Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

( Podzielać z tobą)

Widzę, jak w twych źreniach słońce zachodzi
a za kotarą ust, księżyc połówką wstawa
Widzę, jak maskę lśnienia, gwiazda słodzi
w przełęczy dwóch naszych światów, lamp trwa zabawa

Widzę, jak królewski orszak unosi twoje ramiona
warkocze anglezy kręci suche powietrze
Widzę, jak z twych piersi nadzieja się osuwa
po twych policzkach rumieniec harfą drga po centymetrze

Widzę, złotą ziemię wypływającą spod twoich uśmiechów
jak lawina, spada pod kąt czterdziestu stopni gorąca
Widzę, parę dotyków, gestów, widma pieszczot i wzdechów
sam jestem, wśród takich kłębków, iskier, marzący, bez końca

Widzę, lecz nie oddam, mojego widzenia!
czuwam jak rycerz w kamienistym czterokącie
Widzieć chcąc, takie spojrzenia!
w śmierci Nerona, śpiewam i lirykę tworzę
i wierzę w śmiercionośną potęgę...

Opublikowano

tez prawda..ale jesli coś jest wciągające od pierwszych wersów to odrazu chce się czytać dalej..a jak nie zaciekawi na poczatku to się raczej rezygnuje...
a czasem też jest tak, ze na poczatku jest miernie, a pod koniec bardzo dobrze.
ja raczej nie skreślam wierszy za długość..ale czasem jestem humorzasta i nie czytam do końca, albo wcale...czasem czytam, ale nie zostawiam śladu...no różnie to ze mną jest... mnie sie nawet moich długich wierszy nie chce czasem czytać :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nareszcie jakis uśmiech z Twojej strony :)
cz.p.

ps. każdy jest po troszku egoistą :)

nie nie chodzi o to, poprostu chciałbym wiedzieć że moje wiersze mają choć jakiś skrabek zainteresowania(wzbudzają
)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • WIELKA FLAMANDZKA (1968) (Zagraj w "Flamish")   Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im nic niedzielny dzwon Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś dzieci mieć mógł Tak uczyli rodzice nas Mnich, i z eminencja sam, Co w katedrze ma dom  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon Idą w tan, nie roniąc łez Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg Że dumą rodziców są I Mnicha, i Eminencji, co Kapłanem w katedrze jest Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle Wszystkie spowite w czerń Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto A na sto lat musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w  ten tan, w to szkło Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavluflon    
    • @Poezja to życie ... a my   może warto się zatrzymać i ... podziwiać  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • życie w biegu   wiele oferuje  nie zawsze … więc miejmy  swój mały świat  może i ... z nią    tam  mimo ... potknięć jesteśmy  blisko siebie  naszego jutra    tłum potrafi …  wyprowadzić na manowce    swój kawałek podłogi  azyl    6.2026 andrew   
    • Patrzę na brunatną ziemię, jeszcze nieprzekopaną, jeszcze niezaoraną. A tam mrówka, sierota cholerna, bezzębna, z rudymi włosami, sięgającymi pępka. Gnojona i zeszmacona dnia czwartego z rana. Dnia siódmego z rana czesze swoje czułki - robią to wszystkie mrówki, by dnia pierwszego stać się pokarmem dla mrówkojada, darmozjada.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...