Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Raz powiedział Pan do Jana
Pokaż swoje mi organa
Jan się strwożył, lecz pokazał
Tak jak Pan mu to nakazał

Tym pokazem Pana zmącił
Gdy ten łezkę z oka strącił
To powiedział: – Plan jest taki
W nocy pójdziesz gdzie wiatraki
Tam Cię będzie czekać dama
Ty ją weźmiesz tak na chama

Zanim jednak się wybierzesz
To za Zorro się przebierzesz
I pamiętaj, ty mój Janie
Nic nie mówić przy tej damie

Jak już wszystko ustalili
Prędko pomysł w czyn wdrożyli
Gdy Pan Jana ekspediował
Widać było, że żałował
Ale potem już pogodny
Zasiadł w fotel swój wygodny

Tu spytacie, co jest z Panem,
Że się tak wysłużył Janem
Choć hrabianka całkiem młoda
I niebrzydka jej uroda

Ja Wam powiem, bo u Pana
Już nietęgie są organa
Plan wymyślił i to, jaki,

Tak zastąpi mnie w tym taki
Co wieś cała go wytyka
Że z pannami tylko bryka

On hrabinę to zabawi
Imię moje w świecie wsławi
W towarzystwo pójdzie fama
Jakie hrabia ma organa
I jak ich używać umie
Znowu będę w kobiet tłumie

I tak myśląc o fortelu
Zasnął szybko w swym fotelu
Hałas przerwał snu marzenia
To hrabina pełna wrzenia

Widzę hrabia obiecanki
Puszcza jak mydlane bańki
Cóż wymyślisz teraz kłamstwo
Wiedz, że to jest zwykłe chamstwo

Obiecałeś być mi Zorrem
Chyba rano, bo wieczorem
Ciebie przy mnie tam nie było
Chociaż godzin mi przybyło

Boisz chodzić wieczorami?
Może kładziesz się z kurami?
Alboś może już za stary?
Nie znalazłeś dosyć pary?

Okazałeś się potworem
Jutro żegnam się z tym dworem

Wykrzyczała, zaszlochała
Do komnaty się udała
Hrabia pobiegł gdzie wiatraki
Już przeglądnął wszystkie krzaki

Ach ten łajdak, ach fujara
Czeka jego straszna kara
Zamiast wsławiać moje imię
Gdzieś w ciemnościach sobie ginie

No, gdzie jesteś, podły Janie
Tutaj, tutaj, jaśnie Panie
Nie widziałem Cię, mój Boże!
Po co łazisz w tym kolorze

Strój to jest jaśnie Hrabiego
Co mnie ubrał dzisiaj w niego
Hrabia przerwał: - Wiem, tumanie
jakie dałem ci ubranie

Bardzoś dzisiaj mnie zasmucił
Czemuś misję swą porzucił?
Chcesz uniknąć gniewu mego
No to prędko mów, dlaczego?!

Zapomniałem spytać Pana
Jak się bierze tak na chama?

Opublikowano

a mi się też coś nasunęło:


Tu Pan na to
- Ooo, ladaco!
- Jak na chama?
- Kto? Ty nie wiesz?
Wszak o Tobie mówią przecież,
żeś od przodu i od tyłu
pozaliczał bez pochyłu
niewiast cały powiat prawie.
Ja ci baty dzisiaj sprawię,
za czekanie w leśnej głuszy.
Nie chce ci się tyłka ruszyć?
No, a może ci hrabina
jest zużyta, lub niemiła?
Bierz mi zaraz się za pracę,
bierz, jak mówię, i jak płacę.
Będziesz grzecznie się poruszał,
stał na rzęsach, lub na uszach,
bylem nie usłyszał potem,
żem jest eunuch lub impotent.

Jan się skurczył strachem zdjęty,
znał hrabiny rozmiar piękny,
bo nim hrabia misję zlecił,
już miał Panią, już ją pieścił
wbrew swej woli, przymuszony
przez hrabinę do tej roli.

Wielka była żona hrabii,
uśmiech zacny, tułów żabi,
cudne bazyliszka oczy
ciągle widział, nie mógł skończyć
z koszmarami, więc poprosił:

- Jaśnie Panie, faraonie,
miej litości nad gamoniem,
mnie od roku nic nie stoi,
już nie umie, już nie broi.

Sytuacja się zmieniła,
w Pana nagle moc wstąpiła,
żądza krótka, lecz przemożna,
zerżnął Jana – wszak jest wiosna.


uśmiechnięty pozdrawiam :))))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Skoro wiosna, to dopiero powinno się zaczynać na całego :)

Na to wpada cud niewiasta
(ot, wpadają takie nieraz)
i pomiędzy brzytwą chlasta
Co to jest? No co, cholera?!

- tu spojrzała na zegarek,
wykrzyknęła: Rety, pociąg!
Muszę lecieć chłopcy, ale
w mieście kupię wam korkociąg.


