebny wam tłumacz – ins Polnische?   Okres latencji snu, i snu REM wydłużyłem do granic, za nimi nic – urwisko. Małe statki zasypiają na Tagu, kołysząc fado na bakburtach.   Kto wymyślił wyliczanie wstecz, jakby dni przed miały znaczenie? Przedwczoraj i jeszcze przed widziałem cię - niosłaś torby pełne szmat. Miałem podejść, zapytać, co słychać. Nie rozmawiamy od lat. Od 2 lat   włóczę się. Drażni mnie kolor – ta zima, zgasły liście i ptaki na drzewach, ślisko. Czasami myślę, że tutaj od zawsze i przede mną – wieczna zmarzlina, ludzie zamknięci na cztery spusty, dwie apteki – zwykłe „dzień dobry” jest obojętną grzecznością. Nic,   chociaż w radiu każdy ma coś do powiedzenia. Zaprzyjaźniłem się z lokalną polityk – bez znaczenia, przypomina Ciebie – paplasz,  dlatego nie odbieram: wyjdziemy, czy dziś, teraz? Twoja impulsywność męczy mnie. Wolę, gdy piszesz. Twoja pojedynczość jak u O’Hary, twoja mnogość. Wciąż Ty. Kocham obrazy,   teatr, sztukę – przez jakiekolwiek s czy k, Kicz za 200 zł u kosmetyczki, nie ma Strzemińskiego, w muzeum dwie rzeźby Kobro pośrodku czegoś, co też jest suprematyzmem. Postawiłem lampkę na grobie obok upiornych, solarnych zniczy, potem u rodziców. Tli się, ostatkiem sił   piszę, dat dere, dat dere - jak u dziecka w głowie. Idę w kierunku trawnika zasypanego śniegiem. Zima. Słabo znałem człowieka ktoś powie, grzebiąc nogą dołek. Możesz wziąć tamtego dużego słonia (you can have dat big elephant over dere). Możesz go wziąć, potem.    
    • @Radosław uwielbiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Berenika97 bardzo ładny Uwielbiam wiersze w jednym, zgodnym nastroju, a ten taki właśnie jest

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @KOBIETA     jest to piękna erotyczno-mistyczna cisza o słodkości soczystych poziomek posypanych cudownym miłosnym brokatem.:)   Aniele o stalowych skrzydłach - ty to masz szczęście.!!!!!   pięknie Dominiko.:))))))))    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...