Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
w tym roku świat nie powrócił
do niewinności


znów wracam do siebie z brudnymi
nogawkami. czasami spadnie deszcz i obmyje mi
buty. modne w zeszłym sezonie. na ulicach
panta rei. do Łodzi - ja z coraz większym bagażem
poświątecznego zaniedbania. co z tego że ślicznie
wyglądam. przez okno widzę dzwonnicę i tę chlapę.
mam jeszcze czas i znów spóźniam się nawet na
za pięć dwunasta.

Indianin nadal zawodzi. nade mną
czarne wrony.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mi się podoba, pozwoliłem sobie na małe cięcia,
myśle że bez tych dopowiedzeń i przegadań miejscami
ciekawiej.
Całkiem w pożądku. Ten indianin mi tu jakoś odstaje
nie załapałem chyba.

Pozdrawiam
Tomek
Opublikowano

troche bym powiedziała po mojemu nawet:) coś wyczuwam bliskiego,nie wiem czy to źle czy nie..ale przerzutnie niektóre to niet...mocno przeciętne rzekłabym łagodnie. choć momentami gra muzyka...

ja tak:

w tym roku świat nie powrócił
do niewinności

znów wracam do siebie z brudnymi
nogawkami czasami spadnie deszcz i obmyje
buty modne w zeszłym sezonie na ulicach
panta rei do Łodzi - ja z coraz większym bagażem
poświątecznego zaniedbania co z tego że ślicznie
wyglądam przez okno
dzwonnica i ta chlapa
mam czas
spóźniam się nawet na za pięć dwunasta

wrony
nade mną
nadal zawodzi Indianin


ale to tak na szybko więc ...
pozdr.m.

Opublikowano

hm, ale to jest coś w rodzaju rachunku lub jak kto woli bilansu z roku.
wcześniejszy byl o wszystkich ten jest o tym co u mnie.

narcyzm czasem jest potrzebny :) zamyślenie nad sobą niezbędne jest do wzrastania
przykro mi że nie pasuje no ale nie każdemu musi się podobać.
dziękuję i pozdrawiam

lenka

Opublikowano

W jakimś sesnsie ten wiersz jest mi bliski. Niepotrzebne wg. mnie użycie zaimka.. ja...
W całości jednak brak szlifu... ale nie przejmuj się moim zdaniem, mnie też poprawiają.
Złota Lenko, niech "brokaciki złota oświetlają" Ci każdy dzień Nowego Roku... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey   Świetna historia o tym, jak czasem dostajemy dokładnie to, o co prosimy - tylko nie w sposób, jakiego się spodziewaliśmy. Morał - nigdy nie zadawaj pytań egzystencjalnych, gdy jesteś zdenerwowany. I zawsze czytaj regulamin przed zapłatą. Zakończenie z krokodylem to idealny akcent!  Pozdrawiam     
    • @hollow man to chyba zrozumienie i poprawa
    • @MIROSŁAW C.   Bardzo dziękuję! Pozdrawiam.  @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) 
    • Już wiem, że to sen. Ta wiedza niczego nie ratuje. Biegnę, a raczej zapadam się w bieg. Jak człowiek w melasie. Ruch istnieje, ale nie ma prędkości. Miasto znam. Na pewno znam. Byłem tu kiedyś. Albo śniłem, że byłem. Ulice rozpoznają mnie szybciej niż ja je. Bruk pamięta ciężar moich stóp, choć nogi mam z opóźnionej decyzji ciała. Próbuję przyspieszyć. Ciało nie wierzy. Każdy krok ciągnie się jak źle postawione zdanie, którego nie da się cofnąć. Asfalt ma temperaturę krwi. Wpija się w podeszwy. Zlizuje moje imię z dowodów istnienia. Oddycha. Przytrzymuje mnie jak dłoń na karku. Wciąga sznurówki, resztki tętna. Miasto bierze mnie małymi porcjami. Ktoś jest za mną. Od pierwszej sekundy mojego snu. Słyszę go w zmianie powietrza. W tym, jak cisza robi się cięższa. To drapieżnik. Nie ma twarzy. Jest jedynie negatywem światła, pustym miejscem w strukturze atomów, które wypełnia się moim strachem jak naczynie krwią. Poluje. Jego obecność zagęszcza ulice. Oddech ma wagę betonu w ruchu. Nie słyszę kroków. Słyszę, jak pod jego ciężarem pękają cząsteczki powietrza. Jest tak blisko, że moja własna skóra próbuje się odwrócić, by go nie widzieć. Wie, że nie muszę się spieszyć - to ja muszę. Uciekam w kręte uliczki. Znam je. A jednak nie wiem, gdzie jestem. Miasto przesuwa mapę pod stopami. Znajome miejsca gubią nazwy. Nie ma kierunków. Jest tylko przód i to, co jest za mną. Moje stawy to zatarte łożyska, w których noc kruszy się na opiłki. Każdy krok jest gwałtem na geometrii ulicy. Nogi mielą noc jak zużyty mechanizm. Powietrze gęstnieje, opiera się płucom, myślom, strachowi. Oddycham za wolno. Przez chwilę sen patrzy na mnie. Jest w tym coś spokojnego. Krzyczę. Krzyk nie wylatuje. Zastyga w przełyku jak stygnące szkło. Rozrywa płuca od wewnątrz, bo świat nie chce go przyjąć Gardło pęka - ale krzyk wraca, wbity z powrotem w usta jak knebel z własnego ciała. Kamienice nachylają się tak nisko, że czuję na karku ich stęchły oddech. Zamykają powieki fasad. Miasto mnie pamięta. I to jest najgorsze. To miasto śni mnie dokładniej, niż ja potrafię śnić je. Bruk układa się w kształt moich lęków, zanim zdążę o nich pomyśleć. Drzwi są oczami. Okna - jamami ust. Nikt nie pomaga. W całym mieście nie ma ani jednego świadka, który chciałby mieć oczy. Cień za mną jest cierpliwy. Cień nade mną rozlewa się jak smoła, która zna każdy mój krok i wie, gdzie zwolnię. Upadam. Podnoszę się, ale moje kości mają już gęstość popiołu. Grawitacja tego miejsca nie chce mojego ciężaru, chce tylko mojego oporu. Drapieżnik już stoi przede mną. A świat za nim jest zagięty, jakby noc złożyła się na pół. Nie goni. Czeka. Aż do niego dojdę na resztkach ruchu. Serce wali w żebra jak pięść w zamknięte od wewnątrz drzwi. Sen dławi mnie ręką z betonu włożoną w gardło. Krzyczę. W nocy. Krzyk przebija sen, ściany, cudze sny. Budzi domowników - obcych świadków mojego pościgu. Pęknięcie. Światło. Budzę się. Sprawdzam dłonie. Pod paznokciami mam pył z tamtego bruku. Cisza w pokoju nie jest pusta. Ma ten sam ciężar, co tam, za rogiem. Z gardłem spalonym od krzyku. Z sercem, które jeszcze biegnie. Leżę w łóżku. Cisza oddycha obok. I nie wiem, czy to miasto istnieje naprawdę, czy tylko wraca nocą po mnie.          
    • @Gosława Jakże nie zerkać,                       jak ptaszek ćwierka. Sto lat Reniu.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...