Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Pytasz o użycie wulgaryzmów, odpowiedziałem, że są, ponieważ je wpisałem" - masz rację - "koń jaki jest, każdy widzi" (autor powiedzonka uznał konia za zbyt oczywiste zwierzę, aby je opisywać - wówczas każdy szlachcic miał konia - tak jak dzisiaj każdy sznujący się poeta straganowy uzywa wulgaryzmów - obecnie cytat używany na określenie czegoś tak oczywistego, że każdy wie, co to jest i do czego służy) - o co tu pytać Pana Poetę? Wycofuję pytanie.

"Że literatura straganowa to jednak literatura." - oczywiście, że tak ale bez wartości artystycznych, przykład: Twoje wiersze.
Jest jeszcze kilka innych rodzajów literatury:
literatura faktu - utwory o charakterze dokumentalnym
literatura jarmarczna, odpustowa - teksty, tanie broszury przeznaczone dla ludu, popularne w XIX w.
literatura ludowa - podania, pieśni, legendy itp., związane z życiem i kulturą wsi, zwykle anonimowe, przekazywane ustnie
literatura parenetyczna - utwory upowszechniające wzorce osobowe, np. ascety, ziemianina lub dworzanina
literatura powszechna - zbiór literatur świata
literatura produkcyjna - utwory powstałe w okresie realizmu socjalistycznego, opisujące wzorowo pracujących robotników w wielkich zakładach przemysłowych
literatura sowizdrzalska - twórczość literacka nieznanych, głównie plebejskich autorów małopolskich z XVI i XVII w.
literatura zaangażowana - literatura poruszająca problematykę ideologiczną i społeczną

"przyznam, że znam co nieco historie Polski. Np. że za Chrobrego przybijano genitalia do drzwi za zdradę. Wspaniałe czasy" - rzeczywiście znasz co nieco

"poglądy dużo mówią o tzw. inteligencji." - masz na myśli poznawczą, emocjonalną czy refleksyjną? Co powiesz o mojej?

"A tłumaczyc tekst? Czytelnik jest od tego, nie ja. A jak mu się nie chce, albo nie potrafi, zmienia lekture na lżejszą. " - obawiam się, że uczestnicy spotań autorskich z Tobą będą mocno rozczarowani.

"krytyk nie za bardzo oczytany w tej kwestii" - kolejny zwrot retoryczny mający na celu deprecjacje moich poglądów - tym razem przez bezpodstawny zarzut jakoby małej wiedzy w omawianej kwestii - nie życzę sobie tego typu uwag w sytuacji gdy nic nie wiesz o stopniu mojego "oczytania".

  • Odpowiedzi 67
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




1. doskonale. Ten stragan tak się przyczepił, a na straganie można znaleźc wielu interesujących Autorów. (bo z tego, co rozumiem każdy tekst z przekleństwem jest literaturą straganową) oprócz może głębokich wieków średniowiecza. Co więcej - akurat ten utwór z lit. straganową nie ma nic wspólnego (przypomnij sobie charakter, jaki ma miec ta literatura i co się w rzeczywistości pod tą nazwą - "literatura straganowa" kryje. Przy okazji wpadnie do glowy trochę informacji, żeby nie popełniac kolejnych wpadek w segregowaniu czytanego tekstu i np na konia nie mówic krowa, bo to jest śmieszne.
2 nie wiem co rozumiesz przez wartości artystyczne. Rodzajów literatury znam 26, tutaj jest 9. Mało.
3. Tak.
4."poznawczą, emocjonalną czy refleksyjną"- a one się wzajemnie wykluczają?
5. Dlaczego? Do tej pory nie narzekam.
6. no a czemu nie? każdy broni swego, a to, że wykorzustuje broń podaną przez Ciebie, to nie moja wina. Ja też moge napisac te utwory 3-wersowe to nie wiersze bo tak mi się akurat podoba. Argumentacja jest podstawowym czynnikiem ocenianego tekstu. Na razie wiem, że nie wolno kląc, ale skąd ta teza i z jakiej racji, co ją normuje - nie wiem. Chyba wynika z jakiegoś świątobliwego oburzenia czytelnika, ktory przez miasto jedzie z zamkniętymi oczyma, żeby nie patrzec na napisy na ścianie. Ale za to potem je piętnuje, bo zna je ze słyszenia, bo to jest skandal, jak twierdzi babcia Hela z 3 piętra.
Opublikowano

