Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Co można zabrać gołemu? Nie zastanawiaj się
kiedy spojrzysz na bezlistne drzewa
zobaczysz
załamanie ogrodów
czekających na szatę dla ubogich
biel
odzieje czy zgnoi leżące na ziemi
liście .


wersja Fann

co można zabrać nagiemu
kiedy spojrzysz na bezlistne drzewa
zobaczysz

ręce ogrodu
czekające na szatę dla ubogich
biel

okryje czy zgnoi leżące na ziemi
liście

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja bym obciachała połowę pierwszego wersu.
strach przed oddechem również - to przecież o rękach :-)
załamane, słabi, biedni - mazgajskie, jak mawia Wuszka ;)
odzieje nagość? chyba ciało.

Tyle mi zostało:


co można zabrać nagiemu
kiedy spojrzysz na bezlistne drzewa
zobaczysz

ręce ogrodu
czekające na szatę dla ubogich
biel

okryje czy zgnoi leżące na ziemi
liście



Pozdrawiam :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tyle mi zostało:


co można zabrać nagiemu
kiedy spojrzysz na bezlistne drzewa
zobaczysz

ręce ogrodu
czekające na szatę dla ubogich
biel

okryje czy zgnoi leżące na ziemi
liście



Pozdrawiam :-)

Fannn, to piękna wersja, całuski!!!!bardzom rada ..;))))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97   dziękuję Bereniko za sympatyczną gościnę i Twój komentarz, miło mi, że wiersz Ci się spodobał...pogodnego dzionka życzę z uśmiechem*)
    • Koale (w sumie, to nie wiem czy to się tak odmienia, ale na potrzeby tego komentarza chyba może być, nawet  jeśli nie:)) żywią liśćmi eukaliptusa, które zawierają sporo alkoholu, więc chodzą ciągle nabzdryngolone. To chyba nawet, w jakiś sposób wpasowuje się w treść. :) A tak poza tym, całkiem niezły wiersz. Prawdziwy. Pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...