Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Haha! No, brakuje mi wiedzy własnej, a szczególnie tej apriorycznej wiedzy o literaturze, którą Pan posiada.

Słusznie. Ja też im odmawiam racji. Ale Pan pięknie nie wyraża własnych myśli. To nawet dobrze:)

:)

Odpowiedź znajdzie Pan w większości źródeł literatury nie tylko specjalistycznej.

1. Najwyraźniej niewiele. Nie wiedziałem, że rozmawiamy o świecie Pańskich uczuć. Nie chciałbym Pana zranić, więc dalej nie wnikam.
2. Oczywiście, że ma coś wspólnego: podmiot liryczny i sytuację liryczną - to wystarcza.

Dedykację doceniam i naprawdę jestem wzruszony. Tylko czy coś z tego wynika?

Chce mi Pan powiedzieć, że tłumaczenie, to plagiat? No to dużo plagiatu się po bibliotekach szwęda.

To znów pańska wewnętrzna mądrość? Może Pan to powie Barańczakowi, Iwaszkiewiczowi, Kochanowskiemu etc. Z pewnością się bardzo uśmieją.

A sprawdzali na tej maturze ortografię Panu?

Jak można insynuować własne rozumowanie? Błędów leksykalnych też na maturze nie sprawdzali?

Rzeczywiście. Taka oczywistość, że nawet niech Pan nie próbuje argumentować. Nie trzeba.

Tak się nałykali i chodzą nałykani od kilku wieków...
Jasne, że może Pan nazwać dramat poezją, jeśli tylko Pan w niej znajdzie peela i sytuację liryczną, ale to niemożliwe. Nie sądzę, aby przedstawił Pan moje podejście. W ogóle Pan ma jakiś patent na racje, ale ja go Panu nie chcę odbierać.

A mogę prosić o notarialny odpis? Myślę, że gdyby zestawić go z tym co Pan wypisuje, to poleciałyby głowy w edukacji:)

Tak, chyba rzeczywiście przestanę to robić. Możemy to nawet dla żartu nazwać dyskusją:) I przestanę nawet z tego powodu, co Pan proponuje: bo racji wystarczyło tylko dla Pana. Proszę wziąć tę rację, mocno się do niej przytulić. Pańska jest cała.

Szkoda mi czasu na oglądanie / czytanie pańskich gówien. To ja mam rację, a pan nie. Jeżeli dla pana poezją jest coś gdzie występuje peel i sytuacj elowa, no to ręce opadają. Seksafera samoobrony też jest poezją. Jest peel lepper i jego popierzona sytuacja. To co pan nazywa poezją, to może rzeźbią w puszczy, ale nie tutaj. Tu jest org, tu jest warszawa. Elita polskiej poezji. Pan do niej nie należy.
Przepraszam, ja chyba używałem słów, których Pan nie rozumie. Elita polskiej poezji? Głowa Pana boli?
  • Odpowiedzi 152
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


I ty osadzisz, jaka jest poetycka, a jaka nie? żart jakiś.

Gówno prawda. Proszę o dowód na poparcie takich chwytów. Proszę mi wskazać takie zabiegi w poezji japońskiej. Czy może haiku nie jest poezją, bo nie ma metafor? Pani subiektywizuje teorie literatury, dogamtyzuje ją. Przykre.


Ale to świaczy chyba o jakości, a nie położeniu systematycznym. Tak? Co nie znaczy ze sie zgadzam.

Nawet jeśli, to ciągle jest to argument za tym, że to jest kiepski wiersz, a nie za tym, że utwór wierszem nie jest

Aha... a wedłuug mnie miał natchnienie zesłane mu od boga. Tak samo ładnie argumentuje.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tzn? Fajerwerków:)

zachowuje się pan jak samoobrona. to nawet nie jest śmieszne
Ja Pana pytam od odpowiedzi na które konkretnie argumenty się uchylałem? Po co mnie od samoobrony wyzywać?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja Pana pytam od odpowiedzi na które konkretnie argumenty się uchylałem? Po co mnie od samoobrony wyzywać?

pytać można od jakiegoś czasu ale od odpowiedzi to się chyba wydaje mi nie da. Może pan polskiego by się poduczył.
Ale można się od odpowiedzi uchylać i ja właśnie pytam na jakie pytanie pana zdaniem nie odpowiedziałem, od odpowiedzi, na które się uchylałem. Polskiego poduczam się ustawicznie. Dziękuję za troskę.