No i zapomniała.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i stało się, niestety.
Zemsta! Zemsta cud kobiety!
Bez ogonka Ja[color=FF0000]s[/color]nie Hrabia,
czary - mary, biała magia.

Jan szczęśliwy, bo ma w sobie
korzeń dumy, jak hrabiowie.
Że na zawsze? I cóż z tego?
bez pożytku miał drugiego,

więc od wtedy, aż do teraz,
wciąż raduje się, cholera,
czując wielkie podniecenie,
kiedy pragnie - na życzenie.

Finał niechaj morał zwieńczy,
jeśli masz się z żoną męczyć,
no, nie z swoją, z hrabi przecie,
możesz korzeń mieć w... no wiecie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jan? To chłopie iście głupie!
Po co ufał cud (i co z tego?) kobiecie?
- umarł, bo miał wszystko w dupie
znaczy się... nie wszystko (wiecie).

(Długo nad nim głową kiwał
stary lekarz, kawał chwata:
Wystarczyła lewatywa,
a ten... nie srał przez dwa lata!
)

Hrabia? Żyje. Chadza odtąd
w czarnych strojach i woalce.
Czasem gra coś na pianinie,
szepczą wtedy: ćwiczy palce...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak więc koniec dość szczęśliwy,
(dla hrabiego, ma się wiedzieć)
Jan nie żyje, hrabia ćwiczy,
a hrabina? seks uprawia,
znaczy - w biedzie.

Czasem hrabii rany liże,
by ukoić żal po stracie,
lub na grobie Jana w kirze
prosi łaski, rozgrzeszenia,
czasem płacze

za minionym dobrobytem,
za swawolą i rozpustą,
jak amulet nosi brzytew,
choć świadectwo to minione
i przeżyte.

O powyższym opowiedział
imć Urbaniak, Mariusz zwany,
co zapomniał, to nam schlebia,
bośmy koniec z Kaloszami
dorabiali.

;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Znowu: Koniec. Nie ma końca!
I w przenośni i de facto:
to nie wierszyk o zaskrońcach,
nie odrośnie nic tu łatwo -
umarł aktor.

Głucho wszędzie, ciemno wszędzie,
gdzie by nie iść - Jan zajęczy.
Więc się w końcu hrabia pyta:
czemuś się dwa lata męczył

zamiast iść z tym do lekarza?
Ja, jak widzisz - i bez tego
żyję chwacko, z czym ty zmarłeś.

A Jan : eeeee.... (i tego śmiego)

w mgłę się stroi, to ukręca
ciało z podeszczowych baniek,
głos użycza od bydlęcia:
beeee.... kochałeeeem cięęę mój panieeeee...

Gdybym
(tłumacz) był kobietą,
byłabym twych dziatek matką.
Lecz nie jestem, więc nosiłem
w swoich trzewiach twoje cacko.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




:)
Oj, dorabiasz, niczym krupier,
zgoła inne zakończenie.
[color=4B0082]- umarł, bo miał wszystko w dupie
znaczy się... nie wszystko (wiecie).[/color]


Chcesz powiedzieć, żeś dysputę
z umarlakiem przeprowadził?
Nie, nie wierzę w trupioludzkie
konwenanse i sylabizm.

Wymyśliłem puentę dobrą,
więc się tu nie przekomarzaj,
tylko zakończ, daję słowo,
żeś jest nad bajarze bajarz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Niech się stanie, oto Koniec -
ciało Jana robak toczy:
trzustkę, nerki (a psik!), skronie,
mózg (na zdrowie!), język, oczy.

Wtem (dziękuję :-)) się natyka
na tak zwane ciało obce
i tak Jana wspomni w myślach:
nie zaraził się... gronkowcem.


W tych niezwykle pięknych okolicznościach przyrody podziemnej, chciałbym podziękować Autorowi tego wątku i Tobie za to, że i dla mnie został po Janie taaaaki kawał dobrego humoru :))))

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuję przede wszystkim Mariuszowi (autorowi) za inspirację do pysznej zabawy
i Tobie - o! Boski Kaloszu! (sic!).
Pozdrówka dla wszystkich:)
Opublikowano

buk leciwy, co przy dworze
od lat w liście soki sączył
jakoś dziwnie się nasrożył
i do bajki tu się włączył
"wy nie mówcie, że ja stary
i że drzewo, co to w ziemię

zapuściło swe korzenie.
bo nie dacie pewnie wiary
ilu ja przeżyłem
hrabiów, hrabin, janów, maryś...
i nie jeden tyłek
ja widziałem koło młyna
jak swawolić tam zaczynał
i co wam powiem? wiecie?

nic nowego na tym świecie.

...a zabawa przednia. zarówno bajka jak i komentarze. podobnie jak Anna, podziwiam... i trochę zazdroszczę talentu. pozdrawiam serdecznie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
    • @Poet Ka To było zanim powstał Totem Nie było przedtem, teraz i potem Człowiek latał umysłem, nie samolotem ...   Dziękuję za komentarz, pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...