Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 41
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

wybacz, ale np. w moim przypadku to z jednej strony intensywne życie nocne związane z wielokrotnym bisowaniem imprezy noworocznej (!), z drugiej - każdy początek roku przynosi wzmożoną aktywność towarzyską i zawodową, co w konsekwencji zabiera konieczny czas i spokój na kontemplację poezji, także jej tworzenie...a góry ze skąpymi łachami śmiegu kuszą na zażycie szaleństw zimowych nie mniej niż kobiety swoja urodą...zatem cierpliwości...wszystko wróci do normy, a my (ja) na org...orgia słowa też ma swoje kuszące atrybuty;
ale widzę, że radzisz sobie znakomicie, i niektórym przywracasz przytomność umysłową niczym prawdziwy lekarz pogotowia; pozdrawiam! :)); J.S

Opublikowano

Niektórzy mają np. sesje..


A mi się wydaje, że ilość komentarzy pod wierszami nie zmieniła się zbyt diametralnie... Niektórych wiersze poprostu nam sie podobają inne nie.. A niektórzy od razu zaczynają kłótnie i to dlatego pod ich wierszami są 3 strony kometarzy.. Ale ja takie dyskusje omijam raczej..

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Szkoda tylko,że prawie w ogóle nie zwracacie uwagi na wiersze (szczególnie w warsztacie) tych,którzy są od niedawna na forum i czekają na konkretne uwagi,ech...
A co do zimy...hm...no tak-śniegu nie ma,ale to chyba lepiej,że jest w miarę ciepło i nikomu spodnie nie przymarzają do tyłka.A przynajmniej ja czuję się lepiej kiedy słońce świeci nieco dłużej..jakoś taki lepszy nastrój...
Opublikowano

Myli się Pan.. Ci którzy są od niedawna na forum maja duzo komentarzy a to z tego względu, że często nie umieją przyjmować krytyki i kłócą się o wszystko. Choć nie będę uogólniać. Ja się przyznam, że komentuję tylko w Z, poza tym najczęściej komentuję u osób, których wiersze najbardziej mi się podobają. Staram się też komentować gnioty, ale po 10 gniotach z kolei już mi sie odechciewa pisać ciągle to samo

Opublikowano

Dobrze..przyznaję,że sam byłem wielce oburzony komentarzami pod moimi wierszykami,ale teraz staram się korzystać z wszelkich uwag...Rozumiem...tylko teraz kiedy forum mi uświadmiło jak wiele pracy jeszcze przede mną,tak kiedy umieszczam w warsztacie coś,co napisałem,to mam nadzieję,że uda mi się to jakoś poprawić,a tymczasem zero odezwu...a może nie mam racji(?)już sam nie wiem...
Pozdrawiam.

Opublikowano

Masz rację. Może brak komentarzy wynika z braku czasu lub chęci.. ale potem się dziwią, że ktoś umieszcza coś w Z a jego wiersz jest niedopracowany. Jak ma cos dopracować w warsztacie, kiedy nikt mu nic tam nie napisze..
No.. Zawsze zostaje jeszcze P, albo niech nie umieszczaja wcale..

Opublikowano

Nie wiem...nie umieszczam w Z...po prostu jeśli ktoś chce się rozwijać,to liczy na konstruktywne komentarze od tych,którzy się na tym znają(od tego jest chyba warszat),a jak ma się rozwijać,skoro prawie nikt nie zwraca uwagi na to,co napisał?...

Opublikowano

1 - złączyc Z i P w jedno (bo to jest bzdura - zaawansowana może byc tylko ciąża)
2 - jest jak było zawsze (tylko, że teraz w Z dużo więcej "kurw" leci)
3 - niech sobie każdy komentuje jak chce, byle zgodnie z regulaminem (szczególnie, że "kontruktywny komentarz" to mit)
4 - jest dużo dobrych wierszy
i tyla.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie tylko kurw, ale i kurew trochę więcej.

