Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przesłanie....
Tym co myślą za nas
apage satanas..............

Przyjdą i skują pobladłym świtem
za to, żeś miała cycki odkryte.
Czy wygrają trendy
fatwy na popędy ?
Coś ktoś nierówno ma pod sufitem....

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wierzysz... że nie zerka, gdy coś w krzakach błyska?
No, a jak go "przyprze", lub potrąci liska...?
Śmiech się czasem niesie,
pań, co żyją w lesie
- swój i-pe-en mają:
zdjęcia…
i nazwiska… ;)))
Opublikowano

W jego limuzynie
szalet lub latryna
to od wielu lat już
przecież nie nowina.

Że potrąci liska
czy choćby zająca
a pies z nim tańcował
już nie będzie kąsał.

Panienkę mu wożą
na tylnej kanapie
tak że biedak tylko
z lekka się zasapie.

Zaś do zdjęć z ochotą
i pasją pozuje
teczką czy tornistrem
też się nie przejmuje.

W IPeeNie także
ma swego człowieka,
który innych brudy
na zewnątrz wywleka.

Po prostu parasol
nad nim jest ochronny
i nie na kadencję
a raczej dozgonny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...