bartek-bartek czytałeś Wojaczka?jemu też odbierzesz wartości artystyczne?albo świetlickiego
? poezja straganowa?kim jestes zeby krytykowac wielkich??

a jesli chodzi o czarne i czerwone-jest jakas roznica w imie czego sie niszczy,tłamsi i zabija??a historia kosciola to nie tylko historia polski tak na marginesie

Opublikowano

"nie wiem co rozumiesz przez wartości artystyczne"

Wartość artystyczną rozumiem jako środek realizacji wartości estetycznych tj. wizji świata wytwarzanej przez dane dzieło (literackie, malarskie, filmowe).
Uzywanie w sztuce wulgaryzmów, przekleństw czyli obelżywych słów w celu wyrażenia złego stosunku do kogoś lub czegoś odbiera dziełom artystycznym wymiar moralnego piękna i sprowadza sztuke do poziomu reportarzu (niejednokrotnie świetnego).
Jednak zadaniem sztuki jest odkrywanie nawet w brzydocie piękna i pokazywanie go ludziom. Może to naiwne ale tak uważam. Na szczęście nie tylko ja.


"Ja też moge napisac te utwory 3-wersowe to nie wiersze" - nigdzie nie napisałem, że Twój tekst nie jest wierszem, napisałem, że jest według mnie przykładem literatury straganowej, czyli takiej, która pozbawiona jest wartości artystycznej;

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



1.No własnie mamy tutaj problem z krytykiem, który uznaje swoje poglądu i ma do nich prawo, tylko nie wiem czemu podpiera się teorią literatury. Oczywiście Bursa, Wojaczek, Świetlicki itd to nie poeci i można ich kupic na straganie.
2. oczywiście, że tak. To mnich Diego de Landa kazał s[alic bibliotekę Majów, potem palono, palono, palono a wszystko w imię dobra i miłości do człowieka. (polecam "Traktat o tolerancji" Woltera :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i tutaj wreszcie wyszło szydło z worka - "ja nie lubie, ja nie popieram" i tak trzeba było pisac, a nie wykłocac się podpierac się niepełnymi wiadomościami. Takie hasła jak "moralne piękno, wartości" to dla mnie lanie wody, chociaż oczywiście też mają swoją historie i to wcale niezgorszą (oczywiście artystyczną)
Jednak nie zgodzę się z Twoimi poglądami - są one po prostu jednokierunkowe, mają jeden wzór, a to jest własnie to, co zabija każdą sztukę. Są hymny do Boga, są też satyry i niestety musisz się z tym pogodzic. Albo przekonac, że tak nie jest. Czyli - ja napiszę "sowietyzm to zło", a Ty wyciągając piekno z historii napiszesz - "ale mieli wspaniałą literature tendencyjną, a zła nie było wcale, a głód na Ukrainie to tylko dbałośc o linie i o dobro człowieka. Więc kto pisze, że Stalin zabijał, ten jest niemoralny i nie jest estetą". Niestety prawda będzie po mojej stronie, tylko zostanie pytanie, kto gorszy - ten, co wyciąga wnioski z prawdy, czy ten, kto ją zataja w imię jakiś niepojętej moralności.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i tutaj wreszcie wyszło szydło z worka - "ja nie lubie, ja nie popieram" i tak trzeba było pisac, a nie podpierac się niepełnymi wiadomościami. Takie hasła jak "moralne piękno, wartości" to dla mnie lanie wody, chociaż oczywiście też mają swoją historie i to wcale niezgorszą. Jednak nie zgodzę się z Twoimi poglądami - sa po prostu jednokierunkowe, mają jeden wzór, a to jest własnie to, co zabija każdą sztukę. Są hymny do Boga, są też satyry i niestety musisz się z tym pogodzic.