To i tak jest walka przegrana - jak widac dany (przykładowy) autor dostaje 23 komenty, że napisał gniota, a jedna osob a(przykładowa) daje 24 komenta w ktorym pisze że to arcydzieło i że to 23 idiotów się nie zna i oczywiście autor danego gniota wierzy tej jednej osobie.
ech...
a zresztą o czym my tutaj mowimy - w debiutach siedzą starzy wyjadacze, co mają po xxx komentów, a w Z wchodzą klarnety, którym mama powiedziała, że fajnie piszą, a koleżanka potwierdziła i przy okazji też się zarejestrowała.


Czyli - co to za debiuty? Do debiutów dawac debiutantów, a do zaawansowanych zaawansowanych, a nie wciskac swoich znajomków, k... wasza mac
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To i tak jest walka przegrana - jak widac dany (przykładowy) autor dostaje 23 komenty, że napisał gniota, a jedna osob a(przykładowa) daje 24 komenta w ktorym pisze że to arcydzieło i że to 23 idiotów się nie zna i oczywiście autor danego gniota wierzy tej jednej osobie.
ech...
a zresztą o czym my tutaj mowimy - w debiutach siedzą starzy wyjadacze, co mają po xxx komentów, a w Z wchodzą klarnety, którym mama powiedziała, że fajnie piszą, a koleżanka potwierdziła i przy okazji też się zarejestrowała.


Czyli - co to za debiuty? Do debiutów dawac debiutantów, a do zaawansowanych zaawansowanych, a nie wciskac swoich znajomków, k... wasza mac
to ja może z tej strony uderzę - Twój przykład nie jest trafiony, bo każe on sugerować, że tylko i wyłącznie większość ma rację. jeśli o mnie chodzi - to, że 23 osoby napisały, że coś jest gniotem, dla mnie jest niczym. tym bardziej, że nie wierzę w coś takiego jak znawcy, jeśli idzie o poezję. tym bardziej jeszcze, że widziałem wiersze, które były wyniosione niemal do sacrum, były to podręcznikowe pozycje, a poziomem częstokroć ulegały tutejszym wierszydłom, które są nieźle besztane. generalnie chodzi mi o brak obiektywizmu kogokolwiek. nikt nie może twierdzić, że ten tekst jest lepszy od tamtego, bo to niezmierzalne, albo inaczej: by móc tak twierdzić, trzeba poznać prawdę absolutną, czy też piekno, hm, jedyne (żeby nie powiedzieć "piękno samo", bo się platon obrazi). coś idealnie obiektywnego. a chyba żaden człowiek czegoś takiego nie poznaje, więc w ogóle nie wiem, o co cały szum. w ameryce też niby-obiektywni dają oscary za jakieś chłamy, a - co mnie zawsze boli - Ennio Morricone za muzykę do "The good, the bad and the ugly" nic nie dostał, a nuta genialna (i to nie jednostkowa opinia, wręcz trudno spotkać kogoś, kto posłuchawszy tej nuty, twierdzi, że to bajzel, tym bardziej, że utwór powstał jakiś czas temu i był jedynie na potrzeby przytoczonego westernu).
kończąc, jeśli 23 osoby napiszą, że coś jest gniotem, a przyjdzie osoba nr 24 i powie, że tekst jest niezły, to autor może wierzyć komukolwiek, gdyż prawdopodobnie wszyscy się mylą, tj. coś ma w sobie trochę piękna i w takim stopniu jest piękne. dlatego postulowałbym raczej za zamieszczaniem opinii typu: "podoba m isię", "nie podoba mi się", choć sam nie wiem, co by to miało niby wnieść. śmieszy mnie uczenie poezji. jeśli komuś coś przypada do gustu (mówię o tekstach jako taikch), to je czyta i nie robi rumoru. jeśli się nie podoba, to przestaje czytać i przeskakuje na kolejny tekst. a teksty: "porównanie jest nietrafione" schowajcie sobie do kieszeni, bo to tak jakby mówić, że w filmie science fiction ta i ta akcja jest niedopomyślenia. w poezji można wszystko. można ją nawet wyrzucić do kosza, jeśli ktoś uważa to za słuszność.
aha, zdaję sobie sprawę, że sam robię tak, jak nie chcę by robił ktokolwiek, ale cóż, to tylko moje idee, których będę się trzymał jedynie na poziomie teoretycznym w pewnych aspektach życia, ale jeśli chodzi o opinię i to, komu spodobał się mój utwór, będę zawierzał jedynie tym, którzy mówią, że mój utwór jest wspaniały. i mniejsza o to, że ktoś powie, że jestem dufny, czy że mam schizofrenię czy jakieś inne schorzenie, bo tak po prawdzie - tego też nie idzie dowieść, tak więc wszyscy schizofrenicy może tak naprawdę są jedynie ludźmi genialnymi i najzupełniej zdowymi, zaś chorzy są wszyscy inni, a ludzie na pozór dufni są tak naprawdę skromi i umieją dostrzec prawdę. trudno dotrzec do czegokolwiek.
wybacz, że aż tyle. jeśliś dotrwał do końca, nie wypada nie pogratulować, dlatego - winszuję [gratuluję] cierpliwości. nie czytam drugi raz tego, co już napisałem, mam nadzieję, że żaden chochlik się tam nie wkradł i że wyjaśniłem swoją myśl, choć powierzchownie, to jednak czysto.
pozdrawiam. ps. nie miej za złe, że zupełnie się z Tobą nie zgadzam - nie moja wina (a może to w ogóle żadna wina?), że ktoś sprawił, że taki własnie jestem.

