Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czytałem już niejedną książkę eseistyczną Zagajewskiego. Począwszy od "Solidarności i samotności", skończywszy na "Obronie żarliwości". Nowy zbiór esejów zatytułowany "Poeta rozmawia z filozofem" jest poniekąd kontynuacją linii eseistycznej Zagajewskiego. Pojawiają się podobne wątki, jak na przykład zagrożenie Europy przed znijaczeniem intelektualnym. Ale co uderza w ostatnim tomie esejów Zagajewskiego, to większa otwartość na współczesność i na to, że nie tylko zagrożenia pustyni duchowej ze sobą niesie. Ostatni esej pt. "Duch i komputer" jest tej otwartości świadectwem. Okazuje się, że współczesna technologia nie tylko nie zabija duchowości, lecz wręcz przeciwnie; pozwala jej osiągnąć całkiem nową, oryginalną jakość.
Można jednak wysnuć wniosek całkiem przeciwny. Zagajewski tylko pozuje na wszechstronnego, otwartego humanistę, który z największą przyjemnością próbuje smaku różnych, intelektualnych potraw. Czemu taki zarzut postawiłem? Ano temu, że autor obraca się w obrębie własnej, oswojonej już, znanej i bardzo mocno doświadczonej intelektualnej i estetycznej przestrzeni. Pisze o starych mistrzach: o Miłoszu, Herbercie, Elzenbergu, Gombrowiczu, Czapskim, Kerteszu, Elliocie, Audenie, Cioranie, Larkinie, Maraim. Na ich przykładzie wyjaśnia tzw. fenomen artysty. Definiuje go poprzez przeciwstawienie filozofa artyście. Artysta, ściślej poeta żywi się fragmentem, czymś nietrwałym, spontanicznym, niekiedy nawet chaotycznym. Filozofa natomiast cechuje olimpijski spokój jasnych przestrzeni. Oczywiście nie ma tutaj mowy o przeciwstawieniu schizofrenicznym, skrajnie dwubiegunowym. Punkty przecięcia rzecz jasna istnieją. Najlepsze dowody to tak skrajnie odmienne światopoglądy pisarskie jak Cioran i Miłosz. Obaj w swej różnicy pozostają zrównoważonymi filozofami patrzącymi na świat przez pryzmat mediującego rozumu. No i rzecz jasna Herbert jest przykładem tej po Nietzscheańsku pojętej apollińskiej zadumy nad światem. Ale ten dystans u Herberta jest równoważony przez bardzo trzeźwy osąd życia i rzeczywistości; tam gdzie na chwilę uśnie Apollo, pojawia się demon ironii, życiodajny bóg Dionizos. Ale Herbert jest poetą jednego głosu, polifonia cechuje Miłosza. Nie ta po Bachtinowsku pojęta; inny jest jej sens. Polifonia Miłosza to innymi słowy próba ogarnięcia całości. "Miłosz jak świat" pisał przecież Błoński.
Zwierza się również Zagajewski ze swej fascynacji dziennikami. "Dzienniki" Gombrowicza", "Dzienniki" Maraia, "Dzienniki" Keatsa, "Kłopot z istnieniem" Elzenberga. W dzienniku bowiem widać wyraźnie jak to, co wzniosłe łączy się z tym, co przyziemne. Zużyte katarem chusteczki są obok pełnej światła filozoficznej iluminacji. W dziennikach panuje metafizyczny misz masz. Pisarz oczywiście skrzętnie ukrywa siebie, lecz to, co odkryje świadomie lub nawet nieopatrznie jest bardzo nęcące, stanowi rodzaj intelektualnej atrakcji.
Podsumowując można powiedzieć, że pozostaje Zagajewski wierny sobie. Dalej krąży wśród tematów tak zwanej sztuki wysokiej. Współczesnej poezji nie komentuje, co akurat uważam za słabość tych szkiców. Bowiem nie chcąc pewnie olimpijskiej pozy i gęby wyniosłości jaką mu się przyprawia, Zagajewski chcąc nie chcąc nie schodzi ze swej wysokiej góry ( góry Davos ? ). I to właśnie sprawia, że ciągle jest niedoskonały ( choć czyta się go nieźle ), będący daleko za swoimi mistrzami: Herbertem i Miłoszem. No bo Miłosz był jak świat, a Zagajewski bada tego świata zaledwie wycinek, który jednak, dodajmy pieczołowicie pielęgnuje.

