Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie każdy Panie Michale, nie każdy - mam takiego w rodzinie - i może Pan tutaj powiedzieć:- a to wtedy dupa nie krytyk ,a ja na to:- oj nie, bo znany a raczej uznany.
A z uwagami Pańskimi to zgadzam się, lecz nie w całości:)


pozdrówka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie każdy Panie Michale, nie każdy - mam takiego w rodzinie - i może Pan tutaj powiedzieć:- a to wtedy dupa nie krytyk ,a ja na to:- oj nie, bo znany a raczej uznany.
A z uwagami Pańskimi to zgadzam się, lecz nie w całości:)


pozdrówka

Nie napisałem - "dobry krytyk". Chodzi o to, ze jak ktoś zarabia na krytyce - coś napisac musi. A my tutaj - nie musimy. Własnie zmieniłem i dałem - "krytyk zawodowy". A branie pieniędzy nie pokrywa się z dobrą krytyką, ale to nie problem orgowy.
Punkty są oczywiście do dyskusji - to są moje obserwacjone tylko.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Egzegeto.
Dziękuję za dobre słowa.:)))))
Bartek ostatnio był na forum we wrześniu,pisaliśmy na priv.
Od tamtej pory się nie pojawił,a szkoda.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie zgadzam się. Istnieje konstruktywna krytyka. Ja za taką uważam mówienie, co się nie podoba we w miarę grzeczny sposób, ewentualne propozycje, jak można to poprawić i przy okazji zauważenie dobrych stron utworu. Jeśli takowych nie ma - można pominąć punkt ostatni.
Jeżeli wiersz jest ewidentnie do bani - najlepiej nic pod nim nie pisać.
Natomiast krytyką niekonstruktywną i całkowicie bezsensowną jest mówienie takich rzeczy jak: "syf", "badziewie" i takie tam. To już według mnie nie jest krytyka, tylko bazar. Bezsensowny bazar. Nic nie wnoszący ani do wiersza, ani nigdzie indziej.
Oczywiście pomijam autorów, do których nic nie dociera i tak czy inaczej uważają się za geniuszów. Ci to potrafią nawet anioła z równowagi wyprowadzić i na nich - przyznaję się bez bicia - ja też napadam... W ataku irytacji...
Niekoniecznie. Zależy którzy.
Patrz punkt wyżej. Ja i wymagam od siebie, i słucham innych. I bardzo sobie cenię konstruktywną krytykę. Między innymi właśnie Twoją. :) Zawsze rada jestem Twoim komentarzom, bo mi pomagają i uwzględniam Twoje rady przy kolejnych utworach. A przynajmniej staram się. :)

Z resztą obserwacji się zgadzam.

Pozdrawiam, R.
Opublikowano

Hm, Rhiannon -
1powinienem dopisac też punkt, że opinia typu "wiersz to gowno" nie jest opinią - ale to normuje regulamin i tutaj stawia on sprawe jasno.
A z tym konstruktywnym komentarzem to jest tak - załóżmy, że faktycznie można/trzeba komuś tam pomóc - ale jest warsztat - i ten trópodział jest tutaj jak stygmat - i póki jest, trzeba się jakoś dostosowac. A nie, żeby ktoś zaawansowany pytał - "a jak to poprawic?" A nijak, panie, napisałeś, pocierp sobie.
Fakt, że warsztat jest czasem złudny, bo można miec same plusy w nim, a po wydaniu same baty, ale to nieco inna historia.
2. - dopisze - "niektórzy" - masz oczywiście racje
3. no oczywiście że tak - tylko trzeba wiedziec, kogo słuchac - a tutaj - jak się piszesz, tak cię czytają.

Opublikowano

Nu, racja. :)
Tyle, że w warsztacie umieszcza się nieskończone utwory. A jeśli ktoś nie chce już nic zmieniać w tym konkretnym, to można mu powiedzieć, co się nie podoba i co komentujący by poprawił, i być może zostanie to przez komentowanego wzięte pod uwagę przy okazji tworzenia następnego wiersza. Więc tak przeze mnie zwane "konstruktywne komentarze" też się przydają w Z. :)

Pozdrawiam, R.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No tak - ale w Z niech nie będzie to przymusem. A jak się całosc nie podoba? A jak ktoś nie chce - to przecież jego decyzja. A wreszcie - nie każdy pomimo mitu o kreatywności będzie poetą - czy mu się to i jego mamie podoba, czy nie ;) (a pomijam fakt, że ostra krytyka istnieje od czasów p.n.e. - np. "Żaby" Arystofenesa, czy np. coś z bliższa:
"cicho wszędzie
ciemno wszędzie
głupio było
głupio będzie"
- tak potraktowano "Dziady"
i można by wymieniac i wymieniac.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zgadzam się. Mama też. ;)
A cokolwiek mi sugerujesz - nigdy nie twierdziłam, że jestem Wielką Poetką. Czy choćby wielką poetką.
Ja jestem Wielką Malarką! ;D

Pozdrawiam, R.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja również takie odnoszę wrażenie.
Umieszcza się wiersz i niech się dzieje co chce.
A przecież można zwykłe ''dziękuję''-to też forma grzecznościowa.