"ja nie lubie, ja nie popieram" - to Ty tak twierdzisz pisząc: "to dla mnie lanie wody". Bardzo lubię literaturę satyryczną i religijną także (chociaż nie wszystko). A może Ty także podzielsz sie ze mną swoim pogladem na to czym jest wartość artystyczna dzieła?
Prosiłem Cię juz abys nie uzywał zwrotów obniżających wartość moich poglądów w rozmowie ze mną, a Ty znowu swoje: "sa po prostu jednokierunkowe, mają jeden wzór, a to jest własnie to, co zabija każdą sztukę", "niestety musisz się z tym pogodzic".

Co do poetów, których wymieniłeś, bez cienia wątpliwości stworzyli wiele pięknych tekstów, ale nie cała ich twórczość posiada znamiona wartości artystycznej w znaczeniu, które podałem wczesniej.

Na marginesie dopowiem, że kilka tygodni temu kupiłem tomik poezji Świetlickiego...na straganie (sic!).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



noo...to zmienia całowicie moj jak i calego świata, poglad na literature i sztuke,wedlug tego
morsztyn,witkiewiecz,przerwa-tetmajer,baudelaire,bursa,grochowiak,wojaczek,beksinski munch,rembrndt (moglabym jeszcze dlugo wymieniac)nie tworzyli sztuki..co z turpizmem?

ciekawy poglad ,szkoda ze swiadczy o niedouczeniu lub ignorancji:(

zreszta szkoda nerwow-autor juz wie ze napial dobry wiersz skoro wzbudzil takie emocje:P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



noo...to zmienia całowicie moj jak i calego świata, poglad na literature i sztuke,wedlug tego
morsztyn,witkiewiecz,przerwa-tetmajer,baudelaire,bursa,grochowiak,wojaczek,beksinski munch,rembrndt (moglabym jeszcze dlugo wymieniac)nie tworzyli sztuki..co z turpizmem?

ciekawy poglad ,szkoda ze swiadczy o niedouczeniu lub ignorancji:(

zreszta szkoda nerwow-autor juz wie ze napial dobry wiersz skoro wzbudzil takie emocje:P

A co z naturalizmem, czy nawet realizmem?
A co do mnie - wypuszczając taki tekst w pewnym sensie godzący w pewne kwestie, spodziewałem się reakcji różnych. Dlatego nie jestem zdziwiony, za to można obserwowac logikę dyskusji krytyka - ktora właśnie opiera się na pewniku - "mnie się niepodoba, więc jest złe".
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i tutaj wreszcie wyszło szydło z worka - "ja nie lubie, ja nie popieram" i tak trzeba było pisac, a nie podpierac się niepełnymi wiadomościami. Takie hasła jak "moralne piękno, wartości" to dla mnie lanie wody, chociaż oczywiście też mają swoją historie i to wcale niezgorszą. Jednak nie zgodzę się z Twoimi poglądami - sa po prostu jednokierunkowe, mają jeden wzór, a to jest własnie to, co zabija każdą sztukę. Są hymny do Boga, są też satyry i niestety musisz się z tym pogodzic.

"ja nie lubie, ja nie popieram" - to Ty tak twierdzisz pisząc: "to dla mnie lanie wody". Bardzo lubię literaturę satyryczną i religijną także (chociaż nie wszystko). A może Ty także podzielsz sie ze mną swoim pogladem na to czym jest wartość artystyczna dzieła?
Prosiłem Cię juz abys nie uzywał zwrotów obniżających wartość moich poglądów w rozmowie ze mną, a Ty znowu swoje: "sa po prostu jednokierunkowe, mają jeden wzór, a to jest własnie to, co zabija każdą sztukę", "niestety musisz się z tym pogodzic".