Opublikowano

1)"Ale co uderza w ostatnim tomie esejów Zagajewskiego, to większa otwartość na współczesność i na to, że nie tylko zagrożenia pustyni duchowej ze sobą niesie." - po "współczesność" niepotrzebne jest "i". Bo wychodziłoby na to, że Zagajewski otwarty jest na współczesność w najszerszym tego słowa znaczeniu, jak i na jego wycinek. Tworzy się więc sprzeczność logiczna.
Ponadto po tym zdaniu wypadałoby aby autor zechciał pochylić się nad owym tematem, iż współczesność wg. Zagajewskiego nie niesie ze sobą tylko zagrożeń powstania miliardów pystyń duchowych
2)"Ostatni esej pt. "Duch i komputer" jest tej otwartości świadectwem" - Po co tym zdaniem dwa razy powtarzasz o otwartości. Świadectwem otwartości Zagajewskiego jesteś poniekąd ty sam. - Trzeba było napisać: W eseju pt "Duch wielu much" udowadnia autor to i tamto.
3) "Okazuje się, że współczesna technologia nie tylko nie zabija duchowości, lecz wręcz przeciwnie; pozwala jej osiągnąć całkiem nową, oryginalną jakość. " - W eseju się nic nie okazuje, w eseju są przedstawione poglądy, podparte takimi a nie innymi argumentami.
4) "Można jednak wysnuć wniosek całkiem przeciwny. Zagajewski tylko pozuje na wszechstronnego, otwartego humanistę, " - Autor tym zdaniem sam siebie zapędza w kozi róg. Wcześniej świadczy o otwartości, by po chwili pomyśleć, że przecież może być to tylko poza Zagajewskiego. W ten sposób tworzy w czytelniku wrażenie, że recenzję książki pisze z równoległym jej czytaniem, czyli nie pozostawia sobie czasu na refleksje po skończonej lekturze.
5) "Filozofa natomiast cechuje olimpijski spokój jasnych przestrzeni. Oczywiście nie ma tutaj mowy o przeciwstawieniu schizofrenicznym, skrajnie dwubiegunowym. " - Ja ciebie nie mogę, cóż się niedobrego stało autorowi kiedy pisał te zdania! Zdania wyrzucić, bo ktoś jeszcze gotów będzie pomyśleć, że nie tylko Zagajewski, ale i sam recenzent Zagajewskiego na kogoś pozuje. Nie daj Boże jak komuś przyjdzie na myśl robotnik przebrany w garnitur intelektualisty. Oj nie!

6)Obaj w swej różnicy pozostają zrównoważonymi filozofami patrzącymi na świat przez pryzmat mediującego rozumu. - Co znaczy "mediujący", czy wyrażenie, że coś jest mediujące jest na tyle popularne i czytelne, by używać go w zdaniach trudnych znaczeniowo?
- Proszę aby autor wyjaśnił mi sens tego zdania, bo ni w ząb nic z niego nie rozumiem.


Podsumowując: Mierne, marne - innymi słowy do kubła. Autor nad niczym nie zechciał dłużej sie pochylić, dokładnie przeanalizować. Na szybkiego wymieszal groch z kapustą - i już jest zadowolony. Michał, po coś Ty to w ogóle nabazgrał? Do gazety to ma być? Chcesz zarabiać w jakiejś gazecie pieniądze? Dobrze obaj wiemy, że twój tekst to nabieranie gości w butelkę, najfajniesze w tym jest jednak to, że kupa ludzi czyta to biorąc na poważnie. No cóż głupców światu nigdy nie brakowało.
Pozdrawiam

Opublikowano

Don Cornellos - Don Idiotos rzekłbym. Kim Pan w ogóle jesteś? Tym robotnikiem czy tym miernym "inteligentem" na którego pan się żałośnie kreuje? Nie miałem ambicji do poważnego pochylenia się nad książką. Pan natomiast z pana butą nie wyniósłby z tej książki absolutnie nic. Ja natomiast coś dla siebie wyniosłem. Do lektur potrzebna jest pokora. Pan jesteś nadęty i ograniczony. Tylko tytuł by panu został w głowie, choć nie jestem pewien. Wrażliwość typowo wyrobnicza. Takich jak Pan jest o wiele za dużo na tym forum - przeciętniaków i gamoni. Do linijki panie idiotos do linijki do ekierki, do szkoły panie do szkoły do profesora Pimko!
A mediujący znaczy pośredniczący. Pan zresztą sam sprawdzi w słowniku wyrazów obcych.
Jeśli pan ma oczywiście w domu.

