Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pełnię misję swego życia.
Trwam okopany miłością,
w konflikcie armii marionetek.
Moja broń - obosieczny krzyż na plecach.
W zgiełku bitwy szukam świętych,
bo tylko dla nich jutro wstanie słońce.
Święci są pochłonięci walką.
Gonią za przetrwaniem, nie znając Prawdy.
Ruchomy cel trudno trafić, lecz
nieruchomy cel trudniej zauważyć.
Święci są zajęci sobą.
Rozdeptują mnie, krzycząc z obrzydzenia.
Nie znają przebaczenia.
Nie znają pokory.
Nie znają miłości.
Traktują mnie jak psią kupę.
Ten sam węgiel.
Ten sam azot.
Ten sam tlen.
Koledzy uważają, że jestem szalony.
Że marnuję czas szepcąc do świętych.
Tylko ranni potrafią spojrzeć mi w oczy,
ich serce wciąż bije pod mundurem krzywd.
Każdy znajdzie swoją śmierć sam,
a tak niewiele trzeba aby zmartwychwstać.
Lecz ja wiem że nawet gówno
będzie kiedyś ponownie człowiekiem.

Opublikowano

a mi się podoba. te gówno i kupa,kojarzy mi się z poetami,z polską mentalnością, ze zniewieśniłością europejczyków,po za anglikami i rosjanami, z polskim rządem, z autorytetami tego forum, z chrześcijaństwem.A wiersz do bani jest.to prawda.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...