Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mój Nauczyciel powiedział:
"Mów prostym językiem
byś nie został odrzucony przez ludzi.

Zważ przy tym - tyle jest Światła w prostocie
ile prostoty w Światłości.

Jedno jest Światło Prawdziwe
Co płonie dla Wszystkich
tak samo.
Mów o tym, co nie odkryte."

Ciężarem są dla mnie Jego słowa,
trudna jest Jego nauka.
Jak mówić o tym
czego nie widzę, nie słyszę,
nie czuję i nie dotykam?
Jak mówić o tym do ludzi?
Prostym jestem,
a ludzie takim nie wierzą.

Opublikowano

dlatego masz(podmiocie liryczny) możliwość zcalenia tego co tobie potrzebne, z tym czego cię uczą, chociaż ja tam(jako poeta) jestem zwolennikiem doświadczania na własnej skórze.

a co do wiersza...
hmm...

forma istnie prosta, tak jak nauczyciel mówił,
i uczeń stosuje się od zaleceń mistrza

jednak mistrz nie postępuje wcale tak jak mówi

"Pamiętaj – tyle jest światła
W prostocie ile prostoty
W światłości."

ten zwrot wcale nie jest prosty

do wiersza:
ja poszukuję mocniejszej siły wyrazu, może komu innemu podoba się siła poznania...
mimo wszystko coś bym w nim zmienił...
przemyśl jeszcze raz użyte wyrazi i szyk
wymaż zapychacze które są niepotrzebne i nic nie wnoszą:

Ciężarem dla mnie są Jego słowa,
Trudna jest Jego nauka, Jak mówić mam o tym Czego nie widzę, nie słyszę, | Nie czuję i nie dotykam? | Jak mówić mam o tym do Ludzi? Przecież człowiekiem jestem,
A Oni takim nie wierzą.

bo o ile lepiej wygląda:

Ciężarem są Jego słowa,
Trudna Jego nauka.
Jak mówić o tym
Co niedoświadczone.
Jak przemawiać
do ludzi?
Takim jak ja
się nie ufa.

Opublikowano

W tym wierszu jest tyle powtórek, że to wygląda jak replay replaya - podmiot nie stosuje się do rady Nauczyciela. Bo zamiast mówić - pisze. Tylko po co?

I nie wyśmiewam się, nie lubię po prostu tandety ubranej w wielkie hasła.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Odbieram to jako wiersz religijny. Peel sprawia na mnie wrażenie Świadka Jehowy, który czuje, że Bóg oczekuje od niego nauczania innych (prostym językiem) tego, czego oni nie dostrzegają w Biblii i w świecie. Świadkom Jehowy się nie wierzy (ale to nie dlatego, że są ludźmi - każdy Prorok też był człowiekiem; no, to już tak poza wierszem).
Sylwestrze, nie chcę być niemiła, ale ten wiersz mi się nie podoba. Nie tylko dlatego, że jego treść jest mi obca (denerwuje mnie [u]postawa[/u] Świadków Jehowy wobec osób innych wyznań i światopoglądów), ale także dlatego, że nie widzę tu praktycznie żadnych oryginalnych, czysto Twoich środków wyrazu. Widzę tu tylko prozę i banał (wybacz bezpośredniość).
Być może źle zrozumiałam intencje Autorskie. Ale w takim razie proszę o pouczenie i/lub wskazówkę interpretacyjną.
Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja tam nie poeta ;) chociaż się nie uważam, czasem tylko coś mi się napisze ;). dzięki za komentarz. ta myśl... to zdanie jest naprawdę proste. jak widzę Ty lepiej niż ja pojąłeś naukę - znalazłeś prostszy sposób na wyrażenie myśli. jednak ten utwór, ponieważ powstał spory szmat czasu temu, zakorzenił się tak bardzo w mojej świadomości w tej formie, że trudno będzie mi w nim coś zmienić. nie mniej, wnioski z uwag zostały wyciągnięte... na przyszłość. pozdrawiam serdecznie.
Opublikowano

o kurde... ale żem sierozpisał w ostatnim posicie.. :)

Czytam ponownie... i dostrzegam jeszcze więcej...

Może rzeczywiście można by zmazać te
"Mój nauczyciel powiedział"
dwa w środku...


Ale wiersz sam w sobie jest całkiem dobry.
Forma (która zapewne nie jest ulubioną formą wielu ludzi) jest doskonale podporządkowana treści. Także treść jest niebanalna(bardzo ciekawa, rzekoło by się).

