Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czytam atakujących ten pomysł (chodzi o "zoned") i pewnych rzeczy tutaj nie łapie. Tzn. - o jakim poziomie na Z mowa? O poziomie Żeromskiego, Lilianny, Butryma, Maryjanny, Białego Pióra i innych tego typu twórców? No nie ośmieszajmy się, albo inaczej - nie ośmieszajmy znaczenia słowa "zaawansowany poeta" (tutaj bardziej pasuje grafoman i to "megazawansowany"). Pan Bogdan trafił w 10 - ze śmietnika stworzył śmietnik kontrolowany, a kicz wreszcie jest nazwany kiczem, a nie wierszem w beznadziejnych komentarzach "kupotwórców", co rodzi reakcje opadania rąk.
Zatem, Szanowni Zonetowicze - pociśnijmy trochę grafo, niech się wyniosą, a po karnawale zaciskamy pasy i bierzemy się porządnie do roboty. Niech dział Z będzie rzeczywiście dla Poetów Poważnych i potrafiących pisać, a nie dla Adolfów, którzy nawet nie potrafią odmienić poprawnie rzeczownika.

  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

pozostaje zapytać jakimi kryteriami i kto będzie decydował czy to kicz czy nie, czy to grafo czy nie? Jak znam życie, to będzie na zasadzie "podoba - nie podoba", tylko któż jest taki nieomylny?tu pomoże jedynie likwidacja podziału i obejdzie się wtedy bez różnych takich uwag w stylu j.w. :) a.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To czuć instynktem, to wychodzi przy porównaniu, wreszcie - jak coś jest kopią kopii to raczej arcydziełem nie jest. Wychodzić z założenia, że wszystko co się napisze jest arcydziełem jest może i modne dzisiaj, ale nie ma racji bytu. Podział podziałem, ale w 95% wiem co czytam i jak to nazwać (pozostałe 5 % zdarza się przepraszać za nietrafną opinie) i dlatego raczej nie będę się wahał w nazywaniu działu Z śmietnikiem, odkąd zaczęły tam działać dobrotliwe ciocie literatury polskiej.
Opublikowano

Ja już od dawna twierdzę, że trza zmienić nazwę działów na: "Forum dla poetów I" i "Forum dla poetów II". Będą wtedy dwa fora jak dziś, więc teksty nie będą szybko spadać na kolejne strony i gównażeria (w tym ja) nie będzie się podniecać, że do działu dla zaawansowanych wkleiła.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, tylko ten pomysł już jest skazany na klęskę - widocznie akurat musi być ten dział Z i koniec. No ale skoro już jest, (chociaż czym się różni "poezja współczesna" od wiersza z debiutu - to przecież też poezja współczesna - sam nie wiem) to nie mam zamiaru się obściskiwać i tulić. Pomijam fakt, że chyba więcej debiutów jest w Z, niż w debiutach (co też się odnosi do poprzedniego nawiasu).
Dlatego jak kogoś coś boli, niech się wpisuje, a nie ciągle jojczy, że "kupa" i "kupa" - to i tak jest eufemizm, moi drodzy poeci.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Szkoda że nie raczył pan wymienić siebie jako jednego z tych zaśmiecających to forum - zresztą pańskie dydaktyzno-rzekomo-bezpretensjonlne wypociny nie robią na nikim wrażenia. Uczepił się pan jednego(!) źle odmienionego rzeczownika - nie strój zodbi człowieka - tak samo z poezją, może sobie pan psiać kunsztowno-zaskaujące z koneptem wypierdki, ale czy to wogole ma jakas wartos - Nie! Albo niech Pan przyzna, że się pan na pozeji nie zna i ot tak wypisuje swoje zdanie albo niech pan argumentuje, ale argumentuje jak czlowiek na poziomie, a nie jak czlowiek z nizin!