To jakie argumenty lekceważyłem? Do rzeczy wreszcie proszę, bo męczą mnie pyskówki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wiem... muj!!!! potwierdzony w 4 instytótach a sam jestes geniószem ama-torem!

sorry błaźnie ale mój geniusz cię nie uznaje i skreśla. jeden jest geniusz i to jest mój geniusz

ty jesteś stych geniószów z lamósa... stary dobry rocznik zerojedynkowy: kópa niekópa kópa kópa niekópa... sznójem cie ale tfój czas minął idzie nowe!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale można się od odpowiedzi uchylać i ja właśnie pytam na jakie pytanie pana zdaniem nie odpowiedziałem, od odpowiedzi, na które się uchylałem. Polskiego poduczam się ustawicznie. Dziękuję za troskę.

To jakie argumenty lekceważyłem? Do rzeczy wreszcie proszę, bo męczą mnie pyskówki.

pan nie odpowiada nie na pytania tylko na argumenty. ja pytań bynajmniej nie zadaje. niech mi pan powie - w myśl pana definicji: dlaczego formuła jeden z kubicą albo seksafera leppera miałaby nie być poezją, skoro pana zdaniem ten knot przetłumaczony z jakiegoś bukowskiego tą poezją niby ma być ?
Ponieważ ani afera Leppera, ani formuła 1 z kubica, to nie są w ogóle utwory literackie. Chociaż to nie jedyny powód, tomyślę, że wystarczający.
Opublikowano

The best love poem I can write at the moment

Listen- I told her
Won't you stick your tongue up my ass?
No- she said
Well- I said- if I stick my tongue up your ass first then will you stick your tongue up my ass?
Alright- she said
I got my head down there and looked around
Opened the section
Then my tongue moved forward
Not there-she said- not there! That’s not the right place

You women have more holes than Swiss cheese

I don’t want you to do it
Why?
Well, then I will have to do it back and then at the next party you’ll tell people I licked your ass with my tongue
Suppose, I promise not to tell
You’ll get drunk, you’ll tell
Ok- I said
Roll over; I stick it in the other place
She rolled over and I stuck my tongue in that other place
We were in love
We were in love with (pardon)
We were in love except with what I said at parties
And we were not in love with each other’s assholes
She wants me to write a love poem
But I think if people can’t love each other’s assholes and farts and shits and terrible parts
Just like they love the good parts
That ain’t complete love
So, as far as love poems go
As far as we’ve gone
This poem will have to do

:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście. Co nie znaczy, że muszę się z tym zgodzić. Mam swoje zdanie i jeszcze mam do niego prawo. Dla Ciebie ten "wiersz" jest boski, a dla mnie to rzygowiny chorego grafomana, mającego kłopoty z seksem - i już. I nie masz powodów do złości.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście. Co nie znaczy, że muszę się z tym zgodzić. Mam swoje zdanie i jeszcze mam do niego prawo. Dla Ciebie ten "wiersz" jest boski, a dla mnie to rzygowiny chorego grafomana, mającego kłopoty z seksem - i już. I nie masz powodów do złości.
Czy czujesz, aby Twoje prawo do posiadania własnego zdania było zagrożone, albo żebym z nim polemizował? Odnoszę wrażenie, że trochę niepotrzebne i truistyczne te deklaracje wolnościowe. Co z kimś uderzam w polemikę, to ten zaraz, zastrzega prawo do posiadania własnego zdania... ja tam o moje prawa się nie martwię na razie. No chyba, że przejdzie ta ustawa "ulepszająca" działanie polskiego TK. Wtedy nic nie wiadomo.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Niekonwencjonalnie okazana miłość??? W którym miejscu? Tam, gdzie mowa o wylizywaniu odbytnic i o lękach bohaterki dialogu, że jej "kochaś" pochwali się tym wszytkim przed kolesiami? To jest okazywanie miłości? Komu i przez kogo? A może tam, gdzie mowa o tym, że należy kochać "gówna i pierdy"? Słyszałam od kilku znajomych, że w Internecie krążą jakieś ordynarne pornusy, w których partnerzy na siebie sikają i fajdają w ramach seksu. Nie przyszło mi wtedy do głowy, że to jest okazywanie sobie miłości. I to niekonwencjonalne. Takich filmów musi być sporo, jeżeli słyszę o tym z różnych źródeł, i to nie od samych "smakoszy" tego gatunku "sztuki". Nie przyszło mi też do głowy, że dialogi z tych filmów to poezja. Widocznie się nie znam na poezji i nie umiem okazywac miłości.
Opublikowano