Dotrwałem :)
Ale tak - w jednym punkcie się zgadzam - nie ma obiektywnych opini, ale są błędy warsztatowe, które można wyłapac, np. "ten koń ma ręce", albo wspina się w dół" czy "cofa się wstecz" (no, chyba że jest to widocznie zamierzone. Czyli negacja "nieobiektywnych" opini nie ma sensu
- jak ktoś uważa, że nie ma nic do powiedzenia, a się wypowiada - jest to conajmniej zaskakujące - i w tym momencie komentarze byłyby zbędne - bo po co je?
- tak się składa, że istnieje nauka o poezji - "poetyka" - czemu z niej nie korzystac? (pomijam np. studia filologiczne)
- "podoba się"/"nie podoba się" to jest dopiero spłycenie i nuda,
- i na koniec - czy przykład jest nietrafiony? Czytam, widzę, wyciągam wnioski.

Krótko i w punktach - ale czas, czas, czas...
Opublikowano

problem chyba polega na tym, że się nikomu (ze starych) już nie chce. poza tym, nikt nie jest tu na etacie. mi się znudziło czytanie pierdół, jak mam czas, sięgam po książkę, a tu zaglądam tylko z przyzwyczajenia, dlatego na mnie już nie można liczyć. a sama nie zamieszczam, bo wiem, że już się tu za wiele nie nauczę ( a to że nie piszę i może odetchniecie z radością to już inna sprawa:)).
nowi przychodzą bezkrytyczni w stosunku do siebie, a o poezji nie wiedzą zbyt wiele, uroiło im się, że będą pisać, bez jakiegokolwiek przygotowania (bez obrazy, wiem, że to uogólnienie i są na pewno wyjątki). dlatego moja rada dla początkujących jest taka : czytać, czytać, czytać aż do momentu aż sami zobaczycie co jest źle. wtedy człowiek zaczyna się, albo wstydzić i przestaje pisać, albo się rozwija - życzę tego drugiego.

to tyle.
pozdr. a

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Aczkolwiek w jednym spostrzeżeniem się zgadzam - faktycznie, po jakimś czasie wszystko powtarza się wręcz cyklicznie, aczkolwiek trzeba brac pod uwagę, że raczej wiecznie tutaj nie bedziemy.
Przyjdzie czas, że i Krzywak będzie musiał iśc do pracy (błeeeeeeeeeeeee)
:)
Opublikowano

i_e Ty to akurat nie powinieneś się wypowiadać o konstruktywnej krytyce. Wystarczy wczorajszy przykład. Wchodzę sobie na forum, a tam rundkę sobie zrobiłeś po forum. Czytam i co: albo teksty typu:

"co za bullshit. "

"wypierdalaj z tą chujnią, oyey-waflu. "

"wafel, morda. "

"jejku, aleś ty głupia. "

- bardzo twórcze..

