Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w lesie nie gęstszym niźli pekaesy
gdzie drzewo drzewu w pień wrasta a krzewy
po ściółce niosą jak po polu biesy
i oby jeszcze wiatr mógł chaszcze przebyć
to by się żyło i szumiało pewnie
a tak to listkiem zagajnik nie ziewnie

ptaka nie spłoszy, zwierzyny nie schwyta,
echo stłumione, a robactwo? gdzież to
wyszło na drogę i do butów mi tam
włazi na chama, lesie! ze mnie! bierz to!
co by przeżyło i brzęczało rzewnie
a tu? zagajnik ni listkiem nie ziewnie

w lesie nie gęstszym od tupotu, w którym
wyrwało wszystek jak na wiejską galę,
bez owijania i marszczenia skóry
czeka wraz ze mną, a ja? na pekaes,
oby was wszystkich ten listek i koniec!
ziewnie nie ziewnie albo i wyzionie!

Opublikowano

W zagajniku
maślaków było wkoło w bród
zbierałem, aż mi zabrakło sił
tak to po raz pierwszy pokonał mnie grzyb
Zostało ich tam, ach ile zostało...

A miałem już wcześniej trzy wiadra kozaków.

Grzybki mniam mniam, skomentował syn....

:o)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym  Graty
    • Ada, Iwo psy ...wyspowiada
    • Ina, wydasz oranż na ...rozsady Wani?
    • Do wiejskiego kościółka na koncert kolęd Zjechali się brzuchaci dygnitarze z miasta O pyzatych gębach i złotych implantach. Zasiedli w pierwszych ławkach, a te aż   Zatrzeszczały, choć z dębowego drewna. Chór niósł melodyjne śpiewy, na które echo Odpowiadało, odbite od gotyckich sklepień. Poruszali niemo ustami, jakby znali słowa.   Jeden trzymał się za portfel, a inny rzucał Na tacę grube pliki fałszywych banknotów. A gdy umilkła ostatnia dźwięczna nutka Z organowych piszczałek i nastała cisza,   Hrabiostwo w futrach wyszło do swoich aut I odjechało, skryte za ciemnymi szybami. Na klęczkach zostali ci, zniesmaczeni butą I chamstwem, w ciszy szeptali modlitwy.   Wdychali ostatnie ulotne zapachy kadzidła, Jakby wciąż czekali na własne nabożeństwo. Słabnącą staruszkę przy zimnej ścianie Ujęli pod ręce, posadzili obok siebie i uściskali.   Na duszach zrobiło im się raźniej, a przez Barwne witraże ujrzeli spadającą gwiazdę. I nagle, w zadumie, posłyszeli dźwięki, które Wydobywały z siebie średniowieczne cegły.   Pieśni i kazania w nich utrwalone przez wieki, Jak szum morza w muszli, poniosły się wokoło. Nie chwycili za śpiewniki, lecz siebie za dłonie „Oj, Maluśki, Maluśki” na ustach nieśli.   I oto kościół oddychał znów pełną piersią. Gdy zgasły reflektory, a świece lekko mrugały, Przytuleni do siebie, szczęśliwi, pełni nadziei, Poczuli, że to jest najprawdziwszy Boży dom.
    • Andrew   bawiliśmy się w wojnę   damy wyprowadzały wojowników  słuchaliśmy melodii   marsz sokoły nie zginęły   później było normalnie krew siniaki straty pieniężne  źle obstawiony tucznik   teraz za znośne pieniądze  pozwalamy wybranym cieszyć się parkinsonem
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...