Oskar, przypomniałam o swoim prawie do własnego zdania, bo się o nie złościsz. Wydrwiwasz moje argumenty i odczucia. Ja nie przyjmuję kpiącego wobec Ciebie tonu, kiedy Ci odpowiadam na pytanie, dlaczego "wiersz" Bukowskiego nie jest wierszem.
Nawiasem, o poezji japońskiej nie będę dyskutować, bo się na niej nie znam, ale wiem, że jest poezją z powodu jakichś tam cech dźwiękowych wierszy (muzyczność). Wiem, że różni się od prozy.
Natomiast dialog ściągnięty żywcem z pornusów nie jest poezją.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Złoszczę się o Twoje prawo? hmm... coś nowego dla mnie muszę przyznać.

Odczuć nie wydrwiwam - przynajmniej nie chcę, a używanie odczuć jakby stanowiły wartościowe argumenty - z tego znów nie potrafię nie drwić.

Otóż haiku ma cechy melodyczne, ale nie to czyni je poezją, tylko to czyni je haiku.:)
Liryka nie ma obowiązku bycia harmoniczną. No nie ma i kropka. Inaczej musielibyśmy odebrać kasę kilku noblistom.

Dialog w porno stylu nie może być wierszem? Powiedz mi proszę, o czym jeszcze poezja nie może mówić? Czy w ogóle turpe powinno być zabronione? A może tylko w obszarach seksualności? A miłość homoseksualna? Czy gdyby w wierszu było, że facet wsadza facetowi w jakiś eufemizm rectum, to czy to jeszcze by się mieściło (w ramach poezji rzecz jasna, a nie w delikwencie:))? I ostatnie pytanie: czy to też napisałem drwiąco? Na serio nie wiem.

Mam jeszcze jedną prośbę: jak już znajdziesz film porno z podobnymi dialogami, to uprzejmie proszę o jakiś namiar na niego.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No to o co się złościsz?

A co jest argumentem w dyskusji o utworze jeśli nie odczucia odbiorców???

Haiku to nie poezja? Dziwne, zawsze myślałam, że to odmiana poezji japońskiej. A to proza, tak? Ale - jak powiedziałam - nie będę o tym dyskutować, bo się nie znam.

Harmoniczną? Co masz na myśli?

Nie chodzi o tematykę, a w każdym razie nie tylko o tematykę, ale - i przede wszystkim - o formę. Dialog żywcem zaczerpnięty z pornusów nie jest poezją. Jest dialogiem z pornusów. Po prostu.

Tak. Ale tu Ci wolno, bo nie napadasz mnie za moje odczucia. :-)

Wątpię, żebym znalazła, bo nie szukam. Ale mogę popytać, jak to znaleźć i przesłać Ci namiary. A po co Ci to? Też będziesz je tłumaczył i wklejał tutaj? To się szybko ludziom znudzi. Pornusy chyba dla większości ludzi są nudne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Złoszczę się? Nie wiedziałem, że się złoszczę. Dziś wieczorem komuś udało się mnie rozzłościć i słowo daje nie na forum:)

Wszystko inne? Dyskusja z uczuciami w roli argumentów nie może działać, bo są one nieweryfikowalne i wyglądać będzie tak:

- ja czuję, że to dobry wiersz

- ja, że zły

- ale ja czuję, że mam rację

- a ja że nie masz

- no to sobie podyskutowaliśmy...


Przeczytaj jeszcze raz co napisalem, dobrze? Napisałem, że ta melodyka czyni z haiku haiku. Gdzie tutaj jest napisane, że nie jest poezją? Analogicznie bym napisał: ssanie piersi matki czyni ze mnie ssaka, ale nie czyni ze mnie człowieka. Czy to oznacza, że deklaruję się nie być człowiekiem? Nie, oznacza tylko tyle, że ssanie nie jest tylko ludzką cechą i nie może o człowieczeństwie stanowić. Tak jak ta melodyka jest cechą haiku, ale nie jest cechą całej poezji.