Albo wywody, w których przyczepisz się do najmniejszego szczegółu, aby się czepnąć, których nikt nie ma siły przeczytać.Do tego styl Twoich wypowiedzi pozostawia wiele do zyczenia. Chyba jesteś fanem Dody Elektrody

Za dużo ćpasz człowieku..

Miałam się do Ciebie nie odzywać, ale czasem już sił brak poprostu.. Jak ja Cię nie lubie ...

Pozdrawiam mimo wszystko..

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Aczkolwiek w jednym spostrzeżeniem się zgadzam - faktycznie, po jakimś czasie wszystko powtarza się wręcz cyklicznie, aczkolwiek trzeba brac pod uwagę, że raczej wiecznie tutaj nie bedziemy.
Przyjdzie czas, że i Krzywak będzie musiał iśc do pracy (błeeeeeeeeeeeee)
:)

czas, który już tu spędziłam, o wieczność zahacza :))))
może brak we mnie tej ciekawości, którą miałam kiedyś, tkwi we mnie przeświadczenie, że nie przeczytam tu nic (albo bardzo rzadko) na tyle odkrywczego, żeby się tym zachwycić, a co jak co, czytamy nie tylko po to, żeby zabić czas, komuś pomóc, ale przede wszystkim, żeby coś z tego wyciągnąć.

