Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

umówi nas serwer
jedynym świadkiem będzie nie szara mysz

wymienimy się :)
potem czas na konkrety :*
dotknę Cię bezcieleśnie

przekonam wirtualnym słowem
długością nóg blond włosem
odważniej ;)
zakochasz się we mnie
od pierwszego kliknięcia

potem wciśniesz enter
a ja nie zrobię escape

Opublikowano

mi tam chodził po glowie erotyk netowo informatyczny, twardy dusk, otwarte sloty, pasmo..ale odpuscilem.

co do randek netowych, wogole dostepnosci komunikacji, intersowal mnie ich plyw na wzrost liczby rozwodow i rozpadow zwiazkow. troche badan nawet przeprowadzilem;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a to ciekawe..Pewnie negatywny wpływ mają takie internetowe zaloty, bo co szybko przychodzi też szybko znika..


w przypadku netowych, jak ich zwykłych zalotów, czasem dobrze jak szybko znikają. natomiast netowe flirty osób będących juz w związkach, zdrada płynąca kanałami informatycznymi, czy nawet inne zjawisko - możliwość klotni gadulcowo smsowo komorkowej - to są ciekawe zagadnienia. drzewiej zeby babe op..... to trzeba bylo np do domu wrocic, a wiadomo, ze nerwy już nie te po kilku godzinach od bodźca;)
Opublikowano

Beatko, zamysł mi się podoba, chociaż faktycznie trochę hmmm... chwilami uwiera przewaga określeń wziętych z netu - te buźki itp. zapisy można chyba uciachać :)
Generalnie +
PS: Marlett i Adam mają rację. Liczy się końcowy efekt znajomości :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97   dziękuję Bereniko za sympatyczną gościnę i Twój komentarz, miło mi, że wiersz Ci się spodobał...pogodnego dzionka życzę z uśmiechem*)
    • Koale (w sumie, to nie wiem czy to się tak odmienia, ale na potrzeby tego komentarza chyba może być, nawet  jeśli nie:)) żywią liśćmi eukaliptusa, które zawierają sporo alkoholu, więc chodzą ciągle nabzdryngolone. To chyba nawet, w jakiś sposób wpasowuje się w treść. :) A tak poza tym, całkiem niezły wiersz. Prawdziwy. Pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...