Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ta zabawa zaczęła się przy ziemi.
Glina oblepiła pióra, doprawdy,
miękki upadek z przemianą w robaka.
Tożsamość zastygła manekinem,
przybrana gliniastym skrzydłem,
kpi z wizerunku czystego lotu.

Jakże łatwo szarżą słowną nadrabiać,
tą małość co z braku blizn.
Taki mamy czas, że z oddalenia
lub z tłumu, podnosimy kamienie słów.
Zza anonimowości ciskamy,
lub zapalczywie stukamy w klawiaturę.
Dogmaty ze szkła, nie płyną do nas
rodałem monitora, ni Biblią ni Koranem.

Bezładna kwerenda cytatów
ma idiomami zmienić istotę,
tchnąć iskrę w plastyk manekinów.
Chemicznym szlifem dotrzeć,
przygotować do lotu.

Ta zabawa i tak skończy się przy ziemi.
Choć utwardzona słońcem glina
nie przyjmuje miękko upadków.
Polecieć i spaść, pozbierać kości,
wstając, ze słów otrząsnąć pióra.
To jest oddolna selekcja kamieni.

Opublikowano

Dlaczego bez tytułu? Nie czytam, nie podpisuję się na ogół pod nie zatytułowanymi wierszami, ale wyczuwam w Pana wierszu jakiś agnoztycyzm, dlatego się podpisuję pod wierszem, mimo że porowadzony jest nie najlepiej (jeżeli zamyka Pan wiersz tą samą, pierwszą strofą, zazwyczaj oczekuje, że pojawią się następne, co najmniej cztery... tutaj mamy dwie, które słabo rozwijają wstęp, ot szkoda). Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Los poskąpił cudów i mocy  Pod władzą Saturna namacalnie surowy  Białko oka nabrzmiałe żyłkami  Człowiek w końcu dotarł do swych granic    Czucie się niekochanym, samotnym, przegranym...   A więc to w takie miejsca przeszłość prowadzi   To całe szalone piękno w wierszach i eksperymenty odbijające piękne i szalone życie Aż do dobitnej depresji, inercji    Czasem jeszcze się zdarza... Piękno  Zachwyt Studium osobnych, rzadkich przypadków    Teraz interesuje mnie Dobro Nie chcę zboczyć ze srogiej drogi  Karma wyjaśnia te szarpiące się losy  Widma Głosy    Mgła - piękna metafora iluzji    Wszystko się zaczęło od Piękna i Iluzji Taki był początek świata  Wymawiałem wtedy marzenia Podczas gdy rozgrywał się dramat    Pauza    Dramat istnienia dusz nazbyt swobodnych  Dusz przypominających podziemnego człowieka  W których gra melodia straty       
    • @Ajar41 Zuzanna w kurorcie w Sopocie Chce płacic w dolarach i złocie  Choć jest wielka dama Pierze majtki sama I wiesza je na każdym płocie.                      
    • Wyruszyły we trzy: Największa Marija Najśmiglejsza Pinta Najdzielniejsza Niña   Hej, hej, jak długi rejs Zbiega i znów się wspina Na stromej fali grzbiet Z piaszczystych wzgórz "Dziewczyna"   Zdobędą Nowy Świat Rozbije się Maria Gdzieś zaginie Pinta Sławna będzie Niña   Rei Lavrador, twój las Szkutnicy zaprzedali "Dziewczyna" czesze lok W lusterku morskiej fali   Karaka Marija Karawela Pinta Najszczęśliwsza Niña Z piaszczystych wzgórz te trzy     Rej Lavrador – Król Rolnik (Dionizy I) obsadził wybrzeża Portugalii lasami, z których drewno wykorzystywano do budowy statków morskich w dobie wielkich odkryć. "Santa María", "Pinta", "Niña" ("Dziewczyna") – uczestniczki pierwszej wyprawy Kolumba.  
    • Na co mi Twoje łzy    I sny    I wszystkie  Smutki świata    One nie przyniosą  Ukojenia    Ani nie zagłuszą Sumienia    Odejdę bez pośpiechu  Jeszcze tej nocy 
    • @kasia652 poruszający wiersz...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...