pozdr.a

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Widziałem jak dajesz mu pieniądze  a ledwie wczoraj  gdy ja chciałem od Ciebie pożyczyć,  zbyłeś mnie tym,  że nie masz tyle  by jeszcze pożyczać innym. I ja bynajmniej nie potrzebowałem na wódkę a po drugie oddałbym Ci te drobne już dziś a on, zerknął przez ramię na kloszarda, który ściskał pięciodolarówkę,  tak mocno niczym  kochanego syna albo wyśnioną kochankę, będzie miał u Ciebie wieczny dług w piekle. Dziękuję, że traktujesz żuli spod sklepu, lepiej niż starych przyjaciół.     Wykonał ruch jak gdyby chciał, obrócić się i ruszyć do bezdomnego, wyrwać mu banknot  i wsadzić go sobie do kieszeni kurtki. W tym czasie  pozostawiony sam sobie kloszard,  skierował swe posuwiste,  niepewne kroki do sklepu. Mi w tym czasie udało się  ukierunkować rozmowę znów  na poprzednie, przyjemniejsze tory. Gdy wróciliśmy do dialogu  o dzisiejszej próbie naszego zespołu i zaczęliśmy omawiać koszta  związane z wynajęciem sali koncertowej, bezdomny opuścił sklep. Teraz w jego dłoni  zamiast dolara z Lincolnem, spoczywała niewielka butelka  najtańszej whisky.     Widać byłem finalnym darczyńcą tego dnia. Jego oczy śmiały się wręcz  do rubinowego płynu w środku. Alkohol widział w nim kogoś więcej  niż istotę z marginesu. Nie widział w nim ofiary  ani rzuconego w  otchłań choroby uzależnionego. Był naczyniem,  które skupiało w sobie procenty. Mistrzem powolnych,  wymierzonych dokładnie łyków. Lekarzem swej duszy. Szamanem inicjacji. Wyzwolonym z  systemu praw społecznych bytem. Był plamą na honorze krajobrazu, lub plamą honoru  pośród upadku ideałów społecznych.     Usiadł z butelką na niskim murku i pociągnął z niej solidny łyk. Dlaczego mu się tak przyglądasz? Liczyłeś na to że kupi sobie burgera i colę? Nie znasz go?  Zapytałem wybijając go lekko z rytmu. Że co? Czy z nim kiedyś gadałem? Nigdy w życiu. Raz, kilka lat temu  podszedł do mnie  i poprosił o drobne.  Kazałem mu spadać i grzebać w śmietniku. Czekaj, czekaj … a niby dlaczego  miałbym go znać? Gość jest legendą. Jeszcze żywą. Mój rozmówca zrobił wielkie, zdumione oczy. Legendą? Pijaków?  Pobił jakiś miejscowy rekord promili i przeżył? Czy obudził się w kostnicy  i kazał się zawieźć z powrotem na imprezę?     Pamiętasz sezon Sfinksów w dziewięćdziesiątym trzecim? Zbiłem go z tropu zupełnie. Wybacz ale jak przez mgłę, ironizował, miałem wtedy dwa lata i Ty zresztą też. A co to ma z nim wspólnego? Bo ten oto gość,  zapewnił nam wtedy  wicemistrzostwo stanu. Jedyne jak dotąd w historii. Do niego również należy  nie pobity rekord przebiegniętych jardów i celnych podań w historii klubu. Oto przed Tobą  James Crighton we własnej osobie.     Mój kolega nie dał się nabrać, choć była to czysta prawda. Pieprzysz! Crighton zarobił miliony  przez lata gry. Mam gdzieś jego platynową kartę w domu. Mój ojciec miał piłkę  podpisaną przez niego na jakimś festynie. Zrobił sobie z nim zdjęcie. Stało na kominku w zaszczytnym miejscu. Bliżej jego oczu niż własna rodzina. Crighton był bogiem. Kasyna, fury, kobiety, modelki, apartamenty. Kasa lała się jak szampan. Fakt, chyba miał tutaj kiedyś dom. Przepisał na syna, wtrąciłem,  tylko on mu został. Cały czas próbuję go wyciągnąć z ulicy  ale stary zawsze wraca pod sklep. A kasa? Nie da się przepić milionów. Ostatni majątek, który miał przepisał na syna. On nie nosi nazwiska ojca lecz matki. Jednej z setek kochanek Crightona. A kasa poszła w butelki, koks i ruletkę.     Normalnie historia na film, ironizował dalej, ktoś może kiedyś mu pomoże  na pewno nie ja. A ja tak. Pamiętam każdą noc i zimę  spędzoną na ulicy. Rękawice bez palców  nad rozpalonymi koksownikami. Napady na pustostany  jakiś miejscowych gówniarzy. Pożary i bójki. Godziny na komisariatach. Chociaż tam było ciepło. Jeden z policjantów  zawsze poratował świeżą kawą  a czasami wczorajszym donutem. Pamiętam odór wyziewów  z kratek ściekowych. Spało się na nich w plątaninie starych szmat i kocy, wyciągniętych ze śmietnika. Błagało się o resztki z restauracji albo drobne. Przeszukiwało budki telefoniczne  i kosze na przystankach. Cały dobytek mogłem zmieścić w marketowym wózku na kółkach. I broniłem go jak niepodległości. Pisałem dziesięć lat  z poziomu bruku i o bruku. Tragedie i dramaty o ludziach duchach. O swoim utraconym człowieczeństwie. Nie znałeś mnie wtedy i postąpiłbyś ze mną  tak jak dziś z Crightonem.     A ja mam wobec niego i innych dług. I spłacam go w tych kilku dolarach. Nie piszę o tym co ludzie chcieliby czytać a o tym czego nie chcą widzieć i czego nie chcą być świadkami. A ja nie boję się już żyć. Nie boję potknąć się i zderzyć z brukiem. Bo wiem, że na Crightona  i innych mogę liczyć. A ludzie niech dalej żyją sobie  na swoim biegunie. Chyba nie słyszał ostatnich zdań. Podszedł szybko do Crightona. Dał mu kilka banknotów z portfela. Uścisnął dłoń. Wyjął marker z torby na ramię a były gracz umieścił na niej swój autograf. Tak powinno czcić się legendy.          
    • @Berenika97 ... wrócić do siebie ...   pierwszy krok zrobiła  kota polubiła    on ją wyprowadzi  do parku na słońce  i psotami podsunie  myśli kwitnące    jak on  była kiedyś śmiała    więcej życia  już więcej  nie będzie się bała  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Berenika97 Smutny obrazek kobiety, która dała zbyt dużo siebie. Ładny wiersz. Pozdrawiam Cię

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Berenika97 dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...