To jest jeden z takich wierszy początkowych, czasami bardzo ciekawych, ale niestety z różnych powodów(moze chodzi o formę) niedocenianych przez czytających. Pomimo tego że jest naprawde głęboki...


hmm...
A odchodząc od tematu ostatnio doszedłem do wniosku że
Kobiety dupami nie są!, tylko bardzo rzadkim gatunkiem...

:P

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tu nie ma wielkich haseł... mam nadzieję. powtórki to nie przypadek - tak miało być. moim zdaniem, nie to jest piękne, co jest piękne, lecz to, co się komu podoba - rozumiem "nie lubię". i na koniec, zadał Pan, Panie Michale, fundamentalne pytanie. tylko nie wiem, czy ktokolwiek zna na nie odpowiedź. poza tym uważam, że ciekawsze jest pytanie: dlaczego? dziękując za odwiedziny pozdrawiam również.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tu nie ma wielkich haseł... mam nadzieję. powtórki to nie przypadek - tak miało być. moim zdaniem, nie to jest piękne, co jest piękne, lecz to, co się komu podoba - rozumiem "nie lubię". i na koniec, zadał Pan, Panie Michale, fundamentalne pytanie. tylko nie wiem, czy ktokolwiek zna na nie odpowiedź. poza tym uważam, że ciekawsze jest pytanie: dlaczego? dziękując za odwiedziny pozdrawiam również.

popełnia Pan błąd zakładając, że to co zgodne z intencją autora jest odgórnie w porządku
wiersz - niestety na nie

pozdrawiam
Opublikowano

właśnie... bo widzę kolejny taki przypadek, może nie za dobrze robię że tak wykwintnie chwalę wiersze, które w gruncie rzeczy nie są jakoś nadzwyczajne super...
bo jak ktoś umie pisać, to moze ... a zresztą, tobie napiszę to samo:

bo jeśli ktoś kto nie umie
pisać pięknie,
z super rymnym
dźwiękiem
malować pędzel,

to jak stworzy dziecięcy bazgroł, to tak jak by nic nie stworzył...

ale jak ktoś
ze słowa kamień
które rozmnoży w nieboskłony
uciocha w trzyściany
by ułożyć w kwadraturę ogniowego koła!
zbuduje katedrę,
(dodając odrobinę swojego kamiennego serca)

to gdy już będzie odpoczywać
może sobie pozwolić na małe maźnięcie pędzlem po cegle
by pozostawić na niej swoje imię...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oxyvio, ja prostaczek, daleki jestem od pouczania kogokolwiek bądź wskazywania jedynej słusznej drogi. jednak co do świadków, to nie wiem, czy nasz do końca rację. pewien profesor socjologii, nota bene, wychowany w środowisku katolickim (jak twierdzi, zna całą ministranturę po łacinie), jednak, zapewne przez lata komunizmu i doświadczenia życiowe, odsunięty od Kościoła, powiedział kiedyś, że gdy prowadzi rekrutację do firmy i ma do wyboru dziesięć osób o identycznych kwalifikacjach, a jedna jest Świadkiem Jehowy, to bez wahania wybiera tą jedną. ciekawe, prawda? zdarzają się też ogłoszenia w rodzaju: Świadków Jehowy zatrudnie. jeśli zaś o mnie chodzi, to nie, nie jestem. ani na szczęście, ani niestety. po prostu nie wierze w takie cudowne przemiany. jednak rozumiem tych, co szukają, nawet jeśli pobłądzą. w swoim otoczeniu nam kilku świadków. przynoszą czasem takie kolorowe gazetki. szanujemy się wzajemnie. tzn mam taka nadzieję. jednak, to nie jest wypowiedź żadnego z nich. bez śladu zagniewania, dziękuję za komentarz i pozdrawiam.
Opublikowano

oj... nie przeceniaj mnie :)
przecież to jest nieskładne i niedopracowane językowo... :/

bosze! co ja robie!
przecież za 2 dni mam maturę, do której nic nie umeim, a zamiast sie uczyć przesiaduje bezsensownie po nocach!

alivederci! (czy jak to tam siepisze i niezależnie od tego co to znaczy)