To:
http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=harmonia&sourceid=Mozilla-search&od=0
drugi przypadek

A może bym się nawet zgodził, gdyby ten wiersz z samego dialogu się składał.
Opublikowano

Napisałeś: ”Moim celem było raczej zapoznanie was czytelników z tym Panem, który tak silne piętno wywarł na popkulturze wyższych lotów, niźli szpanowanie zdolnościami translacyjnymi”.
Z przymrużeniem oka przyjmuję Twoją troskę o czytelników tego forum. Czy Ty naprawdę uważasz, że wszyscy powinni poznać to „cudo” współczesnej literatury amerykańskiej? Kto chciał zapoznać się z Bukowskim, zapewne zrobił to już dawno. Ot, podążanie za modą, amerykańskie smakowite(?) kąski, a my Polacy znani jesteśmy z zachłystywania się wszystkim, co amerykańskie, co nie nasze.
A to, że coś stoi „na półkach w księgarniach całego świata obok Yeatesa, Cummingsa i wielu podobnego formatu”, nie jest jeszcze pewnikiem, że jest bardzo dobre. Tak jak napisała Oxyvia J., wiele rzeczy na półkach zalega mimo wątpliwej wartości.

Poza tym, Oscar, powtórzę za przedmówcami: na pewno nie jest to odpowiednie miejsce dla czegoś, co nie jest Twojego autorstwa. To nie jest Twój wiersz, a tylko tłumaczenie cudzego. Bardziej odpowiednim byłoby umieszczenie go na Forum dyskusyjnym, tam też znalazłbyś czytelników i komentatorów.

Zaobserwowałam, że lubisz zwracać na siebie uwagę, szokować, popisywać się nietuzinkową wiedzą, ripostować, a nawet obrażać - to też coś sygnalizuje.
pozdrawiam, i możesz być pewien, że nie z ciemnogrodu

Opublikowano

Przeczytawszy utwór i komentarze z pełną odpowiedzialnością mogę polecić "Zeszyty Don Rigoberta" Mario Vargasa Llosy.
Do autora: bezpardonowe potwierdzenie tezy zawartej w utworze.
Do komentujących (niektórych): poszerzenie świadomości (nieorganoleptycznej) na temat miłości, fałszywej skromności i egona shielego.

Słońca!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To jak? Ktoś się budzi rano i myśli sobie: "poznałbym jakiegoś obrazoburczego poetę, pewnie na literę B jakiś się znajdzie. zapytam w bibilotece publicznej..."? Sam trafiłem na człowieka nie tak dawno i zupełnie przypadkiem.

Serio? To już nie z przywłaszczania sobie cudzej własności? To już nie kraść? Czujesz ironię?

Całkiem możliwe, ale jednak czyni to rzecz wartą uwagi w moim odczuciu.

A ja czytałem regulamin i nic o tym nie ma.