Co do poetów, których wymieniłeś, bez cienia wątpliwości stworzyli wiele pięknych tekstów, ale nie cała ich twórczość posiada znamiona wartości artystycznej w znaczeniu, które podałem wczesniej.

Na marginesie dopowiem, że kilka tygodni temu kupiłem tomik poezji Świetlickiego...na straganie (sic!).



1. to, o czym piszesz, to aksjologia. A mój pogląd - dzieło staje się dziełem sztuki przez ludzi, czyli przez to, że go czytają i reagują (zresztą to podstawowy warunek bycia dzieła). Czyli czasem dziełem literackim staje się rzecz, ktora pozornie nie posiada wartości.
2. ja nie obniżam wartości postawy krytykującego, to są po prostu odpowiedzi na podane argumenty. A jakie one są, takie są. To ja może też się w końcu obraże - mam większe prawo w tym wypadku. Cyt. -"To miejsce to brudnopis, nie śmietnik", "dla zwykłego chamstwa językowego". Żeś mnie od razu od chamów, panie esteto moralny.
3. Czyli segregujemy poetów? Ale jedynie prawem indywidualnego cechowania, a nie wmawiania komuś swoich własnych poglądów. A jako czynnik decydujący w kwestiach kultury, czy spaliłbyś dzieła Przybyszewskiego, Witkacego, a może samego Markiza de Sade czy Masocha? Są wstrętni, a jednak kultowi.
4. Nie przepadam za Świetlickim.
Opublikowano

"kto pisze, że Stalin zabijał, ten jest niemoralny i nie jest estetą". - skoro poruszyłeś ten bardzo bolesny wątek, na tym przykładzie ustosunkuje się do Twojego zdania.
Czytałeś zapewne książkę Józefa Czapskiego pt.:"Na nieludzkiej ziemi" opisujacej koszmar zycia łagrowego. Jest ona uważana za dzieło literackie o ponadczasowej wartości artystycznej ponieważ autor potrafił ukazać nie tylko upadek moralny i fizyczny człowieka ale także jego heroiczną postawę wobec zła.
Z drugiej strony weźmy "Mein Kampf" Hitlera, w której autor zawarł podstawy swoich teorii antysemickich i faszystowsko-narodowych. Nie przyczynił sie w ten sposób do wzrostu "piękna" wśród ludzi wręcz przeciwnie programowo dążył do jego eliminacji.
Na tych dwóch skarjnych przykładach moim zdaniem mozna wyraźnie dostrzec na czym polega róznica pomiedzy liuteraturą o "dodatniej" wartości artystycznej (to może byc np. satyra albo wiersz religijny) a literaturą o "ujemnej" wartosci artystycznej (może byc to np. satyra albo wiersz religijny).

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


aha rozumiem...zabraklo happy end'u...
Opublikowano

Przeraża mnie Twój poglad: "dzieło staje się dziełem sztuki przez ludzi, czyli przez to, że go czytają i reagują (zresztą to podstawowy warunek bycia dzieła). Czyli czasem dziełem literackim staje się rzecz, ktora pozornie nie posiada wartości." Zgodnie z nim nawet przywołana przeze mnie książka "Mein Kampf" Hitlera, może być uznana za dzieło sztuki! Brr! Przeciez miliony ludzi przeczytały "Mein Kampf" i zareagowały - wszyscy wiemy doskonale jak.
Idąc dalej tropem Twojego poglądu mozliwe jest ogłaszanie referendum, a jego wyniki będą przesadzały czy mamy doczynienia ze sztuka czy nie. Prezentujesz bardzo komercyjny pogląd w odniesieniu do określania wartości dzieła - jest popyt jest dzieło, nie ma popytu nie ma dzieła. W pewnym sensie masz tez rację, zmieniają sie czasy, wraz z nimi uznawane wartosci i poglądy - zmieniaja się gusty odbiorców i artysta(?) chcąc sprzedac swój towar musi reagowac na potrzeby rynku.
Taki pogląd kłuci sie jednak mocno z moim rozumieniem Sztuki i jej funkcji społecznej.