O, rany rany rany.
Czy wiadomo Paniom, co oznacza słowo ignorancja?
Nie-używamy-trudnych-słówek-znaczeń-których-nie-znamy. Jak mawiała moja babunia ;)
Pozdrawiam,
rozbawiona k.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre ? dziękuję za wpis pod wierszem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @viola arvensis @Berenika97 dzięki serdeczne   @Bożena De-Tre jeśli nie jestem oryginalna- mamy kliszę- wprowadzam zmianę
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Próbuję znaleźć własną, niepowtarzalną formę przekazu. To trudne ... ale właśnie do tego dążę. Choć ostatecznie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Mnie też… taki, który po prostu chodzi i niczego nie udaje :) Dzięki
    • @Sylwester_Lasota Kto by tam wierzył poetom? Czy się śniło czy zdarzyło, piosenka jest :)
    • @Berenika97 Magiczny, pełen niedopowiedzeń utwór. Cudownie opisałaś moment narodzin relacji i oswajania przestrzeni. Zdanie o ciszy, która „przestała należeć wyłącznie do Luizy”, jest po prostu genialne. Jako miłośniczka kotów muszę też dodać, że Leon w roli idealnego pośrednika skradł moje serce! Gratuluję świetnego wiersza!
    • Dzisiejszej nocy miałem sen o rybie. Tak bardzo, że nie mogłem doczekać przebudzenia. Zatem jak tylko owe nastąpiło, wstałem i wybiegłem na ulicę, ale musiałem zawrócić, gdyż po usłyszeniu wrzasku sąsiadki→”Sodoma i Gomora” spostrzegłem, że zapomniałem założyć odzienia wszędzie.    Po jakimś czasie już wyglądając jak cywilizowany człowiek, stoję w sklepie rybnym niecierpliwie drepcząc. Szum niczym w muszli nabrzeżnej lub klozetowej, gdyż ludzi niczym śledzi w ławicy. Na moje szczęście stałem ostatni. Dlatego przyszło mi wybierać w ciszy.    Po chwili niezupełnie jednak, gdyż usłyszałem cienki, przytłumiony głosik. Dobiegał z półki, gdzie stały puszki z sielawkami. Sprzedawca nic nie słyszał, ale podał o którą poprosiłem. Na szczęście trafiłem w dziesiątkę. Czyli szepcącą.    W domu odwinąłem z apetytem blaszane wieczko, gdyż gadających jeszcze nie jadłem i byłem ciekawy smaku. Nagle patrzę, a tu malusie dziewczę, od połowy w dół rybką.    – A ty tu skąd – zapytałem ciekawie. – I czemuś tak czerwona? – Bom w pomidorach, głupolu. Wyciągnij mnie wreszcie, gdyż te oślizgłe trupy sielawek, dotykają moich ślicznych wdzięków. – A tyś kto? – Zaciąłeś się przy goleniu i tak ci zostało, że wciąż o to samo pytasz? – A jak cię wyciągnę, to co? – To wrzucisz do słoika z wodą, żebym urosła, chociaż bez wody, też egzystować potrafię, o czym zapewne nie wiedziałeś, głupolu. – No nie! Chyba?   Wiem. Moje zachowanie nie było zbyt mądre. Widocznie ta dziwna sytuacja, tak na mnie podziałała. Karmiłem ją w słoiku, później w większym, zaś akwarium kupiłem, później nie mogłem się kąpać, bo wannę zajmowała. Niby chciała, że mogę leżeć przy niej, ale łuski na jej udach, mnie drażniły. Aż w końcu się w niej zakochałem.    Lecz po jakimś czasie zaczęło ją ciągnąć do krainy ojców, czyli w kierunku morza. Zapakowałem ją przeto do samochodu, z ciężkim sercem rozstania, lecz jej szczęście było dla mnie ważniejsze. Kocem zakryłem jej łuskowane nogi. A właściwie jedną z ogonem, by w razie kontroli, władza nie dopytywała. Po namiętnym rozstaniu, tylko chlupnęła i tyle ją widziałem, mając zadrapania na całym ciele, po ostrych, rozkosznie czułych łuskach.   * Dzisiejszej nocy też miałem sen o rybie. Po przebudzeniu, coś mnie tchnęło z tej tęsknoty i włączyłem telewizor. Właśnie pokazywano rozbity o brzeg starodawny statek. Podobno kapitan i cała załoga oraz wszyscy na pokładzie, a nawet ich majtki, tak byli zauroczeni jakimś widokiem, siedzącym na kamieniu, wystającym z wody, że walnęli w skałę i wszyscy utonęli lub zostali rozszarpani przez rekiny, albo też z tęsknoty, za tym co widzieli.     Na drugi dzień i następne, obejrzałem podobne wiadomości, tyczące różnych stron świata. Dziwiłem się tylko, dlaczego te statki są takie stare. Jakby nie z mojego czasu. Jednakowoż przyznać muszę, że także współczesnych z zawartością, zaczęło ubywać, a plaże i miasta pustoszały.     W końcu postanowiłem, nie słuchać owych strasznych wiadomości, tylko pójść do sklepu rybnego. Było w owym całkiem pusto, gdyż większość mieszkańców, wypłynęła statkiem na wycieczkę i jeszcze nie wróciła. Został tylko sprzedawca.      Popatrywałem sentymentalnie na puszki z sielawkami, wspominając moją ukochaną.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...