Co sygnalizuje? Czy dowiem się zaraz o moich problemach? Niech zgadnę: mam kompleksy? Wiekszość szokujących i ripostujących je ma:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. 
    • @Berenika97 poczekamy na odpowiedzi ;))))
    • @wiedźma   U mnie już lód w szklance wesoło dzwoni, Zimny napój przed słońcem skutecznie mnie chroni. Niestraszne mi wcale te letnie znoje, Bo dawno już piję mrożone napoje!     A panowie, ciekawe, czy nadal mają ogień w głowie?  :) 
    • Ezro, to mole Wani na welomotorze   :)
    • Jedni widzą w Niej kres. Inni sprawiedliwość. Są też tacy, którzy nazywają Ją Matką.   Nie odwraca wzroku od ludzi złamanych, uzależnionych, wzgardzonych ani od tych, których świat dawno skazał na zapomnienie. Tam, gdzie człowiek przestaje dostrzegać człowieka, Ona wciąż widzi swoje dziecko.   Nie pytaj, kto czuwa nad wzgardzonymi. Zapytaj, kto odpowie za ich krzywdę.   "Wygórowana cena"   Ściana była przyjemnie chłodna,  równo pomalowana i wyszpachlowana. Miała jedynie  zupełnie nie odpowiadający mi kolor. Chyba łososiowy. Ilekroć odbijałem się od niej  w pijackim slalomie, przypominałem sobie jak bardzo nienawidzę łososia i przy okazji tuńczyka.     W barze było nadal gwarno, mimo późnej już godziny nocnej. Szuranie szklanek po blatach, odgłos lania piwa,  stukot bil na poolowym stole, rytmiczne wbijanie rzutek w kolorową tarczę. Zmęczone śmiechy i groźne krzyki. Bijatyk zazwyczaj było tu pełno, lecz nie dziś. Ochrony nie było tu nigdy  a policja wolała przymykać  nawet obydwoje oczu  na przegląd tutejszej klienteli.     Umówiłem się tutaj z przeznaczeniem. Szczytem erotycznej piramidy  dla takich mętów i szumowin jak ja. Tutejsze dziewczęta są podobno sprowadzane zza granicy. I dobrze. Nie muszę rozumieć co mówi, ważne żeby zaspokajała moje potrzeby. A te były olbrzymie, od kiedy wypędziłem z domu  tą niewierną sukę,  dla której już samo imię  było zbyt ludzkim detalem.     Zachwiało mną solidnie, próbując odzyskać stabilny pion  o mało nie wpadłem w objęcia, nie, rozczochranej, naćpanej dziwki  a jakiegoś dziwnie znajomego mi kolesia  o krótko przyciętych, rudych włosach  i rysach twarzy a także na twarzy, zdradzających niejeden wyrok i niejedną uliczną burdę. Przeprosiliśmy się grzecznie, nawet poklepaliśmy po plecach  i każdy z nas poszedł w swoją stronę.     Pokój uciech stał otworem. Nie było przy nim nikogo. Dziwne, czyżby alfons zapomniał o mnie. Umawiałem się z nim, że na godzinę przed zamknięciem  rezerwuję sobie pokój  i najmłodszą dziewczynę. Najlepiej wysoką,  szczupłą brunetkę z krągłym tyłkiem. Może nie mógł takiej tutaj znaleźć. Choć na Boga,  w Meksyku co trzecia na ulicy  spełnia te niewygórowane cechy. Może spił się przy barze  albo miał coś pilnego do załatwienia.  Ach te mafijne sprawki. Ciągłe dbanie o interes i swoją dupę. Zatoczyłem się ostatni raz  i stanąłem niepewnie w progu pokoju.     Był nieduży. Mieścił dwuosobowe łóżko  o satynowej, czerwonej pościeli. Niewielką szafkę nocną  o poluzowanych szufladach. Na niej stała lampka  z czerwonym, haftowanym abażurze. Okno za łóżkiem miało opuszczone, miejscami połamane,  imitujące drewno rolety. Ściany były brudne i lekko zawilgocone.     Na łóżku siedziały dwie osoby  i zaiste nie była to dziwka i jej alfons. Choć kto to wie. Dziewczyna spełniała moje wymagania. Miała na oko z osiemnaście lat, długie sięgające prawie pasa, czarne włosy, długie, piękne nogi  z zadbanymi, dużymi stopami, biust krągły i bluźnierczo wyeksponowany, oczy z kolorze ponętnej szarości  a jej buzia  zdawała się wręcz anielsko niewinna. Pod nosem jednak zamiast mleka, miała ślady po kokainie. A teraz musiała zapracować  na kolejne działki. Biedna, samotna, uzależniona i cholernie pociągająca ulicznica.     A obok niej … usiadła osoba  dość mocno nie pasująca  do wystroju knajpy. Była to starsza już kobieta, ubrana w suknię o barwie nocy, bogato zdobioną w perły i cekiny. Materiał był jedwabiem  lub czymś jeszcze droższym. Suknia miała wiele warstw i odnóg. Ciało kobiety wręcz ginęło w materiale. Wyglądała tak jakby właśnie starała się narodzić z wnętrza sukni. Kolejnym zaskoczeniem  były dla mnie dwie rzeczy. Jej tatuaże na rękach i dłoniach. Były typowymi, więziennymi  oznaczeniami gangów. Bliźniacze do moich. Nie wyglądała na dilera ani burdelmamę. Szybciej kobietę sukcesu. Lewą stronę twarzy  ukryła pod osobliwą maską. Maską śmierci. Wyglądała w niej i sukni  jakby właśnie wróciła z pochodu ku czci Przenajświętszej Śmierci, lecz do święta zmarłych  zostało jeszcze kilka tygodni. Ale było wielu takich, co czcili matkę zaświatów co dzień  i w każdej godzinie uciekali pod jej obronę.     