Opublikowano

Bartek Bartek -
1.A może zapomniałeś ile czasu dzieła Stalina i Lenina stały na naszych nobliwych półkach(już pomijam fakt, że te dzieła to jest tzw. fikcja literacka)? A kto ma decydowac o tym, co czyta? Może wprowadzimy znowu cenzorów, ktorzy będą decydowali co i kto ma czytac?
2.akurat w tym wierszu (moim) nie ma nic o treści faszystowskiej, a nawet wręcz przeciwnie. Zatem obstaje przy swoim.
3. No takie sa prawa historii, że czytany jest ten, kto jest własnie czytany. Czy to slawny za życia Sienkiewicz, czy odnaleziony przez Przesmyckiego Norwid - to już nie gra żadnej roli. Zatem widzimisię czytelnicze nie wpłynie na odbiór własnie słowa pisanego. Kto wie, może za 300 lat zostanę sławny? A może nie? A postawa - "piszę dla siebie" jest rzeczywista tylko w tym przypadku, gdy się wogóle nie pisze. I o żadnym referendum nie mowiłem

PS -czuje się troche zawiedziony - nie widzę odpowiedzi na moje pytania i mam wrażenie, jakbym się ciągle musiał z czegoś tłumaczyc. Jest to zabawne, jednak do czasu, szczególnie jak ktoś pewnych napisanych przeze mnie kwestii nie dostrzega, albo udaje, że nie dostrzega.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czy chodzi o pytanie "A jako czynnik decydujący w kwestiach kultury, czy spaliłbyś dzieła Przybyszewskiego, Witkacego, a może samego Markiza de Sade czy Masocha?" Według mnie z tresci moich postów łatwo na tak postawione pytanie jest odpowiedziec samemu ale jesli nalegasz: nie.
Oczywiście, że o referendum nie mówiełeś, pozoliłem sobie tylko na hipotetyczna podróż w przyszlość, w oparciu o Twój pogląd na kryterium dzieła stuki.

"Może wprowadzimy znowu cenzorów, ktorzy będą decydowali co i kto ma czytac?" Moja odpowiedz: nie.
Ty już wprowadziłeś "cenzora ludowego", dzieki któremu "czasem dziełem literackim staje się rzecz, ktora pozornie nie posiada wartości".
Ta dyskusja z mojego punktu widzenia dotyczy jednak nie tego czy? i co? ludzie powinni czytać (odnosze wrażenie, że Ty ją chcesz sprowadzić do tego), ale jakie są kryteria wartości artystycznej sztuki (konkretnie literatury) i roli sztuki w życiu człowieka.
Nadal nie znam jasno wyrazonego Twojego poglądu na temat tego czym jest "wartość artystyczna" dzieła.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no właśnie...pozornie...czy to nie mówi samo za siebie??
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czy chodzi o pytanie "A jako czynnik decydujący w kwestiach kultury, czy spaliłbyś dzieła Przybyszewskiego, Witkacego, a może samego Markiza de Sade czy Masocha?" Według mnie z tresci moich postów łatwo na tak postawione pytanie jest odpowiedziec samemu ale jesli nalegasz: nie.
Oczywiście, że o referendum nie mówiełeś, pozoliłem sobie tylko na hipotetyczna podróż w przyszlość, w oparciu o Twój pogląd na kryterium dzieła stuki.

