Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kiedy umiera przyjaciel
taki co to konie kraść
język w gębie bezradny
żeby wypowiedzieć żal i zdziwienie

kiedy umiera przyjaciel
co to mógłby jeszcze wiele lat
w takiej chwili nawet Bóg
staje się obcy

kiedy umiera przyjaciel
puste miejsce przy stole
boli jak zranione serce

kiedy umiera przyjaciel
to znak
że trzeba być czujnym

Opublikowano

jeśli Pan pozwoli ja bym to tak ułożył - proszę o wybaczenie:

---
kiedy umiera przyjaciel
taki co to konie kraść
język w gębie bezradny
żeby wypowiedzieć żal

kiedy umiera przyjaciel
co to mógłby jeszcze wiele lat
w takiej chwili nawet Bóg
staje się obco zdziwiony

kiedy umiera przyjaciel
puste miejsce przy stole
boli jak serce to znak
że trzeba być czujnym
---

pewnie zbyt dużo zmieniłem - ale w tej formie lepiej się chyba czyta - mogę się mylic

serdeczne pozdrówko W_A_R


Opublikowano

"kiedy umiera przyjaciel
taki co to konie kraść"
Nie musi Pan tłumaczyć, co to znaczy przyjaciel, Mickiewicz lepiej to zrobił w swojej bajce. Dla mnie to jest bez sensu, jak zabić kogoś na śmierć. Ostatnia zwrotka tragiczna, nieudana puenta. Proszę się nie obrazić, ale większe zaskoczenie wywarłoby "to znak że trzeba się bawić" (w domyśle - korzystać z życia).

Opublikowano

Ostatnia zwrotka robi niesamowite wrażenie. Tylko tam pojawia się coś nowego- takie poetyckie odkrycie. Zaskakuje. Obcość Boga- to wg mnie drugie cenne "miejsce" wiersza.

pozdrawiam!
Agnieszka

Opublikowano

straszne!!
przepraszam, ale tego typu "wiersze" wywołują u mnie reakcję wręcz osobistą: nie cierpię...
tzn. powiem tak: gdyby to było wklejone do P: wtedy rozumiem, umarł panu przyjaciel chciał pan się "wyżalić" ... ale jest w Z i jest po prostu słaby, bardzo słaby...

  • 10 miesięcy temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...