Jej wzrok był spokojny i zimny. Choć rysy były wściekłym ogniem. Oplotła mnie  pajęczyną oskarżającego spojrzenia. Nie wiedziałem nawet w czym zawiniłem. W wyglądzie, w pijaństwie  czy przyjściu w umówioną  ale jednak nie najlepszą porę.     Próbowałem obrócić wszystko w żart. Nie pamiętam bym umawiał się tu na trójkąt. Tym bardziej w układzie ja, mama, córka. Nie dała się zbić z tropu. Butelka najdroższego rumu,  czterdzieści tysięcy pesos i mała przysługa  a wtedy oddam Ci dziewczynę. Czterdzieści tysięcy!? Chyba czterysta pesos? To nie księżniczka tylko zwykła dziwka. Czterdzieści tysięcy albo  zadowól się ręką w kiblu mój drogi. Moje dziewczęta mają swoją cenę. Byłem wściekły  ale z drugiej strony ciekawy tej przysługi.     Wróciłem do baru po rum  i pożyczyłem od kolegi  ponad dwadzieścia tysięcy  bo tyle mi brakowało w portfelu. Wróciłem szybko do pokoju. Czekały obie a jakże. Młoda wtulona w ramiona starszej. Bała się mnie i słusznie. Zamierzałem odbić sobie  jej wygórowaną cenę z nawiązką. Nie będzie już tak piękna i niewinna  jak z nią skończę.     Wręczyłem starszej butelkę rumu i gotówkę. Nawet nie przeliczyła.  Wstała z trudem  bo młoda dalej była do niej przyczepiona drżącymi rękoma. Gdy stanęła przede mną, wydawała się wyższa ode mnie i jakby szersza. Teraz cała jej twarz przypominała, martwą maskę  a aura jej postaci  emanowała srogim chłodem.     Czas na przysługę. Daj mi prawą dłoń. Wysunąłem ją w jej stronę a wtedy wykonała niesamowicie szybki ruch. Poczułem ukłucie. A po chwili z rany na dłoni pociekła mi krew. Podsunęła pod nią szklankę do drinków. A gdy spłynęło do niej trochę krwi, zalała ją przyniesionym przeze mnie rumem. Potem podsunęła szklankę dziewczynie. Pij. I wypiła choć zalewała się przy tym łzami. Wypiła połowę. Teraz Ty. Co będę miał z tych guseł wiedźmy? Dziewczynę na wyłączność a ona ochronę. Możesz z nią zrobić wszystko  ale nie możesz jej zranić. Będzie tylko Twoja już na zawsze. Kiedy tylko będziesz miał ochotę. Płacisz raz, dotrzymujesz umowy i bawisz się ile tylko pragniesz. Płacę raz powiadasz  a zatem wchodzę w to szalona wiedźmo. I wychyliłem szklankę do sucha.     Wtedy wiedźma wyszła z pokoju. Dziewczyna błagała ją by została  albo zabrała ją ze sobą. Nie bój się ochronię Cię  gdy tylko poprosisz. Odeszła a ja mogłem wreszcie zamknąć drzwi i nacieszyć się swoją własnością.     Nie krzywdziłem jej, choć korzystałem z jej ciała  ostro i gwałtownie. Po wszystkim jednak  gdy spełnienie wypełniło jej ciało  po raz ostatni,  poczułem nagłą, diabelską furię. Czułem, że muszę odreagować. Stracone pieniądze i cały życiowy stres. Nie chciałem a jednak uderzyłem ją w twarz. Mocno. Potem drugi raz i trzeci. Rzucała się pod moim ciężarem  a ja w furii zacząłem ją dusić  i brać jej ciało na nowo. Broniła się zaciekle.  Drapała i próbowała krzyczeć.     Wreszcie wydusiła z siebie jedynie. Przenajświętsza Matko  wzgardzonych i upadłych  ratuj swoją służebnicę w godzinie męki. I wtedy drzwi rozwarły się  z hukiem biblijnych trąb, do pokoju wpadło stadko nietoperzy, szczurów a także kilka dorodnych kruków. Zaatakowały mnie wściekłe. Zrzucając z łóżka. Miotałem się po podłodze  pragnąc osłonić nagie ciało. Gryzły mnie, szarpały do krwi i głębokich ran. Z każdą minutą słabłem a ich siła rosła i rosła. To był amok.  Rozerwały mi brzuch,  rozorały plecy i oczy. Przegryzły się przez mięśnie. Atakowały raz za razem.     Moja agonia trwała aż wreszcie w progu stanęła ona. Przenajświętsza Matka. Święta Śmierć. W swej masce, tatuażach i sukni. Spojrzała zimno na moje konające szczątki a potem na podopieczną. Oto jestem jak obiecałam, nikt więcej już nigdy Cię nie skrzywdzi. Czuwam nad Tobą ukochane dziecko. Skinęła ręką. Walące dotąd szalenie w mojej piersi serce, momentalnie się zatrzymało. A jej świta mogła w spokoju ucztować dalej.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...