Opublikowano

Sylwestrze, znam sporo Świadków Jehowy. Nie mam nic przeciwko poszukiwaniom, ale u nich denerwuje mnie [u]postawa[/u] wobec innych ludzi - oni niczego nie poszukują, tylko uważają, że posiedli absolutną i jedyną prawdę, zaś wszyscy inni ludzie są głupsi i trzeba ich oświecić; w dodatku "Jehowi" wierzą, że tylko oni zmartwychwstaną na wieczność, a cała niewtajemniczona reszta ludzi umrze i przepadnie na wieki. Bardzo mi się to nie podoba w ich przekonaniach.
Natomiast nie zaprzeczam, że są uczciwi, solidni i pracowici, że pomagają sobie nawzajem w trudnych sytuacjach, że nie dotykają broni i nie biorą udziału w wojnach, a nawet nie dają się wciągać do wojska (ale to już nie zawsze jest dobre).
Co do Twojego wiersza, jednak wygląda on jak zwierzenia rozżalonego peela, który usiłuje pouczać mniej mądrych od siebie (a nawet niewyuczalnych) - i nie tylko ja odniosłam takie wrażenie. Jeśli to nie jest o "Jego nauce" i nieskutecznych próbach wpajania jej ludziom, to myślę, że trzeba by coś zmienić w wierszu, bo naprawdę w takiej formie nie widzę możliwości innego odczytania go.
Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tu nie ma wielkich haseł... mam nadzieję. powtórki to nie przypadek - tak miało być. moim zdaniem, nie to jest piękne, co jest piękne, lecz to, co się komu podoba - rozumiem "nie lubię". i na koniec, zadał Pan, Panie Michale, fundamentalne pytanie. tylko nie wiem, czy ktokolwiek zna na nie odpowiedź. poza tym uważam, że ciekawsze jest pytanie: dlaczego? dziękując za odwiedziny pozdrawiam również.

popełnia Pan błąd zakładając, że to co zgodne z intencją autora jest odgórnie w porządku
wiersz - niestety na nie

pozdrawiam
dziękując za odniesienie się do mojej odpowiedzi na komentarz Pana Krzywaka, proszę o wyjaśnienie co to jest "odgórnie w porządku". opinię o wierszu pokornie przyjmuje. pozdrawiam wzajemnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


w związku z powyższym pozostaje mi tylko jedno: dopóki nie napiszesz jak poszło Ci na naturze, nie skomentuje żadnego Twojego wiersza, ani nie odpowiem na żaden komentarz. i życzę Ci żebyś połamał wszyskie długopisy ;).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oxywio, przedstawiłaś tu dość powszechny, choć dosyć naiwny obraz tej hmm... grupy społecznej, z którym, w pewnych aspektach, trudno mi się nie zgodzić. może wiec, gdy przeczytasz jeszcze raz uważnie ten tekst, to, może, dojdziesz do wniosku, że wogóle nie pokrywa się on z tym co napisałas w tym komentarzu. zastanawia mnie też jeszcze jedno. jeśli można pisać o Marsie, Wenerze, Czarcie, Belzebubie, nimfach, rusałkach, można pisać o najciemniejszych barwach życia, i to w sposób pozbawiony najmniejszego śladu subtelności, to dlaczego pisanie o Nim miałoby być naganne??? a co do konkluzji wiersza. podmiot nie wywyższa się. jest tyko człowiekiem, częścią ludzkości. a czy opisy Twoich doznań, przeczuć, może czasem niejasnych, zawsze spotykają się ze zrozumieniem odbiorców? a nie spotkałas przypadkiem w życiu autorytetu, o którym mogłabys powiedzieć: "mój Nauczyciel"? choćby to był Pan od polskiego ;), a nie koniecznie Pan Bóg. przypuszczam, że wiele moich wierszy może Ci się nie spodobać, ale czy z tego powodu mam ich nie publikować? podobno Sienkiewicz na pytanie: jak zostać sławnym pisarzem?, odparł: "to proste. wystarczy tylko pisać to, co ludzie chcą czytać." tylko ja nie jestem tak do końca przekonany czy mi tak bardzo na sławie zależy. Czytelników jednak szanuje, czego potwierdzeniem jest, mam nadzieję, ten komentarz. Dzięki za cierpliwość i pozdrawiam.
Opublikowano

