Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Latka lecą....


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Angello, żaden wysiłek nie idzie na marne, tak więc i starania wszystkich tych, którzy dbali o utrzymanie tego portalu, na marne nie poszedł. Gratuluję i ja ośmioletniego istnienia zielonej strony i dziękuję za wszystkie przyjemne chwile tutaj spędzone, za krytykę, za pochwały, za instrukcje i pouczenia, za wesołość (nie raz uśmiałam się do łez), za poezję (mam tu kilku ulubionych poetów).
Dzięki temu portalowi poznałam fajnych ludzi, a w wielu przypadkach znajomość wirtualna, przerodziła się w rzeczywistą, i muszę przyznać, że taka konfrontacja, taka metamorfoza, to bardzo pozytywne uczucie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę trwania :)))

Opublikowano

dziękuję wszystkim, którzy w jakiś sposób pomogli
mi na początku pisania, za komentarze konstruktywne
i całokształt :P [szczególnie Tomaszowi Biela, Jay Jay
Kapuścińskiemu. gdyby nie Wy, zapewne w ogóle
bym poezji nie uprawiaŁa. a jeśli już, to grafomanię ;)

pozdrawiam Espena/Karolcia :)

Opublikowano

w orgowym życiu mam przyjemność uczestniczyć już od ponad roku. jestem niezmiernie
z tego powodu rad i wdzięczen za wszelkie uwagi, słowa krytyki, jak i otuchy pod moimi
tworami. gdyby nie forum z pewnością siedziałbym dalej w piaskownicy i lepił babki z częstochowy.
tak przynajmniej udało mi się przenieść na huśtawkę czy coś w tym guście ;) jeszcze jedno -
nauczyłem się tutaj bardziej panować nad swoimi emocjami, nabrałem ogłady, nie podchodzę
do wszystkich spraw tak emocjonalnie, jak miało to miejsce na samym początku. a to naturalnie
bardzo pomaga w życiu. mam nadzieję, że uda mi się znaleźć choć odrobinę czasu i wpaść
na orgowe spotkanie jeżeli nie podczas roku szkolnego / akademickiego, to może w wakacje
i poznać ludzi, z którymi obcuje w zasadzie każdego dnia i którym wiele zawdzięczam. uznanie
także dla angello, który dzielnie zmaga się ze wszelkimi przeciwnościami i stara się stać na straży
spokoju i ładu zielonego społeczeństwa. podobnie jak Pancolek, ale podejrzewam, że i co najmniej
50% forumowiczów - jestem uzależniony od tego miejsca i nie zamierzam z tym nic robić. oby
jeszcze wiele razem spędzonych w tym miejscu lat :)

pozdrawiam.

Opublikowano

Gratuluję tej cierpliwości i jestem pełen podziwu.
Dzięki temu portalowi poznałem osobiście wiele piszących osób mających coś do powiedzenia i nie ukrywam, że to hobby mnie wciągnęło.
Pozdrawiam serdecznie Jacek

ps: podział na Z i P jak widać nie zdaje egzaminu proponuję podział na rymy i białe

Opublikowano

mnie też ostatnio tu nie ma. przynajmniej w stronie biernej. bo czynnie czytuję dość często.
co jak co - portal dał mi dużo. bardzo. choćby to, że poezji nie trzeba się wtydzić. o. :-)
to oby takich postów było jak najwięcej.
/k.

ps. mnie w marcu stuknie trójka. kawał czasu. :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...