Zresztą śmie pan się uwazac za krytyka - a argumentow pan podac nie umie - wdaje sie pan w glupie spory i klotnie piszac obrazliwe posty ---> krytykowa nikt panu nie zabrania --> ale niech pan kkrytukuje a nie obraża

pozdrawiam serdecznie "pana krytyka - na jakie podstawei pan sie uwaza za osobę mogąą krytykowa??"

ps. Lepiej nieu miec odmienic jednego rzeczownika niz wogle nie umiec pisac i dowartosciowywac sie piszac "nobrzliwe posty

ps2. Wzminka o mnie była niepotrzebna, bo jak na razie zaden z moich wierszy nei zostal przeze mnie ocenuiony jako dobry - ja sie dopiero szkole - a pan cofa

ps.3 W sumei to ten podział na Z i nie jest durny bo wiekszows "uwazajayh sie za poetow" nie znizy sie az tak zeby psiac w dziaole dla pozatkujacych ;-) takei czasy, tacy lduzie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Szkoda że nie raczył pan wymienić siebie jako jednego z tych zaśmiecających to forum - zresztą pańskie dydaktyzno-rzekomo-bezpretensjonlne wypociny nie robią na nikim wrażenia. Uczepił się pan jednego(!) źle odmienionego rzeczownika - nie strój zodbi człowieka - tak samo z poezją, może sobie pan psiać kunsztowno-zaskaujące z koneptem wypierdki, ale czy to wogole ma jakas wartos - Nie! Albo niech Pan przyzna, że się pan na pozeji nie zna i ot tak wypisuje swoje zdanie albo niech pan argumentuje, ale argumentuje jak czlowiek na poziomie, a nie jak czlowiek z nizin!

Zresztą śmie pan się uwazac za krytyka - a argumentow pan podac nie umie - wdaje sie pan w glupie spory i klotnie piszac obrazliwe posty ---> krytykowa nikt panu nie zabrania --> ale niech pan kkrytukuje a nie obraża

pozdrawiam serdecznie "pana krytyka - na jakie podstawei pan sie uwaza za osobę mogąą krytykowa??"

ps. Lepiej nieu miec odmienic jednego rzeczownika niz wogle nie umiec pisac i dowartosciowywac sie piszac "nobrzliwe posty

ps2. Wzminka o mnie była niepotrzebna, bo jak na razie zaden z moich wierszy nei zostal przeze mnie ocenuiony jako dobry - ja sie dopiero szkole - a pan cofa

ps.3 W sumei to ten podział na Z i nie jest durny bo wiekszows "uwazajayh sie za poetow" nie znizy sie az tak zeby psiac w dziaole dla pozatkujacych ;-) takei czasy, tacy lduzie

Robią wrażenie - jakby nie robiły, to by pan tutaj nie nagryzmolił, prawda?
A co do reszty - panie szanowny, oto cała argumentacja, czy ja napiszę 100 zdań, czy cztery słowa kupa zostanie kupą. A jakby pan zszedł z wyżyn do nizinnego działu D, wtedy moglibyśmy pogadać, może.
Czyli, reasumując, nic nowego pan nie wydumał.
Opublikowano

PS - a w dodatku pan "Adolf" kłamie:
1. nie usunął 2 sonetów po pierwszej prośbie, a dopiero po wątku na forum głównym
2. błędu nie poprawił, tylko tłumaczył się regionalizmem, teraz nagle przyznaje się do błędu. I to "poeta zaawansowany" !!!!
No ludzie moi kochani, o jakim poziomie ma być tutaj mowa?

Opublikowano

było już mnóstwo pomysłów. chociażby Michała - o ile dobrze pamiętam - proponowałeś,
by dostęp do Z mieli tylko Ci, którzy mają w swoim dorobku co najmniej ileś tam wierszy.
koncepty amerrozzo i Pancolka także wydają się być ciekawymi.

a może by tak znowu wprowadzić moderatora ? czytałem, że to się nie sprawdziło, że ludzie
płakali, wychodzili trzaskając drzwiami. do diabła /przepraszam za kolokwializm, ale nie mogę/,
jeżeli ktoś chce się nauczyć pisać, to najpierw bardziej doświadczeni muszą uświadomić
takiemu osobnikowi na czym ten proces polega. jeżeli natomiast ktoś przychodzi, żeby
zgarniać jedynie laury, to może publikować w dziale wierszy gotowych. tam aż roi się od gra -
fomanów.

co chwila rodzą się nowe projekty, wystarczy tylko, żeby angello otworzył oczy i np.
za sprawą oficjalnego głosowania wprowdzić w życie najlepsze propozycje.

co prawda nie zaglądam regularnie do Z, bo mimo wszytko uważam się grafomana, osobę,
która nie jest na tyle dojrzała, żeby tam publikować, ale jak przez przypadek uda mi się
odwiedzić ten dział, wpaść na jakąś liliannę albo coś w tym guście, to zachodzi reakcja,
jak to Michał powiedział 'opadania rąk'.