Opublikowano

Tak, może i gdzie-niegdzie mnie i poniosło. Przepraszam. No, ale cóż pan na tym stracił? Skoroś zbeształ mnie pan równo, zwymyślił od miernot, idiotów, to po tych chwilowych nerwach przyjdą teraz same korzyści. No bo skoro inni forumowicze przeczytają i przyznają panu rację, a przecież udowadnia pan tu, że je ma - i to czarno na białym w swoich inwektywach i dygresjach pod moim adresem. Spokojnie. - Przecież tylko ja z całego forum nie poznałem się na pana zaawansowanym warsztacie prozatorskim. Niechże się już pan nie przejmuje, że jakiś tam robotnik Don Cornellos nie zrozumiał pana. Proszę pana, bardzo. Ja naprawdę nie chciałem urazić, tylko wskazać pewne, moim zdaniem, niedociągnięcia, niejasności i zbytnie komplikacje. To, aż tak zawiniłem, żeby posyłać mnie do profesora Pimki? Litości Michałku, toż to Gombrowicz na pewno ją by dla mnie w swoim sercu znalazł.

Oj teraz to już bardzo mocno Pozdrawiam

Opublikowano

A skoroś już pan taki rozwścieczony, to zapraszam do działu dla początkujących, właśnie umieściłem tam swój tekścik. Można się powyżywać do woli, w przeciwieństwie do pana nie będę czuł nienawiści, a jedynie wdzięczność za wytykanie błędów - oczywiście, o ile pana uwagi będą merytoryczne.

Jeszcze raz Pozdrawiam i nawet całuję w czółko. Pa, przyjdź do mnie recenzencie.

Opublikowano

Nawet nie przypuszczałem, że potrafię być, aż tak złośliwy. Otóż Michałku przeczytałem wszystkie komentarze pod twoimi utworami prozatorskimi, zarówno z działu dla początkujących, jak i zaawansowanych. Cóż zauważyłem? Komentarzy jak na lekarstwo, a jak już się pojawiają, to uczynnie informują Ciebie o błędach jakie zdarzyło Ci się popełnić. Jednego z komentatorów, podobnie jak mnie, wysłałeś do szkoły. Jeśli się nie mylę, to właśnie Pimko miał ochotę zaganiać do szkoły każdego kto się jeszcze ruszał, nieprawdaż?
Ja myślę, że powinieneś przede wszystkim nauczyć się dziękować, za wskazanie błędów. Mi zamiast obelg zwyczajne podziękowania się należą. W końcu trochę musiałem się wgryźć w Twój tekst, by znaleźć te błędy, które, przyznaję, przy szybkim czytaniu mogą zostać niedostrzeżone.

Pa, nasz geniuszu
Pozdrawiam - Twój Don Idiotos

Opublikowano

No, a teraz sobie poczytałem Michałku, jak to w dziale poezji sobie poczynasz, jak to wyzywasz ludzi. Twierdzę, że nie umiesz prowadzić dyskusji, od razu nazywasz kogoś grafomanem. Czyż właśnie takie zachowanie nie jest bufonadą? W Twoim tekście wskazałem ci proste błędy - a teraz szczerze ci powiem, że tego typu błędy od razu dyskwalifikują Twoją osobę jako profesjonalistę. Wróć do naszego działu dla początkujących. Boże, teraz ja zamienilem sie w Pimkę. Boże, czemu poświęcam Tobie aż tyle czasu. Nie do wiary, że jestem aż tak złośliwy.

Pa geniuszu, śnij o Noblu

Opublikowano

I słusznie. Niech Pan czyta moje teksty, niech się pan wgryza w moje wiersze i prozę, niech panu spędza sen z powiek moje pisanie, niech się panu śnią moje frazy, niech pan daremnie stara się doścignąć, ja panu życzę jak najlepiej. I jestem pewien, że lektura moich tekstów pana bardzo wzbogaci i uduchowi. Piszę właśnie dla takich jak pan. Zagubionych literatów, którzy szukają świeżości. Co złego to nie ja panie. Do napisania przy następnej okazji.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Achilles_Rasti Lubię jedne i drugie.  Jedne karmią duszę.  Drugie - ciało. Pozdrawiam.   
    • @Poezja to życie   czy ląd się zagubił w nocy ma tyle gwiazd do pieszczenia czy może jest łasy na dotyk ciemności która dopełnia :)
    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...