"Może wprowadzimy znowu cenzorów, ktorzy będą decydowali co i kto ma czytac?" Moja odpowiedz: nie.
Ty już wprowadziłeś "cenzora ludowego", dzieki któremu "czasem dziełem literackim staje się rzecz, ktora pozornie nie posiada wartości".
Ta dyskusja z mojego punktu widzenia dotyczy jednak nie tego czy? i co? ludzie powinni czytać (odnosze wrażenie, że Ty ją chcesz sprowadzić do tego), ale jakie są kryteria wartości artystycznej sztuki (konkretnie literatury) i roli sztuki w życiu człowieka.
Nadal nie znam jasno wyrazonego Twojego poglądu na temat tego czym jest "wartość artystyczna" dzieła.

Na to pytanie jest jedyna prosta odpowiedź - nikt. Słowo pisane działa na daną epokę, a w jakie ona ma gusta? Jeżeli chcesz walor artystyczny, musisz cofnąc się wstecz - i tam jest wbite: epos bohaterski musi byc napisany heksametrem i inne tego typu wskazówki dotyczące tego gatunki (ktorych nie będe wymieniał). Sonet znowu musi miec takie a takie parametry, tragedia klasycystyczna - takie a takie i tak dalej i tak dalej. Ale że czas weryfikuje i nie stoi w miejscu, nie ma jednego wzorca artystycznego (pomijając tradycyjne gatunki). Zatem, jak ktoś się decyduje na wiersz wolny, pisze sobie jak chce wiersz wolny(chociaż i ten ma swoją teorie, np. u Dłuskiej). Jego ryzyko, ale jeżeli czytelnicy uznają, że to jest dobry, wszelkie normy ida precz (dośc jaskrawy przykład - futuryzm).

A dla mnie osobiście - albo mi się podoba, albo nie.
A "jakie są kryteria wartości artystycznej sztuki (konkretnie literatury) i roli sztuki w życiu człowieka." to jest pytanie pułapka, bo prowadzi do nikąd. Bo jednego cieszy biała dziewica z lilią we włosach, innego rudowłosa wampirzyca z nożem w rekach. A jeszcze trzeciego przystojny pasterz, a czasem i jego owieczka.
A uniwersalna literatura dla każdego to był socrealizm ktory zdechł. I tak będzie zdychac każda norma wprowadzana na siłę tylko dlatego, że tak się komuś podoba albo niepodoba.
A zresztą literatura mniej oficjalna zawsze cieszyła więcej, niż ta moralna. Szczególnie, że moraliści bardzo często noszą damską bielizne pod kodeksami (to przenośnia ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no właśnie...pozornie...czy to nie mówi samo za siebie??

To napisał M. Krzywak, ja Go tylko zacytowałem; nie podzielam tego relatywistycznego poglądu.

Nie jestem subiektywnym idealistą.
I dałem wyżej odpowiedź na temat wartości artystycznych.
I w sumie jest to doskonały przyklad, że wiersze takie należy pisac - to jest własnie wyzwalanie emocji u czytelnika.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
    • Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń,  to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku.  Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień.  Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny  nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie.  Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek.    Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych  uczuć, to prawa strona, która także  zanika.  Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było  " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek"  pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki nasuwają mi na myśl zardzewiałe, czyli już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały.  Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umieraja to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię.  Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei.  Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja".  Z kolei  końcówka  jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu.  Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch".    @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch".  To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk.  Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam.  Dziękuję za ten wiersz.  Pozdrawiam Cię serdecznie.   
    • WIELKA FLAMANDZKA (1968) (Zagraj w "Flamish")   Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im nic niedzielny dzwon Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś dzieci mieć mógł Tak uczyli rodzice nas Mnich, i z eminencja sam, Co w katedrze ma dom  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon Idą w tan, nie roniąc łez Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg Że dumą rodziców są I Mnicha, i Eminencji, co Kapłanem w katedrze jest Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle Wszystkie spowite w czerń Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto A na sto lat musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w  ten tan, w to szkło Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavluflon    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...