to jest nr gygy angello 4849577. można by spróbować napisać do niego oficjalną prośbę
o przeprowadzenie zmian. naturalnie po uprzednim zarządzeniu we własnym gronie.
tak czy inaczej - mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni. ta sytuacja jest - dokonując
eufemizacji - żałosna.

pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ad1 --> pierwsza prośbą była prośba pana Wojtka Bezdomnego ---> w związku z błedem musiałem sie zastanowić czy usunąć całość (limit!) czy tylko jeden ale zostawic mylay tytul - troche to trwalo, ale obietnicy dotrzymalem i na drugi dzien sonetow nie bylo.
ad2.Poprawiłem bład -- zaraz po tym jak pan zwrcoil na to uwage [ był nawet dopisek w nawiasie kwadratowym przy sonecie o tym] Tlumazylem sie regionalizmem bo sam nie moglem zorzumiec jaki cudem zrobilem taki blad i dlatego doszedlem do takiego niosk
ad.3 jedynym moim powaznym zarzutem jest tylko to, zebyp odaw przy najmniej 1 argument przy krytyce!

Odnosnie limitow --> Nie iwem czy robienei dzialu Z dl;a doswiadoznych cos by dalo, bo kto by o tym decydowal - i byl by spor o to, kto jest bardziej kompententy.

Mam pomysl: za klazdy wiersz w dziale podstawowym mozna by wprowadzi ocene. Okreslona lizba ocen pozytywnyh wplywala by na mozliwosc publikacji

to tyle. Pozdrawaim ;-)
Opublikowano

A o do limitow -> gdyby wporwadzic mozliwos oceny wymoglony to na wszystkich powazniejsze podejscie do dzialu. I twors nie moglby ze zlosi obraza wszystkih za krytyke, ale i krytyk musialby pod argument,.

Srednia oen pozwalalby na wejscie n forum dla Z

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




niestety wiem :-( ale już oeny byłyby chyba lepsze niż selekcja proponowana wyzej (hoiaż zdaję sobie sprawę, ze wygladałoby to tak, że: "ty skrytykowale s moj wiersz to ja teraz twoj skrytykuje i zle ocenie") istnieje tez niebezpieczenstwo tych "kohajaych siebie grupek" jedynym wyjściem byłoby "wyłonienei kogos bezstronnego lub kilak takich osob" ktore by mialby glos ostatni. Na tym formu b sie na pewno pare znalzlo.

pozdrawiam ;-)
Opublikowano

Podzielam zdanie Adolfa. Gdybym wszedł tu pierwszy raz i dostał komentarz "kupa", też zareagowałbym na niego agresją. Ale rację ma też M. Krzywak, bo widziałem wiele jego bardziej rozwlekłych komentarzy, na które pseudoartyści odpowiadali wrogością i przezywaniem. Sam spotkałem się z czymś takim. To m.in. kłótnie z Kamilą (nazwiska nie podaję), Jerzym (czyli Lilianną), marianną ja. Tej ostatniej naprawdę starałem się pomóc, choć sam jestem na początku tej drogi. Ale zawsze kilka rad dawałem, a czasem pisałem bardzo długie komentarze, wytykając wiele błędów merytorycznych. I nie było to moje żadne widzimisię, ale rzucające się w oczy błędy. Nie spotkałem się z żadną rzeczową odpowiedzią, ale tylko żebym dał sobie spokój czy coś. Potem dochodziło do pyskówki i trudno już było w pewnym momencie dojrzeć, kto tu ma rację, bo jak na forum poetyckim zaczynają się wycieczki osobiste i jakieś aluzje do sygnatur czy nicków, to chyba jest jakaś patologia.

I przestałem komentować i nie dziwię się, że M. Krzywak wybrał taką formę "walki" z grafomanami. Trudno nawrócić cały świat, a przy każdym nowym użytkowniku zakłada się już z góry - co jest niesprawiedliwe - że ten będzie odpowiadał na rzeczową krytykę jak tamci i zamiast się męczyć, lepiej wykończyć go kanonadą gówna ;-)

Tak to się przedstawia, Adolfie. Ludzie nic nie czytają, powielają schemat za schematem i wklejają do Zet. Gdzie tu jakaś samoświadomość? Sam niewiele wiem, ale przez ostatni rok zrobiłem duży krok naprzód. Zapoznałem się z twórczością wielu poetów, zafascynowałem się futuryzmem (ego- i kubo-, czyli ruskimi odmianami trochę mniej), potem reszta pierwszej Awangardy. Dopiero teraz widzę, jak mało wiedziałem choćby 12 miesięcy temu i podniecony jestem, jak pomyślę, ile się dowiem przez najbliższe 12 miechów ;-)

