Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

rzadko kiedy teraz w knajpie
spotykają się artyści
jeśli już któregoś najdzie
snuje o przeszłości myśli
w czterech ścianach szczelnych domostw
liczą grosze i wspomnienia
dziś szaleństwo jest zbyt słoną
łezką nie do wyrażenia

niby więcej teraz czasu
na tworzenie i rodzinę
lecz nie widać poematów
z których życia sedno bije
nie wypłynie na przestworza
twór co sam do próchna zdąża
kiedy nazbyt ciężka kwota
płyty – którą zwą – nagrobna

spotykają się czasami
ci co jeszcze chwilą żyją
zalewając frasunkami
kilka westchnień rwanych ciszą
tak bez wiary – nenufary
w myśli rosną tej ekipie
co się czasem jeszcze zbiera
- ktoś umiera i po stypie

Opublikowano

Witaj Adam ! nic dodac nic ujac naga prawde ukazales ):
"lecz nie widać poematów
z których życia sedno bije " - bo pewnie samo zycie jest poematem , jakiekolwiek by bylo !?
pozdr, zyczac by chmurne mysli sie rozplynely i slonce rozswietlilo twoj maly swiat, bo cos smutkiem i melancholia ostatnio
pachnie w twojej tworczosci..
pozdr, M+A

Opublikowano

...hm...
jesień to liście w odcieniach brązowo-złotych
kocham jesień i szelest spadających szepczących u stóp liści
wiele sentymentu i miłości mam do tych, co byli i są
dali mi tak wiele swoimi kreacjami
a że borykają się
artystom zawsze trudniej
całe ich życie to arena, którą sami chętnie w jupitery
broniłabym
mimo wszystko
za każde wzruszenie, za uśmiech i łzę
ja im pomnik
seweryna

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Na przestrzeni wszystkich tych wieków, łączy was tylko ta jedna rzecz. Nazwisko? Posiadłość? Herb? Nieskończona samotność  i objawy destrukcyjnego szaleństwa. Ktoś, kiedyś dawno, przeklął cały ród. Dziwny to ród w którym brak małżeństw, potomstwa czy więzów krwi. Brak drzewa i sagi rodzinnej. Skąd wzięło się tak zepsute nasienie? Kto był praojcem stworzenia  tej genetycznej degeneracji?     Matroną była senna muza. Zwid umysłu, ogarniętego bólem istnienia. Jej ciało było zbezczeszczone przez bluźniercze potrzeby zmysłów. Była blada, gnilna, pobita i gwałcona. Żyła choć jej członki i oczy były martwe. Serce wyrwano jej okrutnie  i zastąpiono klątwą bestii. Niegdyś jeszcze potrafiła  płakać nad swym losem. Łudząc się tym co kłamliwie  materializował jej świat. Pokazywał jej kwiaty na łąkach wiosennych, ogrody i sady pełne krasnego owocu, ludzi beztroskich i wolnych. Serdecznych przyjaciół. Zjednoczone rodziny. Sprawiedliwych ojców  i kochające matki. Taki był świat za szkłem. Granicy bytu.     Ona miała tylko zaświaty. Pełne pyłu, kurzu, czarnych kikutów drzew. Rzeki spienione krwią. Zamiast kwiatów, trupy wzdęte od rozkładu, kwitły słodką wonią śmierci. Wędrowała przez puste, skruszałe wioski. Miasteczka rozpalone ogniem  nie ognisk domowych a pożogą moru. Miasta o olbrzymich murach i wieżach. Czarne jak noc. Zwiewne jak mara. Tam mieszkały demony, które czasami prosiła o pomoc  w starciu z ludźmi z powierzchni.     Krążyły legendy,  że tam za murami twierdzy, za pustynią nieposkromionego wichru, za płaskowyżem zimnego żalu, za oceanem łez niewinnie przelanych. W strażnicy wykutej  z pierworodnego ognia nienawiści. Mieszka ON! Demon, którego nie dotykają myślą Bogowie. O którym nie mówią kroniki i sagi. Ten który przybył tu  przed powstaniem czasu i materii. Kurhan jego usypany  z wyschniętych czaszek niedoszłych herosów, którzy przed eonami  rzucili mu niebacznie wyzwanie. Spoczywa w grobowcu zakopanym  aż do trzewi ziemi. Płytę nagrobną zdobią,  srebrne słońce i złoty księżyc. Nad kurhanem roztoczyła wieczny cień, samotna góra. Martwa i milcząca bazaltową pustką. Śpiewa mu pieśń o zagładzie cywilizacji. Muza wie dobrze.  Czuję to w sobie. On to wszystko stworzył. Wraz z nią. Ona go do tego zmusza. By pisał poezję  z bezdni swego grobu.    
    • @Mitylene Rymowany wiersz ma swoje ramy, staram się zmieścić w jego wymaganiach,  a powyglupiać się - też lubię, szczególnie słowem.  Bardzo lubię deszcz - może mniej ten listopadowy. Za niedługo będzie majowy, ten jest najbardziej poetycki.  Pozdrawiam :)

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Mitylene cudne dwa:)
    • Violetta tak obraz wyglądał przed zachodem słońca:)

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @.KOBIETA. dziękuję pięknie:) @Stukacz ciepłą mam nadzieję:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...