HenrykO Opublikowano 17 Listopada 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Listopada 2007 Wybierałem źdźbła trawy, kwiaty połamane, delikatnie, by nie szarpnąć, włosy miałaś splątane. Przyklejone potem do szyi i skroni, pachniałaś seksem i ziołami, tajemnicą łąki zielonej. Byłaś taka lekka jak mlecze wzruszone, ciężar pożądania przycichł gdzieś z boku tak jak my zmęczony. Nie szukałem go teraz w twoje ciało mocno wtulony widziałem wszystko zielone i kolorowo. Byłaś tam ze mną, potem przyklejona, błogo falowały pragnienia zmęczone, nie było w nas wtedy żadnej wstydliwości, lecz maki spuściły oczy zawstydzone.
zak stanisława Opublikowano 17 Listopada 2007 Zgłoś Opublikowano 17 Listopada 2007 nie było w nas wtedy żadnej wstydliwości, tylko maki sczerwienione * bezwstydnie palcami przewracałeś kartki moich wierszy myśląc jednocześnie- czy byłem tu pierwszy? pozdrawiam HenrykuO
Marlett Opublikowano 17 Listopada 2007 Zgłoś Opublikowano 17 Listopada 2007 Henryko! Warto zastanowić się nad propozycją Stasi. PozdrawiaM.
HenrykO Opublikowano 18 Listopada 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Listopada 2007 Zastanawiam się i zastanawiam i jakoś mi do całości nie pasuje, lecz za sugestie dziekuję :) i pozdrawiam
Brygida Konia Opublikowano 18 Listopada 2007 Zgłoś Opublikowano 18 Listopada 2007 ma miły łąkowy klimacik. a ja bardzo lubię łąki. pozdrawiam.
HenrykO Opublikowano 18 Listopada 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Listopada 2007 Dziekuję Brygida Konia, łąka, to poezja, a jeszcze z piękna kobietą... pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się