No, ale jakaś dygresja wlazła mi tu w tekst. Wracając do meritum, każdemu należy się kredyt. Kilka osób na tym forum, jest już skreślonych. Każdy wie, o kogo chodzi. A resztę początkujących zapraszam do P. Tam może i ja coś Wam napiszę, choć nie będzie to nic wielkiego. A M. Krzywaka się nie czepiajcie: kupa jest przecież tylko kupą i nawet jeśli taki komentarz niewiele początkującemu mówi, to może chociaż szybko sprowadzi go na ziemię. Zapewniam - żadne treściwe komentarze więcej ich nie nauczją. Wiem to z autopsji i z obserwacji (nie tylko na tym forum).

Pozdrawiam.

EDYCJA: Chociaż mam pomysł. Proponuję, żeby M. Krzywak założył sobie jakiś notesik. Następnie, gdy zobaczy nowego grafomana w Zet, wystawi mu przemyślany komentarz (wraz z sugestią przeprowadzki do działu niżej). Jeśli reakcja będzie w porząku, w notesiku przy nicku pojawi się znaczek:"V". Jeśli reakcja będzie negatywna, wówczas pojawi się napis: "kupa". Wtedy będzie sprawiedliwie i wiadomo będzie, kogo traktować tak, jak na to zasługuje ;-)

Wiem, pomysł może trochę z dupy, ale przyznać trzeba, że nie można tak każdego kupą obsmarowywać zaraz na wejściu. Zresztą założę się, że każdy, albo większość, miała tu kiepski start i kilka gaf palnęła.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie chcę z tobą znów wchodzić w jałowe dialogi, ale o tobie mam bardzo złe zdanie. Mówisz o prowokacji: a czym są twoje pesudonaukowe wypowiedzi na temat Platona (wciąż czekam na zgodę twoją, bym mógł zdać ci pytanie z jego systemu, który ponoć "był komerchą"). Jak chcesz możemy się też pobawić w naprzemianne zadawanie pytań, coby nie było, że ja też pieprzę, by pieprzyć, a sam nic o nim nie wiem. Czekam tylko na zgodę.

Dalej - wciąż podtrzymujesz zdanie, że wymyśliłeś 30 własnych systemów? Jeśli tak, to chociaż powiedz, czy to są systemy eklektyczne, czy coś zupełnie świeżego.

No! Także ty o prowokacji się lepiej nie wypowiadaj.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie chcę z tobą znów wchodzić w jałowe dialogi, ale o tobie mam bardzo złe zdanie. Mówisz o prowokacji: a czym są twoje pesudonaukowe wypowiedzi na temat Platona (wciąż czekam na zgodę twoją, bym mógł zdać ci pytanie z jego systemu, który ponoć "był komerchą"). Jak chcesz możemy się też pobawić w naprzemianne zadawanie pytań, coby nie było, że ja też pieprzę, by pieprzyć, a sam nic o nim nie wiem. Czekam tylko na zgodę.

Dalej - wciąż podtrzymujesz zdanie, że wymyśliłeś 30 własnych systemów? Jeśli tak, to chociaż powiedz, czy to są systemy eklektyczne, czy coś zupełnie świeżego.

No! Także ty o prowokacji się lepiej nie wypowiadaj.

przepraszam bardzo, proszę sobie sprawdzić hasło ''prowokacja'' - potem dyskutować, bo nie sądzę, żebyśmy się dobrze rozumieli w tej kwestki

co do Platona, podtrzymóję zdanie, jest komerjalistą.
Opublikowano

Drogi Panie Poeto II:
- zarzucanie mi prowokacji jest po prostu smieszne - nie oskrażam o nic pana M.Krzywak ale prosze o krytykę - mnie możecie mowic ze moje wiersze sa gowniane bo ja sie nie obrazam - jedyne czego "chyba mogę tak powiedzieć?" oczekuję od tego forum to rzeczowej krytyki - jezeli mam się samodoskonalić to muszę wiedzieć, jak pisać,zeby pisać leppiej
- Adolf- jaka prowokacja - Józef też by było dla pana prowokacją? Adolf, Zygfryd - ot, zwykłe imiona. To ze nosili je zbrodniarze jeszcze nie znaczy, że nalezy sie bac imion
- bledy w wypwoiedziach - zdarza sie ale i tak jest lepiej
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...