Sylwestrze, nie chciałam Cię urazić. O Jehowych wspomniałam po raz drugi, abstrahując już od treści wiersza, bo napisałeś mi, że nie wyraża on idei wyznawanych przez Świadków Jehowy, a ja przyjęłam to do wiadonmości.
Naiwny obraz tej grupy społecznej, choć w większej części zgadzasz się z nim... Hmmm. A dlaczego naiwny? (Ale to wszystko poza wierszem).
Zaś co do wiersza: napisałam, jakie wrażenie on na mnie robi. Nie twierdzę, że to właśnie chciałeś wyrazić, tylko - że tak to wyszło. A wyszło jak żalenie się peela na niewyuczalność ludzi, których on próbuje pouczać zgodnie z nauką jakiegoś tam swojego autorytetu. Tak to wygląda, choć niekoniecznie zgodnie z Twoim zamierzeniem - o czym także pisałam poprzednio.
Wcale nie twierdzę, że nie wolno pisać o Nim (kimkolwiek by On nie był). Nie ma tematów, o których nie wolno byłoby pisać. Dlaczego tak to przyjąłeś?
Oczywiście, że mam swoje autorytety (a ściślej: miałam, kiedy byłam młodsza). Ale nigdy nie starałam się narzucać ich innym ludziom. Natomiast bardzo lubię dyskutować, słuchać innych, uczyć się od nich, poznawać ich punkty widzenia, broniąc swojego zdania (bez roszczeń, aby dyskutant koniecznie je przyjął).
Ja wierzę ludziom - każdy widzi świat naprawdę inaczej.
:-)

PS. Być może Twój wiersz jest o pisaniu wierszy (już przy pierwszym czytaniu wpadł mi do głowy taki pomysł). Jeśli tak, to mylące są frazy:

"Mów prostym językiem
Byś nie został odrzucony
Przez Ludzi" - to sprawia wrażenie, jakby peel sądził, że ludzie są za głupi na język np. poetycki czy naukowy;

"Jedno jest Światło Prawdziwe
Co płonie dla wszystkich
Tak samo" - to z kolei daje wrażenie, jakby peel uważał się za znawcę jakiejś obiektywnej, jedynie słusznej Prawdy, której głupi ludzie nie dostrzegają i trzeba ich oświecić;

potwierdza to następna fraza:
"Mów prostym językiem
O tym co nie odkryte
Dla Ludzi" - czyli pokazuj im to, czego te prostaczki nie widzą - tak można to odczytać;

"Ciężarem dla mnie są Jego słowa,
Trudna jest Jego nauka,
Jak mówić mam o tym
Czego nie widzę, nie słyszę,
Nie czuję i nie dotykam?" - peel dostał więc bardzo trudną misję uświadamiania ludzi o czymś, co jego samego przerasta - można by pomyśleć, że chodzi tu o Absolut religijny (lub inny);

no i pointa:
"Jak mówić mam o tym do Ludzi?
Przecież człowiekiem jestem,
A Oni takim nie wierzą." - ludzie nie wierzą człowiekowi, że posiadł uniwersalną, jedynie słuszną, Boską Prawdę (nie wierzyli w to Jezusowi ani żadnemu innemu Prorokowi, bo Oni byli ludźmi).

Tak można rozumieć ten wiersz. Te frazy wprowadzają w błąd. (Jeśli rzeczywiście wiersz nie jest żaleniem się peela-Proroka na ludzką tępotę). :-)

Mam nadzieję, że wyjaśniłam przyczyny mojej interpretacji wiersza i jego negatywnej oceny. Naprawdę nie chcę być złośliwa ani zrobić Ci przykrości. Po prostu jestem szczera i staram się uzasadnić swoje zdanie.
A jako Człowieka - lubię Cię i cenię.
Pozdrawiam. :-)

Opublikowano

hmm...
wam się nigdy nie zdażyło przegadać świadka jechowy? ja jak z nimi gadam to zawsze wychodzi na to ze chrześcijaństwo jest lepsze(albo że jechowa ma gorzej ugruntowanąwiarę odemnie), a wiara wyznawców jechowy, jest złą interpretacją pisma świętego(albo dosłownym jej zrozumieniem)...

a jeżeli podchodzą do ludzi wątpiących to jak najbardziej ich popieram, bo nie wierzyć w nic, albo mieć powieżchownie ugruntowaną wiarę to najgorsze co może być.


p.s. matura(matematyka rozszerzona) była trudna... ale mam nadzieję że tak 60 - 70% będzie...
jutro mam ustny polski, temat: Rzeźba i architektura jako inspiracja dla literatury. Omów analizując celowo dobrane utwory.
:P
ciekawy, ale cholernie trydny, tymbardziej ze wybrałem takie 3 trudne wiersze(przyboś, jastrun i staff) i ludzi bezdomnych :P
(jeśli to cietak bardzo interesuje):D

+ to mój jubileuczowy 100. komentarz! :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...